Ostatnie takie powstanie

Ostatnie takie powstanie

Dodano:   /  Zmieniono: 4
Gdyby ludzie wiedzieli, że w Warszawie wybuchnie powstanie, pewnie staraliby się do niego jakoś przygotować. Zgromadziliby większe zapasy mąki, kaszy czy cukru. Gdyby to wiedzieli, najpewniej spróbowaliby wywieźć z miasta starych i chorych, niedołężnych czy choćby kobiety w ciąży i nowo narodzone dzieci. Ale nie wiedzieli. Szczerze mówiąc, nikt nie wiedział.

O tym, że w Warszawie wybuchnie powstanie, nie wiedział nawet gen. Tadeusz Bór-Komorowski, komendant główny Armii Krajowej, który wydał rozkaz jego rozpoczęcia. Nie wiedział, bo nigdy nie przewidywał, że w milionowym mieście jakakolwiek armia, nawet podziemna, może toczyć walkę. W marcu 1944 r. to z jego rozkazu Warszawa została wyłączona z planu „Burza", „aby oszczędzić cierpień ludności cywilnej oraz ocalić zabytkowe budowle". Według tego planu podczas zbliżania się frontu oddziały podziemne miały opuścić miasto i nękać Niemców na odległych, zachodnich liniach ewakuacyjnych. Warszawskie szlaki komunikacyjne miały być drożne, by niemieckie oddziały mogły szybciej opuścić otwarte miasto. To dlatego w czerwcu i na początku lipca 1944 r. z Warszawy wycofywano całe oddziały, opróżniano podziemne magazyny broni i formowano jej transporty na wschód. W tym militarnym aspekcie – podobnie jak w każdym innym – Warszawa była do powstania zupełnie nieprzygotowana.

Dlaczego mimo wszystko powstanie wybuchło? Dlaczego ludzie świadomi śmiertelnego ryzyka nierównej walki w bezbronnym mieście wydali jednak rozkaz jej rozpoczęcia? Dlaczego wydali ten rozkaz wbrew opinii trzech najważniejszych oficerów liniowych Komendy Głównej Armii Krajowej, czyli szefa oddziału operacyjnego płk. Janusza
Bokszczanina, szefa oddziału informacyjnego płk. Kazimierza Iranka-Osmeckiego i gen. Antoniego Chruściela, dowódcy okręgu warszawskiego, a tym samym późniejszego dowódcy powstania? Nikt do dzisiaj nie zna odpowiedzi na te pytania. Z nieukrywanym powątpiewaniem słuchamy wyjaśnień utrzymujących, że powstanie było nieuchronne i że wybuchłoby nawet bez rozkazu, bo obraz przegranych, uciekających Niemców po latach zbrodni i terroru wyzwalał w ludziach chęć odwetu. Podobnie niewiarygodne zdają się wyjaśnienia, że gdyby to nie Armia Krajowa rozpoczęła powstanie, rozkaz wydałyby organizacje komunistyczne i na czele walki Warszawy stanęłaby na przykład Armia Ludowa.

Według innych hipotez leżąca na linii frontu Warszawa wówczas i tak skazana już została na zagładę. Niemieckie ogłoszenia o mobilizacji 100 tys. ludzi do kopania rowów przeciwczołgowych wskazywały na to, że Niemcy będą bronić miasta. Powstanie, jak próbował to tłumaczyć gen. Bór -Komorowski, miało więc uchronić Warszawę przed losem Stalingradu.

Teza o nieuchronności wybuchu powstania jest jednak fałszywa. Choć do walki przystąpiła armia podziemna, to jednocześnie była to armia zdyscyplinowanych, karnych żołnierzy. A tacy nie rozpoczynali walki bez rozkazu. Podobnie za absurdalne można uznać obawy co do komunistycznych ambicji poprowadzenia Warszawy do walki. Mimo różnych wzywających do powstania propagandowych plakatów, mimo prowokacyjnych apeli i nawoływań sowieckiego radia „Kościuszko", komuniści w Warszawie stanowili siłę tak niepopularną i nieliczną, że trudno było brać ich poważnie. Nieprawdziwe okazały się także niemieckie plany budowy Festung Warschau. Jak wiadomo,
Niemcy Warszawy przed Sowietami ani nie bronili, ani bronić nie zamierzali.

W śledztwie, w którym historycy bezskutecznie próbują znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego powstanie wybuchło, wątek niemiecki nigdy nie znalazł pełniejszego rozwinięcia. A może warto przypomnieć, że Niemcy śledzili polskie przygotowania do walki już od początku 1944 r. 16 lutego SSBrigadeführer Walter Bierkamp na naradzie gubernatorów i kierowników wydziałów poinformował Hansa Franka o „starannych polskich przygotowaniach do powstania" i z podziwem oceniał, „jak nienagannie i po wojskowemu pracuje wrogi (polski) aparat". W maju, po rozmowach z SS-Obergruppenführerem Wilhelmem Koppem, który raportował, że „polskie przygotowania osiągnęły w ostatnich tygodniach wysoki stopień zaawansowania i że Polacy zdają się być gotowi do walki", Heinrich Himmler zdecydował, że „jakąkolwiek próbę zrywu należy stłumić natychmiastową, zdecydowaną koncentracją sił bez względu na ofiary...".

Wszystkie raporty i meldunki wywiadowcze dotyczą powszechnego powstania w Generalnym Gubernatorstwie. Dopiero meldunek Koppego z 25 lipca 1944 r., choć mówi o decyzji rządu emigracyjnego ogłoszenia planu powstania Polaków w Generalnym Gubernatorstwie, to – jak się wydaje – dotyczy samej Warszawy. Koppe używa bowiem terminu „niebezpieczna metropolia spisku". I w owej „metropolii spisku" Niemcy urządzili szczególny spektakl własnej klęski. Przez miasto ciągnęły tabory rannych, uciekających, pobitych i przegranych Niemców. Połamanych, zakrwawionych, o szarych twarzach i zgaszonych oczach. Warszawa w tych dniach przeżywała chwile wielkiej euforii. Nikt nie miał najmniejszych wątpliwości, że to już koniec wojny. Jednocześnie nikt nie zadawał sobie pytania, dlaczego tę defiladę niemieckiej klęski skierowano właśnie przez Warszawę. Tak, jakby nie było innych dróg. Nikt o to wówczas nie pytał, bo niemiecka panika zdawała się ogarniać całą Warszawę. Ewakuowały się urzędy, uciekali volksdeutsche, odmaszerowywały oddziały.

Z dokumentów wynika, że cały niemiecki garnizon w Warszawie w dniu wybuchu powstania liczył ledwie 5 tys. ludzi. W tych samych dniach niemieckiego panicznego odwrotu przyszły meldunki o sowieckich czołgach na Targówku. Nawet najostrożniejsi obserwatorzy wydarzeń nie mogli odmówić jednoznacznej wymowy tym faktom. Tak musiał wyglądać koniec wojny dla Warszawy. Nikomu nie przyszło do głowy, że tak również mogła wyglądać wyrachowana, cyniczna, niemiecka prowokacja. Bo za ledwie kilka dni Niemcy powrócili do Warszawy w sile ponad 50 tys. Okazało się, że sowiecki front cofnął się pod Siedlce. W nieprzygotowanej do walki Warszawie, w milionowym, otwartym mieście trwało już jednak wtedy powstanie.

„Kiedy otrzymałem wiadomość o powstaniu w Warszawie, natychmiast udałem się do Führera – zapisał Himmler – Powiedziałem: Mój Führerze! Zdarzenie jest paskudne. Historycznie jednak biorąc, to, co robią Polacy, stanowi błogosławieństwo. Za pięć, sześć tygodni poradzimy sobie z tym. Ale wtedy Warszawa, stolica, głowa i ośrodek inteligencji narodu polskiego będzie zgaszona (…). Problem polski nie będzie już istniał potem dla naszych dzieci oraz dla tych wszystkich, którzy przyjdą po nas". 1 sierpnia kwadrans po 21.00 niemieckie megafony w Warszawie
obwieściły oświadczenie komendanta warszawskiego garnizonu gen. Reinera Stahela: „Ogłaszam, że od tej chwili Warszawa znajduje się w stanie oblężenia; osoby cywilne, które znajdą się na ulicach, zostaną rozstrzelane. Budynki i punkty, z których padną strzały, zostaną zburzone".

W Warszawie trwało powstanie, a ściśle biorąc – dwa różne powstania. W tym pierwszym, o którym gen. Bór-Komorowski donosił w depeszy do Londynu, „ludność stolicy zespoliła się z wojskiem w walce i nawet nieuzbrojeni porwani entuzjazmem młodzieży, budują barykady przeciw czołgom wroga. Kobiety rywalizują w służbie i walce z mężczyznami – wszyscy w karnym posłuchu i zapale ofiarności". W tym drugim, coraz bardziej zapominanym powstaniu na Woli i Ochocie Niemcy mordowali ludzi. W myśl zbrodniczego rozkazu numer 1 Hitlera: „Ujętych powstańców należy zabić bez względu na to, czy walczą zgodnie z konwencją haską, czy ją naruszają. Niewalcząca część ludności, kobiety i dzieci mają być również zabijane. Całe miasto ma być zrównane z ziemią, to jest domy ulice, urządzenia w tym mieście i wszystko, co się w nim znajduje".

W ciągu pierwszych dni na Woli i Ochocie niemieckie oddziały zamordowały, jak się szacuje, 40-60 tys. ludzi. W całym powstaniu śmierć poniosło, według szacunków, 16 tys. powstańców i 150-220 tys. cywilów. W dniu wybuchu powstania w Warszawie było ponad 600 tys. ludzi, po kapitulacji drogę do obozu w Pruszkowie przeszło ledwie 350 tysięcy.

Jednym z najrzadszych dokumentów powstania jest niemiecka przepustka zrzucana z samolotów, uprawniająca do wyjścia z Warszawy przez niemieckie posterunki. Takie przepustki niszczono natychmiast po znalezieniu. Być może dlatego, że do walczącej Warszawy docierały wiadomości o niemieckich zbrodniach na przedpolach miasta. Nikt więc nie wierzył Niemcom. Jednocześnie jednak wraz z każdym dniem walki i z każdym dniem coraz bardziej oczywistej klęski powstania narastało poczucie wspólnoty losów i tychginących w piwnicach, i tych ginących na barykadach.

Kiedy w pierwszych dniach września udało się polskiej delegacji Czerwonego Krzyża wynegocjować z Niemcami zorganizowane wyjście z Warszawy ludności cywilnej, jak zanotowała w swych wspomnieniach Maria Tarnowska, „pierwszego dnia wyszło około 10 tysięcy ludzi. Warszawiacy są jednak nieprzewidywalni. Z radością przyjęli możliwość opuszczenia zrujnowanego miasta, ale gdy nadeszła pora wymarszu, wielu dochodziło do wniosku, że nie mogą opuścić powstańców, którzy zostali, by walczyć. Widziałam osoby, które czekały już w kolejce, lecz nagle chwytały bagaże i zawracały. Drugiego dnia wyszły tylko cztery tysiące, a trzeciego tylko kilkuset ruszyło ku niemieckim stanowiskom". Nie mogli wiedzieć, że wbrew uroczystym obietnicom, wbrew słowu honoru niemieckich oficerów 60 tys. ludzi, którzy czy to w trakcie powstania, czy już po jego kapitulacji wyszli z Warszawy, trafiło do niemieckich obozów koncentracyjnych.

W pięknej, żywej do dzisiaj legendzie powstania, legendzie harcerskich batalionów, kamieni rzucanych na szaniec niewiele miejsca zostało dla ludności cywilnej. Dla ogromnej powstańczej armii warszawiaków, którym nie dano broni i od których nie oczekiwano przysięgi. A oni na dziesiątkach i setkach cywilnych powstańczych posterunków gasili pożary, odkopywali zasypanych, przenosili rannych czy budowali barykady. Nie ma w tej legendzie miejsca dla kobiet, które z cudem zdobytych, często wyszabrowanych produktów gotowały pożywienie dla wszystkich, tak jak nie ma miejsca dla tych, którzy dla wszystkich kopali studnie artezyjskie, by Warszawa mogła przetrwać. Ginęli tak samo jak powstańcy: od kul, bomb lotniczych czy pocisków artyleryjskich, żywcem zasypani czy żywcem paleni. Dla tych ludzi, a dzisiaj dla ich rodzin byli najprawdziwszymi powstańcami warszawskimi, tyle że bez broni i pseudonimu.

Dlaczego powstanie wybuchło, skoro jeszcze 29 lipca specjalny kurier z Londynu, Jan Nowak-Jeziorański, przekazał dowództwu wszystkie istotne informacje polityczne: „Wybijam bardzo mocno fakt, że zony okupacyjne Anglosasów i Rosjan zostały już postanowione i wytyczone, bez względu na to, gdzie będzie przebiegać linia frontu w chwili upadku III Rzeszy. Obecność oddziałów aliantów zachodnich na terytorium polskim nie jest przewidywana. Anglicy i Amerykanie odmówili wysłania do Polski nawet misji obserwatorów wojskowych". A więc ci, którzy decydowali o wybuchu powstania w Warszawie, wiedzieli już, że Polska została oddana Sowietom, że nie mogli oczekiwać pomocy, nie mogli liczyć ani na zrzuty broni, ani na przybycie Brygady Spadochronowej. Co więcej, Nowak-Jeziorański nie ukrywał, że nadzieje na sukces misji polskiego premiera Mikołajczyka w Moskwie Londyn ocenia pesymistycznie. Nie było więc nadziei na pomoc ani ze Wschodu, ani z Zachodu.

Może rację miał gen. Leopold Okulicki, jeden z tych, którzy żądali powstania, gdy mówił: „Potrzebny nam dzisiaj czyn, który  wstrząsnąłby sumieniem świata". To być może  dlatego ci ludzie – zdradzeni, oszukani,  sprzedani odwiecznemu wrogowi – woleli  ginąć w walce, niż pogodzić się z niewolą. To  może dlatego ci ludzie pozostawieni bez pomocy  w walce z niemiecką nienawiścią woleli walczyć i ginąć. Trudno bowiem zaprzeczyć, że to było ich  powstanie. I może rzeczywiście  zdołali wtedy wstrząsnąć sumieniem świata.  Także dla nas.

Więcej możesz przeczytać w 32/33/2009 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 4
  • I tym pozytywnym...   IP
    O święta naiwności! Oni chcieli wstrząsnąć sumieniem świata... Tak jakby świat miał sumienie. Najpierw pozwolono wymordować Zydów, a potem przyszłaby kolej na resztę narodu. Po prostu w tamtym czasie również na Zachodzie uważano Polskę za państwo sezonowe, które w dodatku wciąż \"boso ale w ostrogach\". Wielka Trójca decydując o losach świata uznała (i w tym punkcie zgadzali się z Hitlerem): z tą Polską to tylko same problemy. Właściwie, to ona wszystkim zawadza. I dali Stalinowi wolną rękę. A że Stalin był sprytny, załatwił sprawę niemieckimi rączkami.
    Jaki z tego morał dla Polaków?
    1. Jesteśmy narodem frajerów
    2. Wolimy ginąć niż budować (i dorabiamy do tego ideologię)
    3. Nie umiemy realnie ocenić swojej sytuacji: albo mamy kompleksy, albo się totalnie przeceniamy
    • karolina815_94@o2.pl   IP
      To dlaczego powstanie w ogóle wybuchło, jest ogromną zagadką. Wątpię, czy kiedykolwiek poznamy ten sekret. Polacy zrobili co mogli, by nigdy nie zostać nazwani kolaborantami lub współpracownikami Niemców. Walczyliśmy o swoje. Mieliśmy ambitnych, wspaniałych generałów, ktorzy pragnęli walki. Dzieki powstańcom możemy dzisiaj chodzić z podniesioną głową, co nie zmienia jednak faktu, że Oskar Dirlewanger i jego \"żołnierze\" byli bandytami jakich mało w historii.
      • analityk   IP
        Ludzie, którzy wiedzą, dlaczego wybuchło powstanie boją się mówić. I będzie tak tak długo, jak długo będą zrywane przez \"Kogoś\" afisze w komorze gazowej w tunelu obok Dworca Zachodniego i tak długo, jak będzie propagowana wymyślona w 1947 roku \"bajka o technologii\" zabijania w Auschwitz wraz z mitem o motywacji przeprowadzonego tam i w innych centrach eutanazji ludobójstwa. Decyzja o jego wybuchu była rozsądna i sensowna. Racjonalnie myślący Monter i Inni decydenci wiedząc o rozbrojeniu Warszawy wysłał ludzi bez broni nie po zwycięstwo, ale po godną śmierć na barykadach. I była to rozsądna i sensowna decyzja. W tamtym czasie nie było dla mieszkańców Warszawy lepszej przyszłości.
        • agawa   IP
          Dobrze, madrze, rozsadnie!

          Spis treści tygodnika Wprost nr 32/33/2009 (1387)

          • Na stronie - Białe jest czarne 2 sie 2009, 20:00 „Nikt nam nie wmówi, że białe jest białe, a czarne jest czarne” – proroczo pomylił się Jarosław Kaczyński. Polska polityka funkcjonuje wedle zasady: chcecie, żeby było białe, to będzie czarne. Jeśli kogoś dziwi najnowsza medialna koalicja PiS-SLD, jest naiwny. 5
          • Z życia koalicji 2 sie 2009, 20:00 A tak w ogóle to duch w narodzie nie ginie i wciąż wymyśla dowcipy. Oto ostatni, jaki do nas dotarł. Taki sobie, ale za to aktualny: „Dlaczego w Polsce jest świńska grypa?". „Bo kiedy rządziły Kaczory, była grypa... 6
          • Z życia opozycji 2 sie 2009, 20:00 Wakacje nie wakacje, PiS walczy z antypolskim reżimem Donalda Tuska. Ponieważ na spoty telewizyjne brakuje po wyborach do europarlamentu kaski, partia Dużego Kaczora zadaje ciosy w Internecie. Wyśmiewa między innymi animowanym filmikiem... 7
          • Jak uniknąć niemoralnych propozycji 2 sie 2009, 20:00 Niemoralna propozycja to dzieło sztuki. Działa na zmysły, zachwyca i oburza, prowokuje i nie zostawia nas z poczuciem odrzucenia, nawet jeśli nie zostanie przyjęta. Pokusie czasem warto ulec, ale tylko własnej, nie cudzej. „Niemoralnik” to instrukcja – jak... 8
          • Skaner 2 sie 2009, 20:00 18
          • Rozejm w PiS 2 sie 2009, 20:00 Koniec bratobójczej wojny w PiS. Dwa tygodnie temu ręce podali sobie dwaj liderzy nienawidzących się obozów: Zbigniew Ziobro i Michał Kamiński – dowiedział się „Wprost”. – Obaj są chrześcijanami, więc wybaczyli sobie winy. Zbliżają się potrójne wybory,... 18
          • Wojskowe komputery do rezerwy 2 sie 2009, 20:00 Komputeryzacja polskiej armii przypomina komedię pomyłek – wynika z raportu NIK, do którego dotarł „Wprost”. Żołnierzom brakuje komputerów, ale w trzech skontrolowanych magazynach odkryto zalegający sprzęt wart 27 mln zł. - W MON nierzetelnie planowano zakupy... 18
          • Dama na Palikoniu 2 sie 2009, 20:00 Iwona Guzowska, posłanka PO, której pasją jest jeździectwo, chce nazwać swojego konia Palikoń. Janusz Palikot już się zgodził. Skąd ten pomysł? - Koń, na którym jeżdżę, nosi imię Pień, nadane przez poprzednich właścicieli. Brzmi to dziwnie. Palikonia wymyśliła moja... 19
          • Kierzkowska na prezydenta! 2 sie 2009, 20:00 Na kandydaturze kobiety najbardziej zależało SLD. Tyle że Jolanta Kwaśniewska powiedziała stanowcze „nie". W tej sytuacji jedyną partią, która wystawi kobietę w tych wyborach, niespodziewanie może się okazać PSL. Za... 19
          • Wydarzenia Polska 2 sie 2009, 20:00 Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wybrała członków nowych rad nadzorczych TVP i Polskiego Radia. W obu wypadkach czterech członków nowych rad kojarzonych jest z PiS, trzech z SLD. Zawarcie paktu przez PiS i SLD sugeruje, że SLD poprze w... 20
          • Wydarzenia Świat 2 sie 2009, 20:00 Kraje bałtyckie – Litwa, Łotwa i Estonia – pogrążają się w coraz głębszym kryzysie. Litewski produkt krajowy brutto w drugim kwartale 2009 r. zmniejszył się w stosunku do roku ubiegłego aż o 22,4 proc. Na 20 proc. szacowane... 21
          • Puls Gospodarki - Złapani w sieć 2 sie 2009, 20:00 Jeżeli jesteś właścicielem sklepu internetowego, nie musisz się obawiać kryzysu. Klienci będą walili do ciebie drzwiami i oknami przeglądarek. W 2009 r. Polacy wydadzą w Internecie rekordowe 13 mld zł, czyli 1 proc. PKB. 22
          • Przegląd prasy 2 sie 2009, 20:00 W jednej łodzi USA i Chiny nawiązały stosunki dyplomatyczne 30 lat temu. Od tego czasu świat bardzo się zmienił. Niewiele światowych problemów może być rozwiązanych tylko przez USA lub Chiny i równie niewiele bez współpracy ze strony... 23
          • Głosowałbym na prezydenta kobietę 2 sie 2009, 20:00 Rozmowa z prezydentem RP Lechem Kaczyńskim 24
          • Strachy w szafie 2 sie 2009, 20:00 To, że obecny prezes TVP za młodu publicznie heilował, wie dziś każde dziecko, bo zadbały o to tabloidy. Ale błędy przeszłości odbijają się czkawką także poważnym politykom. Przekonał się o tym niedawno Michał Kamiński, który szykował się na wiceprzewodniczącego europarlamentu. 28
          • Polska Armia Pana 2 sie 2009, 20:00 Skrzeczący dźwięk głośników i okrzyki duszpasterzy: „Alleluja i do przodu”, „Biało-fioletowi są kabaretowi”. Do tego radosne piosenki pątnicze: „To idzie Armia Pana, choć czasem niewyspana” albo „Nie umieraj, dżdżownico” z... 30
          • Wakacje bez rodziny 2 sie 2009, 20:00 Podczas urlopu ma być egzotycznie, luksusowo i z przytupem. Tymczasem psycholodzy przekonują, że warto się skupić nie na tym, dokąd jedziemy, lecz z kim. 32
          • Zapytaj Wprost - Wozi mnie kobieta 2 sie 2009, 20:00 Na pytania czytelników internetowego wydania „Wprost” odpowiada Aleksander Szczygło, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. 34
          • Plus Ujemny - Zyski ze straty 2 sie 2009, 20:00 Woody Allen powinien nakręcić o tym film pod roboczym tytułem „Druga bitwa o handel”. Pierwszą wygrał w Polsce Hilary Minc i już pod koniec lat 40. mieliśmy porządek w handlu i pustki na półkach. Drugą, niestety tylko w Warszawie, wygrała prezydent Hanna... 35
          • Diagnoza Wprost - Jaka dieta jest skuteczna? 2 sie 2009, 20:00 Są diety odchudzające, które nie tylko utrudniają życie, lecz także mogą wręcz doprowadzić do anemii czy odwapnienia kości. Po zakończeniu większości z nich efekt jo-jo jest gwarantowany. Dla tych, którzy chcą schudnąć lub tylko utrzymać szczupłą sylwetkę, podajemy ranking... 37
          • Człowiek straszny -  Janusz Kochanowski 2 sie 2009, 20:00 „Ocalmy Polskę z rąk ludzi strasznych” – wzywał na łamach „Gazety Wyborczej” Stefan Niesiołowski. Strasznym człowiekiem w opinii wicemarszałka Sejmu był m.in. Janusz Kochanowski. Został wtedy, w 2006 r., rzecznikiem praw obywatelskich. I... 44
          • Ryba po polsku -  Z Orwellem po Polsce 2 sie 2009, 20:00 Różni ludzie zarzekają się ostatnio, że stracili zainteresowanie polityką w polskim wydaniu, a już zwłaszcza unikają słuchania tego, co politycy mówią. Jeśli takie deklaracje to nie jest nowy snobizm pseudoarystokratyczny – jestem ponad wszystkie te polityczne szumowiny... 47
          • Podatek półkowy 2 sie 2009, 20:00 Żywność w Polsce mogłaby być tańsza nawet o 30 proc. Nie jest, ponieważ sieci hipermarketów nakładają na sprzedawane towary gigantyczne marże. W wypadku niektórych artykułów mlecznych przekraczają one 100 proc., a warzyw – nawet 300 proc. W dodatku hipermarkety łupią... 48
          • Przetarg o Kubicę 2 sie 2009, 20:00 Ucieczka BMW z Formuły 1 to dla Roberta Kubicy ogromna szansa – na lepsze wyniki, większą sławę i jeszcze większe pieniądze. Dzięki decyzji Niemców już w przyszłym sezonie Polak przesiądzie się do szybszego bolidu Ferrari, Toyoty lub Renault. I będzie zarabiał sporo... 51
          • Sześć grzechów podatkowych 2 sie 2009, 20:00 Winę za poważne problemy z finansami państwa rząd próbuje zrzucić na barki globalnego kryzysu. Recesja nie ma jednak nic wspólnego z deficytem. Winni spadku dochodów budżetowych są politycy, którzy notorycznie popełniają sześć głównych grzechów podatkowych: grzech... 52
          • Za darmo kształcą nie tylko uczelnie publiczne 2 sie 2009, 20:00 Każdy, kto nie dostał się na wymarzone studia w pierwszym terminie, ma szansę w tzw. drugim naborze. Kierunki, na których są jeszcze wolne miejsca, nie dla wszystkich są jednak atrakcyjne. Dlatego warto przeanalizować ofertę uczelni niepublicznych. Część z nich przyciąga... 54
          • Schyłek Ameryki 2 sie 2009, 20:00 Ironia historii. Europa dąży do redukcji podatków i wydatków budżetowych, do ograniczenia przepisów regulujących gospodarkę. Przyjmuje zasady podobne do najważniejszych założeń programu Ronalda Reagana. Tymczasem Stany Zjednoczone cofają się do dawnego, nieudanego... 59
          • Lęk nasz powszedni 2 sie 2009, 20:00 Niespełna 80 osób w Polsce zostało zakażonych świńską grypą, a lęk, jaki wzbudza ta choroba, graniczy z histerią. Na całym świecie groźniejsza od grypy jest błyskawicznie się rozprzestrzeniająca pandemia strachu. Lęki i fobie stały się już niemal tak powszechne jak ból głowy.... 60
          • Ślub na złość 2 sie 2009, 20:00 Czy małżeństwo można zawrzeć na złość byłemu partnerowi. Oczywiście! Nowym małżonkiem zwykle zostaje do niedawna nieszczęśliwie zakochany adorator, była sympatia albo ktoś poznany przez Internet. Często jest to osoba znana od niedawna, ale deklarująca gotowość zawarcia związku... 63
          • Sen – lek dla duszy 2 sie 2009, 20:00 Sny nie są jedynie odzwierciedleniem naszych pragnień. Przede wszystkim wpływają na nasze życie emocjonalne. Jeśli cierpimy na bezsenność lub śpimy zbyt krótko, gwałtownie spada nasza zdolność panowania nad emocjami. 64
          • Cnota buforowa 2 sie 2009, 20:00 Rozmowa z Martinem Seligmanem, twórcą psychologii pozytywnej, autorem książki „Prawdziwe szczęście” 65
          • Ameryka wikingów 2 sie 2009, 20:00 Leif Szczęśliwy i jego kompani nie byli jedynymi wikingami, którzy ruszyli na podbój Nowego Świata. Świadczy o tym zrobiony przez Skandynawów w XIII w. kawałek sznurka odkopany na kanadyjskiej Arktyce. 66
          • Świadome roboty 2 sie 2009, 20:00 Czteronożny robot Starfish radzi sobie w sytuacjach nieprzewidzianych przez konstruktorów. Gdy straci jedna z nóg, zmienia sposób poruszania się. Tworzy wirtualny model nowego ciała i dostosowuje do niego sposób zachowania. Stworzyli go naukowcy z Cornell University. 68
          • Ostatnie takie powstanie 2 sie 2009, 20:00 Gdyby ludzie wiedzieli, że w Warszawie wybuchnie powstanie, pewnie staraliby się do niego jakoś przygotować. Zgromadziliby większe zapasy mąki, kaszy czy cukru. Gdyby to wiedzieli, najpewniej spróbowaliby wywieźć z miasta starych i chorych, niedołężnych czy choćby kobiety w... 70
          • Prezydent Europy bez teki 2 sie 2009, 20:00 Toczą się wielkie manewry wokół fotela przewodniczącego Rady Europejskiej, czyli prezydenta Unii. I to mimo że traktat lizboński wciąż nie wszedł w życie. Dzielenie skóry na niedźwiedziu zainicjował premier eurosceptycznej Wielkiej Brytanii Gordon Brown, zgłaszając w lipcu... 74
          • Gołe szaleństwo 2 sie 2009, 20:00 Naga turystyka stała się sposobem na zdobycie rozgłosu i napełnianie kasy. Nadmorskie Świnoujście nie ma jeszcze sławy europejskiej „stolicy nagości” – Cap d’Agde na południu Francji – ale niewiele mu brakuje. Polski kurort trafił na czołówki... 76
          • Polityczna choroba 2 sie 2009, 20:00 Jeśli okazywać słabość, to tylko przed kamerami i na oczach milionów. Wysportowany, hiperaktywny prezydent Francji Nicolas Sarkozy (54 lata) podczas porannego joggingu zasłabł i został odwieziony do szpitala. Następnego dnia wyszedł z lekarską opinią o dobrym stanie zdrowia.... 78
          • Luz straceńców 2 sie 2009, 20:00 Jeszcze kilka lat temu z oburzeniem reagowaliśmy na francuską znieczulicę, pozwalającą umierać wskutek upału tysiącom paryżan w podeszłym wieku. Byliśmy zgorszeni oddawaniem do szpitali staruszków przez ich dzieci wyjeżdżające na urlop. Podtrzymywały mnie na duchu akty... 80
          • 20 pretekstów do wyjazdu 2 sie 2009, 20:00 Nikt już nie ulega romantycznym egzaltacjom typu „zobaczyć i… umrzeć”. Ale nikt też nie przeczy, że zobaczyć zawsze warto. Zwłaszcza że latem galerie starają się zbierać punkty za ciekawe tematy wystaw, a muzealnicy wietrzą magazyny i pokazują światu... 82
          • Wakacje zaangażowane 2 sie 2009, 20:00 Czy mogą być lepsze wakacje niż spędzone w komfortowym hotelu przy piaszczystej plaży na Lazurowym Wybrzeżu? Przy lampce dobrego wina i muszlach świętego Jakuba z masłem kolendrowo-orzechowym? Mogą! Bankowcy, maklerzy giełdowi, handlowcy, pracownicy naukowi i urzędnicy coraz... 86
          • Ziemia Knuta Hamsuna 2 sie 2009, 20:00 Knut Hamsun, literacki noblista, nagrodzone „Błogosławieństwo ziemi” pisał na północy Norwegii, w kraju swojego dzieciństwa i lat dojrzałych. Ale Nordland warto odwiedzić nie tylko z okazji zaczynającego się właśnie Roku Hamsunowskiego. 90
          • Wrocław Eberharda Mocka 2 sie 2009, 20:00 Komisarz Eberhard Mock z niedowierzaniem przecierał oczy. Mimo to zamiast peronów, podróżnych i pociągów widział upiorne targowisko. „To nie może być Dworzec Świebodzki” – pomyślał. Niestety, bohater cyklu powieści Marka Krajewskiego nie oszalał. 93
          • Światowa stolica krasnali 2 sie 2009, 20:00 Wrocławskie Stare Miasto opanowały krasnoludki. Są wszędzie, choć nie zawsze łatwo je zobaczyć (bo to małe i nieśmiałe ludki). Wytropiliśmy wszystkie! Chociaż może jakiś gdzieś się jednak schował? 94
          • Cena czyni cuda 2 sie 2009, 20:00 Tanie samochody są dobre, bo są tanie. I nic ponadto. Ale z Chevroletem Cruze’em jest nieco inaczej – auto oferuje znacznie więcej, niż można by oczekiwać po jego cenie. 96
          • Skibą w mur 2 sie 2009, 20:00 Nie od dziś ludzie, dla których zbawienie ważniejsze jest niż kiełbasa, martwią się nie tylko o siebie, ale także o pozostałych. Oni – rycerze moralności – są czyści jak facet z reklamy szamponu antyłupieżowego. Gorzej z „pozostałymi”, czyli resztą... 98