Image słoneczka

Image słoneczka

Działania Putina w nowej roli nie będą się koncentrować na merytorycznej dyskusji o tym, jak wyciągnąć Rosję z zapaści, ale na wszystkich innych sposobach utrzymania statusu mocarstwa
I Polacy, i Francuzi zawsze interesowali się - by nie powiedzieć: fascynowali - Rosją, a teraz mają świeże powody do fascynacji, ponieważ nad Rosją wzeszło nowe słoneczko, które ogarnia kraj pełną gamą promieniowania intelektualnego i uczuciowego. Słoneczko nazywa się Władimir Putin i nareszcie przynosi populacji to, czego jej brakowało - no, może jeszcze z wyjątkiem dobrobytu, ale to przyjdzie samo po przywróceniu zdrowych zasad współżycia społecznego.
Na czołowych miejscach programu gospodarczego Putina, ogłoszonego w internetowej witrynie rządu rosyjskiego w końcu grudnia ubiegłego roku (kiedy ówczesny premier już wiedział o zbliżającej się dymisji Jelcyna), figuruje zachowanie praktycznie nieograniczonych uprawnień prezydenckich (pod hasłem "silnego państwa w warunkach demokracji"), zwalczanie korupcji i skuteczniejsza walka z przestępczością. Mowa tam również o "znalezieniu równowagi między liberalizmem ekonomicznym a regulacją - lub nawet interwencją - państwową", o "tworzeniu klimatu sprzyjającego inwestycjom zagranicznym", o "stworzeniu przejrzystego i efektywnego systemu finansowego" i o "dalszym integrowaniu się z międzynarodowymi organizacjami gospodarczymi". Program wzorcowo ogólnikowy i nie wymagający rozliczeń w bliskich terminach - jeśli się zważy, że na przykład poszukiwanie należytej równowagi między liberalizmem a interwencjonizmem państwa zajmuje niektórym krajom już ładnych parę lat. Innymi słowy, program, o jakim może marzyć każdy polityk w "mocarstwie", którego produkt krajowy brutto jest dziesięć razy niższy od amerykańskiego i pięć razy niższy od chińskiego i któremu potrzeba piętnastu lat, żeby osiągnąć PKB Portugalii lub Hiszpanii, pod warunkiem wszakże, iż wskaźnik wzrostu gospodarczego będzie się utrzymywać w tym okresie na poziomie co najmniej 8 proc. rocznie, na co się chwilowo nie zanosi.
Jest zatem dość oczywiste, że kampania prezydencka Putina i jego działania w nowej roli nie będą się koncentrować wokół merytorycznej dyskusji o tym, jak wyciągnąć Rosję z zapaści. Można wręcz oczekiwać, że uwaga skupi się na wszystkich innych możliwych sposobach utrzymania statusu mocarstwa (lub złudzeń na ten temat) oprócz sposobu wspomnianego w poprzednim zdaniu. Obserwacja dotychczasowych zachowań Putina pozwala mniemać, że będzie to przede wszystkim pyszna zabawa w budowanie "image słoneczka". Już jako premier zabiegał on o stworzenie sobie wizerunku silnego człowieka, pod którego opieką każdy Rosjanin może się poczuć bezpieczny. Dopóki odgrywał przed kamerami komedię w kimonie dżudoki, dopóty można jeszcze było to traktować jako wkład w podniesienie poziomu zdrowotnego ludności, bo śmiech to zdrowie. Jeśli ktoś lubi robić z siebie błazna, to jego ściśle prywatna sprawa i niewiele możemy mu pomóc. Żarty się kończą, kiedy ten sam człowiek troszczy się o ów wizerunek, wyrzynając pod zmyślonymi pretekstami ludność Czeczenii i wysyłając tam na śmierć dziesiątki własnych żołnierzy. Tu już rodzi się pytanie o jego odpowiedzialność jako polityka - a odpowiedź na nie jest w tym wypadku żałosna.
Pokazywanie się jako "swojak", który broni współobywateli przed "kryminalistami" i "terrorystami", mieszając te - jak mówi - "szczury" z błotem i pokazując im pięści oraz stalowe muskuły, stało się ulubionym zajęciem Władimira Putina. Koktajl pogardy z arogancją - dyżurny zestaw dyskusyjny demagogów na całym świecie - został jednak ostatnio wzbogacony o nowe składniki: dyżurną szczerość i dyżurny liryzm, tak głęboko zakorzenione w wielkostepowych zakamarkach rosyjskiej duszy. Ponieważ w ogóle nad konstrukcją "image słoneczka" najusilniej pracuje telewizja, zatem nic dziwnego, że te nowe elementy pojawiły się właśnie w wywiadzie Putina dla publicznej telewizji ORT. Najpierw szczerość. "Bądźmy szczerzy - powiedział tymczasowy prezydent - Borys Jelcyn dostarczył mi forum do kampanii prezydenckiej i zrobił to specjalnie". Starzy działacze ZMS-u zawsze mnie przestrzegali, że z towarzyszami radzieckimi trzeba szczególnie uważać, kiedy zaczynają zdanie od zwrotów typu "Prawdu goworia...". Był to nieomylny znak, że coś knują. Po szczerości - tkliwość. Putin wyznał telewidzom: "O mało się nie rozczuliłem". Nie zdarzyło się to jednak podczas noworocznej wizyty w Czeczenii, na widok na przykład konającej matki z konającym dzieckiem lub choćby na widok rannego żołnierza rosyjskiego. To nie znane mu do tej pory uczucie ogarnęło Putina, gdy - jak wynika z jego przejmującej relacji - "Borys Jelcyn spojrzał przez okno Kremla. Powiedział, że smutno mu opuszczać współpracowników, że tyle jest spraw związanych z tym miejscem i z tymi murami. Jego ostatnie słowa nie były niczym specjalnym, ale były bardzo wzruszające, bardzo ludzkie. Powiedział po prostu: Opiekujcie się Rosją". W trosce o to, by i Państwo przypadkiem "o mało się nie rozczulili", pozwolę sobie, z cicha łkając, przerwać w tym niezapomnianym momencie kreślenie "image słoneczka". Wygląda na to, że Rosja rzeczywiście potrzebuje opieki.
Okładka tygodnika WPROST: 4/2000
Więcej możesz przeczytać w 4/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0