Dyktator demokracji

Dyktator demokracji

Kim naprawdę był generał Franco
Który przywódca państwa ocalił od zagłady w hitlerowskich obozach koncentracyjnych najwięcej Żydów? Kto podczas wojny i w czasach PRL demonstrował swoją sympatię dla Polski i niepodległościowych dążeń narodu polskiego? Niewiele osób skojarzy te fakty z caudillem Francisco Franco - przez lewicę nazywanym faszystą i bezwzględnym dyktatorem, który rządził Hiszpanią niemal przez czterdzieści lat.

Polonofil
Generał Francisco Franco wielokrotnie podkreślał, że Europa nie ogranicza się do jej zachodniej części. Polska była dla niego zawsze ważną częścią Starego Kontynentu. Po pierwsze - jako kraj katolicki, po drugie - dlatego że uważał Polaków za naród zdecydowanie niechętny komunizmowi. We wrześniu 1939 r. Franco wypowiadał się z sympatią o katolickiej Polsce napadniętej przez hitlerowskie Niemcy. Najistotniejszej pomocy Franco udzielił jednak Polakom po zakończeniu II wojny światowej. Generał nie uznał komunistycznego rządu w Warszawie i do 1970 r., czyli najdłużej spośród państw europejskich, utrzymywał stosunki z rządem londyńskim. W Madrycie przebywało w pewnym momencie nawet dwóch ambasadorów RP - Marian Szumlakowski oraz Józef Potocki (reprezentujących skłócone odłamy polskiej emigracji).
Jeszcze ważniejsza była praktyczna pomoc dla Polaków. W 1949 r. rozpoczęła działalność sekcja polska Radio Nacional Espanol, zwana popularnie Radiem Madryt. Kierował nią poeta Józef Łobodowski. Program Radia Madryt był zdecydowanie anty-komunistyczny, a przy tym w dużym stopniu niezależny politycznie od jakichkolwiek zagranicznych mocodawców, gdyż cała ekipa radia była utrzymywana ze składek emigracji. Hiszpanie zapewniali techniczne możliwości emisji. Audycje Radia Madryt były szczególnie popularne w Polsce na początku lat 50. Dopiero w następnych latach większą rolę zaczęło odgrywać Radio Wolna Europa, które dysponowało nieporównanie większym budżetem. Radio Madryt przestało nadawać dopiero miesiąc po śmierci caudilla, w grudniu 1975 r.
Generał Franco zdecydował również o ufundowaniu stypendiów dla młodych Polaków, którzy chcieli studiować w Hiszpanii. Skorzystało z tej formy pomocy ponad 150 osób skupionych w tzw. Kolegium Świętego Jakuba Apostoła.
Caudillo wyraził też wstępną zgodę na tworzenie polskich oddziałów wojskowych w Hiszpanii. Pomysł ten wyszedł od gen. Władysława Andersa, gdy stało się jasne, że armia polska w Wielkiej Brytanii zostanie rozwiązana. Negocjacje na ten temat toczyły się na początku lat 50. Podczas wizyty generała Andersa w Madrycie, w maju 1952 r., doszło do długiej rozmowy między nim a caudillem. Plany te, uzależnione od zgody i pomocy Amerykanów, nie zostały jednak zrealizowane.

Sprawiedliwy wśród narodów
Do kanonu historycznych stereotypów należy przedstawianie Franco jako wiernego sojusznika Hitlera. Tymczasem Franco nie dał się wciągnąć do wojny i nie udzielił Hitlerowi konkretnego wsparcia. W dodatku to z inicjatywy caudilla uratowano przed zagładą co najmniej 46 tys. bałkańskich Żydów (większość z nich stanowili Żydzi sefardyjscy z Grecji i Bułgarii). Formalną podstawą do udzielenia im pomocy był dekret króla Hiszpanii z 1924 r., umożliwiający nadawanie hiszpańskiego obywatelstwa tym Żydom sefardyjskim, którzy mieli hiszpańskie korzenie. Ich przodkowie zostali bowiem wygnani z Hiszpanii pod koniec XV wieku. Na tej podstawie hiszpańskie obywatelstwo otrzymali m.in. Żydzi mieszkający w Salonikach i Atenach, a także pochodzący z Francji, Węgier, Rumunii i Bułgarii.
W latach 1939-1941 udział Hiszpanii w ratowaniu Żydów polegał przede wszystkim na swobodnym tranzycie żydowskich uchodźców przez terytorium frankistowskiego państwa. Było ich kilkadziesiąt tysięcy, chociaż niektórzy historycy mówią nawet o 300 tys. W przeciwieństwie do innych państw nie biorących udziału w działaniach wojennych, na przykład Szwecji czy Szwajcarii, żaden z żydowskich uchodźców, którzy znaleźli się na terytorium Hiszpanii, nie został wydany niemieckim władzom.
Po 1942 r. tysiące sefardyjskich Żydów otrzymało obywatelstwo Hiszpanii, do czego najbardziej przyczynili się frankistowscy dyplomaci w krajach bałkańskich. W ostatnim okresie wojny ponad trzy tysiące sefardyjskich Żydów otrzymało hiszpańskie obywatelstwo, unikając w ten sposób eksterminacji. Szczególnie dramatyczne były zabiegi o uratowanie kilkuset obywateli hiszpańskich, którzy w sierpniu 1943 r. zostali przewiezieni do obozu w Bergen-Belsen. W lutym 1944 r. sprawą tą dwukrotnie zajmował się hiszpański rząd, a generał Franco osobiście interweniował w Berlinie, by umożliwić ich repatriację. W ten sposób udało się uratować około czterystu osób.

Hiszpańskie zaangażowanie
W 1943 r. dla ułatwienia akcji pomocy Żydom w Lizbonie rozpoczął działalność tajny przedstawiciel rządu Franco do spraw kontaktów z organizacjami żydowskimi, w tym między innymi ze Światowym Kongresem Żydów w Nowym Jorku. Został nim, co ciekawe, zapiekły falangista (choć przy tym gorliwy katolik) Javier Martínez de Bedoya. Działalność hiszpańskich władz znalazła uznanie w oczach społeczności żydowskiej. W październiku 1944 r. Franco otrzymał podziękowanie od Światowego Kongresu Żydów. Po wojnie modlono się za Franco w synagodze w Salonikach. Po śmierci caudilla w 1975 r. w synagodze w Nowym Jorku również odprawiono za niego modły.
Rządowi Franco często stawia się zarzut, że pomagał wyłącznie sefardyjczykom, pozostawiając swemu losowi Żydów askenazyjskich. Zaważyła na tym mentalność Franco, przekonanego, że ma zobowiązania przede wszystkim wobec Żydów o hiszpańskich korzeniach. Działalność hiszpańskich władz była zresztą ewenementem, bowiem żaden inny europejski rząd nie zdecydował się na oficjalne zaangażowanie w ratowanie Żydów. Charakterystyczna jest ocena pierwszego ambasadora Izraela w Madrycie, znanego historyka Szlomo Ben-Amiego, który w 1991 r., kończąc swoją misję, powiedział: "Hiszpania uratowała więcej Żydów niż wszystkie kraje demokratyczne razem wzięte".

Euroentuzjasta
Franco był antykomunistą, ale przede wszystkim hiszpańskim nacjonalistą. Potrafił na przykład wyrażać zrozumienie dla komunistycznych wietnamskich partyzantów walczących z Amerykanami. To właśnie ten nacjonalista zadecydował jednak o rozpoczęciu negocjacji na temat wstąpienia Hiszpanii do wspólnoty europejskiej. Oczywiście podkreślał konieczność zachowania tożsamości narodowej, ale twierdził, że Hiszpania nie może pozostać obojętna wobec procesu integracji Europy.
W 1962 r. minister spraw zagranicznych w rządzie Franco, Fernando María Castiella, wystąpił z wnioskiem o rozpoczęcie negocjacji w sprawie związania Hiszpanii z Europejską Wspólnotą Gospodarczą. Wniosek był efektem pięcioletnich przygotowań. Już od 1957 r. działała bowiem specjalna Międzyministerialna Komisja do Badań nad Wspólnotami Europejskimi, zaś w 1960 r. rozpoczęła działalność hiszpańska misja dyplomatyczna przy EWG.
W 1962 r. list Castielli pozostał bez odpowiedzi, a Hiszpania znalazła się w ogniu krytyki na forum Parlamentu Europejskiego. Dwa lata później powtórny hiszpański wniosek spotkał się jednak z pozytywną odpowiedzią. Zapoczątkowane wówczas rozmowy zaowocowały w 1970 r. handlową umową preferencyjną, co pogłębiło wzajemne związki i pozwoliło Adolfo Suarezowi - już po śmierci generała Franco - złożyć w imieniu demokratycznej Hiszpanii prośbę o przyjęcie do EWG. W ostatnich latach życia Franco przygotowywał Hiszpanię do członkostwa. Przede wszystkim patronował liberalnym reformom gospodarczym przeprowadzonym przez świetnie wykształconych sympatyków i członków Opus Dei. 


FRANCISCO FRANCO (1892-1975)
W 1936 r. Franco stanął na czele buntu wojskowych wymierzonego w rządy lewicowego Frontu Ludowego, co zapoczątkowało trzyletnią krwawą wojnę domową, podsycaną głównie przez Moskwę i Międzynarodówkę Komunistyczną. Po zwycięstwie Franco ustanowił w Hiszpanii autorytarny system rządów. Sprawował najwyższą władzę w Falandze (partii rządzącej) i w państwie, używając tytułu caudilla (wódz). Mimo nacisków Hitlera Hiszpania pozostała podczas wojny państwem neutralnym. "Wolałbym sobie wyrwać trzy albo cztery zęby, niż odbyć w przyszłości jeszcze jedno takie spotkanie" - stwierdził Hitler po swej jedynej bezpośredniej rozmowie z Franco w październiku 1940 r. Po zakończeniu wojny caudillo próbował przełamać międzynarodową izolację Hiszpanii.
W 1947 r. podjął decyzję o restaurowaniu monarchii, co jednak faktycznie nastąpiło dopiero po jego śmierci, gdy na tron wstąpił przygotowywany przez Franco król Juan Carlos. W latach 60. Franco stopniowo ograniczał rolę Falangi. Jej działaczy zastąpili w rządzie przedstawiciele Opus Dei - dobrze wykształceni profesjonaliści. Oni także weszli do zarządów największych spółek i banków.
(AD)

Menedżerowie z Opus Dei
Modernizację Hiszpanii w latach 70., pod koniec życia generała Franco, przeprowadzili członkowie Opus Dei, wychowankowie powołanego w 1952 r. Uniwersytetu Nawarry w Pampelunie. Część z nich studiowała również w rzymskim Kolegium Świętego Krzyża. Generał Franco bardzo cenił ks. Josemarię Escrivę de Balaguera, założyciela Opus Dei (w 1928 r.). Już pod koniec lat 60. członkowie Opus Dei weszli do rządu (pięciu ministrów), a potem objęli stanowiska w radach nadzorczych i zarządach największych hiszpańskich firm i banków. To oni byli autorami pierwszego hiszpańskiego cudu gospodarczego (na początku lat 70.), dzięki któremu Hiszpania była przygotowana do integracji z Unią Europejską. Także obecnie członkowie i sympatycy Opus Dei zajmują ważne stanowiska w hiszpańskiej gospodarce i mediach.
Okładka tygodnika WPROST: 24/2002
Więcej możesz przeczytać w 24/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • aniolka8   IP
    Bardzo dziekuje za powyzszy tekst, wlasnie mieszkam w Hiszpanii i uparcie staram sie zrozumiec tutajsza mentalnosc,a wiec przede wszystkim historie i polityke,bo przeciez tu zaczynaja sie korzenie kazdego kraju...Jako katoliczka czuje sie w Hiszpanii dobrze i zarazem zle jednak nie ma miejsca na swiecie,w ktorym istniej etylko prawda.