Most na Bugu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rozmowa z prof. ZBIGNIEWEM BRZEZIŃSKIM
Maria Graczyk: - W "Wielkiej szachownicy" pisze pan o Stanach Zjednoczonych jako o jedynym światowym mocarstwie. Jaki użytek ze swej siły powinny uczynić USA w miarę zbliżania się XXI w.?
Zbigniew Brzeziński: - Przede wszystkim Stany Zjednoczone powinny być odpowiedzialne za zachowanie światowego pokoju. Pod tym względem rola USA jest absolutnie decydująca. Poza tym powinny dążyć do wypracowania autentycznego partnerstwa w kontaktach z kluczowymi regionami świata (takimi jak Europa czy Daleki Wschód), aby przyczynić się do rozwoju globalnego i osiągnąć na świecie większą sprawiedliwość społeczną. Najważniejsza jest jednak odpowiedzialność za zachowanie światowego pokoju, druga sprawa wymaga natomiast o wiele większej współpracy całego globu.
- Jak USA czują się w roli jedynego światowego żandarma? Czy nie obawiają się narastającej wrogości, zwłaszcza ze strony państw islamskich?
- Społeczeństwo amerykańskie nie jest zadowolone z faktu, że Stany Zjednoczone odgrywają rolę światowego policjanta. Amerykanie uważają to za uciążliwość, są przekonani, że inne bogate i stosunkowo silne państwa powinny się bardziej angażować w międzynarodowy proces utrzymywania pokoju. Amerykańska opinia publiczna niechętnie patrzy na podejmowanie się przez ich kraj dodatkowych zobowiązań w zakresie bezpieczeństwa.
- NATO daje do zrozumienia, że na razie nie będzie "drugiej fali" rozszerzenia. Czy w takiej sytuacji Polska ma być nadal adwokatem wschodnich sąsiadów?
- Jestem zdania, że Polska powinna być rzecznikiem stopniowego, rozważnego i dającego się obiektyw- nie uzasadnić rozszerzenia NATO. Do sojuszu nie powinno zostać przyjęte żadne państwo, które nie odpowiada jego wymaganiom, ale też żaden prawowity kandydat na członka, obiektywnie spełniający kryteria NATO, nie może być wykluczony. Według mnie, na obecnym etapie zarówno Słowenia, jak i Litwa spełniają te kryteria. Być może wkrótce spełni je także Słowacja. W takich okolicznościach Polska powinna wyraźnie popierać stopniowe, rozważne rozszerzenie paktu poprzez włączenie Słowenii, Litwy i być może również Słowacji.
- Polska, dostosowując swe przepisy do standardów Unii Europejskiej, uszczelnia między innymi swe wschodnie granice. Jak powinna wyglądać nasza polityka zagraniczna wobec coraz bardziej odgradzanych sąsiadów za Bugiem?
- Gdy Polska wejdzie do Unii Europejskiej, istotną sprawą będzie wynegocjowanie specjalnych umów gwarantujących otwarcie wschodnich granic, szczególnie wobec państw przyjaznych, które w końcu także dążą do integracji z Europą. Z pewnością do tej kategorii najlepiej pasuje Ukraina.
- W jaki sposób Polska może pomóc Ukrainie?
- Ukrainę można wesprzeć, pomagając jej obywatelom w zrozumieniu źródeł sukcesu polskiego modelu. Pierwszym jego warunkiem było istnienie niekomunistycznej elity politycznej, gotowej wziąć na siebie odpowiedzialność za podstawowe reformy, drugim - determinacja wspieranego przez społeczeństwo narodowego przywództwa do kontynuowania w przyspieszonym tempie koniecznych reform.
- Czy Rosji należy się bać? Na ile usprawiedliwione są alarmistyczne wizje, między innymi Samuela Huntingtona?
- Rosja powinna być włączana do Europy stopniowo, ale nie można jej alienować. Realnym niebezpieczeństwem w Rosji jest chaos i rozpad socjalny. Ucierpieliby na tym nie tylko Rosjanie, ale prawdopodobnie również ich sąsiedzi. Z tego powodu wskazane jest zwiększenie współpracy między Europą a zachodnimi regionami Rosji.
- Uważa pan, że Polska powinna się zdecydować na bardziej pojednawczą politykę wobec Rosji. Jak miałoby to wyglądać, skoro utrzymuje się różnica interesów strategicznych? Rosja nie wykazuje też większego zainteresowania kontaktami z Polską.
- Współpraca musi być, rzecz jasna, wzajemna. Jeśli Rosja nie jest nią zainteresowana, nigdy do tego nie dojdzie, nawet gdyby Polska bardzo tę współpracę promowała. Współdziałanie krajów - zwłaszcza gdy co najmniej jeden z nich ma demokratyczny rząd - nie jest sprawą podjęcia nagłej, odgórnej decyzji. Musi być ona wypracowana także na poziomie społecznym, poprzez częste wymiany, kontakty, wspólne przedsięwzięcia. W skrócie, wymaga to cierpliwości i wytrwałości. Cechy te są konieczne do zmiany tradycyjnych relacji, opierających się na historycznym antagonizmie. Na różne sposoby również Rosjanie cierpieli z tego powodu; w interesie obu państw leży, aby promować ten rodzaj pojednania, do jakiego doszło już między Niemcami i Francuzami i do którego dochodzi właśnie między Niemcami i Polakami.

Rozmawiała Maria Graczyk
Więcej możesz przeczytać w 1/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.