Rekord pazerności

Rekord pazerności

Koszty sojuszu radiowego AWS z PSL opłacono publicznymi pieniędzmi
Przez Polskę przetoczyła się fala oburzenia wywołana krociowymi odprawami, w jakie zaopatrzono zwolnionych prezesów Polskiego Radia. Protestowano bardzo zdecydowanie, ale i finansowe rozpasanie polityków pobiło kolejny rekord pazerności. Prezesom wypłacono gratyfikacje wynoszące od czterech do pięciu miliardów starych złotych. Aby zarobić podobną sumę, wcale nie najgorzej uposażony nauczyciel czy pielęgniarka musieliby harować pięćdziesiąt lat, a więc grubo ponad biologiczne możliwości człowieka.
Raz jeszcze okazało się, że politycy mają wprawdzie gardła pełne frazesów o sprawiedliwości i potrzebie solidarnego ponoszenia wyrzeczeń, ale sami postępują inaczej. Wydawałoby się, że moralność tego środowiska już niżej upaść nie może. Po bliższym przyjrzeniu się sprawie okazuje się to jednak możliwe. Bardziej skandaliczne od sumy są okoliczności towarzyszące jej wyasygnowaniu. Wszystko bowiem wskazuje na to, że dzięki państwowym pieniądzom sfinansowano partyjny kontrakt zawarty między PSL i AWS.
PSL już od pewnego czasu chciało zmienić desygnowanych przez siebie prezesów Polskiego Radia. Blokowali to jednak członkowie rady nadzorczej PR związani z Akcją Wyborczą Solidarność i Unią Wolności. Ale AWS jak kania dżdżu potrzebowała poparcia PSL do wybrania prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Zawarcie kontraktu nie było łatwe, od kilkunastu miesięcy AWS zarzucała bowiem swojemu koalicyjnemu partnerowi, Unii Wolności, wchodzenie w ciemne układy z Sojuszem Lewicy Demokratycznej i Polskim Stronnictwem Ludowym w telewizji i radiu. Teraz akcji przyszło zrobić to samo.
Wzorem Henryka IV, dla którego Paryż wart był mszy, również dla AWS Instytut Pamięci Narodowej okazał się godzien smutnego sojuszu radiowego z PSL. Smutnego dlatego, że jego koszty opłacono publicznymi pieniędzmi. Z góry było przecież wiadomo, że nieuchronną ceną całej operacji będą krociowe odprawy dla prezesów przesuwanych przez PSL na boczny tor.
Jak widać, AWS i PSL posłużyły się publicznymi funduszami, by osiągnąć partyjne korzyści. Co najgorsze, uczyniły to w majestacie prawa, bez naruszenia najmniejszego nawet paragrafu. Tyle że przestrzegając poszczególnych paragrafów, sponiewierano cały autorytet prawny Rzeczypospolitej. Jak obywatel ma bowiem szanować państwo, w którym możliwe są takie historie?
Okładka tygodnika WPROST: 4/2000
Więcej możesz przeczytać w 4/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0