Nowy wspaniały świat

Nowy wspaniały świat

Wyobraźmy sobie przyszłość – świetlaną, jak z bajki. Mrzonka? Według niektórych naukowców jutro może być piękniejsze od marzeń. Dlaczego w to nie uwierzyć?
Futurolodzy dzielą się na dwa opozycyjne obozy. Spytani o przyszłość odpowiedzą, że będzie piekłem albo rajem. Przedstawimy obie racje.

Jesienią, gdy dopadnie nas spleen, oddamy głos pesymistom. Jako że  dopiero co eksplodowała zielenią wiosna – czas nadziei – dziś przyjrzymy się wizjom optymistów.

Wszystko jest możliwe

Pisarz Arthur C. Clarke, autor sfilmowanej przez Kubricka powieści „2001: Odyseja kosmiczna", ale także pomysłodawca łączności satelitarnej, sformułował trzy prawa opisujące nieskończony potencjał ewolucyjny cywilizacji technologicznej:

1. Gdy nobliwy naukowiec oświadcza, że coś jest możliwe, niemal z pewnością ma rację. Gdy jednak twierdzi, że coś jest niemożliwe, prawie na pewno się myli.

2. Jedynym sposobem poznania granic możliwości jest przekroczenie ich, by wkroczyć w niemożliwe.

3. Każda znacząco zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii.

Często cytowane jest dziś trzecie prawo Clarke’a. To, że tak wiele obecnych rozwiązań technologicznych wyglądałoby w oczach naszych przodków na czary, daje nam prawo traktować proroctwa futurologów optymistów z powagą. Przyszłość, nawet ta  nieodległa, może niewyobrażalnie różnić się od naszej doczesności.

Wątpiącym dedykujemy anegdotę o pewnej amerykańskiej gazecie, która na  początku ubiegłego wieku napisała pean na cześć postępu. Prześcigając wszystkich w optymizmie, śmiało założyła, że już za setki tysięcy lat nasza cywilizacja osiągnie wystarczająco wysoki poziom rozwoju, by  budować latające machiny. Jeszcze w tym samym roku, w którym ukazał się artykuł, dwupłatowiec braci Wrightów odbył swój pierwszy lot.

Cuda na naszych oczach

Przez tysiące lat postęp dokonywał się powoli. Wystarczy jednak spojrzeć na bezkres historii i porównać go z minionym stuleciem, by zauważyć, że  ewolucja posteuropejskiej cywilizacji – opartej na rozwoju technologicznym – gwałtownie przyspieszyła. Świat ulega głębokim transformacjom dosłownie na naszych oczach. Tylko w ubiegłym tygodniu usłyszeliśmy trzy doniesienia o fundamentalnych odkryciach lub  ustaleniach, z których każde ma potencjał gruntownej zmiany rzeczywistości.

Cud pierwszy: stworzyliśmy nieznane przyrodzie formy życia – no, a przynajmniej zbudowaliśmy tych obcych form życia cegiełki i udowodniliśmy, że taki fenomen natury jest możliwy. Jak ogłosiło „Science", naukowcy wykreowali syntetyczny odpowiednik DNA. Skonstruowany w sześciu odmianach nowy kwas nukleinowy, nazwany XNA, ma  zdolność kodowania i przechowywania informacji i tak jak DNA podlega ewolucji. Wykazaliśmy zatem możliwość istnienia życia opartego na innym nośniku genetycznym niż dotąd nam znany, co pozwala od dziś z większą nadzieją – lub obawą – patrzeć nocą w gwiaździste niebo.

Co dalej? Stworzymy zupełnie nowe biologiczne formy życia, zyskując w ten sposób status bogów?

Cud drugi: przywróciliśmy wzrok niewidomym. Na razie myszom, ale przecież wiadomo, że skoro z jednymi ssakami się udało, to  te inne, większe, też mają szansę. Najnowszy magazyn „Nature" donosi, że  ślepym od urodzenia gryzoniom naukowcy wszczepili komórki, z których rozwinęły się światłoczułe pręciki.

Cud trzeci: przekuliśmy literacką SF w rzeczywistość. No dobrze, to była zasadniczo zapowiedź cudu, ale  bardzo wiarygodna. Powołana przez persony, które dowiodły, że nie zwykły rzucać słów na wiatr, firma Planetary Resources będzie, jak deklaruje, eksploatować pozaziemskie złoża rzadkich surowców, „dodając do  światowego PKB tryliony dolarów" i „pomagając ludzkości osiągnąć dobrobyt”. Gdy taką zapowiedź składają m.in. reżyser James Cameron, który niedawno jako pierwszy człowiek w historii dotarł samotnie na dno Rowu Mariańskiego, dziedzic gigantycznej fortuny Ross Perot jr, a także znany jako twórca Worda i Excela przedsiębiorca Charles Simonyi –  dwukrotny turysta w kosmosie – sprawę należy traktować poważnie. Spekulacje wskazują najbardziej prawdopodobny cel: asteroidy. To ma  sens, choć inwestycja pochłonie majątek. Na początku miesiąca NASA przedstawiła scenariusz wysyłania po bogate w rzadkie substancje asteroidy zautomatyzowanych statków. Owe roboty z napędem odrzutowym transportowałyby 500-tonowe kosmiczne skały na orbitę Księżyca, gdzie moglibyśmy je eksploatować. Według amerykańskiej agencji kosmicznej takie przedsięwzięcie kosztowałoby 2,6 mld dolarów, z przewidywanym terminem realizacji w 2025 r.

Rzecz w tym, że NASA od pewnego czasu wyraźnie przegrywa wyścig do gwiazd z prywatnymi firmami – bardziej elastycznymi, ambitnymi, lepiej finansowanymi niż zasłużony moloch, któremu zniecierpliwiony Kongres co rusz obcina budżet. Nikt chyba nie  będzie zdziwiony, gdy Planetary Resources dotrze do asteroidowego eldorado znacznie wcześniej i mniejszym kosztem.

Nie jest zresztą przesądzone, że na asteroidach się skończy. Złoża najważniejszego strategicznego surowca ludzkości – o czym jeszcze będzie tu mowa –  zalegają na Księżycu. Kto pierwszy do nich dotrze, ten z dużym prawdopodobieństwem wygra rywalizację o ekonomiczną dominację na Ziemi.

Zreasumujmy: to doniesienia z zaledwie jednego tygodnia poprzedzającego napisanie tego artykułu, notabene niejedyne godne uwagi, choć z  pewnością najbardziej elektryzujące. A przecież postęp coraz bardziej przyspiesza – w nadchodzącej dekadzie technologiczna magia zaczaruje nasze życie jeszcze bardziej niż w dekadzie obecnej. Jak w takim świecie będą zatem starzeć się nasze dzieci?

Ulepszą świat za nas

Tworzymy coraz bardziej baśniowe technologie, ale prawdziwa eksplozja cudów dopiero przed nami – czeka nas nadejście Osobliwości. Termin ten, w interesującym nas znaczeniu technologicznej osobliwości (ang. technological singularity), ukuł profesor Vernor Vinge – matematyk, ekspert nauk informatycznych, pisarz. Osobliwość to taki moment w  rozwoju cywilizacji, po którym krzywa postępu, dotąd nad osią iksów pnąca się leniwie, nagle wystrzeli niemal pionowo w górę. Zmiany zachodzić będą w niewyobrażalnym dla nas tempie. Brzmi to na pozór nieprawdopodobnie, wątpliwość jest oczywista: jak to możliwe, abyśmy nie  byli w stanie nadążać za transformacją własnej cywilizacji? Owszem, jest to teoretycznie realne – w takim wariancie przyszłości, w którym to nie my inicjujemy owe zmiany. Kto zatem? Sztuczna inteligencja.

Gdy tylko ją stworzymy, zacznie ulepszać samą siebie. Błyskawicznie nas przerośnie i  zacznie tworzyć technologie, do których my nie jesteśmy zdolni. Według największego bodaj entuzjasty świata po Osobliwości, genialnego wynalazcy Raymonda Kurzweila (stworzył m.in. pierwsze urządzenie czytające na głos dla niewidomych i znakomite syntezatory muzyczne) to jest zbawienie, na które czekaliśmy. Niczym moc Boga oddana na służbę ludzkości. Superinteligentne maszyny wskażą rozwiązania dręczących nas problemów: wymyślą cudowne lekarstwa, sposoby na  pozyskiwanie energii, zlikwidują problem głodu na świecie etc., etc. I, jak wierzy Kurzweil, mocą swych boskich technologii zapewnią nam życie wieczne.

Kiedy to nastąpi? Wynalazca, ekstrapolując znane krzywe rozwoju, jak choćby komputerowe prawo Moore’a, wskazuje na okolice 2045 r. Wierzy, że doczeka. Uprawia sporty, każdego dnia łyka dziesiątki kapsułek z suplementami – po to, by dożyć przełomu, który zapewni mu nieśmiertelność.

Wierzchołek góry lodowej

Wiemy już, że skala zmian po Osobliwości dalece przerośnie to, co nasze marne białkowe móżdżki są dziś w stanie ogarnąć. Prawdopodobnie w nawet najśmielszych przewidywaniach jesteśmy dalece bardziej żałośni niż  futurolodzy z XIX w., przestrzegający przed konsekwencjami rozwoju komunikacji miejskiej: liczba dorożek i furmanek miała wzrosnąć tak bardzo, że ulice metropolii utonęłyby w końskich odchodach. A przede wszystkim dowodzili, podpierając się matematycznymi predykcjami – nie  bylibyśmy w stanie zapewnić tym koniom aż tyle obroku. Możemy dziś co  najwyżej gdybać o wynalazkach i rozwiązaniach, które już widać na  horyzoncie. Lub które wydają się nieuniknione, bo prosto w ich kierunku prowadzą koleiny postępu – nie sposób ich minąć przy tak dużej inercji naszej cywilizacji.

Skupmy się na tym, co najbardziej istotne: na  perspektywach człowieka – jako jednostki, gatunku i cywilizacji.

Nowy, lepszy człowiek

„Zaratustra (...) rzekł tymi słowy: Człowiek jest liną rozpiętą między zwierzęciem i nadczłowiekiem, liną ponad przepaścią. Niebezpieczne to  przejście, niebezpieczne podróże, niebezpieczne wstecz poglądanie, niebezpieczne trwożne zachowanie i zatrzymywanie się. Oto co wielkim jest w człowieku, iż jest on mostem, a nie celem; oto co w człowieku jest umiłowania godnym, że jest on przejściem i zanikiem". Fryderyk Nietzsche, definiując kondycję człowieka, trafił w punkt: nie jesteśmy formą skończoną, ale procesem. Świadomi tego mamy ambicję przyspieszyć transformację, sami wyznaczając wektor zmian. Ewolucję odrzucamy jako zbyt powolną i niegwarantującą efektu, który by nas satysfakcjonował. To nie jest bynajmniej jakieś nowe bluźnierstwo –  walczymy z ewolucją, spowalniając ją i rozstrajając jej mechanizm już od  narodzin medycyny. Ograniczając śmiertelność, sabotujemy naturalną selekcję. Dziś jednak mamy perspektywy, by sięgnąć po więcej –  podejmujemy już pierwsze próby świadomego rzeźbienia człowieka.

Dzieje się na tym polu tak wiele, że nie ma sensu przytaczać przykładów; nieustannie docierają do nas wieści o kolejnych przełomach. Przykładowo, olbrzymią nadzieją medycyny są komórki macierzyste, zdolne przekształcać się w komórki tkanki, którą chcemy wyhodować. Potrafimy już je  pozyskiwać bez wzbudzania wątpliwości natury etycznej (kiedyś ich źródłem były ludzkie embriony), w planach jest hodowla narządów, którymi zastępować będziemy organy chore lub zużyte. Ale zaraz, zaraz – skoro już prawie potrafimy tak wiele, dlaczego mielibyśmy poprzestać na  ostrożnym uzupełnianiu braków? A gdyby wyhodować bardziej wydajne mięśnie? Bardziej odporną na toksyny wątrobę? Płuca zapewniające więcej tlenu na dużych wysokościach? A czemu nie, pogrzebawszy trochę w genach, także i skrzela oraz błony między palcami dla pasjonatów nurkowania? Nie  na zawsze – na dwa tygodnie urlopu w Egipcie?

Zdrowie i długowieczność majaczą na horyzoncie. Widzimy, którędy do niej dojść już dziś, i to bez podpowiedzi sztucznych supermózgów. To tylko kwestia czasu. Poszerzanie możliwości ludzkiego organizmu i intelektu, a nawet radykalne zmiany konstrukcji człowieka są nie tylko możliwe – zapewniają optymiści – ale  i przesądzone. Ideolodzy transhumanizmu postulują także bardziej kontrowersyjne metody udoskonalania homo sapiens, np. cyborgizację. Fuzja z maszynami nie jest już dziś taką mrzonką, jaką wydawała się na  przełomie wieków. Wiemy już, że integracja żywych organizmów z układami elektronicznymi jest możliwa. To otwiera nowe horyzonty przed protetyką, ale też nikt nie wątpi, że i na tym polu zechcemy ugrać więcej, niż  przewidziała natura.

Trwające właśnie badania nad hodowlą tkanek są obietnicą przełomu także na innym polu – pozwolą ludziom „zjeść ciastko i je mieć", czyli zachować dietę mięsną bez konieczności zabijania zwierząt. Dojrzeliśmy już mentalne do tego nieuniknionego przełomu w  podejściu do innych mieszkańców Ziemi – to imperatyw cywilizacyjny. Nie  tylko dlatego, że pozwoli nam wyjść z epoki barbarzyństwa. Ekosystemu naszej planety po prostu nie stać na masowe hodowle. Zarówno z powodu powodowanej przez nie degradacji środowiska, jak i konieczności ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Hodowla befsztyków w  probówkach rozwiąże sprawę.

Wynieść jajka z koszyka

Stephen Hawking przestrzegał nas nie tak dawno parokrotnie przed wyhamowaniem tempa podboju kosmosu. Według tego wybitnego fizyka i  myśliciela absolutnym priorytetem ludzkości powinna być kolonizacja światów pozaziemskich. Trzymanie wszystkich jajek w jednym koszyku to  bowiem szaleństwo. Musimy zakładać kolonie orbitalne, na Księżycu, Marsie, satelitach Jowisza i Saturna. Największą przeszkodą w  opuszczeniu Ziemi są pierwsze kilometry – koszt pokonania grawitacji jest niezwykle wysoki. Problem można jednak obejść, realizując ideę windy kosmicznej. Wystarczy stworzyć cienką i superwytrzymałą linę sięgającą od Ziemi poza orbitę geostacjonarną, z przeciwwagą na końcu (proszę zakręcić się wokół własnej osi jak Ziemia, trzymając w ręku jeden koniec sznurka – i wszystko stanie się jasne). Lina musi utrzymać wspinającą się po niej windę, zasilaną choćby promieniem lasera z ziemi, by wyeliminować ciężar paliwa. Oto tani transport na orbitę – a dalej już z górki. Taką linę teoretycznie można wytworzyć. W Japonii pracuje nad tym od lat sztab fachowców, ale i konkurencja nie śpi.

A gdzie z  orbity? Choćby na Księżyc, gdzie przez eony wiatr słoneczny nawiewał na  powierzchnię izotop hel-3, niewiarygodnie wydajne źródło energii, z  którego kiedyś, gdy opanujemy technologię fuzji jądrowej, nauczymy się korzystać. W wyścigu po hel- -3 biorą udział od lat kosmiczni nuworysze: Chiny, Indie, Japonia. Nie ma dziś wyższej stawki. Jeśli stratedzy z  Planetary Resources mówili serio o trylionach dolarów i spokojnym jutrze ludzkości, mogli mieć na myśli tylko jedno: właśnie księżycowy hel-3. Jakkolwiek ułoży się przyszłość, będzie ciekawa.

Okładka tygodnika WPROST: 18/2012
Więcej możesz przeczytać w 18/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 18/2012 (1524)

  • Dziennikarz na wojennej ścieżce 27 kwi 2012 Mówiąc wprost, czasy coraz dziwniejsze, a właściwie zupełnie pokręcone. Okazało się ostatnio, że dziennikarze muszą się tłumaczyć z własnych przekonań. Nie z tego, że je mają. I nie z tego, że je manifestują. To, że mają poglądy, codziennie widać, słychać i czuć. Tłumaczyć się... 4
  • Wolę moje wspomnienia 27 kwi 2012 Gdy myśli o Francji, mówi po francusku, ale w Paryżu w metrze powiedział „przepraszam”, bo myślał o czymś, co działo się w Polsce. Roman Polański – obywatel świata. 7
  • Długość dźwięku samotności 27 kwi 2012 Wiadomość tygodnia to Wstrząs Roku. Po ośmiu studyjnych płytach, milionach wzruszeń i miliardach omdleń Artur Rojek odszedł z Myslovitz. No cóż, o Artura jestem spokojny, bo wiem, że nawet kiedy będzie sam, nie zmieni się. Boję się o Myslovitz, który ma już nowego wokalistę... 18
  • Wrażliwy pajac, złośliwy neurotyk 27 kwi 2012 W liceum był skrzyżowaniem klasowego błazna i gnębiciela. Już wtedy słynął z ciętego języka. Trzeba było mu zaimponować inteligencją. Wtedy odpuszczał. 20
  • Dyplomacja stadionowa 27 kwi 2012 Kilkadziesiąt krzesełek na trybunie Michela Platiniego. Obiekt marzeń polityków. Kto je zajmie? Lista nazwisk to pilnie strzeżona tajemnica. Za kulisami piłkarskiego turnieju swoje mecze będą rozgrywać europejscy przywódcy i politycy z drugiej ligi. 26
  • Zabójcze blondynki 3 27 kwi 2012 Gaja zaczęła zabijać na początku podstawówki. Dziś ma na swym koncie kilkadziesiąt istnień ludzkich. Anna i Joanna pierwsze ofiary uśmierciły dopiero po trzydziestce. Ich sumienia obciąża łącznie co najmniej kilkanaście trupów. Łączy je przekonanie, że urodziły się, by ścigać,... 31
  • Nagle otworzyło się niebo... 27 kwi 2012 Teraz mówiono by o nim jako o gwieździe. Wielkiej gwieździe. Wiesław Dymny, współtwórca słynnej Piwnicy pod Baranami, autor piosenek, scenariuszy, oper, malarz, kostiumograf, aktor i satyryk, nie żyje od ponad 34 lat, a jednak w Krakowie jego sława nie gaśnie i nie zgaśnie.... 36
  • Polityk inteligentny inaczej? 27 kwi 2012 Jakiś czas temu musiałam spędzić kilka nudnych godzin w warsztacie samochodowym położonym w centralnych stanach Ameryki Północnej. Czas się okropnie dłużył, wokół pustynia, więc zaczęłam konwersować z pewnym młodym Amerykaninem, mentalnościowo i z urody bardzo podobnym do... 40
  • Wiosna 27 kwi 2012 Właściwie po raz pierwszy od ponad 300 lat mamy spokojną ojczyznę. Nie przetaczają się przez nią obce wojska, działają podstawowe instytucje demokratycznego państwa. Nie ma okrutnego wykorzystywania jednych przez drugich ani licznych mniejszości narodowych i religijnych... 42
  • Z tabloidu powstałeś, w tabloid się obrócisz 27 kwi 2012 Jedną z pierwszych gazet za centa był „The New York Sun”. Jego wydawca odkrył, że krwawe historie mordów zwiększają nakład. I tak to się zaczęło. Po 200 latach tabloidy nadal mają się dobrze. 44
  • Putin spod igły 27 kwi 2012 Nowy stary prezydent Rosji 7 maja wraca na Kreml. Nie wiadomo, czy lepiej ubrany będzie lepiej rządził, ale on sam ma nadzieję, że dzięki kreacjom od włoskich krawców będzie rządził dłużej. 48
  • Syzyf nad Sekwaną 27 kwi 2012 Zwyciężając w pierwszej turze wyborów we Francji, socjalista Francois Hollande rozpoczął proces usuwania Nicolasa Sarkozy’ego z urzędu. Pomóc mu w tym może nawet skrajnie prawicowa Marine Le Pen. 52
  • Bestia na frugo 27 kwi 2012 Czy Mike Tyson odgryzie ucho Dariuszowi Michalczewskiemu? – Na ringu spotkać się nie mogli, to zaaranżowałem im walkę w biznesie – mówi Wiesław Włodarski, potentat branży napojów energetycznych. 54
  • Pożyczalscy 27 kwi 2012 Jeśli zazdrościcie szałowej kreacji Dodzie, Małgorzacie Kożuchowskiej, Robertowi Janowskiemu albo prezenterom prowadzącym programy śniadaniowe, to nie ma czego. Nasze polskie niby-gwiazdy z niby-show-biznesu lansują się w niby-własnych drogich ciuchach i wożą się niby-własnymi... 58
  • Nowy wspaniały świat 27 kwi 2012 Wyobraźmy sobie przyszłość – świetlaną, jak z bajki. Mrzonka? Według niektórych naukowców jutro może być piękniejsze od marzeń. Dlaczego w to nie uwierzyć? 62
  • Pracownik zaangażowany 27 kwi 2012 W wolontariat angażuje się 16 proc. Polaków, a więc około 6 mln z nas. Przeciętnie przeznaczają oni na pracę charytatywną 2 godziny tygodniowo. Średnie wynagrodzenie za godzinę pracownika tymczasowego w 2011 r. wyniosło 12,93 zł. To znaczy, że z dobrego serca na rzecz... 66
  • Panasonic gra w zielone 27 kwi 2012 Rozmowa z Ireneuszem Smagą, Dyrektorem Zarządzającym firmy Panasonic w Polsce i Krajach Bałtyckich. Materiał powstał we współpracy z Panasonic . 68
  • Pieniądze to nie wszystko 27 kwi 2012 W styczniu br. Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie ogłosiła nowy skład indeksu spółek odpowiedzialnych. Do prestiżowego grona firm spełniających wymogi indeksu Respect dołączyły cztery nowe spółki, wśród nich PZU. 72
  • Rytualnemu pieczeniu karkówki mówię: nie! 27 kwi 2012 Wkrótce się zacznie. Ojczyznę szczelnie pokryje całun dymu, a wiatr przez kilka miesięcy będzie roznosić aromat zwęglonej karkówki. Naród rozpocznie kolejny sezon grillowania. 74
  • Śliwowica przeszła szkłem 27 kwi 2012 Ma ponad 70 „gradusów” i jest najlepszą antygrypiną na świecie. Na Festiwalu Śliwowicy w amerykańskim stanie Minnesota nasza łącka wygrała z dziesiątkami trunków mistrzów bimbrownictwa ze Stanów Zjednoczonych, z Meksyku, ze Słowacji. Ino, jak mawiają górale, jest... 78
  • Herosi tacy jak my 27 kwi 2012 Komiksowi superbohaterowie nie są wyłącznie rozrywką. „Avengers” to opowieść o tym, jak wiele wspólnego mają bogowie i ludzie. I o idealnym miejscu – dla jednych, jak i dla drugich – czyli o Ameryce. 83
  • Mówcie mi Dżerzej 27 kwi 2012 Co Jerzy Skolimowski, twórca intelektualnych, artystycznych filmów, robi w „Avengers 3D”? Znęca się nad Scarlett Johansson. Opowiada nam o tej roli i o wielkiej machinie Hollywood. 84
  • Sennie i trochę kiczowato 27 kwi 2012 Fanki Ryana Goslinga czekały na tę płytę niemal rok – tyle czasu upłynęło od światowej premiery „Drive” Nicolasa Windinga Refna z Goslingiem w głównej roli. To najmodniejsza ścieżka dźwiękowa sezonu. Uzależnia tak jak film. 86
  • Nie wspominajcie o wojnie! 27 kwi 2012 Czy długie, przeraźliwie chude kończyny mogą się przydać do parodiowania nazistowskich parad wojskowych? Sprawdźcie, oglądając „Hotel Zacisze” w nowym wydaniu na DVD. Przyjemność na wiele majowych wieczorów. 89
  • Druga faza ofensywy 27 kwi 2012 „Wiedźmin 2”, wzbogacony o nowe atrakcje, właśnie rozpoczął podbój rynku konsol, a jego twórca Tomasz Gop już pracuje nad nową grą. Czy też odniesie światowy sukces? 90
  • Piękne pasmo złudzeń 27 kwi 2012 Męskie opowieści o miłości nie dadzą wam łatwych pocieszeń, ale też na pewno nie znudzą. Współczesne romanse autorstwa mężczyzn uzależniają od poszukiwania nadziei. W sam raz na początek wiosny. 92
  • Wystarczy 27 kwi 2012 Do „cygańskiego lasu” idziemy z Jasiem Pichetą, poetą i trenerem piłkarskim, by popatrzeć, jak dzielnie walczy czwarta liga piłkarska. Mały stadion, kibiców garstka, która nie może, ale też nie chce zmienić się w pięść. Co za rozkosz oglądać mecz na żywo, bez... 96
  • Znajdź różnice 27 kwi 2012 Ponieważ czeka nas wielomiesięczna medionowela pt. „Łączą się czy nie łączą” (w rolach głównych Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro z całą rodziną), postanowiłem wypunktować dla państwa wygody kilka oczywistych różnic między Solidarną Polską a Prawem i... 97
  • Życie plemnika 27 kwi 2012 Poseł Jacek Żalek, uznawany za bliskiego współpracownika ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina, postanowił znaleźć sumienie u farmaceutów, i to za pomocą ustawy, która to sumienie uruchomi, gdy będzie ono poparte dokumentem wagi państwowej. 97
  • Polacy! Nic się nie stało? 27 kwi 2012 Najsłynniejszym zawołaniem ostatnich lat nie jest ani popularne „Jarosław Polskę Zostaw”, ani rasistowskie „Polska cała tylko biała”, ani stare i średnio dziś aktualne (ale ciągle krzyczane, choć nie wiadomo do kogo) „Precz z komuną”, ale... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany