Wprost od czytelników

Wprost od czytelników

Dodano: 
Głód metafizyczny
Do napisania tego listu zainspirowała mnie rozmowa z Agnieszką Holland ("Głód metafizyczny", nr 25). Ostatnio daje się zauważyć wzmożone zainteresowanie zjawiskami irracjonalnymi. Świadczy o tym nadmierna wiara w uzdrowicielską moc bioenergoterapeutów, zainteresowanie literaturą profetyczną, studiowanie horoskopów i senników... Dlaczego głód metafizyki dotyczy sporej części społeczeństwa? Pewnej analogii należy poszukiwać w mistycznym modernizmie. Po optymistycznym racjonalnym pozytywizmie, który - przynajmniej w Polsce - szybko rozczarował, nastąpiła dekadencka epoka fin de siécle’u. Koniec XIX w. zaowocował niespotykanym wcześniej zainteresowaniem zjawiskami parapsychologicznymi, religiami orientalnymi, egzotycznymi filozofiami. Następuje gorączkowe wyczekiwanie końca świata, a jednocześnie wiara w przeżycie tego końca. Pojawiają się liczne przepowiednie i proroctwa. Jakie to wszystko wydaje się bliskie i znajome. Rozczarowanie spowodowane codzienną rzeczywistością zachwiało w społeczeństwie wiarę we własne siły. Człowiek, który miał być kowalem swojego losu, okazał się bezsilny wobec chorób, polityki, ekonomii. Stąd próba ucieczki od przerastających go realiów. Niektórzy uciekają w mistycyzm, inni studiują stare przepowiednie, aby zdobyć wiedzę o przyszłości. Tymczasem ona jest znana, ale nie do końca określona. Minie koniec wieku. Zrodzą się nowe siły.

FRANCISZEK RUSAK
Busko Zdrój


Pozwólcie nam flirtować
Tomasz Lis myli dwa różniące się od siebie pojęcia: flirtu i molestowania seksualnego ("Pozwólcie nam flirtować", nr 25). Propozycje seksualne, zwłaszcza te nie chciane, są naruszeniem godności kobiety. To fakt. Kobieta nie po to jest, by cieszyć męskie oko i dekorować biurko swojego pracodawcy jak jakiś porcelanowy wazonik. Flirtowanie może być miłe, jeśli nie przekracza granic dobrego smaku. Propozycje seksualne, zwłaszcza powtarzane w nieskończoność, bez względu na to, czy dana osoba ma ochotę je tolerować, czy też nie, są bardzo niesmaczne. Narażone są na nie zwłaszcza podwładne.
O pracę w Polsce nie jest zbyt łatwo, kobiety znoszą więc niesmaczne uwagi swoich szefów, obawiając się zwolnienia. Paragraf o molestowaniu seksualnym na pewno nie jest biczem walącym po głowie każdego mężczyznę. Panowie znający granice dobrego smaku nie będą narażeni na razy.
Tomasz Lis uważa, że w równość międzypłciową bardziej uderza robienie kariery przez kobiety atrakcyjne, które swych wdzięków umieją użyć do własnych celów. Sądzę, że mężczyźni sami są sobie winni, jeśli pozwalają się tak wykorzystywać. Z drugiej strony, jeśli dziewczyna w Polsce chce zdobyć dobrą pracę, musi atrakcyjnie wyglądać. O zatrudnieniu decydują przecież przeważnie mężczyźni, którzy - używając określenia redaktora Lisa - lubią być w pracy stymulowani. Na szczęście w Polsce wszystko szybko się zmienia.

EWA SOLAREK
Kolonia
Okładka tygodnika WPROST: 28/2000
Więcej możesz przeczytać w 28/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
 0