Nowi Rosjanie dokonują trzeciego rozbioru Rosji

Nowi Rosjanie dokonują trzeciego rozbioru Rosji

Andriej Mielniczenko ze swoimi gładkimi policzkami i anielskim spojrzeniem wygląda niesamowicie młodo jak na jedną z najważniejszych postaci nowego etapu rosyjskiej rewolucji kapitalistycznej
Udało mu się już przekształcić moskiewskie MDM Group w wartego 3 mld USD potentata branży chemicznej, węglowej i gazociągowej. W kraju, w którym gospodarka wolnorynkowa liczy zaledwie 10 lat, biznesmeni mogą przecież przypominać cherubinków, ale mogą także gryźć jak wilki. - Ma 30 lat i chce mieć świat u stóp - mówi Len Bławatnik, urodzony w Rosji Amerykanin, który inwestuje w ropę i aluminium. Czterdziestoipięcioletni Bławatnik jest jednym ze starszych w rosyjskim wielkim biznesie.

Wgryźć się w matkę Rosję
Doświadczeni oligarchowie poważnie traktują posunięcia Mielniczenki. Jego wielki biznes to wcale nie jest ropa czy metale. Mielniczenko inwestuje w ziemię. Tę, która niegdyś uczyniła matkę Rosję wielką. Ze swoimi 406 mln hektarów Rosja ma 13 razy więcej ziemi uprawnej niż Francja. Nowe prawo zezwala osobom prywatnym na nabywanie ziemi, rosyjskie rolnictwo zacznie się zatem gwałtownie rozwijać. Rozpoczęła się zacięta walka o najlepsze tereny rolnicze. Ziemia jest wystarczająco tania, by przyciągnąć takich inwestorów jak moskiewski potentat branży metalowej Oleg Kisielow. Jego konglomerat Metalloinvest kupuje właśnie 320 tys. hektarów w centrum Rosji. Możliwości rozwoju są ogromne. Rosyjski rynek produkcji żywności wart jest 70 mld USD, a import - 50 mld USD. To wielki biznes. Właśnie dlatego Mielniczenko zainwestował 220 mln USD w najlepsze rosyjskie fabryki nawozów. Jego zdaniem, nowi posiadacze ziemscy będą potrzebowali nawozów, by zwiększyć wydajność kiepsko uprawianych pól.

Chaos kontrolowany
Zaczęła się trzecia gra o wielkie pieniądze w Rosji od czasu upadku Związku Radzieckiego. Początek pierwszej datuje się w 1991 r., jeszcze przed rozpadem ZSRR. Komunistyczni przemysłowcy, siedząc w radzieckich ministerstwach, pocięli na kawałki wielkie radzieckie firmy, takie jak Gazprom czy Łukoil. Aktywa zostały rozgrabione. Potężne kwoty zniknęły z kraju. W drugim etapie, w połowie lat 90., związani z rządem oferenci zdobyli w oszukańczej prywatyzacji wartościowe firmy z branży surowcowej. Najśmielsi gracze posuwali się nawet do morderstw. Następuje trzeci etap: tym razem aktywa tkwią w wielkich, nie zreformowanych sektorach gospodarki. Rząd prezydenta Putina nie tylko stara się wprowadzić gospodarkę wolnorynkową w rolnictwie, ale ma także zamiar przełamać monopole w takich branżach, jak wydobycie i dystrybucja gazu ziemnego, kolejnictwo, produkcja urządzeń i bankowość. Sektory, które można jeszcze przejąć, wytwarzają
30 proc. rosyjskiego PKB (który wynosi 300 mld USD). Czyli do zdobycia jest jeszcze 90 mld USD. - W kontrolowanym chaosie najlepiej robi się wielkie pieniądze - konstatuje Michaił Chodorkowski, prezes moskiewskiej firmy Jukos, która inwestuje w gaz i elektryczność. Rosyjscy nowi kapitaliści są głodni nowych sukcesów.

Nowe rozdanie
Gra już się rozpoczęła. Do walki o ziemię włączył się też Władimir Potanin. Był on twórcą programu wymiany pożyczek na akcje, który pozwolił mu niemal za bezcen przejąć w połowie lat 90. największego na świecie producenta niklu - firmę Norilski Nikiel. Teraz Potanin zamierza zbić fortunę dzięki ziemi, mediom oraz produkcji przetworów. Jego firma Interros inwestuje 100 mln USD w nową spółkę rolniczą Agros. Len Bławatnik, moskiewski przemysłowiec Wiktor Wekselberg i Kisielow inwestują w aktywa kolejowe. Stawką jest prawdopodobny boom kolejowy, gdy Rosja zacznie przewozić produkowane w kraju produkty. Na rozpad państwowych bankowych monopoli liczy Michaił Fridman, prezes Alfa Group. Obecnie jego Alfa Bank ma zaledwie 2,3 proc. udziałów w rynku depozytów rublowych. Lider, zarządzany przez bank centralny Sberbank, kontroluje 72 proc. - z prawem wyłączności na oferowanie depozytów ubezpieczonych gwarancjami rządu. Bank centralny pracuje nad planem, który pozwoli na oferowanie ubezpieczonych depozytów we wszystkich bankach. Pod warunkiem, że będą odpowiednio zarządzane. Fridman inwestuje 50 mln USD w nową sieć oddziałów zbudowaną na wzór Deutsche Bank 24. Należący do Mielniczenki MDM przejmuje właśnie kilkanaście regionalnych banków, wśród których jest kilka specjalizujących się w obsłudze rządowych czeków, którymi płaci się emerytury.
Zyski z polis na życie i innych usług ubezpieczeniowych sięgają 1,5 proc. PKB Rosji. W niektórych krajach rozwiniętych jest to niemal 10 proc. Według trzydziestoczteroletniego Rubena Wardaniana, prezydenta moskiewskiego domu maklerskiego Troika Dialog, w rynku drzemie wielki potencjał. Wardanian zapłacił 40 mln USD za 49 proc. udziałów w Rogosstrachu, firmie, która w ZSRR była monopolistą na rynku ubezpieczeń.
Cztery lata po kryzysie finansowym, który niemal zrujnował kraj, Rosjanie zaczynają się czuć bezpieczni.
- Jeśli nie będziemy mieli silnej pozycji, przegramy - mówi Oleg Dieripaska, który wraz z partnerem kontroluje 70 proc. produkcji aluminium w Rosji. Jeśli uda im się zdobyć duże kawałki tortu, możliwe, że zdecydują się wpompować większą część swoich fortun w Rosję, a nie w szwajcarskie wille lub w konta bankowe na Cyprze. 

Pełny raport o nowym rozdaniu w rosyjskim biznesie we wrześniowym numerze polskiej edycji "Business Week".
Więcej możesz przeczytać w 37/2002 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0