Korytarz do gorszej Europy

Korytarz do gorszej Europy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Spór o tranzyt do Kaliningradu to część gry zmierzającej do odbudowy rosyjskiej strefy wpływów


W 1939 r., po ogłoszeniu niemieckich żądań dotyczących eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej przez tzw. polski korytarz do Prus Wschodnich, jeden z życzliwych Polsce polityków włoskich wpadł na pomysł: "Tunel, to jest rozwiązanie" - perorował do ambasadora Wieniawy-Długoszowskiego. Mimo że podobieństwa historyczne narzucają się same, to przecież Federacja Rosyjska nie jest Trzecią Rzeszą i takie porównanie może być obraźliwe. Z zadowoleniem odnotowałem też stwierdzenie ministra Iwanowa, że Rosja rozumie polską wrażliwość historyczną na słowo "korytarz". Wciąż jednak nie wiadomo, o co chodzi w trwającej od 1994 r. awanturze?
Rosjanie podkreślają, iż nie idzie im o eksterytorialność połączeń, że nie ma w tym jakichkolwiek podtekstów politycznych. Cóż, w tym wypadku wolę stosować starą zasadę dyplomacji, że dopiero wiadomość zdementowana jest prawdziwa. Celem Moskwy od chwili upadku muru berlińskiego było stworzenie w Europie Środkowej obszaru buforowego między Rosją a Zachodem. Obszaru w optymistycznej wersji neutralnego, w pesymistycznej będącego "Europą B", politycznie związaną z Zachodem, ale traktowaną jako Zachód drugiej kategorii. Miał to być obszar "wspólnej odpowiedzialności" Moskwy i Brukseli. Szczególnie źle była przyjmowana aktywność USA w Europie Środkowej - stąd długotrwały konflikt o wejście Polski, Czech i Węgier do NATO. Ale dyplomacja rosyjska była pragmatyczna. W chwili gdy sprawa została przesądzona, Rosjanie zaczęli zabiegać o to, by ich głos w NATO liczył się bardziej niż głos nowych członków. Po decyzjach szczytu w Rzymie są bliscy osiągnięcia tego celu.
Warto też zauważyć, że spór o tranzyt do Kaliningradu toczy się równolegle do wielkiej gry, zmierzającej do utrzymania rosyjskiego monopolu energetycznego w Europie Środkowej i Wschodniej oraz uzyskania przez Rosję pozycji równorzędnej z krajami Zatoki Perskiej w dostawach surowców do Europy i USA.
Twarde żądanie swobody komunikacyjnej na warunkach rosyjskich wydaje się tymczasem bezzasadne przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, Kaliningrad nie jest jedyną enklawą terytorialną. Dania mogłaby również się uprzeć i żądać... budowy mostu na Grenlandię. Po drugie, nikt nie zabrania Rosji podjęcia takich działań, które umożliwią wprowadzenie ruchu bezwizowego z UE. Przecież obowiązek wprowadzenia wiz nie wynika z małpiej złośliwości Brukseli, tylko z trafnego rozpoznania zagrożeń związanych z nieprzestrzeganiem przez Moskwę podstawowych standardów europejskich (od wielkiej polityki poczynając, na stylu jazdy kierowców kończąc).
Enklawa kaliningradzka liczy niecały milion mieszkańców. Jeśli Polska i Litwa wprowadzą tanie wielokrotne wizy, podróżowanie nie powinno być problemem. Tym bardziej że skala tranzytu, zwłaszcza przez Polskę, jest znikoma. Rosjanie przyznają, że większość mieszkańców enklawy nie posiada paszportów. Gra idzie o coś innego. Po pierwsze, o utrzymanie znaczenia strategicznego Kaliningradu jako obszaru silnej obecności militarnej Rosji wewnątrz UE. Po drugie zaś, do wywołania konfliktów między unią a przyszłymi członkami, które doprowadzą być może do utrzymania granicy schengeńskiej na zachodniej granicy Polski.
Piłka jest po stronie rosyjskiej. O wiele łatwiej będzie rozmawiać, gdy Moskwa zdecyduje się (a nie może tego zrobić od dziesięciu lat), czy Kaliningrad ma być obszarem otwartym, czy fortecą. Nadal nie ma postępu w sprawie rozmów o otwarciu Cieśniny Pilawskiej dla polskich statków. Na razie enklawa ta nie jest, że użyję modnego słowa, kompatybilna z Europą nawet w jej biednym i kulawym polskim wydaniu.
Obawiam się tylko, że za chwilę któryś z polityków europejskich zawoła niczym cytowany na wstępie hrabia Ciano: "Tunel, zbudujmy tunel". Jeżeli nasza dyplomacja będzie się koncentrować wyłącznie na technicznych aspektach sporu, nikt w Europie nie będzie zainteresowany wchodzeniem w konflikt z Rosją. Kolejny raz nasi partnerzy rosyjscy testują spójność Zachodu. I to jest tak naprawdę cel, do którego wiedzie kaliningradzki korytarz. 


Więcej możesz przeczytać w 26/2002 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0