Koktajl z klasyki

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy Disneyowska "Fantazja 2000" przygotuje dzieci do odwiedzenia filharmonii?
Fantazja 2000", animowana etiuda filmowa studia Disneya, jest kolejnym świadectwem bogactwa wyobraźni kreatorów tej wytwórni - tego lata znowu ściągnęli do kin setki milionów nastolatków.
Disney kumuluje atrakcje. Obrazkowa składanka tematów klasycznych w rodzaju "the best of..." anonsowana jest przez mistrzów ceremonii rangi Quincy'ego Jonesa. Muzykę poważną uprzystępniają wizualne pomysły typu: "Co by się stało, gdyby flamingom dać jo-jo?" - zastosowane w ilustracji "Karnawału zwierząt" Camille'a Saint-Saënsa. Animowany koncert symfoniczny odwołuje się jak zwykle u Disneya do fundamentalnych opowieści kultury śródziemnomorskiej, by za chwilę ześliznąć się do poziomu gazetowego banału.
II koncert fortepianowy Dymitra Szostakowicza został powiązany z bajką Hansa Christiana Andersena o ołowianym żołnierzyku, ale już "Pinie rzymskie" Ottorina Respighiego potraktowane zostały jako przygrywka do opowieści o wielorybach, które cudem uchodzą z życiem z gigantycznej eksplozji (zapewne atomowej). Nadwyżka kiczu obecna jest natomiast w serii marszów "Pomp and circumstance" Edwarda Elgara - Kaczor Donald zapędza do arki zwierzęta zagrożone potopem. Szczęśliwiej wypadają obrazki z życia Ameryki lat 30. "Błękitna rapsodia" George'a Gershwina podana została kreską charakterystyczną dla znanego karykaturzysty Ala Hirschfelda. Oto bezrobotny Joe w poszukiwaniu zajęcia, obok kilkuletnia Rachel, która nie radzi sobie z nadmiarem obowiązków szkolnych, i młody robotnik Duke, śniący o karierze muzyka jazzowego.
"Fantazja 2000" to produkcja typowa dla wytwórni Disneya, na koniec stulecia przypominającej najbardziej znane opowieści ludzkości w wersji uproszczonej i osłodzonej. Zeszłoroczny odcinek serii opowiadał o przygodach Tarzana, jednej z najważniejszych postaci kultury popularnej, wprowadzanej na ekran ponad 50 razy. Zastosowano oczywiście transakcję wiązaną: bajeczna animacja plus songi Phila Collinsa oraz przesłanie o potrzebie tolerancji. Zarówno fabułka, jak i poszczególne postacie pozbawione są jak zwykle ostrzejszych rysów. Żelazne zasady wytwórni obowiązują do dziś. Mysz o imieniu Miki w pierwszej wersji z roku 1928 obnosiła po ekranie agresywnie wyglądające siekacze i świdrujące podstępne oczka, czym oczywiście nie zyskała dziecięcej sympatii. Koniunktura zmieniła się, gdy kolejny rysownik usunął siekacze, zaokrąglił sylwetkę i dorysował mordce duże okrągłe oczy, co zwierzakowi nadało wyraz gapiowaty i poczciwy. Retuszowi poddany został również Kaczor Donald, który popularność zdobył po kilku latach dzięki przygładzeniu opierzenia i zaokrągleniu sylwetki. Pies Pluto, Słoń Dumbo i Jelonek Bambi od początku rysowane były z należytym wdziękiem.
Również "Fantazja 2000" jest efektem recyklingu. Pomysł ma ponad pół wieku - wówczas powstała pierwsza czarno-biała wersja filmu, która tak dalece przekraczała ówczesne konwencje kreskówki, że bezradni analitycy wystawili jej cenzurkę "monumentalnego kiczu". Dziś w historii kina figuruje jako "zapowiedź pop-artu". Walt Disney już wówczas był pomysłodawcą licznych "Głupiutkich symfonii", w których triki muzyczne splatały się z eksperymentami obrazkowymi. Nawet więcej - zafascynowany "Uczniem czarnoksiężnika" Paula Dukasa podjął się, we współpracy z dyrygentem polskiego pochodzenia Leopoldem Stokowskim, przełożenia muzyki na obraz. Wzniosłość partytury osłabia tutaj Myszka Miki obsadzona w roli niezręcznego, choć sympatycznego adepta sztuk magicznych.
Robota, mimo ogromnych kosztów (125 tys. USD), wartko się posuwała, Disney podniósł więc poprzeczkę: zdecydował się śmiałymi asocjacjami zilustrować kolejne przeboje muzyki klasycznej. Ambicja dopisywała, gust nie zawsze. Toccatę d-moll Bacha przedstawił jako grę abstrakcyjnych form impresjonistycznych, "Święto wiosny" Strawińskiego znalazło obrazowy ekwiwalent w historii stworzenia świata. Już jednak "Symfonia pastoralna" Beethovena przełożona została na obraz, w którym między innymi defilowały centaury w biustonoszach. "Fantazja" nie odniosła sukcesu, mimo że widownię miał przyciągać zastosowany po raz pierwszy dźwięk stereofoniczny. Podczas nowojorskiej premiery zainstalowano za ekranem 36 głośników i 54 w kanale dla orkiestry oraz na balkonach. System nagłaśniający nazwano nawet Fantasound. Disney zamierzał co roku realizować nową wersję "Fantazji", ale nie doczekał się kolejnej animowanej wariacji na temat muzyki klasycznej.
Wyzwanie podjął dopiero w 1991 r. bratanek Walta Roy, przekonawszy się jednak uprzednio, że "Fantazja" z roku 1940 stała się najlepiej sprzedającym się filmem na kasetach wideo.

Więcej możesz przeczytać w 30/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.