Szelki

Szelki

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dziś wrogiem rozwoju gospodarczego nie są kapitaliści zachodni, lecz krajowi

Nasz ziemski kształt zewnętrzny zmienia się zależnie od pór roku, kaprysów bądź nawyków mody (dotyczy to zwłaszcza kobiet) albo naszych możliwości finansowych. Po sposobie ubierania można też rozszyfrować charaktery naszych bliźnich.
Swojego czasu modne były między innymi męskie berety. Moda ta była powszechna, ale najwspanialsze berety - "baskijskie" - nosili intelektualiści, artyści i... księża. Księża lubią w Polsce nakrywać głowy beretami, nawet gdy moda na nie minęła. Pytanie - dlaczego? Bo gdy mowa o strojach, to strój osób duchownych jest czymś wyjątkowym.
W czasach przystosowywania się Kościoła do tzw. świata (rozróżnienie pomiędzy "życiem w Kościele" i w "świecie" używane jest wyłącznie przez duchownych) zaniknęły prawie zupełnie sutanny. Księża chodzą dziś w zgrabnie skrojonych czarnych garniturkach z koloratką pod szyją. Jednym z motywów tej zmiany była obawa, by staroświeckość sutann w drugiej połowie XX wieku nie wpłynęła na wyobrażenia o wierze. Sutanna to relikt historii i naszych czasów, wszystko upodabniających do siebie, łącznie ze spodniami (dżinsy!). Czarny garnitur takich skojarzeń nie budzi. Na szczęście wiele starych zakonów zachowało habity.
Zgrzebny habit franciszkański przewiązany sznurem albo falujące na wietrze zwoje białych habitów dominikańskich jakoś ludziom nie przeszkadzają. Może dlatego, że w ostatnich dziesięcioleciach dużo jest ekstrawaganckich, nowych stylów mody. Odwiedzając USA, rozkoszowałem się zawsze w wielkich miastach dziwacznością ubiorów, różnorodnością krawieckich pomysłów. Zwłaszcza czarni mają tam pod tym względem niebywałą fantazję.
Rozgadałem się dziś o modzie pewnie dlatego, że żona kupiła mi szelki. Schudłem ostatnio i nogawki wciąż wlokłem za sobą, bo pasek należycie nie trzymał spodni w pasie. Chodzę teraz po domu, pstrykam sobie szelkami (nowy nałóg) i rozmyślam o aktualnych problemach kraju. Znów to samo co przez dziesiątki lat, tyle że wrogiem rozwoju gospodarczego i społecznego nie są kapitaliści zachodni, lecz krajowi. Przedstawicielami Polski wśród wolnych od dawna krajów Europy okazują się dwaj byli agenci służb specjalnych, które nas trzymały za twarz ponad
40 lat. Ponieważ Polska w tym czasie należała do Układu Warszawskiego i RWPG, nasi obecni przedstawiciele w Brukseli nie pracowali wyłącznie dla własnego państwa. Rozumiem, że to nie zmienia sytuacji prawnej w sensie międzynarodowym całej tej ponurej historii. Legalizm rządowy ma dziś pewne podstawy. Ale dlaczego o pełnym charakterze funkcji pełnionych niegdyś przez agenturalnych analityków w ogóle się nie mówi? Chyba że naszym zachodnim partnerom zależy na tej szerszej wiedzy z obszaru Układu Warszawskiego i krajów RWPG, jaką mają Polacy. Jan Kułakowski, ich poprzednik, jej nie miał.
Więcej możesz przeczytać w 38/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0