Gwałt polityczny

Gwałt polityczny

Rozmowa z JULIĄ TYMOSZENKO, byłą wicepremier Ukrainy, liderką prawicowego bloku Batkiwszczyna
Maria Przełomiec: Dlaczego tak zdecydowanie domagacie się ustąpienia prezydenta Leonida Kuczmy?
Julia Tymoszenko: Tego, co się dzieje na Ukrainie, żadne cywilizowane społeczeństwo nie wytrzymałoby nawet pół dnia. Na każdym kroku korupcja, cenzura. Administracja prezydenta zleca mediom tzw. zadania - dziennikarze mediów elektronicznych oraz gazet dostają polecenia, co i w jaki sposób opisywać. Nie wolno wspominać o akcjach protestacyjnych opozycji, należy natomiast ośmieszać i oczerniać byłego premiera Wiktora Juszczenkę. Ludzie Kuczmy chcą zbudować we wszystkich regionach potężną administracyjno-finansowo-medialną machinę, aby w wyborach prezydenckich zapewnić zwycięstwo jego nominatowi. Dlatego żądamy odejścia Kuczmy i przyspieszonych wyborów.
- Zorganizowane zimą zeszłego roku antyprezydenckie demonstracje niewiele dały. Co zrobicie, jeżeli obecne akcje też nie odniosą skutku?
- Będziemy próbować tak długo, aż się uda. Wszystkie pokojowe środki już wyczerpaliśmy. Były próby zorganizowania referendum w sprawie wcześniejszych wyborów prezydenckich. Poparły nas tysiące ludzi, ale władza sądownicza też jest całkowicie podporządkowana prezydenckiej administracji i zablokowano nasze starania. Mieliśmy nadzieję, że w wyborach parlamentarnych zwycięży demokratyczna większość i że w ten sposób uda nam się przeprowadzić konieczne zmiany. Partie opozycyjne miały siedemdziesięcioprocentowe poparcie, ale w okręgach jednomandatowych, w wyniku nacisków administracji, zwyciężyli ludzie Kuczmy. W rezultacie w nowej Radzie Najwyższej - też dzięki naciskom i przekupstwu - prezydentowi udało się stworzyć własną większość.
- Czy opozycji pozostały tylko demonstracje uliczne?
- Tak. Musimy odwołać się do ostatniej demokratycznej instancji - obywateli. A to możemy zrobić tylko przez demonstracje - mamy nadzieję, że Ukraińcy się ockną. Tym bardziej że po raz pierwszy udało się skonsolidować szeroką opozycję - od komunistów, poprzez socjaldemokrację Ołeksandra Moroza, po mój prawicowy blok Batkiwszczyna. Centroprawicowa Nasza Ukraina Wiktora Juszczenki jeszcze się waha, ale jak się przekonają, że z Kuczmą nie sposób się dogadać, też nas poprą. Bardzo mi na tym zależy, bo przecież to, co się dzieje, łamie przede wszystkim nie lewicowe, ale właśnie liberalne wartości.
- Krytykuje pani władze, a przecież ukraiński premier składa prozachodnie deklaracje. Na niedawnym Forum Gospodarczym w Krynicy Anatolij Kinach przedstawił nawet scenariusz wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej.
- To tylko słowa. Rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Już nieraz słyszeliśmy obietnice, które miały nas skłonić - w imię wyższego dobra - do zaniechania antyrządowych demonstracji. Wchodzenie Ukrainy do Europy zależy nie od deklaracji, ale od tego, czy życie na Ukrainie będzie odpowiadać europejskim standardom. Tymczasem u nas nawet nie zaczęto dostosowywać się do obowiązujących w zjednoczonej Europie norm: politycznych, ekonomicznych i społecznych. W gospodarce mamy typowe układy oligarchiczno-klanowe, podobnie w administracji - w dodatku oba te światy przenikają się nawzajem. Jak w tej sytuacji myśleć o Unii Europejskiej?
- Czy i co, pani zdaniem, może dla Ukrainy zrobić Polska?
- Po pierwsze - chcielibyśmy, aby polskie władze poświęcały trochę więcej uwagi ukraińskiej opozycji. Spotykanie się zarówno z przedstawicielami władz, jak i opozycji to normalnie stosowana w stosunkach między państwami praktyka. Po drugie - byłoby bardzo dobrze, gdyby Polska zdecydowała się na realizację wspólnych projektów gospodarczych, na przykład związanych z tranzytem surowców energetycznych. Mówi się bardzo dużo o rurociągu Odessa - Brody - Gdańsk, ale dzieje się niewiele, ponieważ polskie władze nie chcą się angażować finansowo w komercyjne przedsięwzięcie, a na Ukrainie działa prorosyjskie lobby, które sprzeciwia się tranzytowi kaspijskiej ropy. Tymczasem, według mnie, Kijów i Warszawa mają wyjątkową szansę zbudowania dróg transportu kaspijsjkich surowców energetycznych na Zachód.

Okładka tygodnika WPROST: 39/2002
Więcej możesz przeczytać w 39/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0