Wybory przebierańców

Wybory przebierańców

Zgrani lokalni politycy kryją się pod szyldami apolitycznych komitetów wyborczych

Czy można uprawiać apolityczną politykę? Kandydaci na radnych, wójtów, burmistrzów i prezydentów próbują nas przekonać, że nie tylko można, ale wręcz trzeba. Niczym powódź Polskę zalały społeczne komitety wyborcze - tak jakby partyjne były aspołeczne. "Nie chcemy utożsamiać się z polityką", "Wybierzmy menedżerów - nie polityków", "Chodzi nam o racjonalne działanie, a nie politykierstwo" - napisano w ulotkach setek inicjatyw i przymierzy samorządowych. Pod nowymi, "obywatelskimi" szyldami kryją się działacze, którym w politycznych życiorysach brakuje już miejsca na nowe wpisy. Chodzi o to, by wyborca nie zorientował się, z kim ma do czynienia. Komitety "czyścioszków" powstają, ponieważ albo ich formacje się skompromitowały, albo oni sami mają coś na sumieniu i żadna partia na swoich listach ich po prostu nie chce. Inni nie chcą być przez partie kontrolowani.

Partyjni społecznicy
Lokalni politycy masowo zapominają obecnie o swych partyjnych życiorysach i stają się społecznikami, przy których wolontariusze Czerwonego Krzyża to koniunkturaliści. W 50-tysięcznym Jarosławiu (Podkarpackie) partyjne szyldy zastąpiły apolityczne komitety i stowarzyszenia, a członkowie głównych ugrupowań stali się z dnia na dzień bezpartyjnymi społecznikami. Tak naprawdę wszystkie przedwyborcze inicjatywy są dziełem działających od lat jarosławskich polityków.
Ostra walka zapowiada się między komitetami Mała Ojczyzna i Forum Prawicy. De facto jest to bratobójcza rozgrywka między jarosławskimi działaczami Prawa i Sprawiedliwości. Oba komitety mają swoich kandydatów na burmistrza miasta - Mała Ojczyzna popularnego wicestarostę Janusza Kołakowskiego (PiS), a Forum Prawicy radnego Janusza Dąbrowskiego, którego kandydaturę forsuje inna lokalna frakcja partii Lecha Kaczyńskiego. Klucz do zrozumienia sytuacji w Jarosławiu znajduje się na Wiejskiej w Warszawie. Oto bowiem Mała Ojczyzna trzyma z posłem PiS Markiem Jurkiem, zaś Forum Prawicy ma wsparcie innego posła PiS - Marka Kuchcińskiego.

Zawodowi przebierańcy
Kto się kryje za Komitetem Wyborczym Alternatywa Partia Pracy? W ten sposób do polityki zamierzają wrócić byli posłowie KPN, którzy występowali już pod kilkoma szyldami: ostatnio można było ich odnaleźć z wizytówką Alternatywa, a wcześniej - KPN-Obóz Patriotyczny. Pełnomocnikiem wyborczym komitetu Alternatywa Partia Pracy jest Tomasz Karwowski, a pełnomocnikiem finansowym Michał Janiszewski. Obydwaj to byli działacze kilku mutacji KPN. - Nasi kandydaci będą odzwierciedlać przekrój społeczeństwa polskiego: od profesora do robotnika. Chcielibyśmy, aby przedstawiali alternatywę w stosunku do tego, co dzieje się obecnie w państwie polskim, tzn. narastającego bezrobocia, afer, głupoty i nieudolności rządzących - deklaruje Karwowski.
Byłych konfederatów można uznać za zawodowych przebierańców, bo powołali już do życia m.in. Związek Zawodowy Kontra i Polską Partię Ekologiczną Zieloni. Koledzy Adama Słomki specjalizują się też w rejestrowaniu nazw partii łudząco podobnych do istniejących ugrupowań - swego czasu powołali do życia Ruch Polityczny AWS, poźniej Krajowe Porozumienie Emerytów i Rencistów RP, a ostatnio twórcy Platformy Obywatelskiej musieli dopisać do swojej nazwy "Rzeczypospolitej Polskiej", bo okazało się, że przedsiębiorczy konfederaci zarejestrowali już w sądzie partię Platforma Obywatelska.

Niezatapialny
Choć do 1999 r. Czesław Jakubowicz był członkiem KPN, to w żadnych wyborach nie startował pod partyjnym szyldem. Nawet kiedy nie zdobywał mandatu radnego, i tak lądował na ciepłej posadzie. W 1994 r. jako lider Komitetu Jedność nie startował, bo jak sam przyznaje, podział ról był ustalony - inni kandydują i załatwiają mu pracę w samorządzie. Przez cztery lata był więc naczelnikiem wydziału gospodarki komunalnej. W 1998 r. nie przebił się do miejskiego samorządu (tym razem jako kandydat Ruchu Patriotycznego Ojczyzna). Na otarcie łez otrzymał fotel dyrektora dróg miejskich. Teraz przed Czesławem Jakubowiczem stoi największe wyzwanie - właśnie utworzył (apolityczny, oczywiście) Komitet Wyborczy Wyborców Godność i Praca i zamierza walczyć o prezydenturę Białegostoku. - Moją kandydaturę popiera nie tylko komitet wyborczy, ale też stowarzyszenie morskie im. Eugeniusza Kwiatkowskiego - podkreśla Jakubowicz. Dodajmy, że przewodniczącym stowarzyszenia jest Czesław Jakubowicz.

Nasz Wałbrzych 2002, czyli generał Rosiak
Longin Rosiak, były milicjant i radny Unii Wolności, a obecnie kandydat na prezydenta Wałbrzycha, zbudował największą organizację pozarządową w Polsce - tak przynajmniej twierdzi on sam. Powołany prze Rosiaka Nasz Wałbrzych 2002 to przykład politycznego holdingu - niczym odkurzacz wciągnął ledwo wegetujących unitów, ludowców, zwolenników Samoobrony, a nawet sympatyków SLD. Rosiak zasłynął z tego, że będąc przewodniczącym miejskiej komisji przestrzegania prawa, przez prawie dwa lata nie płacił czynszu. Niedawno dług uregulował, wystąpił jednak do władz miasta o umorzenie karnych odsetek. - Jednocześnie chwalił się w lokalnej prasie, że wakacje spędził w Chorwacji - przypomina sobie jeden z wałbrzyskich dziennikarzy.
Lider stowarzyszenia Nasz Wałbrzych 2002 najostrzej występuje przeciw Unii Wolności, w której działał. Zarzeka się, że ostatnie cztery lata spędzone pod szyldem unii w wałbrzyskim samorządzie to czysty przypadek, że nie chce mieć nic wspólnego z tą "kanapową partyjką".
- Teraz u nas nie ma żadnych podziałów: uzgodniliśmy, że ja jestem generałem, a reszta to pułkownicy. Co ja powiem, tak ma być - tłumaczy Rosiak. Woltę wykonał też Rafał Kubacki, który w poprzednich wyborach zdobył mandat radnego Wrocławia z listy Unii Wolności. Obecnie ten świetny przed laty judoka postanowił kandydować na prezydenta Wrocławia z list Samoobrony.

SLD kontra SLD
Dwa lata temu w koszalińskim SLD doszło do rozłamu. Dwunastu radnym nie spodobało się, że przewodniczący rady miejskiej (z SLD) udzielił poręczenia wiceprezesowi klubu koszykarskiego AZS/Zagaz Koszalin, Jarosławowi Z., podejrzanemu o zorganizowanie międzynarodowego handlu narkotykami (sprawa toczy się w sądzie w Szczecinie). Ponadto radni zarzucali lokalnemu kierownictwu SLD "skrajny liberalizm" i w głosowaniach występowali razem z prawicą. W efekcie SLD wyrzucił rokoszan ze swoich szeregów, a ci utworzyli grupę G-12. Obecnie grupa G-12 cieszy się w mieście większym poparciem niż "prawdziwy" Sojusz Lewicy Demokratycznej. Ich kandydatem na prezydenta Koszalina jest rządzący miastem Henryk Sobolewski (SLD), który nie znalazł się na żadnej z list wyborczych sojuszu.
Także w Olsztynie szykuje się starcie między politykami SLD. Oficjalny kandydat sojuszu, Jerzy Małkowski, będzie konkurował z byłym wojewodą olsztyńskim, obecnie senatorem SLD, Januszem Lorenzem - tym razem kandydatem apolitycznym. - Mam silne naciski obywateli Olsztyna i kolegów z partii, by wystartować w tych wyborach - tłumaczy Lorenz.

Desperacja, czyli Obywatele dla Głogowa
Dwa lata temu starosta Głogowa Krzysztof Rusiecki (SKL) - jeszcze jako wicestarosta - dogadał się z SLD, by wspólnie rządzić w powiecie głogowskim. Wspólnie z lewicą obalił swego partyjnego kolegę starostę i sam jako protegowany sojuszu zajął jego fotel. - To było porozumienie ponad podziałami - tłumaczy dziś Krzysztof Rusiecki. - Wystarczy już sporów politycznych na samorządowym podwórku! - dodaje. Niestety, niewielu zaraziło się w Głogowie ideą Rusieckiego, bo przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi zabrakło chętnych do przyjęcia go na listę wyborczą. Starosta powołał więc komitet Obywatele dla Głogowa, w skład którego weszli głównie podlegli mu urzędnicy starostwa. I jako apolityczny fachowiec zamierza zostać prezydentem miasta.

Niech zwycięża partyjniactwo!
Polska polityka lokalna jest chora! I to o wiele bardziej niż na szczeblu ogólnokrajowym. Wyborcy nie nadążają za tymi zmianami szyldów. Rozliczenie większości radnych z ich pracy graniczy z cudem - przecież co cztery lata kryją się oni pod innymi etykietami. Lokalne media są zbyt słabe lub chodzą na pasku miejscowych baronów, którzy czują się bezkarni, wiedząc, że nikt im nie patrzy na ręce. Tymczasem z ostatnich badań CBOS (przeprowadzonych na zlecenie programu "Przeciw Korupcji") wynika, że samorządowcy są najbardziej skorumpowaną grupą społeczną po lekarzach i policjantach.
Jednym z mitów głoszonych w Polsce po 1989 r. jest potępianie samorządowego partyjniactwa i dopieszczanie wszelkich, choćby najbardziej absurdalnych inicjatyw oddolnych. Po dekadzie samorządności widać, że nie wytworzył się w Polsce lokalnej lepszy niż partyjne struktury system kontroli działalności lokalnych polityków. Jeśli nadal partyjni liderzy będą zalecać swym lokalnym działaczom taktykę "na kameleona", to efektem może być dramatyczne obniżenie standardów uprawiania polityki. Bo kameleon ma kilka zalet, ale podstawową wadę - nie wiadomo, kim jest naprawdę.


Komitety im. Monty Pythona
Lista Kwaśniewskiego - to komitet wyborczy Dariusza Kwaśniewskiego, kandydata na wójta gminy Głowaczów (koło Warki). Żona Dariusza Kwaśniewskiego, Dorota, jest posłanką Samoobrony, a on sam zapewnia, że nie podszywa się pod prezydenta. Romuald i Roch - szefem sztabu tego suwalskiego komitetu wyborczego jest Stanisław Tym. Romuald i Roch to święci - patroni Suwałk. W skład komitetu kierowanego przez znanego satyryka wchodzą przedsiębiorcy, kupcy, pielęgniarki, położne oraz obrońcy praw zwierząt. Zaufaj Kobiecie! - to komitet Emilii Błauciak, kandydatki na wójta kaszubskiej gminy Cewice. Pani Emilia (urzędnik samorządowy) byłaby pierwszym wójtem w spódnicy w dziejach Cewic. Na liście wyborczej komitetu Zaufaj Kobiecie! większość miejsc przypadła kobietom, ale znalazło się też paru mężczyzn (najczęściej mężów pań wspierających w kampanii panią Emilię). Piotr i Piotrowa - Piotr Grzędzielewski i Joanna Grzędzielewska założyli Komitet Wyborczy Wyborców Wsi Lipa. Piotr Grzędzielewski chce zostać burmistrzem gminy Ryczywół, a Joanna Grzędzielewska jest pełnomocnikiem listy. Placówka - Komitet Obrony Polskiej Ziemi ma bronić majątku narodowego przed najeźdźcą. "Chcę być współgospodarzem, a nie Łazarzem" - to hasło wyborcze, a liderem Placówki jest Ryszard Majewski, szef rolniczej "Solidarności" w Wielkopolsce.
Więcej możesz przeczytać w 37/2002 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0