Polityka wewnętrzna i zagraniczna

Polityka wewnętrzna i zagraniczna

Paradoksalnie, rząd mniejszościowy, zagrożony ze wszystkich stron destabilizacją, jest bardziej stabilny
No i koalicji nie mamy. W poprzednim tekście, dwa tygodnie temu, przewidywałem taki rozwój sytuacji. Być Kasandrą we własnym kraju jest jednak trudno. Doświadczenie rządu mniejszościowego jest ważnym doświadczeniem dla demokracji. Wielokrotnie powtarzałem, że z demokracją jest tak jak z pływaniem. Nie sposób nauczyć się tego teoretycznie. Toteż w naszej praktycznej szkole demokracji taka lekcja może być ze wszech miar pouczająca.

Wielokrotnie byłem pytany za granicą, co sądzę o polskim kryzysie. Odpowiadałem zazwyczaj, że co to za kryzys, na który giełda reaguje zwyżkowaniem złotówki. Giełda, polityka pieniężna to bardzo dobry wskaźnik polityki wewnętrznej. Biznesmeni nie są filantropami, swoje cenzurki wystawiają bez litości.
Koalicja AWS i UW była układem chorym. Może ten wstrząs (bo poza wszystkimi wadami koalicja ta grzeszyła pychą) doprowadzi ją do normalności. Może związki zawodowe nareszcie zajmą się ochroną interesów pracowniczych, zamiast do obiadu reprezentować stronę rządową, a po obiedzie świat pracy. Może rząd wypłynie na wody normalności, uwolniony od partyjnych układów. Paradoksalnie, rząd mniejszościowy, zagrożony ze wszystkich stron destabilizacją, jest bardziej stabilny. AWS będzie mogła rządzić spokojniej niż dotychczas, pacyfikując wewnętrzną opozycję perspektywą oddania władzy. Rządy większości zawsze grzeszą pychą, rządy mniejszościowe są ze swojej natury bardziej pokorne. A pokora to jest to, czego temu rządowi potrzeba najbardziej. Będzie wykonywał plan Balcerowicza, będzie bardziej zdyscyplinowany w stosunku do Unii Wolności niż przed unijnym rozwodem. Może nie będzie to aksamitna koalicja, ale aksamitna kohabitacja.
Ważniejsza jest polityka zagraniczna. Na początku czerwca byłem z wizytą na Węgrzech. Zaproponowałem tam plan Marshalla nowej generacji. Inicjatywa została bardzo ciepło przyjęta przez korpus dyplomatyczny. Przedtem wystosowałem listy do obu kandydatów na prezydenta USA. Nie zostało to ani dostrzeżone, ani wykorzystane przez nasze środki masowego przekazu. Wszystkie media były pochłonięte kryzysem koalicyjnym i poza nim nie widziały świata. Okazuje się, że w Budapeszcie nie mamy swoich korespondentów. O kraju prawie sąsiedzkim, kraju, z którym razem weszliśmy do NATO i staramy się o akces do Unii Europejskiej, nie mamy na bieżąco informacji. Miejsce poszczególnych partii na scenie politycznej nie jest tak ważne jak miejsce Polski na świecie. Zatem dobrze się stało, że profesor Bronisław Geremek będzie jeszcze przez jakiś czas ministrem spraw zagranicznych.
W Budapeszcie mówiłem m.in.: "Myślę zatem, że powinno się zaproponować nowy plan Marshalla dla Europy Środkowej i Wschodniej, plan Marshalla nowej generacji. Po zimnej wojnie sytuacja jest - paradoksalnie - groźniejsza niż po "ciepłej". Europa Środkowa i Wschodnia jest zrujnowana. Tutaj nie padały bomby, tutaj padł system ekonomiczny. Zakłady produkcyjne nie leżą w gruzach, trzeba je rozbierać i burzyć, by rozpocząć produkcję na innych, nowych zasadach. Stany Zjednoczone w minionej dekadzie pospieszyły z ogromną pomocą. W kraje Europy Środkowej i Wschodniej zostały wpompowane miliardy dolarów. Niektóre zostały spożytkowane godnie i właściwie, większość jednak wchłonęła finansowa czarna dziura. Szczególnie dobitnie widać to - jak przyznają sami Amerykanie - na przykładzie Rosji. Dzieje się tak dlatego, że środki finansowe były przesyłane bez planu, bez ogólnego pomysłu, bez koordynacji i kontroli. Prosimy: powstrzymajcie swoją rozrzutność, zacznijcie działać planowo. Konieczny jest - jak to wielokrotnie powtarzałem - plan Marshalla nowej generacji. Polska czy Węgry powinny się domagać tego nie dla siebie - my dajemy sobie radę - ale dla Rosji i Białorusi, Ukrainy i Litwy, Rumunii i Bułgarii: dla całej Europy Środkowej i Wschodniej. Dla naszych potencjalnych rynków zbytu i partnerów handlowych. Zimna wojna została wygrana, trzeba wygrać następujący po niej pokój. A pokój to bezpieczeństwo światowe i wzrastający dobrobyt społeczeństw. Dlatego też postanowiłem skierować do obu pretendentów do godności prezydenta Stanów Zjednoczonych listy zwracające uwagę na powagę tego problemu".
Powinniśmy prowadzić aktywniejszą politykę zagraniczną.
Okładka tygodnika WPROST: 25/2000
Więcej możesz przeczytać w 25/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0