Wariant meksykański

Wariant meksykański

Dodano:   /  Zmieniono: 
Gdyby ktoś pytał, czym się różni Casa Grande (Wielki Dom) od grandy o kasę, odpowiem, że tym, czym Marco Polo od Marka Pola. A gdyby pytano, na co ta kasa, o którą chodzi w tej grandzie, odpowiem rebusem wyglądającym tak - wewnątrz litery "i" bezrobotna tkaczka...

By dać państwu czas na rozwiązanie rebusu, podzielę się moim spostrzeżeniem językowym. Otóż pojawiło się w mediach nowe znaczenie słowa "wytrąbić". Nie oznacza już ono, jak dawniej, radosnego spożycia znacznej ilości napoju wyskokowego, ale nową formę protestu przeciw grandzie stanowiącej rozwiązanie rebusu. Kiedyś "trąbiono wsiadanego" (ale nie chodziło o to, żeby minister Pol wsiadł na taczkę), dziś kierowcy "wytrąbili protest". A rozwiązanie rebusu brzmi: "winietka".
Winietka to kolejny sposób na okradanie obywateli przez państwo, zmuszające kierowców do powtórnego płacenia za coś, za co już raz zapłacili w formie podatku drogowego wliczonego w cenę paliwa, a co zostało w większości sprzeniewierzone, czyli za użytkowanie dróg. Z braku autostrad płacić mamy za to, co jest, więc taki powtórny podatek można śmiało nazwać "podziurne". Jak minister Pol każe nam płacić po raz trzeci, to haracz ten będzie się nazywał "trójpolówka".
W ten sposób za rozbójniczo wymuszone społeczne pieniądze zbuduje się (jeśli się uda) autostrady, które następnie odda się w użytkowanie prywatnym zaprzyjaźnionym firmom.
Skoro państwo znowu nas uczy, że można kraść legalnie, to najlepiej - idąc za przykładem z góry - ukraść cysternę paliwa i poczekać, aż minister Kołodko to zalegalizuje, każąc zapłacić tylko 7,5 proc. podatku. Pracować uczciwie i takoż płacić podatki nie opłaca się w żadnym razie, stąd taka popularność w Polsce wariantu meksykańskiego.
Nad wodą siedzi Meksykanin i łowi ryby. Podchodzi Amerykanin i chcąc mu pomóc, mówi: "Co ty tak siedzisz i łowisz te ryby? Przecież możesz pożyczyć trochę pieniędzy i kupić drugą wędkę, łapać dwa razy więcej ryb, sprzedać te ryby, potem wynająć ludzi, żeby łowili za ciebie, a samemu założyć firmę rybacką, zatrudnić więcej ludzi, mieć zyski, otworzyć restauracje i przetwórnie. Po paru latach zarobisz tyle, że będziesz mógł prowadzenie firmy zlecić komuś innemu, a samemu spokojnie sobie siedzieć i łowić ryby".
Kończę z meksykańskim pozdrowieniem,

Więcej możesz przeczytać w 37/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0