Łzy krokodyla

Łzy krokodyla

W minionym ćwierćwieczu zapłaciliśmy z tytułu obsługi PRL-owskich kredytów kilkadziesiąt miliardów dolarów
Krokodyl ponoć roni łzy, jak zeżre zwierzę. Stąd krokodyle łzy, czyli fałszywe żale nad ofiarą. To porównanie pasuje do lamentu "Trybuny" nad zadłużeniem zagranicznym Polski (Mieczysław Wodzicki, "NBP zapalił sygnał ostrzegawczy", 24.07.2000 r.). Składa się na nie - według dziennika - 23,8 mld dolarów długu przedsiębiorstw i 33,2 mld dolarów długu państwa. Potem idą dywagacje i wniosek, że "polityka rządu kreującego zadłużenie przekraczające nasze możliwości nie może zyskać dalszej akceptacji", że "nierozważne poczynania polityczne rządzącego ugrupowania przenoszą się na gospodarkę. Ekonomia znów stała się polityczna. Uspokojenie przynieść może tylko przesilenie polityczne". Czytelnik nie ma prawa mieć wątpliwości - ten okropny prawicowy rząd zadłużył państwo i trzeba zrobić przesilenie, by go usunąć.
Przez kurtynę słów nie przenika najmniejszy ślad tej prawdy, że 90 proc. długu zagranicznego państwa pochodzi sprzed 1989 r. W ciągu ostatniego dziesięciolecia zagraniczne zadłużenie skarbu państwa wzrosło o 3 mld dolarów. Na tyle tylko zadłużyła się III Rzeczpospolita jako państwo. I nie zadłużyła się tak głupio i groźnie jak pezetpeerowska biurokracja. Co wspólnego z rzetelnym dziennikarstwem i przyzwoitością w walce politycznej ma przemilczanie, że te ponad 30 mld dolarów składa się z 23 mld dolarów długu na rzecz państw i ponad 5 mld dolarów na rzecz banków. I że jest to dramatyczny bagaż odziedziczony po PRL, po ustroju i formacji, z której wyrasta "Trybuna", często zaświadczająca o nie ugaszonej za nimi nostalgii. Przypomnijmy - gdy odchodził Władysław Gomułka, Polska była winna zagranicy 1 mld dolarów, gdy po dziesięciu latach odchodził Edward Gierek, było już 24 mld dolarów, gdy konała wreszcie PRL, było tego 48 mld dolarów. Ten bagaż poważne zredukowali nam wierzyciele w nagrodę za plan Balcerowicza, choć bliska "Trybunie" formacja zwała go w początkach dekady największą katastrofą współczesnej historii Europy.
I to nie koniec - w minionym ćwierćwieczu zapłaciliśmy z tytułu obsługi kredytów PRL-owskich kilkadziesiąt miliardów dolarów. Płaciliśmy to z naszej, podatników, kieszeni - także za czasów socjalistycznej nieboszczki, przez co puste półki były jeszcze bardziej puste, a gołe haki jeszcze bardziej gołe. A ile będziemy płacić w ciągu najbliższych dziesięciu lat, pokazuje wykres. Ostatnia rata przypada na rok 2024. Razem do tego czasu zapłacimy jeszcze 42 mld dolarów z naszej kieszeni. Pięćdziesiąt lat gniotący do ziemi garb na dwa pokolenia za "wielki sukces gospodarczy Edwarda Gierka", który z rozrzewnieniem wspomina w "Trybunie" jeden z uczestników konkursu "Moja PRL". Po tym uzupełnieniu i tylko po nim ma sens dyskusja nad długiem publicznym i prywatnym III Rzeczypospolitej. Oczywiście, jeżeli chce się dyskutować, a nie judzić w celu prowokowania przesileń, czyli awantur politycznych w kraju.
Okładka tygodnika WPROST: 32/2000
Więcej możesz przeczytać w 32/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0