Wielka ucieczka

Wielka ucieczka

W Polsce nie opłaca się podejmować działalności gospodarczej. Do takiego wniosku można dojść, studiując wyniki finansowe naszych przedsiębiorstw
Podatek obrotowy zamiast CIT? To się wszystkim opłaci!

Wskaźnik rentowności netto (relacja wyniku finansowego po opodatkowaniu do przychodów) wyniósł w 2001 r. minus 0,3 proc. Oznacza to, że przeciętna polska firma do każdego sprzedanego towaru o wartości 1000 zł dopłaca 3 zł, czyli jest... potencjalnym bankrutem. Po co zatem ryzykować i prowadzić interesy, skoro roczna lokata terminowa w banku przynosi 7 proc. zysku (70 zł rocznie z każdego zainwestowanego 1000 zł), a inwestycje w bony i obligacje gwarantują ponad 9 proc.? Firmy jednak produkują, świadczą usługi i wielu wiedzie się całkiem nieźle. Tajemnica pozornej nieopłacalności tkwi w systemie podatkowym, a zwłaszcza zbyt wysokim podatku CIT. Zamieńmy go na podatek obrotowy, na przykład w wysokości 1,5 proc. Budżet państwa na początku zarobi tyle samo, ile zyskuje przy obecnym 28-procentowym CIT. Potem wpływy zaczną się zwiększać. O wiele tańszy będzie pobór nowego podatku. Skończy się wielka ucieczka firm w fikcyjne koszty i szarą strefę.

Zwodnicza rentowność
"Jeśli będziemy torturować dane wystarczająco długo, przyznają się do wszystkiego" - twierdził amerykański ekonomista George J. Stigler. Doskonale widać to na przykładzie naszych przedsiębiorstw. - Firmy zajmujące czołowe miejsca na "Liście 500" "Rzeczpospolitej", Bank Handlowy czy Bank Śląski, charakteryzują się bardzo wysokimi (30-50 proc.), nawet w skali światowej, wskaźnikami rentowności, wyliczanymi na podstawie ich działalności podstawowej. Jednocześnie zaskakująco niskie są wskaźniki rentowności obejmujące całokształt działalności gospodarczej - mówi prof. Jan Macieja, kierownik Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN. - Pojęcie zysku staje się dla przedsiębiorców w Polsce dość abstrakcyjne - komentuje Bohdan Wyżnikiewicz, wicedyrektor Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Wielu z nich stara się wtłoczyć w koszty własną konsumpcję: podróże zagraniczne (zwane wizytami u kontrahentów), kolejny samochód, komputer, meble do "biura" (a w rzeczywistości do domu)... - Inwestujemy na siłę, by pieniędzy nie zabrał fiskus - przyznaje Andrzej Gałkiewicz, właściciel firmy Polros.

Ucieczka za granicę
Restrykcyjność prawa podatkowego nie pozwala wielu firmom odpisać od dochodu faktycznie ponoszonych kosztów. - Tak naprawdę efektywna stawka CIT wynosi dziś nie 28 proc., lecz 30 proc. - uważa Krzysztof Borusowski, wykładowca Harvard Business School. Wysokie podatki skłaniają do ucieczki przed urzędami skarbowymi. - Korporacja, która ma filie w wielu krajach, stara się wykazywać zysk tam, gdzie obciążenia fiskalne są najmniejsze - twierdzi prof. Barbara Liberska z Instytutu Nauk Ekonomicznych. Robi się to, zaniżając podatki lub manipulując cenami w transakcjach z podmiotami powiązanymi kapitałowo albo rodzinnie. Taki proceder niezwykle trudno udowodnić. Zawyża się opłaty licencyjne, opłaty za korzystanie z technologii oraz wartość umów w sprawie świadczenia różnych usług przez powiązane firmy. Spory z urzędami skarbowymi w tych kwestiach rozstrzygane są z reguły w NSA. Tak było w wypadku próby zaliczenia do kosztów uzyskania przychodu spłat wieloletniej wysokiej pożyczki, udzielonej polskiej spółce przez jedną z firm jej macierzystego amerykańskiego holdingu. Przedsiębiorstwo należące do międzynarodowego koncernu motoryzacyjnego wywoziło produkowany przez siebie towar do magazynu za granicą i tam dopiero go sprzedawało. O transfer na rzecz strategicznego inwestora - francuskiego koncernu Pernod Ricard - oskarżyła spółkę Agros grupa mniejszościowych akcjonariuszy. Zakwestionowali oni między innymi umowy, które za darmo dały Pernod Ricard 25-letnie prawo do dystrybucji polskich wódek za granicą. Z kolei mniejszościowi akcjonariusze Stomilu Olsztyn zarzucili zarządowi wyprowadzanie zysków z firmy między innymi przez stosowanie zaniżonych cen w eksporcie opon do spółek Michelin.

Obrotowa alternatywa
- Jedna odważna decyzja i wszystkie problemy znikną. Z podatkiem CIT można się śmiało rozstać - przekonuje Krzysztof Dzierżawski, ekspert Centrum im. Adama Smitha. Wprawdzie Ministerstwo Finansów planuje obniżanie CIT (do 24 proc. w roku 2003 r. i 22 proc. w roku 2004 r.), ale tak naprawdę już dziś nie widać większego sensu jego utrzymywania. Estonia od trzech lat obywa się bez niego z dobrym skutkiem. Dotychczasowe wpływy do budżetu zrównoważyć można przez wprowadzenie podatku obrotowego, na szeroką skalę stosowanego w USA. - Podatek pośredni, a takim jest obrotowy, stwarza mniejsze pole do nadużyć. Poza tym łatwiej go wyegzekwować i mniej wydaje się na jego pobranie - uważa Janusz Palikot, prezes Ambry, firmy produkującej wina. - Jestem za kilkuprocentowym podatkiem obrotowym. Każda zmiana obecnego systemu jest korzystna - deklaruje Wojciech Morawski, prezes firmy odzieżowej Atlantic. - Płaciłbym mniej podatków, miałbym za co rozwijać firmę. Moje obroty wzrosłyby przynajmniej o 20 proc. - kalkuluje Klaudiusz Balcerzak, właściciel firmy wędliniarskiej Balcerzak i Spółka. Likwidacji podatku dochodowego od firm z pewnością nie oprotestują statystycy - wyliczane przez nich wskaźniki rentowności firm staną się bardziej wiarygodne.


1 procent = 28 procent
ROBERT GWIAZDOWSKI
Cetrum im. Adama Smitha
Gdy porównamy podatki płacone przez przedsiębiorców z ich przychodami, to wyjdzie nam, że płacą oni fiskusowi około procentu przychodów. Tyle właśnie mógłby wynosić podatek od przychodu, czyli obrotowy. Przeciwko uproszczeniu systemu podatkowego występuje jednak silne lobby polityków, doradców podatkowych, księgowych i audytorów.

Lepszy CIT
IRENA OŻÓG,
wiceminister finansów
Wprowadzenie podatku od obrotu oznaczałoby konieczność kompletnej przebudowy systemu fiskalnego. Podatek od dochodu przedsiębiorca płaci tylko wtedy, gdy ma zysk, podatek od obrotu płaciłby niezależnie od wyników finansowych. Wiele przedsiębiorstw mogłoby jednak nie wytrzymać takiego obciążenia. Podatek obrotowy jest podatkiem kaskadowym, a to oznacza, że każda faza obrotu towaru, jeszcze zanim trafiłby on do klienta, byłaby opodatkowana. Jestem zwolenniczką obecnego systemu fiskalnego.

Okładka tygodnika WPROST: 25/2002
Więcej możesz przeczytać w 25/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0