Klątwa faraonów

Klątwa faraonów

Pięć tysięcy osób dziennie odwiedza waszyngtońską wystawę "Skarby starożytnego Egiptu"

Kolejka przed waszyngtońską Narodową Galerią Sztuki jest równie długa jak w czasach PRL ogonki przed sklepami z artykułami gospodarstwa domowego.
- Codziennie odwiedza nas około 5 tys. osób, a w weekendy ponad 8 tys. - mówi "Wprost" Hamlet Paoletti z biura prasowego galerii. Ostatnio takie tłumy szturmowały wystawę obrazów Vincenta van Gogha. Tym razem zainteresowanie tysięcy gości wzbudza sztuka egipska z czasów Nowego Państwa (1590-1085 p.n.e.), które w Polsce znamy choćby z "Faraona" Bolesława Prusa.
Od około dwustu lat trwa ogromne zainteresowanie świata starożytnym Egiptem, którego kultura postrzegana jest jako mieszanka osiągnięć cywilizacyjnych i magii. Podobnie jak w czasach Ramzesów faraonowie są postrzegani jako istoty niemal nie z tego świata, a cywilizacja egipska wydaje się równie tajemnicza jak mityczna Atlantyda. Najbardziej znaną pozostałością z czasów Nowego Państwa są ruiny świątyń w Luksorze i Karnaku oraz Dolina Królów. Dawna stolica faraonów - Teby - do dziś jest ulubionym celem misji archeologicznych. W tym rejonie od lat pracuje także wiele polskich ekip.

Podróż w zaświaty
- Z pewnością jest to największa tego typu wystawa na zachodniej półkuli - mówi Betsy Bryan, kurator waszyngtońskiej ekspozycji, zapalona egiptolog, która wielokrotnie uczestniczyła w pracach badawczych w Dolinie Królów. - Sami wybraliśmy eksponaty. Wiele z nich nigdy nie opuściło Egiptu. Dzięki technologii opracowanej przez brytyjsko-hiszpańską firmę Factum Arte możemy pokazać naturalnej wielkości rekonstrukcję jednej z komnat grobowca faraona Totmesa III - mówi Betsy Bryan. Właśnie w tym grobowcu odkryto jedyny pełny tekst księgi "Amduat", pogrzebowego przewodnika po świecie zmarłych, zarezerwowanego wyłącznie dla faraonów i wyrytego na ścianach grobowca. Egipcjanie wierzyli, że zmarły król wsiada w zaświatach do złotej łodzi, gdzie jednoczy się z bogiem słońca Re. Razem z Re podróżuje potem po podziemnym świecie. Faraonowi potrzebne było odpowiednie wyposażenie, dlatego wokół komnaty z ciałem zmarłego króla Egipcjanie budowali komnaty pomocnicze, w których umieszczali jedzenie, amfory pełne wina, klejnoty oraz odzież.

Przebudzenie Ozyrysa
Rekonstrukcja grobowca Totmesa III to jedno z najbardziej śmiałych przedsięwzięć archeologicznych ostatnich lat. Eksperci z Factum Arte za pomocą trójwymiarowych technologii cyfrowych i laserowych zeskanowali wnętrze grobowca w Dolinie Królów. Dzięki temu byli w stanie odtworzyć nie tylko kształt hieroglifów, oryginalne malowidła, ale też grubość farby i tynków z dokładnością do jednej dziesiątej milimetra. Do malunków użyto pigmentów wyprodukowanych tą samą techniką, jaką stosowano w starożytnym Egipcie. Wiernie skopiowano też wszystkie ubytki, czyli szczeliny czy odpryski farby. Stworzenie repliki komnaty kosztowało ponad milion dolarów. Firma Factum Arte zrobiła dwie identyczne kopie (obie, tak jak oryginał, mają ponad 15 m długości, prawie 9 m szerokości i 3 m wysokości) - jedną można oglądać w Stanach Zjednoczonych.
Do Waszyngtonu brytyjsko-hiszpańska firma przywiozła ponad sto płyt z gotowymi rysunkami i hieroglifami. Budowa komnaty zajęła ponad dwa miesiące, ale efekt końcowy zapiera dech w piersiach. Nie mniejsze wrażenie robią pozostałe eksponaty (ponad sto), na przykład "Odradzanie się Ozyrysa". - Gnejsowa figura powlekana złotem przedstawia Ozyrysa tuż po przebudzeniu w zaświatach. Ta rzeźba tętni życiem i energią - mówi Betsy Bryan.
Wystawa będzie prezentowana w Waszyngtonie do października, potem pojedzie między innymi do Bostonu, Nowego Orleanu, Den-ver i dwóch miast w Teksasie. Trwają negocjacje z kilkoma muzeami w Kanadzie i kolejnymi w Stanach Zjednoczonych. Każde z nich musi jednak zapłacić za wystawę. Ile? - To tajemnica - mówi Bryan. Nie płaciła jedynie Narodowa Galeria Sztuki, współorganizator wystawy. Po kontynencie północnoamerykańskim ekspozycja będzie podróżować pięć lat. Teraz przygotowywana jest europejska wersja "Skarbów starożytnego Egiptu". Organizatorzy żartują, że tak wielkie powodzenie wystawy to skutek klątwy faraonów, która przyciąga widzów.


Okładka tygodnika WPROST: 32/2002
Więcej możesz przeczytać w 32/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0