Prawem lustracji

Prawem lustracji

Nowe materiały w sprawie lustracyjnej prezydenta Kwaśniewskiego, których istnienie ujawnił w poniedziałek Zbigniew Nowek, szef UOP, to wiążące się z Aleksandrem Kwaśniewskim zapisy rejestrowe umieszczone w kartotekach, dziennikach i innych materiałach byłej SB oraz notatki o nim sporządzone przez SB - wynika z informacji zdobytych przez "Wprost"
Dokumenty te - jak powiedział Nowek po posiedzeniu sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych - zostały znalezione w archiwach byłego MSW w czasie ostatniego weekendu.
Dlaczego Aleksander Kwaśniewski udał się na urlop w środku kampanii wyborczej? Wedle uzyskanych przez nas informacji, właśnie dlatego, że jego otoczenie spodziewało się trudności w procesie lustracyjnym. - Wszystkie wróble co najmniej od pół roku o tym ćwierkały. W nieoficjalnych wypowiedziach politycy prawicy mówili, że są spokojni o wybory prezydenckie, bowiem głowę Kwaśniewskiego przyniosą Krzaklewskiemu na tacy służby specjalne - mówi Zbigniew Siemiątkowski, poseł SLD, przewodniczący sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych.
Oznacza to, że oburzenie i zaskoczenie, demonstrowane przez Ryszarda Kalisza, szefa sztabu wyborczego Aleksandra Kwaśniewskiego, w związku z dokumentami, jakie UOP nadesłał do sądu, były udawane. Chyba żeby przyjąć, że Kalisz nie słyszy, o czym "wróble ćwierkają".
Odmiennie reaguje Lech Wałęsa, któremu sąd podczas rozprawy pokazał dwa pokwitowania przyjęcia pieniędzy i napisaną ręcznie "informację". Legendarny przywódca "Solidarności" i pierwszy prezydent III RP ujawnia w tych dniach swoją polityczną klasę. "W pierwszej wersji nawet publicznie mówiłem o tym, że to jest poniżające, to jest ubliżenie, w związku z tym nie będę brał w tym udziału (...). Ale kiedy zastanowiłem się nad tym głębiej, to stwierdziłem, że tak nie można, że jeśli chcemy mieć państwo prawa, to trzeba to wyjaśnić. I dlatego - jak mówię - niezależnie od kosztów lustracja jest niezbędnie potrzebna, już nie tyle ze względu na przeszłość, ile bardziej z myślą o przyszłości. Stąd zdecydowałem się jednak zmienić zdanie i stanąć przed sądem" - powiedział były prezydent w Radiu Zet.
- Sprawa Lecha Wałęsy powinna być już dawno wyjaśniona. Wałęsa opisał ją zresztą w swojej książce. To jakaś tragifarsa oparta na bardzo słabych przesłankach - mówi Jan Lityński, poseł UW, członek sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. - Nie można się obrażać na proces lustracyjny. Wszyscy kandydaci znali reguły gry i je zaakceptowali. Procedury nie są przyjemne, to fakt, ale nie każdy musi być prezydentem - uważa mecenas Edward Wende, poseł Unii Wolności. Bardzo wyraźnie jednak widać, że nieprzyjemne skutki lustracji zaczynają być wykorzystywane przeciwko niej samej. Lekarstwo traktowane jest jak przyczyna choroby.
Czy Sąd Lustracyjny i rzecznik interesu publicznego mogli pominąć informacje dotyczące obydwu prezydentów? Analiza polityczno-operacyjna sporządzona w latach 80. w Wydziale VII Departamentu III MSW, dotycząca redakcji "Życia Warszawy", zawiera informację o agencie Alku, mającym numer rejestracyjny 72204. Agenta prowadził funkcjonariusz SB o nazwisku Wytrwał. W innym dokumencie, dzienniku koordynacyjnym Wydziału III Biura C MSW, pojawia się ten sam numer - 72204 - przy nazwisku Kwaśniewskiego. W dzienniku odnotowywano zapytania, które funkcjonariusze kierowali do poszczególnych departamentów, chcąc się dowiedzieć, czy dana osoba jest zarejestrowana. Na pytanie dotyczące Aleksandra Kwaśniewskiego odpowiedziano, że informacji może udzielić kapitan Wytrwał. Także okoliczności od dawna znanej sprawy agenta o pseudonimie Bolek trudno uznać za wyjaśnione do końca. Sędziowie i rzecznik, pomijając takie fakty, w ewidentny sposób nie dopełniliby swoich obowiązków.
Zbigniew Siemiątkowski przekonuje, że Aleksander Kwaśniewski nie mógł współpracować ze służbami specjalnymi, bowiem nie jest zarejestrowany w żadnej ewidencji. Nie każdy tajny współpracownik (TW) był jednak za-rejestrowany we właściwej ewidencji, a mimo to mógł się znaleźć na przykład na liście płac. TW nie musiał nawet kwitować odbioru pieniędzy, bo nagrodą za współpracę mógł być choćby lukratywny wyjazd za granicę. Takie wypadki się zdarzały, tym bardziej usprawiedliwiona jest dociekliwość sędziów.
UOP, rzecznik interesu publicznego i sędziowie sami jednak ułatwili atak przeciwnikom lustracji. Padają pytania, na które nie będzie wystarczająco wyczerpujących odpowiedzi, aby stanowczo odeprzeć zarzuty o manipulację. Dlaczego UOP przez kilkanaście miesięcy nie dostarczył rzecznikowi materiałów dotyczących prezydenta Kwaśniewskiego? Zbigniew Nowek, szef UOP, enigmatycznie odpowiada, że urząd chciał przekazać "wszystkie dokumenty". Do 14 sierpnia komitety wyborcze mają złożyć wnioski o rejestrację w Państwowej Komisji Wyborczej, tymczasem sprawę Kwaśniewskiego sąd odłożył aż do 9 sierpnia. Sprawdzanie w archiwach UOP dokumentów dotyczących prezydenta ma się zakończyć dzień wcześniej.
- Rzecznik interesu publicznego przez kilkanaście miesięcy godził się z sytuacją, że nie otrzymuje dokumentów. Powinien się ich domagać, a w razie odmowy poinformować o tym opinię publiczną - uważa prof. Marcin Król, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. W ostatni poniedziałek sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych orzekła jednak, że UOP nie złamał prawa w sprawie lustracji prezydenta Kwaśniewskiego. Wytknęła natomiast urzędowi opóźnienie w przesłaniu rzecznikowi materiałów dotyczących Kwaśniewskiego i zawarcie w załączniku do pisma przewodniego skierowanego do sądu wniosków, do których UOP nie był upoważniony. Jan Lityński ujawnił, że - wedle UOP - Kwaśniewski był zarejestrowany jako tajny współpracownik SB. Liderzy sojuszu oświadczyli więc, że jest to "zaplanowana intryga i prowokacja". "Trzeba w tej sprawie zachować więcej spokoju, bo liczyć się będzie przede wszystkim wyrok SąduLustracyjnego. Nie ma powodu do nadmiernej nerwowości" - uspokajał przywódców lewicy Krzysztof Luft, rzecznik rządu. - Wszystko toczy się normalnie, a że nie jest przyjemne, to fakt - mówi poseł Wende, przypominając zasadę "dura lex, sed lex". - Każdy zna swoje życie najlepiej i jeśli wie, że miał kontakty z komunistycznymi służbami, to powinien zrezygnować z kandydowania lub się do współpracy przyznać. Można się co najwyżej zastanawiać, czy lustracyjny proces powinien być do tego stopnia jawny. 

Okładka tygodnika WPROST: 32/2000
Więcej możesz przeczytać w 32/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0