Miś, król zwierząt

Miś, król zwierząt

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kochamy go od stu lat, bo jest bardzo ludzki

Teddy bear żyje już 100 lat i ma się dobrze. Żadne inne zwierzę nie zrobiło takiej kariery. Dorośli kochają pluszaki tak samo jak dzieci. Przekonała się o tym niedawno pewna krakowianka, która za kupionego w Polsce za parę złotych podniszczonego misia dostała w Niemczech 800 marek. Ale to jeszcze nic! Na międzynarodowych aukcjach wiekowe egzemplarze sprzedawane są nawet za 100 tys. dolarów!

Na prezydenckiej muszce
Pluszowe szaleństwo misiowe zaczęło się od nieudanego polowania, na które wybrał się dwudziesty szósty prezydent USA - Theodore Roosevelt, lokator Białego Domu w latach 1901-1909. Ojciec chrzestny pluszowego misia był doskonałym myśliwym. Ale 14 listopada 1902 r. na polowaniu nie szło mu najlepiej. W końcu ktoś usłużny zaproponował prezydentowi odstrzelenie małego niedźwiadka przywiązanego do drzewa. Roosevelt zdecydowanie odmówił. Scenę tę uwiecznił dwa dni później w "Washington Post" karykaturzysta Clifford Berryman. Słynny rysunek zainspirował Morrisa Mitchoma, rosyjskiego emigranta, prowadzącego z żoną Rose na nowojorskim Brooklynie sklep ze słodyczami i zabawkami, które w dużej części wykonywali własnoręcznie. Brązowy protoplasta z ruchomymi łapkami, przygotowany przez panią Rose, znalazł się na wystawie ich sklepiku obok wyciętego z gazety rysunku Berrymana i etykietki "teddys bear". Misie sprzedawały się wyśmienicie. Mitchom miał napisać do Białego Domu z zapytaniem, czy prezydent nie ma nic przeciwko takiej nazwie (o prezydencie powszechnie mówiono "Teddy"). Własnoręcznie przygotowana odpowiedź adresata miała brzmieć: "Nie sądzę, żeby moje imię było wiele warte w tym niedźwiedzim interesie, ale proszę bardzo, może go pan używać". W 1904 r. teddy bear był już tak popularny, że w toku walki o reelekcję Roosevelt wybrał go jako maskotkę swojej kampanii. I wygrał.
Stworzona przez Mitchomów firma Ideal Novelty&Toy sprzedawała misie do 1982 r. Większość autorytetów w tej dziedzinie uważa jednak Mitchomów jedynie za popularyzatorów pluszaków. Pierwszeństwo w stworzeniu misia przyznaje się Margaret Steiff, szwaczce z Giengen w Szwabii, którą choroba przykuła do wózka. Od początku lat siedemdziesiątych XIX wieku wyrabiała ona ręcznie poduszeczki do igieł w kształcie najróżniejszych zwierząt. Pewnego razu jej bratanek Richard, student akademii sztuk pięknych, po wizycie w zoo zaprojektował pierwszego niedźwiadka z ruchomymi łapami i głową. Pierwszym poważnym nabywcą jej pluszaków był pewien Amerykanin, który na targach zabawkarskich (w 1903 r.) zakupił ich aż trzy tysiące. Niedługo później misie kalekiej szwaczki stały się sławne, a ona bogata. Margaret założyła firmę Steiff, której pluszaki są do dziś najbardziej cenione.

Pluszakomaniacy
Począwszy od lat siedemdziesiątych minionego wieku, misie zainteresowały dorosłych. Narodziło się hobby zwane arktofilią, polegające na zbieraniu pluszaków. Wtedy zaczął ich kolekcjonowanie Marek Sosenko z Krakowa (dziś posiadacz kilkuset misiów). To hobby jest nie tylko drogie, ale i pracochłonne. - Misie powinny być przechowywane każdy osobno - mówi Sosenko. - Należy je zabezpieczyć przed molami. Trzeba o nie dbać prawie jak o żywe zwierzę - dodaje.
Pierwsze pluszowe misie bardziej przypominały prawdziwego niedźwiedzia. Oczy wykonywano ze specjalnych guzików do butów, później zastąpiono je szklanymi. Już kilkadziesiąt lat temu zaczęto niedźwiadki wyposażać w mechanizmy pozwalające im chodzić, robić fikołki czy mruczeć (albo jak w wypadku misiów rosyjskich udawać picie mleka, miodu lub... wódki). Przez sto lat miś przybierał najróżniejsze formy. Teraz znowu powróciła moda na misie tradycyjne, z ciemnym włosem, bez żadnych udziwnień.
Dlaczego właśnie miś jest tą szczególną zabawką, a nie na przykład pluszowy małpolud? Prof. Ryszard Kantor, etnolog z Uniwersystetu Śląskiego, twierdzi, że małpa jest postrzegana jako swoista karykatura człowieka. Miś jest bardziej ludzki. Profesor Kantor uważa, że zbieranie misiów przypomina dorosłym ich szczęśliwe dzieciństwo. Z dużym tułowiem, dużą głową i wyraźnie zaznaczonymi oczami pluszak przypomina przecież dziecko. Zdaniem prof. Marii Kielar-Turskiej, psychologa z Uniwersytetu Jagiellońskiego, to właśnie powoduje, że miś akceptowany jest przez wszystkich.
- Dorośli uczynili misia pozytywnym bohaterem opowiadań i filmów dla dzieci - mówi prof. Kielar-Turska. - Ciepło, mądrość, nawet zabawna bezradność stały się przyrodzonymi cechami pluszaków. Dzieciom kojarzą się z najbliższymi, dlatego mogą ich na chwilę zastąpić. Rodzice to rozumieją i zaopatrują swoje pociechy w misie, gdy dziecko idzie pierwszy raz do przedszkola. Marek Sosenko dodaje, że miś również uczy dziecko odpowiedzialności i umiejętności opieki nad innymi. - Dzieci traktują misie jako partnerów zabawy - mówi. Jego zdaniem pluszaki odgrywają także ważną rolę terapeutyczną. Stąd właśnie akcja darowania misiów dzieciom ofiarom wypadków. 




Wojna pluszakowa
Rocznemu Christopherowi Milne rodzice kupili misia pluszowego w londyńskim domu towarowym Harrods. W ten sposób ojciec Chrisa, Alan, wymyślił misia - bohatera swoich książek - nazwanego Winnie the Pooh, czyli Kubuś Puchatek. W 1947 r. szef amerykańskiej firmy wydawniczej dostał w celach promocyjnych od dorosłego Christophera zabawki, które posłużyły za pierwowzór postaci książkowych. Przebywały one w nowojorskiej bibliotece, gdy w 1998 r. brytyjska parlamentarzystka zażądała, by wróciły do ojczystej Anglii. Amerykańska kongresmanka Nita Lowey odpowiedziała: "Brytyjczycy trzymają głowę w słoiku z miodem, jeśli myślą, że Nowy Jork odda im Kubusia Puchatka". Burmistrz Giuliani obejrzał (a nawet przez specjalne rękawiczki wziął do rąk bohaterów zamieszania) i powiedział: "Będę walczył o pluszaki do krwi ostatniej, wyjadą z Nowego Jorku, ale po moim trupie". Brytyjczycy zareagowali gwałtownie, pojawiły się nawet apele o bojkot amerykańskich towarów. Mówiono wręcz o Waterpooh. Amerykanie postawili na swoim, zwierzaki zostały w USA!
Więcej możesz przeczytać w 37/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0