Zaraza

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czarna Afryka umiera na AIDS
W Botswanie, RPA. Zimbabwe wymierają całe wsie i miasteczka. Czarny Ląd gwałtownie się wyludnia. Czasem przeżywają starcy i dzieci. W miastach pozostają głównie biali. Czy AIDS zmieni mapę demograficzną Afryki?

Od jakiegoś czasu moją rodzinę widuję przede wszystkim na pogrzebach. Z dziewięciorga rodzeństwa zostało nas już tylko dwoje. Mamy na utrzymaniu 24 dzieci zmarłych sióstr i braci - żalił się w ubiegłym roku zuluski przewodnik po rezerwatach w południowoafrykańskiej prowincji Kwa Zulu-Natal. Od jego przełożonych dowiedzieliśmy się, że krewni Philipa umierają na AIDS. Podobny los spotyka jego sąsiadów i przyjaciół.
Obecnie na świecie żyje niemal 35 mln nosicieli wirusa HIV, z czego aż 24,5 mln w Afryce subsaharyjskiej. Według szacunków ONZ, choroba ta stała się już przyczyną śmierci 11 mln Afrykanów. Światowa Organizacja Zdrowia przewiduje, że na AIDS umrze co drugi południowoafrykański nastolatek. Każdej godziny w samym RPA śmiertelnym wirusem zaraża się 70 osób. W Botswanie HIV wykryto już u 35 proc. dorosłych obywateli.
Czarne scenariusze dla tego kontynentu kreślą ekonomiści. Tym razem z ołówkiem w ręku obliczają koszty wynikające z wymierania pracowników lub wypłacania horrendalnych sum na ich leczenie. Na alarm biją też demografowie. Amerykańska Agencja Rozwoju Międzynarodowego szacuje, że jeśli w najbliższym czasie nie nastąpi przełom w dostępie do nowoczesnych terapii i metod zapobiegania AIDS, na skutek pandemii liczba ludności w Afryce znacznie się zmniejszy. Przeciętna długość życia spadnie wówczas do 30 lat. Już w 2003 r. zacznie spadać liczba ludności RPA, Botswany i Zimbabwe.
Uczestnicy XIII Światowej Konferencji na temat AIDS w Durbanie domagali się, by leki i opracowywane szczepionki były dostępne także dla biednych państw. Na razie jednak roczna kuracja hamująca rozwój wirusa kosztuje kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Nie dość, że afrykańskich społeczeństw na to nie stać, to na dodatek wiele rządów nadal nie przygotowało strategii walki z tą chorobą. Trudno będzie skłonić Afrykanów do stosowania odpowiednich zabezpieczeń, jeśli nawet najwyżsi rangą politycy nie wierzą, że to właśnie wirus HIV jest odpowiedzialny za śmierć milionów mieszkańców kontynentu. Podczas konferencji w Durbanie prezydent RPA Thabo Mbeki, który nie daje się przekonać o związkach między HIV a AIDS, za główną przyczynę dziesiątkowania ludności Afryki uznał biedę.
Przedstawiciele UNAIDS, agendy Narodów Zjednoczonych, domagają się zwiększenia co najmniej do 3 mld USD zagranicznej pomocy na podstawową opiekę medyczną i zapobieganie rozprzestrzenianiu się wirusa w najbardziej zagrożonych rejonach Afryki. Znaczną pomoc stanowi jedynie realizacja porozumienia zawartego w maju przez ONZ i przedstawicieli koncernów farmaceutycznych. Przewiduje ono udostępnianie krajom rozwijającym się leków przeciwko AIDS po obniżonej cenie. Koszt rocznej kuracji złożonej z kilku wzajemnie uzupełniających się preparatów udało się dzięki temu obniżyć do 2 tys. USD. Jednak nawet to przekracza możliwości finansowe biednych krajów czarnej Afryki. Jedna z firm zapowiedziała bezpłatne zaopatrywanie państw afrykańskich w leki zmniejszające ryzyko przeniesienia wirusa z matki na dziecko. Fundacja Billa i Melindy Gatesów oraz amerykański koncern Merck w ciągu najbliższych pięciu lat przeznaczy na walkę z AIDS w Botswanie 100 mln USD. Te środki to jednak tylko kropla w morzu potrzeb.
Martin Harvey, prezes firmy ubezpieczeniowej z Zimbabwe, przyznał podczas zeszłorocznego szczytu World Economic Forum w Durbanie, że na skutek AIDS jego kraj stracił w ciągu sześciu lat milion obywateli. W 1987 r. w jego firmie odnotowano siedem wypadków tej choroby, dziś 60 proc. zgonów wśród pracowników spowodowanych jest AIDS (w skali całego kraju 80 proc.). - Gdy wybuchła epidemia, nikt w to zagrożenie nie wierzył, dopiero teraz, gdy ludzie częściej chodzą na pogrzeby, widzą jego skutki. Powoli zmieniają też swoje zachowanie i są bardziej otwarci na uświadamianie - tłumaczy Harvey. Alan Whiteside, dyrektor studiów nad AIDS/HIV w University of Natal w RPA, mówił o kolejnym straconym pokoleniu. Po okresie walki z apartheidem tym razem czarną ludność Afryki Południowej dziesiątkuje śmiertelny wirus.
Nikt nie chce tego powiedzieć oficjalnie, ale dalsze wymieranie czarnej ludności w RPA może już niedługo znacząco zmienić proporcje demograficzne w tym kraju i wywołać reperkusje polityczne. - Czy uwolnili nas po to, by teraz się przyglądać, jak umieramy? - zastanawia się Philip.

Więcej możesz przeczytać w 30/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.