Panienka, czyli ktoś, kto nie istnieje

Panienka, czyli ktoś, kto nie istnieje

Dodano: 
Organizacje broniące praw kobiet chcą dekryminalizacji prostytucji. Politycy z Ruchu Palikota jej legalizacji i opodatkowania. A Inka, Weronika, Liza i Kaja? Uprawiają najstarszy zawód świata.
Inkę do „pracy" wozi jej chłopak. Weronika z apartamentu, w którym przyjmuje klientów, wraca do domu do męża i ośmioletniego syna. Liza ma  36 lat, dwie nieruchomości pod Warszawą i mieszkanie w centrum miasta. Kaja jeździ drogim bmw. Wszystkie są luksusowymi prostytutkami, choć wolą mówić o sobie dziewczyny do towarzystwa.

Na oficjalnej liście zawodów Ministerstwa Pracy ich profesji nie ma, chociaż liczbę kobiet żyjących z niej w Polsce policyjne statystyki szacują na 160 tys., a  działających agencji towarzyskich – na mniej więcej 15 tys. Twarde dane na temat polskiego seksbiznesu nie istnieją. Ocenia się, że całość przychodów z tego rodzaju działalności to u nas około 10 mld zł rocznie, czyli opodatkowanie tych usług dałoby wpływy do budżetu na poziomie 2 mld zł. I ta kwota pobudza wyobraźnię polityków, którzy chcieliby ją wyjąć z szarej strefy.

Prostytucja i miłość do syna

Zdaniem Ireny Dawid-Olczyk z La Strady to wstyd, że politycy koncentrują się głównie na aspekcie ekonomicznym procederu. Bo prostytucja to  problem przede wszystkim społeczny. – Powinniśmy przestać udawać, że nie ma jej jako kwestii społecznej, badać ten problem, wspierać organizacje pomagające kobietom zmuszanym do pracy w tym biznesie, przeznaczać pieniądze na projekty, które dekryminalizują prostytucję, a później dopiero się zastanawiać, co z nią zrobić – mówi. Podkreśla, że kolejni politycy mówiący o prawnym uregulowaniu problemu prostytucji, tak naprawdę nie mają na to żadnego pomysłu. – Zalegalizujemy i  opodatkujemy. W porządku. Ale co dalej? Sprawdzanie dowodów klientów i  liczniki? Dziewczyny miałyby je mieć między nogami? – pyta Dawid-Olczyk.

Weroniki to nie interesuje. To, że jest nielegalna i że wykonuje moralnie jednoznaczny zawód, w niczym jej nie przeszkadza. Zarabia i  nikt nie pyta jak. Nie umiera też ze strachu, że policja czy fiskus ją zatrzymają, prześwietlą, ukarzą. Znalazłam ją przez serwis internetowy. Ona i kilka innych ogłaszających się tam dziewczyn zaliczają się do tzw. górnej półki. To dziewczyny do towarzystwa. Godzina z Weroniką kosztuje 500 zł. Gdy oglądam zdjęcia, nie mam wątpliwości, na czym to  „towarzystwo" polega.

Spotykamy się w jednej z warszawskich restauracji. W rzeczywistości wygląda bardziej jak pilna studentka niż trzydziestoletnia już luksusowa prostytutka. Dżinsy, sportowa kurtka, okulary, warkoczyk. – Ojciec informatyk, matka lekarz. Religijna, wręcz fanatycznie religijna rodzina. Do tego ja. Skończona kosmetologia, więc dla nich chyba za mało – opowiada. – Może dlatego, gdy cztery lata temu mąż stracił pracę i  zostaliśmy bez pieniędzy, wypięli się na nas. Jak długi urosły, ustaliliśmy, że to najlepszy sposób na odkucie się. Najpierw trafiłam do  agencji. Gdy szefowa zapytała, jak długo chcę u niej pracować, odpowiedziałam, że góra trzy miesiące. Powiedziała: „Poczujesz pieniążki i zobaczysz, wszystkie opory ci miną". I miała rację – mówi Weronika. Nigdy dotąd nie musiała się tłumaczyć z zarobków. – W sklepach nie  trzeba się spowiadać z pieniędzy. W bankach też nie. Regularnie wpłacam pieniądze i nikogo nie obchodzi, jak je zdobyłam – mówi Weronika.

Prostytucja i politycy

Posłowie z Ruchu Palikota pracują nad ustawą legalizującą, a więc i  opodatkowującą prostytucję w Polsce. Wicemarszałek Sejmu Wanda Nowicka zwraca uwagę także na inne korzyści. – Chodzi o to, by uznać, że praca w  seksbiznesie jest pracą jak każda inna. Żeby osoby trudniące się tym mogły pobierać w legalny sposób dochody, mieć ubezpieczenie zdrowotne i  społeczne – wylicza.

Jak w każdej branży, także i w tej widać wyraźną stratyfikację. Od stojących przy ruchliwych szosach tzw. tirówek po  pracujące we własnych lub w wynajętych apartamentach eleganckie call girl. Na pierwszy rzut oka różni je wszystko. Te pierwsze to zazwyczaj ofiary przestępstw: uprowadzone, gwałcone, zmuszane do zarabiania na  mafijnych opiekunów. Te ostatnie robią to, bo to ich zdaniem łatwa kasa, a wzrost społecznej akceptacji dla zjawiska eliminuje poczucie wstydu. Pytam więc Inkę, kolejną „dziewczynę do towarzystwa", o koszty własne? –  Ogromne. Wydaję mnóstwo pieniędzy, by dobrze wyglądać – mówi. Nie o  takich kosztach myślałam, ale Inka nie bardzo rozumie, o co mi chodzi. Może woli nie rozumieć.

Prostytucja i zielone światło

Podkreślam: nie piszę o kobietach zmuszanych do pracy własnym ciałem. To  ofiary przestępstw, więc sprawa dla policji i prokuratorów. Mówię o  dziewczynach, które robią to z własnej woli i często przy akceptacji najbliższych. Dlaczego nie mają poczucia, że zarobkują w sposób niewłaściwy, niemoralny? – Obecnie ta profesja jest traktowana z dużo większą tolerancją aniżeli kilka lat temu. Nie jest to już coś tak sensacyjnego i wstydliwego jak kiedyś. Nie tyle jest na to przyzwolenie społeczne, ile większy luz, wręcz zielone światło na tego typu aktywność – mówi prof. Zbigniew Lew-Starowicz.

Wielu Polaków, zwłaszcza młodych, uważa „to" za normalną usługę, a taki sposób zarobkowania za zwyczajne czerpanie korzyści z własnej pracy. Potwierdziło to badanie zrealizowane przez prof. Jacka Kurzępę, dr Alicję Lisowską i dr Agnieszkę Pierzchalską. Niemal co trzeci ankietowany przyznał, że zna takie osoby i nie odczuwa z tego powodu zgorszenia, stawiał wręcz znak równości między prostytucją a zwyczajną transakcją. Biznes to biznes.

Prostytucja i rodzina

Od Weroniki wyszłam kompletnie oszołomiona. Dom, mąż, dziecko? Wkrótce jednak przekonuję się, że to nic nadzwyczajnego. – Gros z nich ma  rodziny. To nie jest dla nich problem. Potrafią sobie emocjonalnie z tym poradzić. Wiedzą, co zrobić, by ochronić dotychczas zdobyty status, posiadanie męża i dziecka, a niekiedy nawet stałą, oficjalną pracę –  wyjaśnia seksuolog Stanisław Dulko.

Świetnie, jak twierdzi, radzi sobie z emocjami Inka, drobna, 24-letnia blondynka. W kwestii nowej pracy dogadała się ze swoim chłopakiem. Po roku znajomości, gdy jemu nieźle się powodziło, wzięli razem kredyty na mieszkanie, samochód. Nagle jednak wszystko się zmieniło. Zostały tylko raty. Zdecydowali, że tak najszybciej zarobią kasę, a w zasadzie ona zarobi. Bo jego udział ogranicza się do wożenia Inki z pracy i do pracy. – Zdecydowałam się na  prywatkę [wynajmowane przez dziewczyny mieszkanie – red.], bo  wiedziałam, że tak można nieźle zarobić. I tak jest. Pieniądze przyzwoite, a ani ja, ani Tomek nie mamy z tym problemu. Kochamy się i  planujemy wspólną przyszłość. Może kiedyś, gdy pojawi się dziecko, zrezygnuję, ale to dopiero za kilka lat. A do tego czasu na pewno zdołam sporo odłożyć – mówi.

A jest z czego. Godzina z nią kosztuje 800 zł, noc 4 tys.

Prostytucja i cień

Majka w ostatniej chwili zrezygnowała ze spotkania. Twierdziła, że ma wystarczająco dużo rzeczy na głowie i nie potrzeba jej kolejnych kłopotów. – Jakich? – pytam. – Przecież wszystkie twierdzicie, że nie macie z tym problemów. Ani emocjonalnych, ani z akceptacją społeczną. Nikt się was nie czepia. Majka chwilę milczy: – Wiesz, w tym zawodzie może znaleźć się ktoś, kto zechce, żebym podzieliła się z nim zarobkami. Takie rzeczy zdarzają się nie tylko tirówkom. A wtedy na pewno przyjemnie nie będzie. Widziałam, jak wyglądały dziewczyny po  spotkaniach z takimi panami – mówi.

Czasami Kaja czuje się jak towar, jak kawał mięsa, ale nie chce o tym myśleć ani mówić. – Za to właśnie mi płacą, żebym się nie zastanawiała za dużo i robiła swoje – rzuca szybko. Jakoś też nie czuje się wielką damą przy swoich klientach. Bywa, że się ich boi. – Zdarzają się gwałty, dziewczyny mówią o takich rzeczach, ale  co zrobić – ucina.

– Nie zawsze jest różowo. W agencjach trzeba płacić kolesiom z miasta. Zdarzają się też niemili klienci. Mnie raz jeden wziął bez mojej woli, i to bez gumki. Trzy miesiące się po nim leczyłam. No i pracować wtedy nie mogłam – opowiada Weronika. Ani ona, ani Inka nie wiedzą też, kto odwiedzi ich na „prywatce". Są tam przecież same. Gdy coś się stanie, mogą liczyć tylko na to, że sprawcę zarejestruje kamera ochrony. Ale wtedy będzie już po fakcie.

Prostytucja i ekonomia

Rynek usług seksualnych jest nie tylko potencjalnie kryminogenny. W  przytłaczającej większości przypadków wpływy z tego procederu zasilają mafijną kasę. Nie we wszystkich jednak przypadkach. W Polsce najstarszy zawód świata wykon

ują również kobiety takie jak Weronika, Inka, Liza, Majka czy Kaja, których nikt do tego nie zmusza. Zarabiają dużo. Nawet 30 tys. zł miesięcznie, czyli znacznie więcej niż  poseł na Sejm. I nie widzą powodu, by swą działalność legalizować. Bo  jakie korzyści mogłyby z tego mieć? Emeryturę z ZUS? Ubezpieczenie zdrowotne? Stać je na prywatne leczenie, a na starość mają z czego odłożyć.

Prof. Zbigniew Izdebski w swojej pracy „Zachowania seksualne kobiet świadczących usługi seksualne" bierze pod lupę aspekt finansowy. Z jego badań wynika, że w Polsce niezwykle łatwo jest prowadzić agencję towarzyską. Bez problemu można ją zarejestrować, niekoniecznie podając prawdziwą jej funkcję. – Agencję zakłada się w ciągu kilkunastu minut. Wystarczy wypełnić odręcznie odpowiedni wniosek i złożyć go w Wydziale Działalności Gospodarczej Urzędu Miasta – pisze Izdebski. Właścicielem może być każdy. Wymagany kapitał własny to opłaty skarbowe. Do tego pełna dowolność w oficjalnym opisie agencji. Działalność kulturalno-rozrywkowa czy świadczenie usług towarzyskich to najczęściej podawane określenia rodzaju działalności, ale zdarzają się też takie jak: taksówka osobowa, handel okrężny, hurtowy, mała gastronomia, a  nawet usługi stolarskie.

Prostytucja i ubogi student

Kaję dzięki pracy w agencji stać na znacznie więcej niż jej rówieśniczki. Na oko ma jakieś 20 lat. W rzeczywistości skończyła 27. Ale nawet w tym wieku drogie bmw nie jest standardem, zwłaszcza dla  kogoś, kto właśnie robi doktorat z socjologii na UW. Choć niedawno złapała niezłą pracę, w której ma zarabiać ok. 4 tys., to może jej być trudno rozstać się z zawodem. Bo niełatwo zrezygnować z wielokrotności tej kwoty, wyjazdów zagranicznych z bogatymi biznesmenami i bywania w  drogich lokalach i na ekskluzywnych przyjęciach.

– Byłam kiedyś na  trzytygodniowym wyjeździe z kilkunastoma dziewczynami. Seks zdarzył się tam tylko trzy razy, a i tak zarobiłyśmy po 16 tys. euro. Jeden dzień z  dziewczyną taką jak ja to nawet tysiąc euro. Rodzice mają gospodarstwo i  w życiu nie byłoby mnie stać na takie auto ani na wakacje na Bali. Ta  praca opłaciła też moje studia – mówi.

Jej klientami są zarówno Polacy, jak i obcokrajowcy. Biznesmeni, adwokaci, aktorzy, reżyserzy, sportowcy. I znów niby wszystko świetnie, ale z jakiegoś powodu Kaja nabrała wstrętu do bogatych mężczyzn. Zakochała się w zwykłym studencie UW, który za jej towarzystwo płacić nie musi i którego na nią nigdy nie  byłoby stać. On oczywiście nie wie, skąd Kaja bierze pieniądze.

Polskie prostytutki oficjalnie nie istnieją. I prawdopodobnie długo jeszcze istnieć nie będą, bo politycy, poza chwytliwymi hasłami o legalizacji i  opodatkowaniu, wiele więcej na ten temat powiedzieć nie mogą. – Jeżeli chce się przeprowadzić jakąkolwiek zmianę prawa, to się robi coś takiego jak studium wykonalności, przeprowadza jakąś rozsądną analizę. Analizę pokazującą, jak wpłynęłaby ona na rzeczywistość. Ruch Palikota nie jest pierwszym mówiącym o legalizacji prostytucji. Wcześniej pytał nas o to jeden z rzeczników praw obywatelskich. Jak się dowiedział, jak to  wygląda w innych krajach, pomysł zarzucił – mówi Irena Dawid-Olczak z La Strady. Czy tak będzie i tym razem?

Weronice, Ince, Kai i Lizie pomysły legalizacyjne nie spędzają snu z powiek. Zanim cokolwiek w tej sprawie się wydarzy, pewnie i tak zmarszczki w naturalny sposób usuną je z  rynku. W życiu ich koleżanek z „niższych półek" też przez najbliższe lata nic się nie zmieni. Niestety, bo one pilnie potrzebują pomocy. Tylko czy na pewno nie można się zająć ich losem bez odpowiedniej ustawy? Może nad tym politycy i stróże porządku powinni się głębiej zastanowić, niż tylko wywoływać wzbudzające rechot debaty, gdzie miano by zainstalować kasy fiskalne prostytutkom.

Okładka tygodnika WPROST: 19/2012
Więcej możesz przeczytać w 19/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 19/2012 (1525)

  • Politycy, wróćcie na Majdan 6 maj 2012 Mówiąc wprost, właśnie tracimy Ukrainę. A na pewno historyczną szansę na trwałe zbliżenie polsko-ukraińskie i ukraińsko-unijne. 4
  • List otwarty do Senatorów RP 6 maj 2012 Wolność słowa jest zagrożona przez projekt nowelizacji prawa prasowego rodzący się w Senacie RP. To nie jest problem tylko dziennikarzy i redaktorów. To wyzwanie dla wszystkich obywateli Polski. 6
  • Kwestionariusz Euro 2012. Odpowiada Ludwik Sobolewski 6 maj 2012 1. Mecz Polska – Grecja wygra… Powinniśmy wygrać. Sport to psychologia. Grecja uchodzi obecnie za słabszą drużynę niż wtedy, kiedy zdobywała mistrzostwo Europy. My jesteśmy naładowani impetem i wiarą w to, że z Grekami... 7
  • Pięć szybkich do pań z zespołu Jarzębina 6 maj 2012 Pięć szybkich do pań z zespołu Jarzębina z Kocudzy, który wygrał konkurs na hymn Polski na Euro 2012 7
  • Zapraszamy na Paradę 6 maj 2012 Halo, tu Europa" – taki okrzyk wzniosą 12 maja uczestnicy Parady Schumana, którzy już po raz trzynasty przejdą ulicami Warszawy. Wyruszą w samo południe z placu Zamkowego. Marsz poprzedzi debata „Dla Europy. Unia Europejska... 7
  • Głupi pomysł 6 maj 2012 Ciężkie boje dwóch drużyn o nabitą powietrzem skórzaną krągłość są mi doskonale obojętne. Emocje przez to wywołane wśród miliardów wyznawców na całym świecie też. Prawdę mówiąc, ten falujący i ryczący tłum, wdziewający... 8
  • Tydzień kultury polskiej 6 maj 2012 Słupsk jest dumny Proszę państwa, to nie jest tak, że nasz rynek muzyczny to jakiś Trzeci Świat. Mamy wspaniałych artystów, z którymi bardzo często chcą nagrywać gwiazdy z zagranicy. Najpierw była Kayah i Goran Bregović, potem Anna... 12
  • Wielka wojna o Julię 6 maj 2012 Święto się nie uda. Europejscy politycy nie chcą przyjeżdżać na Ukrainę. Nie mają ochoty kibicować piłkarzom, udając, że zapomnieli o posiniaczonej, głodującej w więzieniu Julii Tymoszenko. A Polska jest w kłopocie. Po pierwsze, musimy wybierać między zasadami a Realpolitik.... 14
  • Odpieprzcie się od Euro? 6 maj 2012 Rodzimi komentatorzy prasowi, politycy i znawcy spraw ukraińskich niemal jednogłośnie uznali płynące z Europy wezwania do bojkotu Euro 2012 na Ukrainie za zbędne i szkodliwe. Zadziwiająca jest ta jednomyślność; wyłamał się z niej... 20
  • Ultimatum dla Ukrainy 6 maj 2012 Z jakiego powodu Janukowycz nie może wypuścić Tymoszenko? Dlaczego w Rosji opadły emocje po smoleńskiej tragedii? Czy nasi politycy mogli wiedzieć o więzieniach CIA? Profesor Adam D. Rotfeld, były szef MSZ, opowiada, o trzech fotografiach związanych z grami dyplomatycznymi na... 22
  • Lewe oblicze 6 maj 2012 Albo się zagryzą, albo jeden polegnie, a drugi zgarnie całą pulę. Na razie Miller wygrywa doświadczeniem, Palikot świeżością. Na razie jest remis, czyli punkty dla Millera. 26
  • 7 grzechów głównych 6 maj 2012 Sprawa zabójstwa gen. Papały szła opornie od początku. Prowadzący przyjęli, że zbrodni dokonano na zlecenie, i raczej nie sprawdzali innych motywów. To tylko jeden z grzechów tego śledztwa. 30
  • Demokracja potrzebuje Kościoła 6 maj 2012 Jest dziś w Polsce wiele krzywd, które wymagają naprawy. Powinniśmy dochodzić do wspólnych wniosków i obrony wszelkich poglądów, ale trzeba to robić z poszanowaniem prawa i reguł funkcjonowania demokratycznego państwa. Spróbujmy też... 36
  • PoTok łez 6 maj 2012 - Ja ryczałam i oni ryczeli – wspomina na gorąco Ewa Wanat, która właśnie rozstała się z fotelem dyrektorki Radia Tok FM. Zaskoczeni byli i słuchacze, i zespół. 38
  • Rzecz o myśleniu 6 maj 2012 (Polemika z prezesem PZU Andrzejem Klesykiem) 44
  • Same kłopoty z ojczyzną 6 maj 2012 Minął tydzień niesłychanej intensywności ojczyźnianej. 1 maja – nie tylko święto pracy, ale i rocznica wstąpienia do Unii Europejskiej, 2 maja – święto flagi, 3 maja – każdy wie. Politykom ojczyzna nie schodzi z ust,... 46
  • Nieuleczalnie chora ustawa 6 maj 2012 Na nowej ustawie refundacyjnej mieli zyskać pacjenci i szpitale. Na razie zyskał tylko NFZ. Pozornie, bo za absurdy ustawy Fundusz i tak kiedyś zapłaci. Tylko z opóźnieniem. My płacimy już teraz. 48
  • Od medytacji przeszedłem do boksu 6 maj 2012 Gdy wyciekła wiadomość, ile zarobił na reklamie banku, ludzie zaczęli się od niego odwracać. Trochę się podłamał, ale zaraz potem zaczął trenować boks. – Jako pierwszy oberwie ten, który powiedział, że ukradłem emerytom trzy miliony – ostrzega Szymon Majewski. 52
  • Panienka, czyli ktoś, kto nie istnieje 6 maj 2012 Organizacje broniące praw kobiet chcą dekryminalizacji prostytucji. Politycy z Ruchu Palikota jej legalizacji i opodatkowania. A Inka, Weronika, Liza i Kaja? Uprawiają najstarszy zawód świata. 56
  • Amerykański ślad 6 maj 2012 12 sierpnia 2000 roku Amerykanie zatopili rosyjski okręt podwodny „Kursk”. Ta hipoteza, dotychczas niemal jednogłośnie odrzucana, powraca teraz, w chwili objęcia przez Władimira Putina prezydentury w Rosji. O ataku okrętów US Navy mówi nam adiutant rosyjskiego... 60
  • Tragedia „Kurska” – Kontr(o)wersje 6 maj 2012 Dr Lee Willett, ekspert studiów morskich brytyjskiego Royal United Services InstituteCo się stało na „Kursku"? Najpopularniejsze są dwa scenariusze: zderzenie okrętów i rozerwanie zbiorników balastowych. Ale według mnie na... 64
  • Prezydent wszystkich dolarów 6 maj 2012 W USA rozpoczyna się najbardziej skorumpowany pojedynek o Biały Dom w historii. Głos każdego Amerykanina się liczy – w dolarach. 66
  • Podwójne dno trumny 6 maj 2012 Watykan się złamał – i dał zgodę. Do końca maja włoska policja otworzy trumnę, w której spoczywa rzymski mafioso, a być może również 15-letnia dziewczynka i kilka tajemnic, godnych raczej powieści sensacyjnej niż Stolicy Apostolskiej. 70
  • Więcej niż trener 6 maj 2012 Zdobył wszystko z Barceloną i odchodzi? Może właśnie dlatego. Pep Guardiola ogłosił, że przestaje być trenerem legendarnego klubu, bo „gdyby został, oznaczałoby to, że na niego nie zasłużył”. Zadziwiający człowiek. 74
  • Bicie piany 6 maj 2012 Zanosi się na prawdziwą piwną wojnę. Tyskie ma w drużynie Bońka, Figo i van Bastena. Carlsberg, jak na Duńczyków przystało, wprowadził do gry Schmeichela, a Warka wystawiła Żewłakowa i Lubańskiego. Stawką meczu jest 150-200 mln butelek piwa, które w czerwcu wypiją kibice... 76
  • Zakazana e-zrzutka 6 maj 2012 Polskie państwo heroicznie walczy z problemami, które samo tworzy. Artyści, sportowcy i naukowcy regularnie przypominają, że mają za mało pieniędzy. Jednocześnie nasze państwo zakazuje zbierania małych, indywidualnych wpłat... 80
  • Pomysły na inwestycje 6 maj 2012 Złoto, srebro, sztuka, wino, whisky... Prześwietliliśmy rynek w poszukiwaniu kilku interesujących pomysłów na inwestycje dla osób z niekoniecznie wypchanym po brzegi portfelem, ale na pewno z fantazją. 82
  • Życie po antybelkach 6 maj 2012 Po likwidacji antybelek wojny na lokaty nie było. Wygląda na to, że złote czasy dla depozytów to historia, trzeba więc szukać innych sposobów na pomnożenie kapitału. 86
  • Czym będą nas zabijać 6 maj 2012 Armie świata czeka wkrótce największa technologiczna transformacja od czasu wymyślenia prochu. Jakoby w trosce o ludzkie życie, ale chyba mamy się czego bać. 88
  • Naprawdę głośno 6 maj 2012 „Krzyk” Edwarda Muncha został sprzedany w domu aukcyjnym Sotheby’s za 120 mln dolarów, blisko rekordu na rynku sztuki. To kolejny ważny rozdział w historii tego dzieła – pełnej kryminalnych epizodów, gangsterskich wyczynów, zaskakujących zwrotów akcji. 92
  • Jak bracia 6 maj 2012 Nie pasują do otoczenia, ale czują się z tym świetnie. Dwaj ekscentrycy Johnny Depp i Tim Burton to jeden z najbardziej twórczych duetów współczesnego kina. 96
  • Niczego się nie boję 6 maj 2012 Prowokuje, lubi być prowokowana, nie znosi kompromisów. Charlotte Rampling krytykuje ekshibicjonizm w internecie, a o sobie opowiada w filmie dokumentalnym, którego polska premiera odbędzie się na Planete+ Doc Film Festivalu. 98
  • Po-siedzieć i po-gapić się 6 maj 2012 Dni wolne. Najpierw gęsty lęk przed korkami, potem one same, kolejny znak, że dołączamy do Zachodu. Wyróżnia nas liczba wypadków samochodowych, rannych, zabitych i zatrzymanych z powodu jazdy po alkoholu. Polacy uwielbiają być w czymś... 104
  • Donald Tusk został sfaulowany 6 maj 2012 Howard Webb, sędzia piłkarski, który sędziował nie po myśli premiera Tuska, wciąż cieszy się doskonałym zdrowiem. Gratulując panu Webbowi, musimy się jednak zatroskać stanem Polski. Premier Tusk przecież zapowiadał cztery lata temu,... 105
  • COCO 6 maj 2012 Wydawałoby się, że długi upalny weekend da nam święty spokój. Bogaci wyruszą na Kanary, średniozamożni odwiedzą góry, biedni ustawią grille na balkonach i będą jeść kiełbaski podlewane piwem, a politycy zamilkną, by pokazać,... 105
  • Pełnia 6 maj 2012 Pełnia księżyca to zjawisko w przyrodzie tyleż rzadkie, co tajemnicze. Dawne podania ludowe mówią o tym, że gdy księżyc w pełni, to wilki wyją, seryjni mordercy ostrzą noże, czarownice zanoszą się histerycznym śmiechem, a wioskowe... 106

ZKDP - Nakład kontrolowany