Depresja futbolowa

Depresja futbolowa

Centrum Warszawy, kilkanaście minut po zakończeniu meczu Polska - Portugalia. Leciwy mężczyzna ze złością zrywa ze słupa ogłoszeniowego plakat z napisem "Polska gola!", drze go na kawałki i rozdeptuje
Agresja, rozpacz i przygnębienie po porażkach na mundialu

Płacze. Dwa kwadranse wcześniej w jednym z pubów w Kietrzu w województwie opolskim po trzeciej bramce straconej przez Polaków 34-letni kibic nie wytrzymał i rozbił o ziemię telewizor. Psychologowie ukuli termin "depresja futbolowa".
- Porażka na mundialu może wywołać zniechęcenie, irytację, agresję, przygnębienie oraz zaburzenia snu. Osoby, które mocno utożsamiają się z reprezentacją, mogą reagować bardzo emocjonalnie - ostrzegał zaraz po zakończeniu meczu z Portugalią dr Dariusz Wasilewski z warszawskiego Centrum Zdrowia Psychicznego. Paradoksalnie wygrana z USA jeszcze bardziej popsuła samopoczucie Polaków. Okazało się, że jednak było można.

Smutek hipermarketów
Najsmutniej było w hipermarketach, których spora część w Polsce należy do sieci francuskich. Ich szefowie musieli się liczyć nie tylko z depresją futbolową polskiego personelu, ale i z grobowymi nastrojami francuskiej kadry kierowniczej. Reprezentacja trójkolorowych przegrała przecież z Danią i również musiała spakować walizki. - Czuliśmy przed mundialem, że z drużyną Francji coś jest nie tak. Pewnie też wymagaliśmy od piłkarzy za dużo. Jestem zły, jak wszyscy Francuzi, że odpadliśmy już w pierwszej rundzie mundialu. Na pewno wpłynie to na naszą psychikę. Polacy pracujący w Carrefourze też nie mają powodów do zadowolenia, ale jakoś będziemy sobie musieli poradzić - mówi Bernard Salin, senior manager pracujący w sieci Carrefour Polska.
- W porównaniu z Francją czy Argentyną Polacy i tak spadli z niskiego konia. Apatia, smutek, poczucie zawodu i rozczarowanie, silniejsze niż w Polsce, będą również wśród Francuzów - uważa dr Wasilewski. Nie wszyscy są jednak tak dobrej myśli. - Nie ma się co pocieszać porażkami innych. Nie zdziwię się, jeżeli Polacy popadną po mundialu w poważną depresję, która wpłynie nie tylko na futbol, ale i inne dziedziny życia. Polakom potrzeba sukcesów, teraz będzie o nie trudniej - mówi Jan Tomaszewski, były bramkarz reprezentacji Polski, obecnie komentator sportowy TVP.

Żałoba narodowa
Francuzi wciąż pozostają w szoku. Mistrzowie świata i Europy nie tylko nie wygrali żadnego meczu, ale i nie zdołali strzelić choćby jednej bramki. Jeszcze wiele godzin po ostatnim gwizdku sędziego w przegranym przez trójkolorowych meczu z Danią po paryskich Polach Elizejskich kręciły się setki nieprzytomnych i załamanych fanów francuskiej jedenastki. Przegraną poruszeni byli także francuscy politycy. Jedni, jak prezydent Jacques Chirac, oczekują "szybkiego powrotu piłkarzy do formy", inni, jak premier Jean-Pierre Raffarin, podkreślają sympatię "mimo wszystko".
"To najsmutniejszy dzień w moim życiu" - wyznał dziennikarzom po zakończeniu meczu ze Szwecją argentyński napastnik Gabriel Batistuta. Depresja piłkarzy szybko udzieliła się wszystkim mieszkańcom pogrążonej w kryzysie ekonomicznym Argentyny. Po zakończeniu spotkania ulice Buenos Aires były niemal puste. "Nie wiem, dlaczego miałem jakiekolwiek nadzieje, że nasz zespół zajmie pierwsze miejsce w grupie, ale bardzo chciałem zająć czymś umysł" - powiedział reporterowi Agencji Reutera Juan Topic, bezrobotny architekt, który owinięty narodową flagą chodził po pustych ulicach argentyńskiej stolicy.

Piłka skopana
- Największa strata, jaką ponieśliśmy na tych mistrzostwach, to koniec świetnej atmosfery, jaka towarzyszyła naszej piłce w ostatnich miesiącach. Czuję wielki żal. Gdybyśmy zagrali przyzwoicie, powalczyli o wyjście z grupy, a potem odpadli w jednej ósmej finału, nikt nie miałby pretensji. A tak nie wiadomo, co będzie dalej - obawia się Antoni Piechniczek, jedyny trener, który prowadził reprezentację Polski na dwóch mundialach.
- Polacy byli oszukiwani przez władze Polskiego Związku Piłki Nożnej, które napompowały balon nadziei na sukces naszej drużyny na mistrzostwach świata. Według ich zapewnień, ekipa była świetna i miała wielkie szanse. Prawda jest taka, że nic nie zostało dobrze zrobione. Wszyscy osiedli na laurach po zakwalifikowaniu się do mistrzostw. Za to oszustwo zapłaciliśmy wielką cenę. Jeszcze jedna szansa została zmarnowana - oskarża włodarzy polskiej piłki Jan Tomaszewski.

Okładka tygodnika WPROST: 25/2002
Więcej możesz przeczytać w 25/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0