Recepta na regres

Recepta na regres

Interwencjonizm państwa, paraliżujący przedsiębiorstwa i rynki, nie tylko hamuje wzrost zatrudnienia, ale także ogranicza wzrost wydajności

O postępie technicznym i o związanym z nim wzroście produktywności mówi się u nas często w duchu PRL: postęp ten ma mianowicie wynikać z określonych interwencji państwa, a - rzekomy czy faktyczny - brak owego postępu ma świadczyć o tym, że państwo za mało interweniuje.
Najbardziej odporni na rzeczywistość zwolennicy tego poglądu z nostalgią wspominają osiągnięcia techniczne socjalizmu. Bardziej umiarkowani przyjmują do wiadomości fakt, że socjalizm przegrał z kretesem technologiczny i wydajnościowy wyścig z kapitalizmem, ale przyczyn zwycięstwa tego drugiego ustroju też upatrują... w specjalnej interwencji kapitalistycznego państwa, pomijając rolę takich fundamentalnych czynników, jak prywatna własność, konkurencja i wolny rynek.

Nośnik technologii
Wyniki badań dowodzą, że różnice w natężeniu wielu rodzajów interwencji państwa są jednym z ważnych czynników mających wpływ na zróżnico-wanie tempa wzrostu produktywności w krajach kapitalistycznych. Tymczasem kierunek zależności jest odwrotny do tego, jaki głoszą etatyści, a mianowicie: im więcej interwencji, tym mniej wzrostu produktywności.
W końcu kwietnia tego roku OECD opublikowała pionierskie opracowanie autorstwa S. Scarpetty, P. Hemmingsa, T. Tressela i J. Woo, poświęcone wpływowi regulacji rynku produktów i rynku pracy na tempo wzrostu produktywności w Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Francji, Włoszech, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Danii, Finlandii, Holandii i Portugalii. Badania te wykazały, że - przeciętnie rzecz biorąc - od 30 do 40 proc. firm znika w ciągu dwóch lat od założenia, a 50-60 proc. w ciągu siedmiu lat. Nowe firmy odgrywają szczególnie ważną rolę "nośników" nowych rozwiązań w gałęziach wysokiej technologii. Administracyjne bariery utrudniające wchodzenie nowych przedsiębiorstw na rynek są więc szczególnie szkodliwe w dziedzinach, gdzie technika rozwija się najszybciej.

Amerykańskie tempo
W Stanach Zjednoczonych i w krajach Europy Zachodniej tempo wymiany firm (tzn. ich powstawania i zaniku) okazało się podobne, jednak w innych zakresach stwierdzono wyraźne różnice. Otóż nowe firmy w USA są wyraźnie mniejsze od swoich odpowiedników w Europie Zachodniej, ale za to te pierwsze - jeśli tylko są w stanie przeżyć - o wiele szybciej rosną niż te drugie. Nowe przedsiębiorstwo w Stanach Zjednoczonych w ciągu dwóch pierwszych lat istnienia zwiększa zatrudnienie przeciętnie o 160 proc., podczas gdy w krajach Europy Zachodniej liczba pracowników wzrasta o 10-20 proc. Ta różnica wynika z większej łatwości zakładania przedsiębiorstw, uzyskiwania zewnętrznego finansowania oraz elastyczności zatrudnienia w USA. Dzięki temu w amerykańskiej gospodarce możliwy jest większy zakres eksperymentowania - i dzięki temu - innowacji.

Interwencjonizm, czyli wróg
Autorzy mierzą interwencjonizm państwa w sferze rynku produktów, biorąc pod uwagę rolę państwa jako właściciela, skalę administracyjnych przeszkód w tworzeniu i funkcjonowaniu firm, zakres ograniczeń międzynarodowego handlu i zagranicznych inwestycji.
Z ich badań wynika, że im większe jest natężenie owego interwencjonizmu, tym - średnio - wolniejsze jest tempo poprawy produktywności oraz tym mniej nowych firm pojawia się na poszczególnych rynkach. Duży zakres omawianego interwencjonizmu jest szczególnie groźny dla krajów technologicznie zapóźnionych. To jest oczywiście między innymi ostrzeżenie dla Polski. Z balastem państwowego interwencjonizmu trudno nadrobić technologiczny dystans.
Szkodliwe dla wzrostu produktywności oraz zakładania i rozwoju nowych firm są również przepisy, które zwiększają koszty zatrudnienia i zwalniania pracowników. Elastyczny rynek pracy jest więc jednym z ważnych warunków szybkiego rozpowszechniania w gospodarce nowych technologii. To jest kolejny wniosek z badań, który brzmi jak poważne ostrzeżenie dla Polski, kraju, gdzie liberalizacja kodeksu pracy od lat jest systematycznie blokowana i gdzie pozostaje ona wciąż w sferze dyskusji.
Interwencjonizm, paraliżujący przedsiębiorstwa i rynki, nie jest więc receptą na sukces, lecz na trwały regres. Nie tylko hamuje wzrost zatrudnienia i w ten sposób prowadzi do bezrobocia, ale na dodatek ogranicza wzrost wydajności. Jest zatem podwójną receptą na to, by pozostawać w tyle.
Okładka tygodnika WPROST: 25/2002
Więcej możesz przeczytać w 25/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0