Chodźcie z nami!

Chodźcie z nami!

Codzienny spacer - przepustką do zdrowia i długowieczności WPROST do zdrowia



Tygodnik "Wprost" wspólnie z radiową Trójką organizuje marsz zdrowia - happening rekreacyjny pod hasłem "Wprost do zdrowia". Po raz pierwszy odbędzie się on w najbliższą sobotę 7 września w Łazienkach w Warszawie (spotkanie o godzinie 16.00 na parkingu restauracji Belvedere) i będzie organizowany co roku. Poprowadzi go Robert Korzeniowski, mistrz olimpijski i mistrz świata w chodach. Udział w marszu zapowiedzieli politycy, artyści, lekarze i dziennikarze, między innymi Andrzej Olechowski, Józef Oleksy, Michał Tober, a także minister zdrowia Mariusz Łapiński. Marsz to najprostsza, najtańsza, bezpieczna i najbardziej dostępna forma ruchu dla ludzi w każdym wieku. Żwawy spacer (5-6 km/h) jest niemal równie skuteczny jak jogging i aerobik. Wzmacnia mięśnie i kości, usprawnia pracę układu naczyniowo-mięśniowego i pomaga utrzymać szczupłą sylwetkę. Według najnowszych badań, o 30-50 proc. zmniejsza ryzyko chorób cywilizacyjnych.

Jeśli raz w tygodniu katujesz swoje ciało na siłowni, popełniasz samobójstwo na raty. Jeśli w soboty biegasz do upadłego, możesz już teraz zredagować swój nekrolog. Jeśli w niedziele bijesz na rowerze życiowe rekordy, któraś z tych niedziel będzie twoją ostatnią. Tak najkrócej brzmiałoby ostrzeżenie pod adresem weekendowych Tarzanów.
"Im więcej biegasz i ćwiczysz, tym lepiej dla twego zdrowia" - zalecał przed 30 laty Kenneth Cooper, twórca aerobiku. Dziś ten najbardziej znany propagator zdrowego stylu życia zaleca umiarkowany wysiłek fizyczny. Zbyt intensywne uprawianie sportów jest szkodliwe dla zdrowia! W ostatnich dwóch latach prawie 4,5 mln Amerykanów doznało urazów podczas aktywnego wypoczynku (liczba poszkodowanych w wypadkach drogowych jest niższa).
"Ludzie, którzy pokonują tygodniowo więcej niż 20-25 km, nie biegają dla zdrowia" - twierdzi Cooper, od wielu lat zaufany lekarz prezydenta Georgea W. Busha. Nadmiernie obciążony organizm jest mniej odporny na infekcje, wydziela więcej hormonów stresu (adrenaliny i noradrenaliny) oraz wolnych rodników (agresywnych molekuł tlenu).

Postaw serce na nogi
Osoby po czterdziestce, które po 20 latach przerwy zaczynają na nowo doceniać zalety ruchu na świeżym powietrzu, uskarżają się na zaburzenia krążenia. Według dr. Paula Thompsona z Mayo Clinic na Florydzie, ci, którzy znają sport jedynie z telewizji, są 30 razy bardziej narażeni na zawał serca podczas intensywnego wysiłku.
Dysponujemy dowodami naukowymi na to, że umiarkowany sport, ruch i rekreacja znacznie zmniejszają ryzyko choroby wieńcowej - twierdzi prof. Witold Rużyłło z Instytutu Kardiologii w Warszawie.
Można uprawiać aerobik, korzystać z siłowni lub jeździć na rowerze, byle w umiarze. Równie, a może nawet bardziej zbawienne dla zdrowia są spacery (choćby w drodze do pracy), proste ćwiczenia gimnastyczne, praca w ogródku bądź sprzątanie mieszkania.Trzeba spełnić tylko jeden warunek: musimy spacerować lub ćwiczyć regularnie, najlepiej trzydzieści minut dziennie bądź przynajmniej kilka razy w tygodniu, a nie tylko od czasu do czasu. - Te kilkadziesiąt minut można rozłożyć na raty, na przykład rano pospacerować z psem, po południu posprzątać mieszkanie lub umyć samochód - mówi prof. Wojciech Drygas z Akademii Medycznej w Łodzi, inicjator akcji "Postaw serce na nogi".

Zawał na ścieżce zdrowia
Oczywiście, im dłuższy, częstszy i bardziej energiczny jest wysiłek fizyczny, tym większe korzyści zdrowotne przynosi. Kombinacja ćwiczeń siłowo-kondycyjnych i rozciągających pozwala czterdziestolatkom utrzymać sprawność mięśni przez kolejne 20 lat. Gry zespołowe, bieganie i ćwiczenia fizyczne zmniejszają ryzyko przedwczesnego zgonu średnio o połowę w ciągu 15 lat - wynika z obserwacji 30 tys. osób w wieku 20-93 lat przeprowadzonych przez prof. Larsa Andersena z uniwersytetu w Kopenhadze. George W. Bush dopiero od niedawna biega 3 km dziennie. Już po kilku tygodniach obniżył się u niego poziom cholesterolu we krwi i spadło ciśnienie tętnicze, jest więc mniej narażony na zawał serca.
Uprawianie sportu musi jednak przede wszystkim oznaczać relaks, zabawę i przyjemność, najlepiej na łonie natury. "Wszelki nadmiar jest szkodliwy" - ostrzegał już Hipokrates. Wysiłek fizyczny musi być dostosowany do wieku i ogólnego stanu zdrowia. Powinien być wręcz "przepisywany" tak jak leki. Ktoś, kto nigdy długo nie ćwiczył, przed rozpoczęciem treningu powinien porozmawiać z lekarzem, nawet jeśli ma dopiero 25 lat.
Z powodu kłopotów ze zdrowiem z intensywnego uprawiania sportów zrezygnowała piosenkarka Małgorzata Ostrowska. - Trenowałam judo i uprawiałam fitness, teraz odpowiednio do moich możliwości zdrowotnych jeżdżę głównie na rowerze - mówi Ostrowska. Spacer jest ulubioną formą rekreacji Zyty Gilowskiej, posłanki Platformy Obywatelskiej, Lecha Kaczyńskiego, prezesa Prawa i Sprawiedliwości, a także posła SLD Józefa Oleksego. Ulubioną i jedyną formą aktywnego wypoczynku Andrzeja Olechowskiego są wędrówki po górach.
Minimalny wysiłek musi zapewnić spalenie przez tydzień tysiąca kalorii (to trzy godziny spaceru). Takie umiarkowane obciążenie poprawia samopoczucie, wzmacnia organizm przed infekcjami, zmniejsza ryzyko zawału serca, cukrzycy i osteoporozy. Wydłuża życie
o 10-15 lat.

Brak ruchu bardziej szkodzi niż palenie tytoniu
Niestety, Polacy prowadzą siedzący tryb życia. Badania Światowej Organizacji Zdrowia wykazały, że jesteśmy najmniej aktywnym fizycznie narodem w Europie! Aż trzy czwarte naszych rodaków nie uprawia żadnych sportów, gier zespołowych, nie chodzi nawet na spacery. Przeciętny Polak na pieszą wędrówkę lub jazdę na rowerze ma czas jedynie kilka razy w roku, mimo że na oglądanie telewizji poświęca nawet pięć godzin dziennie. Zaledwie 6-7 proc. osób regularnie ćwiczy kilka razy w tygodniu, to kilkakrotnie mniej niż w Niemczech, Finlandii, Hiszpanii czy nawet w Rosji i na Węgrzech.
Tymczasem brak ruchu jest bardziej szkodliwy niż palenie tytoniu! Mimo że lekarze niechętnie o tym mówią, badania Stevena Blaira z Instytutu Coopera w Dallas sugerują, że stan zdrowia regularnie uprawiających sporty palaczy tytoniu jest lepszy niż kondycja ludzi stroniących od ćwiczeń fizycznych. Aktywni palacze rzadziej przedwcześnie umierają na serce niż "leniwi" niepalący, nawet ci, którzy mają w normie poziom cholesterolu we krwi i prawidłowe ciśnienie tętnicze!
- We wczesnym dzieciństwie zachorowałam na gruźlicę kości, sześć lat spędziłam w szpitalu. Gdyby nie aktywność fizyczna, jaką zalecili mi lekarze, do dziś byłabym przykuta do wózka inwalidzkiego - mówi senator Grażyna Staniszewska.
Przed ponad 400 laty doktor Wojciech Oczko, medyk Stefana Batorego, nazywany ojcem polskiej balneologii, przekonywał: ruch jest w stanie zastąpić prawie każdy lek, a wszystkie leki razem wzięte nigdy nie zastąpią ruchu. Potwierdzają to najnowsze badania. Specjaliści uniwersytetu w Kolonii twierdzą, że gimnastyka i codzienny półgodzinny spacer są skuteczniejsze niż viagra! Pomagają 80 proc. mężczyzn cierpiących na impotencję, będącą często pierwszym objawem postępującej miażdżycy, która grozi zawałem serca. Dwie trzecie chorych na depresję odczuwa poprawę nastroju po wykonaniu najprostszych ćwiczeń fizycznych.

Cofnąć zegar biologiczny
Na to, by zacząć prowadzić aktywny tryb życia, nigdy nie jest za późno. Zmiana przynosi efekty w każdym wieku. Osoby mające 70 lat, ćwiczące choćby raz w tygodniu, rzadziej chorują (zarówno na cukrzycę i choroby serca, jak i na raka), a także są bardziej samodzielne. Aktywni fizycznie ludzie po osiemdziesiątce są w lepszej kondycji umysłowej i rzadziej cierpią na chorobę Alzheimera.
Umiarkowany i regularny wysiłek pozwala zatrzymać, a nawet cofnąć zegar biologiczny. Wykazały to obserwacje pięciu Amerykanów mających obecnie 50 lat. Przez ostatnie trzydzieści lat rzadko podejmowali oni aktywność fizyczną. Wystarczyło, że po tak długiej przerwie przez 3-5 godzin w tygodniu uprawiali aerobik, jogging lub pływanie, by natychmiast poprawiła się ich wydolność oddechowa (po upływie pół roku była taka jak wtedy, gdy mieli dwadzieścia lat). "Wprawdzie nie byli w stanie biegać tak szybko jak przed trzydziestu laty, ale ich kondycja fizyczna była podobna" - twierdzą Darren McGuire i Benjamin Levine z University of Texas, prowadzący badania.
- Od dziecka uprawiałam sport, pływałam, żeglowałam, grałam w siatkówkę, jeździłam na nartach. Pewnie dlatego nigdy nie miałam kłopotów ze zdrowiem. Trzy lata temu, gdy byłam w ciąży, lekarze zrobili mi szczegółowe badania i byli zaskoczeni tak dobrymi wynikami - mówi Katarzyna Dowbor, prezenterka telewizyjna. - Gdy zwlekam się o szóstej rano, aby przed pracą pograć w tenisa, squasha lub poćwiczyć uderzenia w golfa, dostaję zastrzyk energii na resztę dnia - zapewnia Michał Tober, rzecznik prasowy rządu.
Ludzie aktywni są na ogół bardziej opanowani, wydajni i kreatywni. Lepiej śpią, mniej się męczą i rzadziej są znudzeni, nie poddają się depresjom i codziennym trudnościom. Dłużej zachowują szczupłą sylwetkę, częściej też budzą sympatię, a ich wygląd pomaga w osiąganiu sukcesów. Regularny, umiarkowany wysiłek fizyczny to jedyny eliksir zdrowia i długowieczności, którego skuteczność potwierdziły badania naukowe. 


Zyta Gilowska
posłanka Platformy Obywatelskiej
Nigdy nie uprawiałam sportu wyczynowo, ale jako dziecko dużo biegałam, lubiłam też jeździć na rowerze. Nadal staram się dużo ruszać - bardzo dużo chodzę, zamiast jeździć windą, biegam po schodach. Czasami pływam kajakiem lub łódką, kiedy tylko mogę, wybieram się na przejażdżki rowerowe.

Michał Tober
rzecznik prasowy rządu
Na sport mogę sobie pozwolić tylko wcześnie rano, późnym wieczorem i w dni wolne. Najczęściej gram w tenisa, squasha lub ćwiczę uderzenia w golfa. Moja forma psychiczna jest wtedy znacznie lepsza. Na basenie z kolei oczyszczam się mentalnie - "zmywam" z siebie wszystkie troski i problemy. Ostatnie badania lekarskie wykazały, że mój organizm funkcjonuje modelowo.

Katarzyna Dowbor
dziennikarka telewizyjna
Nauczyłam się jeździć konno w wieku 35 lat. Konie stanowią wspaniałe antidotum na stres. Gdy mam duży problem, wsiadam na wierzchowca i jadę do lasu. Wracam spokojna i uśmiechnięta. W zimie ćwiczę w klubie fitness. To znakomite rozwiązanie dla osób o nie normowanym trybie pracy, ponieważ te kluby są zazwyczaj otwarte od godziny 6.00 do 22.00. Gdy po ćwiczeniach i saunie wchodzę pod prysznic, czuję, jak opada ze mnie napięcie.

Małgorzata Ostrowska
piosenkarka
Nudzą mnie statyczne ćwiczenia, więc prawie nie korzystam w domu ze sprzętu do gimnastyki. Najczęściej jeżdżę na rowerze. To jedyny sport, który zapewnia mi dobrą kondycję fizyczną i pogodę ducha. Rower nie wymaga ode mnie dużego wysiłku, ponieważ jeżdżę w tempie odpowiednim do moich możliwości zdrowotnych. Dzięki tym przejażdżkom często przebywam na świeżym powietrzu.

Robert Korzeniowski
mistrz olimpijski i mistrz świata w chodach
Częste spacery w szybkim rytmie nie powodują kontuzji. Taki wysiłek łatwiej niż bieg dozować tak, by uniknąć kłopotów z sercem, przeciążenia stawów kolanowych lub ścięgna Achillesa, co często zdarza się tzw. niedzielnym joggerom. Szybki marsz ma również właściwości lecznicze. Dzięki uprawianiu chodu wyleczyłem się ze skoliozy (łagodnego skrzywienia kręgosłupa na prawo), chód wymusza bowiem utrzymanie wyprostowanej i zgrabnej sylwetki. Najlepsze efekty przynosi szybki, trzydziestopięcio-, czterdziestominutowy spacer (przynajmniej trzy razy w tygodniu), w trakcie którego należy pokonać 3-4 km. Nie musi to być chód podobny do sportowego, ale warto zaczynać krok od wyraźnego postawienia stopy na pięcie. Stopy powinno się stawiać równolegle, sylwetka ma być wyprostowana, ramiona ugięte, trzeba wykonywać zamachy jak podczas biegu. Po pierwszych 5 minutach można się zatrzymać i zrobić kilka ćwiczeń rozciągających.

Mariusz Łapiński
minister zdrowia
W czasach studenckich ćwiczyłem karate (miałem brązowy pas), grałem w zespole uczelnianym w koszykówkę, jeździłem na nartach wodnych oraz konno. Od sześciu lat dwa razy w tygodniu gram w piłkę nożną na hali, a raz w tygodniu w tenisa. W czasie ostatnich wakacji pływałem i ćwiczyłem na siłowni. Uważam, że ćwiczenia fizyczne, zwłaszcza mniej obciążające, są niesłychanie pożyteczne. Dlatego namawiam wszystkich, aby pamiętali o kondycji fizycznej, bo wtedy będą zdrowsi i służba zdrowia będzie miała mniej pracy.

Lech Kaczyński
prezes Prawa i Sprawiedliwości
Zwykle spaceruję, najczęściej w lesie. Wspólnie z bratem Jarosławem maszerujemy czasami nawet przez trzy godziny dziennie. Lubię też wiosłować i jeździć na rowerze, a także rąbać drewno, czego jednak dawno już nie robiłem. Niestety, na regularny wysiłek nie mam zbyt dużo czasu.

Jan Kobuszewski
aktor
Od dziecka byłem cherlawy. W podstawówce i gimnazjum zwalniano mnie z zajęć wychowania fizycznego. Ćwiczyć zacząłem dopiero w szkole teatralnej: salto w przód, potem w tył, rytmikę, gimnastykę i szermierkę. Piętnaście lat temu prawdopodobnie właśnie dobra kondycja fizyczna pomogła mi pokonać bardzo ciężką chorobę. Nadal dbam o zdrowie, spacerując i pływając.

Janusz Onyszkiewicz
były minister obrony narodowej
Ruch daje mi siły do działania - zarówno w pracy fizycznej, jak i umysłowej. Codziennie się gimnastykuję, jeżdżę także na rowerze. Jako rowerzysta łączę przyjemne z pożytecznym - rower jest dla mnie najszybszym i najwygodniejszym środkiem lokomocji. Z dawnych lat pozostała mi pasja do wspinaczki wysokogórskiej.

Grażyna Staniszewska
senator Bloku Senat 2001
Od dzieciństwa jeżdżę na rowerze i pływam. Organizuję rodzinne rajdy rowerowe. Od kilku lat co roku na wiosnę w Beskidzkich Rodzinnych Rajdach Rowerowych uczestniczy około 13 tys. osób. To największa impreza sportowo-rekreacyjna w Polsce. Pokonujemy po kilkadziesiąt kilometrów bez ścigania się. Najmłodszy uczestnik rajdu miał 4 lata, a najstarszy - 74 lata.

Józef Oleksy
poseł SLD, przewodniczący sejmowej Komisji Europejskiej
Jestem zapalonym piechurem, codziennie staram się przejść dziesięć kilometrów. Przy okazji ćwiczę oddechy. Nie mam zbyt dobrej kondycji, nie biegam, ale czasami pływam i grywam w tenisa.
Okładka tygodnika WPROST: 36/2002
Więcej możesz przeczytać w 36/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0