Poczta

Poczta

Spokolenie
W związku z felietonem "Spokolenie" (nr 20) chciałam napisać o sobie i kilku moich znajomych, podobnie jak ja "poruszających się w pustce emocjonalnej i społecznej". Od najmłodszych lat interesuję się poezją, teatrem, historią sztuki i fotografią. Od kilku miesięcy uczę się administrowania serwerem linuksowym (razem z moim chłopakiem założyliśmy sieć komputerową w naszej kamienicy), brałam udział w projekcie Diversity organizowanym przez firmę Motorola, w 1999 r. zaliczyłam FCE itd. Mój chłopak (20 lat, też maturzysta) chodził do klasy z wykładowym językiem angielskim, od kilku lat zarabia, instalując serwery linuksowe, założył już kilka sieci lokalnych (jest również zatrudniany przez firmy informatyczne), daje korepetycje, wygrywa konkursy matematyczne. Obydwoje wybieramy się na studia informatyczne.
Moi rówieśnicy piszą wiersze i opowiadania, jeżdżą na warsztaty naukowe (kolega z klasy ma już samodzielną publikację w "Physical Review Letters"), grają w orkiestrach, komponują, śpiewają w chórze, występują w kabaretach, chodzą po górach, żeglują, malują, fotografują, a nade wszystko uczą się i uczą...
Nasi rodzice mówią, że nauka zabiera nam młodość. Ani Ken, ani Ola z "Cześć Tereska" - według mnie - nie reprezentują mojego pokolenia.

MAŁGORZATA TOMCZYK

Stare z nowym pod rękę
Krzysztof Jaroszyński, autor felietonu "Stare z nowym pod rękę" (nr 22), twierdzi, że nie jest prawdą, jakoby istniała jakaś zależność między poziomem wykształcenia populacji a poziomem bezrobocia. Posuwa się nawet znacznie dalej, pisząc, że edukacja ma sens jedynie w ujęciu jednostkowym, nie zaś globalnym, a ludzie wykształceni wręcz zwiększają bezrobocie. Pan Jaroszyński wychodzi z założenia, że poziom bezrobocia zależy tylko od różnicy między liczbą miejsc oferowanych a liczbą ludzi poszukujących pracy. Pięknie, pod warunkiem że liczba miejsc pracy jest wartością stałą, niezmienną i od niczego nie zależy. Tymczasem liczba oferowanych miejsc pracy zależy od ludzkiej pomysłowości, zaradności, kreatywności, wynikających w znaczącym stopniu właśnie z wysokiego poziomu wykształcenia. Mówiąc wprost, jeden mądry człowiek nie tylko nie powoduje zwolnienia dwóch niewykształconych, ale ma szansę wymyślić coś, co da pracę stu czy dwustu osobom.

WIKTOR ZYCHLA
Wrocław


Żywe fabryki
W artykule "Żywe fabryki" (nr 21) pojawił się błąd dosyć często popełniany w popularnych publikacjach. Otóż mechanizm efektu cieplarnianego (albo szklarniowego) polega w głównej mierze na pochłanianiu długo-falowego promieniowania podczerwonego emitowanego przez nagrzaną (do około 15 stopni Celsjusza) powierzchnię Ziemi, a nie na "zatrzymywaniu promieniowania słonecznego odbitego od Ziemi".

dr ANTONI MURKOWSKI

Pisk myszy
W felietonie "Pisk myszy" Tomasz Nałęcz (nr 22) udowadnia, że symbole komunizmu należą w istocie do szeroko rozumianego ruchu robotniczego i zostały mu wykradzione. Otóż - czy to się komuś podoba, czy też nie - historia połączyła raz na zawsze czerwień, sierp, młot i hasło "Proletariusze wszystkich krajów..." z ideą Marksa, Lenina i Stalina. Choćby Tomasz Nałęcz stawał na głowie, powyższa symbolika jest powszechnie rozpoznawana jako komunistyczna.
Pozwolę sobie zauważyć, że znany w licznych kręgach kulturowych symbol powodzenia i szczęścia, zwany gammadionem, również został wykradziony, tyle że przez niemieckich narodowych socjalistów. I niestety, widząc paradujących pod tym symbolem neofaszystów, skojarzenia mamy raczej jednoznaczne.

KRZYSZTOF POCHMARA
Wyszków


Co łaska
Do artykułu o finansach Kościoła ("Co łaska", nr 23) chciałabym dorzucić informację o tym, że parafie pobierają 10 proc. od sumy, którą płacimy zakładowi kamieniarskiemu za postawienie na cmentarzu nagrobka. Zakłady kamieniarskie w trosce o nasze finanse zaniżają faktyczną wartość nagrobka (tak było i w moim wypadku). Kamieniarze oszukują więc Kościół, my, pobożni parafianie, uczestniczymy w tym procederze (idąc do księdza z karteczką, na której jest sfałszowany dowód zapłaty), a księża, też zapewne orientując się, jak sprawa naprawdę wygląda, biorą pieniądze, zadowalając się mniejszą kwotą. I wszystko jest OK.

BOŻENA WIWID

Koncert "Pianisty"
Wśród wymienionych w artykule "Koncert Pianisty" (nr 22) polskich filmów nagrodzonych w Cannes zabrakło filmu "Wieliczka" (w reżyserii Jarosława Brzozowskiego). Zdobył on w Cannes w 1946 r. Grand Prix w kategorii filmu popularnonaukowego i była to pierwsza nagroda dla polskiej kinematografii po II wojnie światowej.

ANDRZEJ TRACZYKOWSKI
dyrektor Wytwórni Filmów Oświatowych i Programów Edukacyjnych


Apetyt na polskie
W artykule "Apetyt na polskie" (nr 22) zostały przedstawione najbardziej rozpoznawalne polskie marki. Z racji piastowanej funkcji spośród dziesięciu marek wybrałem dwie: Żywiec i Okocim. Te dwa browary to część historii polskiego browarnictwa, produkty tych zakładów mogły się tylko przyśnić piwoszom z północnej i centralnej Polski - oczywiście w latach przed nastaniem kapitalizmu. Obecnie polski rynek piwa zdominowały ponadnarodowe koncerny (np. głównym udziałowcem Grupy Żywiec jest Heineken - prawie 32 proc. rynku). Większość znanych "polskich" piw to produkty "browarniczego globalizmu". Ja zachęcam jednak do próbowania trunku z browarów lokalnych, w których piwo oprócz czterech składników (woda, słód, drożdże i chmiel) zawiera jeszcze jeden... serce piwowara.

ZBIGNIEW OLOBRY
Wielki Mistrz Bractwa Piwnego Towarzystwo Promocji Kultury Piwa


Szkody poligonowe
Tomasz Nałęcz w felietonie "Szkody poligonowe" (nr 23) zarzuca Andrzejowi Olechowskiemu i Lechowi Kaczyńskiemu, że traktują wybory na prezydenta Warszawy jak "trampolinę ułatwiającą dalszy krok w niecałkiem samorządowej karierze" (chodzi oczywiście o prezydenturę państwa). Tymczasem takie postępowanie to standard w krajach demokratycznych. George Bush, jak większość amerykańskich prezydentów, najpierw sprawdził się na szczeblu lokalnym. Edmund Stoiber, kandydat CDU na kanclerza Niemiec, właśnie dlatego został kandydatem chadeków, że świetnie zarządza bogatą Bawarią. Wolę poznać skuteczność przyszłego kandydata na prezydenta Polski, zanim obejmie ten urząd. Zarządzanie miastem jest lepszym testem niż najlepsza kampania wyborcza.

MAREK JAGIEŁA

Z życia koalicji
W rubryce "Z życia koalicji" (nr 20) ukazała się notatka poświęcona prezesowi zarządu Mostostalu Warszawa SA Krzysztofowi Szamałkowi. Jej fragment - "specjalista od dialogu z opozycją (sprzed 25 lat), po którym studentom i Maciejowi Kuroniowi zęby wypadały" - może sugerować, jakoby Krzysztof Szamałek stosował przemoc wobec politycznych oponentów. Pragnę zatem zwrócić uwagę na komunikat nr 4 KSS "KOR" z 4 kwietnia 1979 r., w którym przytoczono fragment listu rady uczelnianej SZSP Uniwersytetu Warszawskiego. Wynika z niego, że Krzysztof Szamałek nie inspirował bezprawnych działań ani nie stosował przemocy wobec uczestników wykładów i dyskusji organizowanych przez Towarzystwo Kursów Naukowych. Fakty te zostały również potwierdzone podczas - wytoczonego przez Krzysztofa Szamałka - procesu o ochronę dóbr osobistych .

GRZEGORZ OBERDA
dyrektor Biura Rozwoju, rzecznik prasowy Mostostalu Warszawa SA
Więcej możesz przeczytać w 24/2002 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0