Mają, czego chcieli

Mają, czego chcieli

Dodano:   /  Zmieniono: 
Spotkanie internetowe z LECHEM WAŁĘSĄ



Andrzej Kropiwnicki: Czym jest Konwent "Solidarności"?
Lech Wałęsa: To odwołanie się do ludzi sierpnia 80, ludzi, którzy słyszą głos ludu. A lud mówi: nie o to walczyliśmy!
Bazan: Co teraz? Planujecie start w wyborach parlamentarnych?
- Nie interesuje nas to. Każdy z nas już jest w jakiejś organizacji lub jakąś organizację popiera.
kix: Nie okazaliście specjalnego szacunku Marianowi Krzaklewskiemu. Nadal jest na cenzurowanym?
- Uczestniczył przecież w posiedzeniu konwentu i siedział obok mnie. Mój prywatny stosunek do Mariana Krzaklewskiego jest znany. Obwiniam go o to, że mnie nie posłuchał i doprowadził do klęski. Nie znaczy to jednak, że go nie lubię. Mój stosunek do niego jest raczej chłodny.
bolo: Po co próbuje pan wrócić na scenę polityczną?
- Bo tak, jak jest, być nie może. Postanowiłem zebrać ludzi z tamtego okresu i zastanowić się, czy i w jaki sposób możemy coś zmienić.
batman: Dlaczego nie próbował pan zostać prezydentem Gdańska?
- Mam inne zajęcia. Poza tym widzę, że jest wielu chętnych, więc niech sobie popracują.
Martin: Kiedy zacznie pan zarabiać w amerykańskiej firmie? Na co przeznaczy pan pieniądze?
- Już zarabiam. Dostałem na razie cztery wypłaty. Na co przeznaczę pieniądze? Jeszcze nie wiem. Mam dużo wydatków.
Bacha: Dlaczego pańskie imieniny nie są już tak barwne jak kiedyś?
- Urządzałem huczne imieniny, by nowa elita mogła się poznać, porozmawiać w luźnej atmosferze, przy kieliszku. Ale teraz ta elita poznała się już tak dobrze, że nie ma potrzeby urządzania dużych przyjęć.
general: Po co pan startował w wyborach prezydenckich z góry przegranych? Nie szkoda prestiżu?
- Nie startuję dla siebie. Startuję, bo mam program. Chciałem, by na prawicy zorganizowano prawybory. Na jednym z nieoficjalnych spotkań pytano kandydatów z prawej strony, czy będą gotowi ustąpić, jeśli wystawimy wspólnego kandydata, i sam deklarowałem gotowość ustąpienia. Jeden człowiek się wtedy nie zgodził. Rozbił moją koncepcję i uniemożliwił mi honorowe wycofanie się z wyborów. Przegrałem, ale moja koncepcja okazała się słuszna, bo on też przegrał.
Kazn: Jest pan zwolennikiem szybkiej wymiany złotówki na euro?
- Te procesy są nieuniknione. Byłoby bardzo źle, gdyby cała Europa miała wspólny pieniądz, a Polska nie. Zresztą, gdybym to ja był prezydentem, Polska dawno byłaby w unii. Problem polega na tym, że nasi negocjatorzy są słabi.
bolo: Kiedy był pan prezydentem, podjął pan zobowiązania o nieeksportowaniu broni i teraz nasza zbrojeniówka leży.
- Podczas spotkania z prezydentem USA powiedziałem wprost: wszyscy wiedzą, że Amerykanie sprzedają broń. Ja mam fabryki broni. Proszę mi powiedzieć, gdzie wybuchnie wojna i gdzie powinienem tę broń dostarczyć, albo proszę mi pomóc przekwalifikować te fabryki. To wystarczyło na parę lat.
Mentorka: Za pańskiej prezydentury straciliśmy miliony z nie wykorzystanych funduszy pomocowych UE!
- Mnie się to nie zdarzyło. Poza tym proszę pamiętać, jakie wtedy były czasy. Zmieniały się rządy, padały parlamenty. Popatrzcie raczej na to, co działo się później. Macie od siedmiu lat innego prezydenta i co on zrobił w tej sprawie? Nic. Historia mu to wypomni! A takiego prezydenta jak ja nie będziecie mieli przez sto lat!
Mentorka: Czy w związku z tym, że naród wybrał pana Kwaśniewskiego, uważa pan, że naród jest głupi?
- Tego nie powiedziałem. Naród ma po prostu to, czego chciał.
Więcej możesz przeczytać w 35/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0