Tajemnica płk. Steifera

Tajemnica płk. Steifera

Dodano:   /  Zmieniono: 6
Nikt nigdy nie miał poznać tej historii. Była otoczona tajemnicą państwową czy, jak kto woli, tajemnicą stanu. Dotyczyła bowiem próby podjęcia w czasie wojny rozmów z wrogiem, a potem próby utworzenia rządu kolaboracyjnego z Niemcami. W okupowanej, walczącej Polsce, która nie znała pojęcia kapitulacji, w kraju, który nigdy nie wydał Quislinga, jakiekolwiek polityczne rozmowy z Niemcami oznaczały zdradę i hańbę.

Wszyscy, którzy znaleźli się w orbicie tej tajemnicy, zostali zobowiązani do milczenia pod groźbą śmierci. A choć milczeli, i tak większość z nich nie dożyła końca wojny. I najpewniej nigdy nie dowiedzielibyśmy się, o co chodziło w tzw. sprawie płk. Steifera, gdyby nie pewien do dzisiaj niewytłumaczalny wypadek. W marcu 1942 r. na Dworcu Południowym w Budapeszcie jakiś człowiek rzucił się czy może po prostu wpadł pod pociąg. Mógł to być wypadek, mogło być samobójstwo. Trwała wojna. Ludzie często stawali się ofiarami głębokiej depresji, tęsknoty czy rozpaczy. W tej śmierci było jednak coś dziwnego i niepokojącego. Bo człowiek ten nie miał przy sobie nic, co pozwoliłoby go zidentyfikować. Miał nowy garnitur, nową bieliznę, po raz pierwszy założone obuwie, nieużywaną chusteczkę do nosa, a nawet skarpetki. Nie miał nawet okruszka w kieszeni, jednego choćby źdźbła tytoniu. I tylko w wewnętrznej kieszeni marynarki węgierska policja znalazła złożony we czworo, napisany w obcym języku dokument.

Śledczy ustalili, że ofiarą wypadku był polski oficer z 53. Pułku Piechoty w Stryju major Władysław Załuski, jednoznacznie związany na Węgrzech z obozem piłsudczyków. Ustalili również, że tajemniczy dokument był odpisem wyroku Obywatelskiego Sądu Honorowego w Budapeszcie w sprawie płk. dypl. Mariana Jana Steifera w związku z jego próbą „tworzenia rządu polskiego w porozumieniu z Niemcami". Nikt nie zdołał wyjaśnić prawdziwych okoliczności śmierci majora Załuskiego. Dzisiaj, po niemal 70 latach, wszystko wskazuje na to, że zamordowany był tragiczną ofiarą polskiej wojny domowej. A zginął tylko po to, by świat dowiedział się o konszachtach i próbach porozumienia z Niemcami.

W Budapeszcie, gdzie zginął mjr Załuski, mieścił się konkurencyjny wobec Londynu ośrodek polityczny prowadzący walkę i dowodzący tysiącami żołnierzy. W 1941 roku w Londynie dowodził gen. Władysław Sikorski, a w Budapeszcie znalazł się marszałek Edward Rydz-Śmigły i środowisko piłsudczyków. Gdy setki polskich żołnierzy i oficerów przez zielone granice wędrowało z Polski na zachód, by dotrzeć do Sikorskiego, to jednocześnie setki polskich oficerów i żołnierzy wędrowało z Rumunii i Węgier do Polski, by walczyć w kraju.

Oficjalnym przedstawicielem tej polskiej armii na Węgrzech był płk dypl. dr Marian Jan Steifer, kierownik Sekcji Polskiej w XXI Oddziale Ministerstwa Honwedów (węgierskiego ministerstwa obrony). Płk Steifer miał wtedy 52 lata i niezwykły, podobny do Kmicica życiorys. W latach gimnazjalnych działał w niepodległościowym lwowskim Zarzewiu. W 1906 r. organizował pierwszy na ziemiach polskich piłkarski klub sportowy Pogoń. Studiował inżynierię lądową na Politechnice Lwowskiej i zrobił doktorat na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jana Kazimierza. W latach 1911-1912 na „gościnnych występach" w zaborze rosyjskim uczył grać w piłkę nożną Warszawę i piłkarzy nowo powstałych klubów – Korony i Polonii. Rosjanie aresztowali go za działalność polityczną.

Wrócił do Lwowa, jako saper walczył podczas I wojny światowej na froncie włoskim. W 1916 r. został mianowany podporucznikiem, a w początkach 1918 r. – porucznikiem. W listopadzie 1918 roku był „orlęciem lwowskim" i już w polskim wojsku otrzymał pierwszy Krzyż Walecznych. Wraz z gen. Śmigłym w kwietniu 1920 r. wkroczył do Kijowa, a w sierpniu we Lwowie samowolnie wstrzymał nakazaną przez dowództwo ewakuację oddziałów. Tym samym spowodował zatrzymanie pod Lwowem I Armii Konnej Budionnego, a jak wiadomo, to jego nieobecność zaważyła na przebiegu zwycięskiej Bitwy Warszawskiej. Za niesubordynację Steifer otrzymał ustną naganę samego Piłsudskiego, a jednocześnie Krzyż Polonia Restituta, awans na kapitana i skierowanie do Wyższej Szkoły Wojennej.

W 1922 r. Steifer był już majorem i został skierowany do tajnych służb – na szefa Ekspozytury II w Poznaniu, a następnie szefa najważniejszej dla polskiego kontrwywiadu Ekspozytury III w Bydgoszczy. Cieszył się opinią najinteligentniejszego polskiego oficera, co zapewne było związane tyleż z sukcesami wywiadowczymi w likwidacji niemieckich i sowieckich siatek szpiegowskich, ile z sukcesami szachowymi. To nie szachy jednak ani osiągnięcia zawodowe uczyniły Steifera jedną z najbardziej wpływowych postaci w polskim wojsku. Oto w maju 1926 r. w Poznaniu mjr Marian Steifer, będąc mimowolnym świadkiem próby samobójstwa gen. Kazimierza Sosnkowskiego, podbił mu rękę. Sosnkowski, choć ciężko ranny, przeżył. Od tego dnia Steifer, choć formalnie nigdy nie był legionistą, stał się jednym z najważniejszych piłsudczyków. Został przeniesiony do Warszawy, do Głównego Inspektoratu Sił Zbrojnych, gdzie niebawem objął stanowisko zastępcy szefa Biura Przemysłu Wojennego Ministerstwa Spraw Wojskowych.

Po tragicznym wrześniu 1939 r., kiedy to płk Steifer znowu bronił swego Lwowa, zdołał uciec z sowieckiej niewoli i po niebywałych przejściach, po miesiącu tułaczki, walki, głodu, ukrywania się, będąc u kresu sił, zdołał się przedrzeć na Węgry. W jakimś nadgranicznym miasteczku węgierscy żandarmi nakazali mu oddać broń. Odmówił i poprosił o telefon. Nie wiadomo, z kim rozmawiał. Godzinę później przed węgierski posterunek graniczny zajechała kawalkada eleganckich aut. Z pierwszego wysiadł gen. Károly Bartha, minister Honwedów. Stanął przed płk. Steiferem i salutował mu w milczeniu. A potem objął go serdecznie i poprowadził do samochodu. I tak płk Steifer został dowódcą i najwyższym przedstawicielem całej, liczącej 28 tys. żołnierzy polskiej armii internowanej na Węgrzech.

Wyjaśnienie tego zagadkowego awansu odsyła do Rombonu, na front włoski podczas I wojny światowej. W lutym 1916 r., w czasie jednego z włoskich ataków, na polu walki pozostał ranny węgierski porucznik Bartha. Cała trzecia kompania polowa 11. austriackiego batalionu saperów ze łzami w oczach żegnała kolegę, który ciężko raniony leżał wśród setek rozrywających się pocisków. I nagle zerwał się młody Polak. Gdy ogień zelżał, z dymu i oparów wyłonił się ppor. Steifer z Barthą na rękach. Sam Steifer był kilkakrotnie ranny, ale Bartha żył. Teraz, po 23 latach, jako węgierski minister wojny Bartha spłacał dług za uratowane życie.

Kim w latach wojny był płk Marian Steifer? Czy bez niego byłaby możliwa ewakuacja kilkudziesięciu tysięcy polskich oficerów i żołnierzy do Francji, do odbudowującej się armii? Generał Bartha był na Węgrzech znanym germanofilem. Można więc przyjąć, że bez obecności Steifera kwitłaby (podobnie jak w Rumunii) współpraca Węgrów z Niemcami i masowa ewakuacja Polaków natrafiałaby na ogromne trudności. Cieszący się przyjaźnią i opieką samego ministra płk Steifer mógł sobie pozwolić na znacznie więcej niż ktokolwiek inny.

Polscy oficerowie, którzy dali słowo honoru na piśmie, że nie uciekną, mogli swobodnie się poruszać po węgierskich miastach i miejscowościach. Większa ich część „znikała" i odnajdowała się dopiero we Francji. Wobec węgierskich skarg i protestów płk Steifer wydał oficjalne oświadczenie, że „nie obowiązuje dotrzymanie danego słowa honoru tych oficerów, którzy uciekają, aby wraz z wojskiem angielskim walczyć przeciwko Niemcom”. Trudno w świetle podobnych dokumentów czy mając na uwadze fakt, że płk Steifer był szefem ekspozytur wywiadu w Poznaniu i Bydgoszczy, a więc oficerem szczególnie „źle zasłużonym” wobec Niemców, podejrzewać go o choćby najmniejszą współpracę z okupantem. A jednak…

W pierwszych dniach maja 1941 r. porucznik Wojska Polskiego Kazimierz Morvay, syn Węgra i Polki, urodzony i wychowany na Węgrzech, który we wrześniu 1939 r. walczył w polskim mundurze, a w 1941 r. pełnił służbę adiutanta w sekretariacie szefa XXI Oddziału Honwedów, przypadkowo usłyszał, jak kpt. Kormendy meldował płk Balo: „Pułkownik Steifer prosi o przyjęcie przez ministra obrony narodowej gen. Barthę w sprawie utworzenia rządu polskiego współpracującego z Niemcami". Dopiero po złożeniu meldunku kpt. Komendy zorientował się, że ktoś niepowołany usłyszał jego tajną treść. „Jeśli to, co usłyszałeś, wyniesiesz na zewnątrz – ostrzegł Morvaya – będzie z tobą kiepsko”. Por. Morvay, który czuł się bardziej Polakiem niż Węgrem, uznał jednak za swój obowiązek powiadomić, jak to sam ujął, władze podziemne. W Budapeszcie w podziemiu działali zwolennicy gen. Sikorskiego i ich właśnie powiadomił Morvay o skandalicznej treści meldunku. Tak doszło do powołania Sądu Obywatelskiego i najbardziej tajnej rozprawy w historii ostatniej wojny.

Płk. Steifera oskarżali ludzie Sikorskiego: dr Stanisław Bardzik-Lubelski, zastępca delegata Rządu Polski na Węgrzech, i mec. Adolf Witkowski, zastępca delegata ministra skarbu. Bronił go zapalony piłsudczyk mjr Stefan Benedykt. Skład sądu stanowili Adam Opoka Loewenstein z PPS i sędzia Wacław Słoniński ze Stronnictwa Narodowego. Przewodniczył gen. Jan Kołłątaj- Srzednicki. Po pięciu dniach rozprawy i przesłuchaniu stron oraz polskich i węgierskich świadków: „Sąd nie znalazł dowodów, jakoby jakakolwiek grupa obywateli dążyła do współpracy z Niemcami, ale płk dypl. dr inż. Marian Steifer źle zasłużył się Ojczyźnie". Winny czy niewinny? Były rozmowy z Niemcami czy nie? Wyrok sądu zdaje się niczego nie wyjaśniać. Cóż to bowiem znaczy, że płk Steifer źle zasłużył się ojczyźnie? I czym, skoro żadnych rozmów z Niemcami nie było? A może jednak były?

W połowie lat 80. udało mi się dotrzeć do prywatnych dokumentów Steifera. W liście do rodziny w kraju z 18 kwietnia 1941 r. pułkownik pisał: „Już kilkakrotnie robiono mi ze strony węgierskiej, i to od różnych osób, propozycje, ażebym przy pośrednictwie mego dawnego kolegi z wojny światowej poszedł na układ z gospodarzem i na współpracę. Rzekomo byłoby to chętnie przyjęte, bo on nie ma żadnego kandydata na objęcie dawnego, choć bardzo zmniejszonego mieszkania, a ma mu na tem szczególnie zależeć. Jako argument za tem wysuwają, że jednak lepiej choć cośkolwiek z mebli uratować, a zwłaszcza idzie o dzieci, które teraz cierpią najwięcej. Jak się Ty na to zapatrujesz? Z tego mogłaby być i wielka rzecz albo też i wielka hańba". Gospodarz to Niemcy. Mieszkanie, bardzo zmniejszone, to Polska. Czy w świetle takich dokumentów można wątpić, że do rozmów z Niemcami jednak doszło? Ale czy rozmowy prowadził płk Steifer?

Kimkolwiek by był płk Marian Steifer, jakiekolwiek by miał koneksje i czyjekolwiek protekcje, nie wydaje się, by mógł być stroną polityczną w jakichkolwiek rozmowach – czy to z Niemcami, czy z Węgrami. Nawet największy fantasta nie mógłby sobie wyobrazić w 1941 r. polskiego rządu z jakimś płk. Steiferem na czele. Nie dość, że nosił niemieckie nazwisko, to jeszcze był osobą publicznie nieznaną. A więc ktoś wielokrotnie ważniejszy i wielokrotnie poważniejszy, jak się wydaje, musiał stać za tzw. sprawą płk. Steifera. I bez wątpienia stał, skoro w wyroku Sądu Obywatelskiego zapisano: „Motywy czynów podane przez płk. Steifera Mariana, a mianowicie chęci ujawnienia rzeczywistego źródła sugestii, nie uznał Sąd Obywatelski za dostateczne usprawiedliwienie. Płk dypl. dr Steifer winien był zdać sobie sprawę, że podjęcie przez niego tego rodzaju rozmów może w oczach świata rzucić ujemny i fałszywy cień na jednolitą i niezłomną postawę narodu polskiego".

Ktoś stał za Steiferem. W opinii por. Kazimierza Morvaya tym kimś był marszałek Śmigły. W relacji ppor. Stanisława Teuchmana oficerowie przebywający w obozie w Egerze wiedzieli, że trwają prace wokół organizacji Legionu Polskiego, który niebawem będzie gotów do wkroczenia do Polski. W świetle tej relacji rozmowy z Niemcami w imieniu Śmigłego prowadził ppłk dypl. Zygmunt Wenda, przed wojną wicemarszałek Sejmu i szef Obozu Zjednoczenia Narodowego, a w latach wojny bezgranicznie mu oddany opiekun marszałka i współtowarzysz ucieczki z Rumunii. I jeśli trudno jest zweryfikować tę opinię, to jednocześnie trudno pominąć w tej historii sprawę dziwnej i zagadkowej śmierci ppłk. Wendy.

14 maja 1941 r. Obywatelski Sąd Honorowy, nie znajdując żadnych dowodów współpracy z Niemcami, jednocześnie uznał, że płk Steifer źle zasłużył się ojczyźnie. Następnego dnia, 15 maja wieczorem, ppłk Wenda doznał nagłego ataku serca i nad ranem zmarł. W znanej relacji Bazylego Rogowskiego, przed wojną wicewojewody tarnopolskiego, podobno Wenda, czekając na powrót żony do domu, dla żartów schował się za łóżko, a gdy wróciła – „nagle wychylił się zza łóżka i zawołał »a kuku!«. W tym momencie jednak złapał się za pierś obok serca, zachwiał się i usiadł na krześle, mówiąc, że mu słabo i strasznie go serce boli".

W świetle innych świadectw historia ta wydaje się całkowicie wydumana, a wszystko wskazuje na to, że płk Wenda, 47-letni mężczyzna cieszący się imponującym zdrowiem, po prostu odebrał sobie życie. Pogrzeb odbył się 18 maja. Jak zapisał w swym dzienniku płk Wacław Lipiński: „Było 13 osób i ksiądz Antoni Zapała. Pochowany jako Władysław Majewski w krypcie murowanej w dwóch metalowych trumnach. Sława (żona) nie uroniła jednej łzy". Marszałka Śmigłego nie było na pogrzebie. Z niezrozumiałych powodów kilka dni później został wywieziony z Budapesztu i ukryty gdzieś nad Balatonem. Czy tak zacierano ślady skandalu politycznego, który wstrząsnął polskim wojennym Budapesztem?

Pewne jest tylko to, że gdy kilka miesięcy później, w październiku 1941 r., marszałek Śmigły udawał się w swą ostatnią drogę do Polski, w Budapeszcie żegnali go regent, admirał Miklós Horthy, minister gen. Károly Bartha i płk dypl. dr Marian Steifer. Nikt do dzisiaj nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, na czym polegała wina płk. Steifera. Jednej z najbarwniejszych, najciekawszych, a może najbardziej zasłużonych polskich postaci dwudziestolecia i lat wojny.

Nieznane są dalsze losy płk. Steifera. Wiadomo tylko, że Rosjanie, którzy 17 stycznia 1945 r. „zdobywali Budapeszt", wysłali dwie ekipy NKWD. Jedna aresztowała Raoula Wallenberga, druga płk. Mariana Steifera. Czy Rosjanom chodziło o wywiadowcze tajemnice tej wojny, czy może o pieniądze, którymi dysponował pułkownik, złożone na hasło w budapeszteńskiej filii szwajcarskiego banku? Kluczem do astronomicznej na owe czasy sumy miliona dolarów było jakieś proste hasło, które Steifer przesłał zaszyfrowane w jednym z ostatnich listów do rodziny w kraju. Podstawą tego szyfru, co ujawnił w następnym liście, były nominały znaczków przyklejonych na kopercie (np. 10. słowo + 35. słowo + 19. słowo itd.). Cóż z tego, jeśli nieświadoma konspiracji pomoc domowa, która odbierała w Krakowie pocztę, znaczki oderwała i rozdała dzieciom. Pozostała tylko legenda.

Okładka tygodnika WPROST: 52/2009
Więcej możesz przeczytać w 52/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 6
  • axpress@msn.com IP
    baliszewski to niepoprawny fantasta , jednak szkodliwy i niepoczytalny w tropieniu wydumanych sensacji. WSTYDZ SIE NIBY HISTORYKU
    • AL. IP
      Znam troche inna wersje wypadkow na dworcu w Budapeszcie w 1942 roku i smierci majora Zaluskiego,z ust jego corki,osoby o niesamowitym zyciorysie i przezyciach,ktorych uwielbiam sluchac, mieszkamy w tym samym miescie w Kanadzie.
      • eb IP
        kolejny element układanki,do której brakuje jeszcze sporo puzzli ale sprawę śmierci Marty Rydz z udziałem państwa Romanowskich/ krewni gen. Andersa???/,generała Sikorskiego, Muszkieterów/ i Dwójkarzy/ oraz eskapadę Hessa do Szkocji da się połączyć w sensowną całość - jak już odnajdą się brakujące ogniwa;
        jak mówi pan Korwin-Mikke nie wybrałbym się z Niemcami na podbój świata ale te bolszewickie porządki też dały się nam we znaki i zdaje się że próbowano temu właśnie przeciwdziałać..

        Spis treści tygodnika Wprost nr 52/2009 (1405)

        • Na stronie - Tajny referat premiera 19 gru 2009, 23:00 Studiująca córka przyjeżdża na wieś do rodziców i oznajmia, że jest w ciąży. Rodzice rozpaczają, narzekają, lamentują. Aż wreszcie zdesperowany ojciec mówi: „Zanim odpowiesz, dobrze się zastanów. Jesteś pewna, że to twoje?”. Tak premier rozpoczął swój tajny referat... 5
        • Co było najważniejszym wydarzeniem w 2009 roku? 19 gru 2009, 23:00 Specjalnie dla „Wprost” mówią o tym znani historycy, politolodzy i publicyści 6
        • Alfabet koalicji 19 gru 2009, 23:00 Asnyk – ulubiony poeta Beaty de domo Kot, po mężu Cielebak, a szerzej znanej jako Sawicka. Po tym jak agent Tomek zakręcił jej owłosieniem na głowie, ona wzięła te parę paczek łapówki, ale uprzednio zadeklamowała mu Asnyka, a że... 8
        • Alfabet opozycji 19 gru 2009, 23:00 Alimenty – przyczyna sporu między Ludwikiem Dornem a Jarosławem Kaczyńskim. Drugi twierdził, ze pierwszy ich nie płaci. Dopiero w wyniku długiego procesu udało się ustalić, że jest dokładnie na odwrót – to Dorn płaci, a... 10
        • Puls gospodarki 19 gru 2009, 23:00 Tak pulsowała gospodarka w 2009 roku 20
        • Rok na łamach prasy 19 gru 2009, 23:00 Polski prymus w Brukseli Jerzy Buzek to prymus klasy Europa. Po raz pierwszy polityk z Europy Środkowo-Wschodniej, wybrany w lipcu 2009 r. na szefa europarlamentu, doszedł do tak wysokiego stanowiska w unijnej instytucji. W roli premiera... 22
        • Wódkę pije w grudniu 19 gru 2009, 23:00 Na pytania czytelników internetowego wydania tygodnika „Wprost” odpowiada Janusz Palikot, poseł Platformy Obywatelskiej 26
        • W Polsce połowa premierów była z czapki 19 gru 2009, 23:00 „Wprost” rozmawia z prezydentem RP Lechem Kaczyńskim i byłym premierem Jarosławem Kaczyńskim o technologii władzy 28
        • Poczet NAJpolityków 19 gru 2009, 23:00 Wolterowski Kandyd nie miał racji, mówiąc, że świat jest średnio przyjazny i najlepiej, by każdy z nas uprawiał własny ogródek. Spoglądając do ogródka przy ul. Wiejskiej w Warszawie, można się raczej przekonać, że „żyjemy na najlepszym z możliwych światów”. Niemal... 34
        • Pierwsze usta III RP 19 gru 2009, 23:00 „Złotoustym mówcą to pan nie jest, ale głowę ma pan na karku” – powiedział kiedyś minister Jaszuński Nikodemowi Dyzmie. Współczesnym politykom można zarzucić wiele, ale nie to, że nie znają się na sztuce prowadzenia sporów. „Wprost” ocenia... 38
        • Polityczne Darwiny 2009 19 gru 2009, 23:00 Głupota jest zbawienna. Uratowała ludzkość od genów pewnego mechanika, który założył się, że może przez pół dnia uprawiać seks. Wygrał, bo łyknął całe opakowanie viagry. Zaraz po zwycięstwie zmarł na zawał. Czy któryś z polskich polityków zachował się równie głupio? Oto... 42
        • UFO w Berlinie czyli po co nam rocznice 19 gru 2009, 23:00 Podczas rocznicowych uroczystości berlińskich zdarzył się niegroźny wypadek. Lech Wałęsa pchnął kostkę styropianowego domina, symbolizującego mur, gdy niespodziewanie najechał na niego wózek z niemieckim kamerzystą. To wymowny incydent dla mijającego roku: roku wyjątkowych... 44
        • Polska będzie zmarginalizowana 19 gru 2009, 23:00 Rozmowa z prof. Jadwigą Staniszkis, socjologiem i politologiem 48
        • Wojna pychy z głupotą 19 gru 2009, 23:00 Życie nie pieści, więc pieść się sam – wyznał w zaufaniu autorytet moralny w rozmowie z moralnym autorytetem. Tak wygląda codzienny dialog autorytetów moralnych ze swoim odbiciem w lustrze. Największy z nich postanowił stanąć w obronie utraconej czci senatora Krzysztofa... 52
        • W co wierzą Polacy 19 gru 2009, 23:00 Polska plasuje się w ścisłej czołówce państw wyznających wartości związane z religią katolicką. Te same badania – projekt Human Values Studies – ujawniają jednocześnie, że aż 32 proc. Polek i Polaków wierzy w reinkarnację. I jest to najwyższy odsetek na... 55
        • Tyran kina 19 gru 2009, 23:00 „Jestem królem świata” – oznajmił, odbierając Oscara za „Titanica”. Nie zapomniano mu tego do dzisiaj, bo takie zarozumialstwo razi nawet na targowisku próżności, jakim jest Hollywood. O Jamesie Cameronie mówi się, że ma ego większe niż... 62
        • Rząd USA powinien się uczyć od Polaków 19 gru 2009, 23:00 Rozmowa z Johnem R. Lottem, profesorem ekonomii na University of Maryland, kontynuatorem myśli Miltona Friedmana 66
        • Gdzie ta cyfra? 19 gru 2009, 23:00 Gdy Donald Tusk zostawał premierem, obiecywał, że zastał Polskę analogową, a zostawi cyfrową. Tymczasem cyfryzacja telewizji naziemnej postępuje jeszcze wolniej niż budowa autostrad. Choć obywatele mają nowoczesny sprzęt do odbioru telewizji cyfrowej, a stacje kosztowne... 69
        • Gehenna krezusa na zakupach 19 gru 2009, 23:00 Kiedy Polak ma już mnóstwo pieniędzy, to nie bardzo ma na co je wydać w kraju. Produkty najlepszych marek z grupy LVMH, diamentowe kolie od Tiffany’ego, zegarki Cartier, auta Ferrari – to znacznie okrojona lista marek, których wejście na polski rynek zapowiadane... 70
        • Dużo lepsza perspektywa 19 gru 2009, 23:00 Dopiero teraz stare hasło reklamowe Netii o lepszej perspektywie nabiera sensu. Operator zaczyna przynosić zyski, myśli o przejęciach konkurencji i uruchomieniu telewizji. Tym samym może się stać jedynym realnym zagrożeniem dla Telekomunikacji Polskiej. 73
        • Drugie życie Frani 19 gru 2009, 23:00 Pralka Frania, maszyna do szycia Łucznik, woda po goleniu Brutal i baterie Centra – o tych i wielu innych markach z PRL wielu z nas zapomniało. Dlaczego po 20 latach zaczynamy z sentymentem wracać do czegoś, co nie było ani cudem techniki, ani nie wyróżniało się wyglądem? 74
        • Midas muzyki 19 gru 2009, 23:00 Kiedy wraz z kolegami z zespołu The Beatles śpiewał „All you need is love”, miliony kobiet na świecie mdlały, marząc, by choć się o niego otrzeć. Dzisiaj Paul McCartney mógłby zmienić słowa legendarnej piosenki na „All you need is money”. W grudniu, po... 79
        • Mydlenie oczu 19 gru 2009, 23:00 Barack Obama cały czas mówi o miejscach pracy „tworzonych” przez jego administrację. Tyle że w rzeczywistości bezrobotnych od poprzedniej prezydentury przybyło. Jak to zatem możliwe, że bezrobocie wzrosło, skoro „stworzono” tak wiele etatów? 81
        • Człowiekozwierz 19 gru 2009, 23:00 Siedemnaście lat temu urodziła się pierwsza koza z ludzkim genem. Obcy fragment DNA sprawiał, że jej mleko zawierało antytrombinę, substancję zapobiegającą powstawaniu skrzepów we krwi. Transgeniczne kozy ratują dziś ludzi z wrodzonym niedoborem antytrombiny, którzy podczas... 82
        • Kucharz Homo Sapiens 19 gru 2009, 23:00 Antyczni Grecy wierzyli, że człowieka ulepili z gliny bogowie. Dziś wiemy, że nasze ciała „ulepił” dobór naturalny, a kolebką była Afryka. A co uczyniło nas ludźmi? Twierdzę, że początek rodzajowi Homo dało ujarzmienie ognia i umiejętność gotowania. To był moment... 94
        • Kobieta Kopernika 19 gru 2009, 23:00 Nieśmiały, wycofany i zamknięty w sobie. Taki był Mikołaj Kopernik. Ale dla kobiety zaryzykował starcie z jednym z najpotężniejszych ludzi ówczesnej Europy. Pod koniec lat 50. XVIII wieku astronom Jan Baranowski, autor pierwszego polskiego przekładu „De revolutionibus... 98
        • Mitra, brat Chrystusa 19 gru 2009, 23:00 Kiedy naprawdę narodził się Jezus? Na pewno nie 25 grudnia. Tę datę wymyślili ówcześni chrześcijanie. 25 grudnia urodził się Mitra, który w pierwszych wiekach naszej ery w rejonie basenu Morza Śródziemnego miał o wiele więcej wyznawców niż Chrystus. Chrześcijanie, wprowadzając... 100
        • Technologiczne hity 2009 19 gru 2009, 23:00 Choć rok 2009 upłynął pod znakiem kryzysu gospodarczego, na światowym rynku high-tech, internetu i elektroniki użytkowej nie brakowało innowacyjnych pomysłów. „Wprost” wybrał 10 technologii, produktów i zjawisk – od ciekawostek elektroniki użytkowej, przez... 102
        • Rok Obamy 19 gru 2009, 23:00 Czy rok od objęcia przez Baracka Obamę najpotężniejszego urzędu globu świat według Obamy jest rzeczywiście lepszy niż świat według Busha? Chyba tylko najbardziej oddani entuzjaści amerykańskiego prezydenta mogliby udzielić na to pytanie pozytywnej odpowiedzi. Mijające 12... 106
        • Szefem Obamy jest jego żona 19 gru 2009, 23:00 Rozmowa z Christophem von Marschallem, biografem 44. prezydenta Stanów Zjednoczonych. 108
        • Schizofrenia Rosji 19 gru 2009, 23:00 Rosja jest na pozór spokojna i ustabilizowana. Jednak rzut oka z bliska pozwala odkryć w jej polityce wewnętrznej i zagranicznej proces, który wskazuje na to, że faktycznie kraj ten jest w toku potencjalnie wielkich przemian. Niektóre z tych zmian są zachęcające, inne mniej.... 110
        • Kołakowski był ostatnim intelektualistą 19 gru 2009, 23:00 Rozmowa z Tonym Judtem, amerykańsko-brytyjskim historykiem, autorem m.in. książek „Wielkie złudzenie. Esej o Europie” oraz „Powojnie”. 112
        • Przecenieni i niedocenieni 19 gru 2009, 23:00 „Uznanie należy się człowiekowi o twarzy naznaczonej potem i krwią, który zna triumf wielkiego osiągnięcia i który nawet jeśli ponosi porażkę, przynajmniej przegrywa ze świadomością, że dał z siebie wszystko” – mawiał Theodore Roosevelt, prezydent USA w... 116
        • Tajemnica płk. Steifera 19 gru 2009, 23:00 Nikt nigdy nie miał poznać tej historii. Była otoczona tajemnicą państwową czy, jak kto woli, tajemnicą stanu. Dotyczyła bowiem próby podjęcia w czasie wojny rozmów z wrogiem, a potem próby utworzenia rządu kolaboracyjnego z Niemcami. W okupowanej, walczącej Polsce, która nie... 120
        • Gorące nazwiska - gwiazdy opery 19 gru 2009, 23:00 Opera to nie muzyka pop – nie da się ukryć braku głosu. Sława jednak nie zawsze odpowiada prawdziwym umiejętnościom. Bez konsekwentnego budowania popularności nawet najlepszy śpiewak szybko dziś popada w zapomnienie. Największe operowe gwiazdy 2009 roku wiedzą o tym... 124
        • 50 płyt, które wstrząsnęły światem w XXI wieku 19 gru 2009, 23:00 Historia muzyki jest odmierzana płytami. Ale nie tymi dobrymi, tylko ważnymi. Muzyka pop jest bodaj jedyną dziedziną sztuki, gdzie krytyka ma tak znikome znaczenie, że naprawdę nieomylna bywa tylko publiczność. Dlatego sporządzając listę 50 najważniejszych albumów XXI wieku,... 126
        • Farbki Nikifora, czyli co można znaleźć w małych muzeach 19 gru 2009, 23:00 Mogą być interesującym przystankiem na trasie przelotowej lub miejscem docelowym podczas weekendowej wycieczki. Małe muzea – niczym skrzynie pełne zaskakujących skarbów. 130
        • Prezentowe SOS, czyli poradnik dla zapominalskich 19 gru 2009, 23:00 Co zrobić, gdy w Wigilię wieczorem uświadomimy sobie, że nie mamy prezentów dla bliskich? Przede wszystkim nie wpadać w panikę i... improwizować. Bo w ostatniej chwili można kupić fantastyczne prezenty. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie i czego szukać. 138
        • Marrakesz tysiąca i jednej nocy 19 gru 2009, 23:00 Budynki w kolorze ochry rozsypane wśród palm, drzew oliwnych i pomarańczowych. Zaklinacze węży, wróżbici, zakwefione kobiety i mężczyźni w dżelabach. Masz dość zimy za oknem? Chcesz się poczuć jak w orientalnej baśni? Od Marrakeszu dzielą cię tylko cztery godziny lotu. 140
        • W garażach celebrytów 19 gru 2009, 23:00 Ludwik Dorn zasłynął swego czasu powiedzeniem „Pokaż lekarzu, co masz w garażu”. Ale jeżeli chciał pooglądać naprawdę ciekawe auta, powinien zainteresować się kolekcją jednego z warszawskich biznesmenów z branży informatycznej. Tylko trzy samochody w jego stajni... 144
        • Dobry klimat 19 gru 2009, 23:00 Zły klimat towarzyszył konferencji kopenhaskiej poświęconej walce z ocieplaniem się klimatu. Walka z globalnym ociepleniem jest teraz tak samo modna jak buty od Prady, garnitur od Armaniego czy torba od Louisa Vuittona. A że poglądy nosi się dziś jak modny ciuch czy zegarek,... 146

        ZKDP - Nakład kontrolowany