Uczta reklamożerców

Uczta reklamożerców

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zawieszona pod samochodowym lusterkiem postać Chrystusa kurczowo trzyma się krzyża, by nie spaść podczas szaleńczej jazdy - tak reklamuje się nowy model Peugeota
Internet stał się globalnym festiwalem filmów reklamowych 

W innej reklamie widzimy akcję straży pożarnej, która prowadzi swoistą licytację, kogo uratować z płonącego budynku. Gdy kobieta, która zaoferowała 200 funtów, skacze na strażacką matę, osoba wychylająca się z okna płonącego budynku przebija jej ofertę. Na ekranie pojawia się zaś slogan - wszystko można kupić, to tylko kwestia ceny. Tych reklam nie zobaczymy w żadnej polskiej stacji telewizyjnej ani na billboardach. Te i inne "obrazoburcze" spoty reklamowe można natomiast oglądać w Internecie.

Niereklamowa reklamówka
- Film reklamowy może być dziełem sztuki, które żyje niezależnie od promowanego produktu - uważa Jean Ma-rie Boursicot, pomysłodawca maratonów filmów reklamowych, znanych u nas jako "Noc reklamożerców". To m.in. dzięki niemu spoty reklamowe usamodzielniły się, stały się miniaturowymi dziełami sztuki. Zawrotną karierę zrobiła na przykład reklama stworzona na kanwie bajki o królewiczu zaklętym w żabę. Przechadzająca się po łące dziewczyna całuje znalezioną na trawie żabkę, a ta zamienia się w wyśnionego przez nią, przystojnego mężczyznę. Ten zaś rewanżuje się jej pocałunkiem... zamieniając dziewczynę w puszkę wymarzonego, schłodzonego piwa Budweiser.
Najciekawsze filmy i plakaty reklamowe w mgnieniu oka obiegają świat, trafiają na witryny internetowe i do naszych skrzynek e-mailowych. - Oglądając setki reklam z całego świata, nie zwracamy uwagi na to, czy promują one buty sportowe, piwo, słodycze czy papierosy. Bez znaczenia jest też to, że produkty te są dostępne tylko w Argentynie czy we Francji. Reklamówki oderwały się od swoich marketingowych funkcji - tłumaczy Boursicot. - Widząc doskonałe filmy reklamowe, częściej notujemy w pamięci wrażenie artystyczne, jakie wywołały, rzadziej zaś produkt, który promowały. Jurorzy z festiwalu reklamy w Cannes niejednokrotnie nagradzali reklamy za ich wartości artystyczne, mimo że nie szły one w parze z ich efektywnością - dodaje Tomasz Kamel, prezenter i dziennikarz TVP 1, twórca programu "Kamel tropi... najlepsze reklamy świata". W prywatnym rankingu Kamela prowadzi obecnie zrealizowana w scenerii hinduskiego miasteczka reklama samochodu. Pokazuje ona młodego mężczyznę z uporem uderzającego wiekowym już autem w drzewo. W finale okazuje się, że tą metodą formował on swój stary pojazd na podobieństwo nowego Peugeota 206.

Zakazany owoc
Wśród internetowych reklam umieszczonych na polskich witrynach można znaleźć zakazane w naszym kraju reklamy alkoholu czy papierosów. Z okazji mistrzostw świata w piłce nożnej pojawiły się "piłkarskie" reklamy przeróżnych trunków. W jednej z nich widzimy ekran prymitywnej gry komputerowej, na której niewielki punkt symbolizujący piłkę odbijany jest pomiędzy dwiema pionowymi kreskami symbolizującymi zawodników. Nagle jedna z tych kresek "ożywa" i po kilku efektownych sztuczkach technicznych pięknym lobem z przewrotki trafia do bramki. Powodem tej przemiany kreski okazuje się rum Bacardi.

Seks na sprzedaż
W reklamie często wykorzystywana jest erotyka. Akcja jednej z takich reklam rozgrywa się w prywatnym szpitalu. Zaczytana pielęgniarka nie zauważa, że jeden z pacjentów wzywa pomocy. Gdy po chwili podbiega do łóżka starszego mężczyzny, na monitorach widzimy już poziomą linię - akcja serca ustała. Młoda dziewczyna próbuje reanimować pacjenta, stosując masaż serca, by po chwili zrzucić z siebie szpitalny fartuch i rozpocząć erotyczny taniec - w nadziei, że widok jej ciała okrytego jedynie zmysłową bielizną pobudzi chorego do życia. W kulminacyjnym momencie, gdy pielęgniarka piersiami dotyka niemal twarzy pacjenta, widzimy jak ten uruchamia ukryty przycisk i na monitorze znów pojawia się miarowe tętno. Z offu słychać zaś: "Bielizna Schiesser - dla oczu i serca". W innej reklamówce widzimy dwie spacerujące pary: mężczyznę z kobietą i dwóch mężczyzn. Po chwili pojawia się hasło: "Niezależnie co wybierzesz, wybierz prezerwatywy tulipan".

Legenda Prusakolepu
Autorzy reklamowych spotów często wykorzystują motywy zaczerpnięte z filmów. W jednej z reklamówek widzimy leżącą w półmroku na sofie nagą kobietę. Przy dźwiękach muzyki z filmu "9 i pół tygodnia" Adriana Lynea podchodzi do niej mężczyzna i zaczyna pieścić jej ciało kostką lodu, co natychmiast budzi skojarzenia z podobną sceną w wykonaniu Mickeya Rourke i Kim Basinger. Gdy kostka wiedziona jego dłonią zbliża się do ust dziewczyny i dotyka jej zębów, ona zrywa się kopiąc mężczyznę. Wtedy okazuje się, że oglądaliśmy reklamę pasty do zębów wrażliwych na zmiany temperatury.
Pierwsze telewizyjne spoty pojawiły się w Polsce zaledwie 15 lat temu. Niewielu z nas pamięta reklamy Prusakolepu czy pumeksu fluorescencyjnego Purokolor. Te filmy są dziś najbardziej poszukiwane przez internautów. Reklama pokazująca cień prusaka, który wpada do pułapki, opatrzona komentarzem "Prusakolep. Wabi, nęci, niszczy..." jest pobierana z sieci niemal tak często, jak najpopularniejsze filmy czy pliki mp3.

Więcej możesz przeczytać w 32/2002 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0