W samo południe

W samo południe

Społeczeństwo daje wyraźny sygnał, że oczekuje od policjantów skutecznej walki z rodzimymi Alami Capone za pomocą nawet drastycznych metod
 


Podczas kampanii wyborczej w 1989 r. jeden z plakatów zachęcających do głosowania na "Solidarność" przedstawiał Gary?ego Coopera jako szeryfa mającego zaprowadzić w Polsce nowe porządki. Wyniki sondażu wskazują jednoznacznie, że na szeryfa nadal czekamy.
Niedawno na rondzie de Gaulle?a w samym środku Warszawy policjanci, posługując się bronią palną, twardo rozprawili się z przestępcami. Do tak zdecydowanych działań stróżów prawa dochodzi coraz częściej - do ludzi podejrzewanych o bandytyzm w Polsce zaczyna się strzelać. Respondenci nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do tego, jakiej policji potrzebujemy. Być może mają dość uczestniczenia w marszach milczenia, informacji o uniewinnieniu z powodu "małej szkodliwości czynu" i obawy, że w wypadku skutecznej obrony przed rabusiem to oni zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Przekonani są, że zdecydowana postawa policji jest skuteczną metodą walki z osobami łamiącymi prawo. Zgadzają się z tezą, że częstsze używanie broni palnej przez funkcjonariuszy zmniejsza zagrożenie przestępczością. Większość Polaków akceptuje również sytuację, w której policjant strzela nie tylko w samoobronie, lecz także wówczas, gdy bierze na muszkę podejrzanego uciekającego z miejsca przestępstwa. Społeczeństwo daje tym samym wyraźny sygnał, że oczekuje od policjantów skutecznej walki z rodzimymi Alami Capone za pomocą wszelkich, nawet bardzo drastycznych metod. Pojawienie się w polskiej rzeczywistości odpowiedników siedmiu wspaniałych, Brudnych Harrych czy szeryfów strzelających w samo południe wydaje się kwestią czasu.

Okładka tygodnika WPROST: 4/2000
Więcej możesz przeczytać w 4/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0