Czym będą nas zabijać

Czym będą nas zabijać

Dodano: 
Armie świata czeka wkrótce największa technologiczna transformacja od czasu wymyślenia prochu. Jakoby w trosce o ludzkie życie, ale chyba mamy się czego bać.
Od jak dawna człowiek używa broni kinetycznej? Kiedy po raz pierwszy rzucił kamieniem z wrogą intencją? Zwyczaje małp sugerują, że korzystamy z broni miotanej od zawsze. I to ona, zmieniając się, zmienia oblicze wojny.

Mordercza siła bełtu zdolnego przebić tarczę i metalową zbroję przerażała tak bardzo, że Kościół katolicki w 1139 r. na Soborze Laterańskim II potępił używanie kuszy jako szatańskiego wynalazku. Nic dziwnego – nawet prosty wieśniak mógł łatwo ustrzelić wyszkolonego rycerza w najlepszym rynsztunku bojowym. Wtedy zrozumieliśmy, że broń kinetyczna może być wykorzystywana jako narzędzie egzekucji na ofiarach niezdolnych do obrony.

Im bardziej rosły zasięg i siła uderzenia pocisków, tym łatwiej było zabijać na masową skalę. Kolejnym przełomem po kumulujących energię kinetyczną łukach i kuszach było wykorzystanie do miotania pocisków energii gwałtownie rozprężających się gazów. Broń palna stała się podstawą uzbrojenia długo przed wytoczeniem na pola bitew I wojny światowej karabinu maszynowego Maxim zdolnego wystrzelić 500 pocisków na minutę. Pełni tę funkcję i dziś, jednak trwająca długie wieki epoka prochowych karabinów i dział właśnie dobiega końca. Już w  przyszłej dekadzie armie zaczną wprowadzać broń kinetyczną działającą na  zupełnie innej zasadzie. Strzelającą dalej, celniej, z większą siłą niszczącą. Niestety, źle nam to wróży.

Amerykańska wunderwaffe Hitlera

Wyobraźmy sobie ważący tonę samochód, który z prędkością 160 km/h wpada na mur. A teraz pomnóżmy energię, która wyzwoli się przy takim uderzeniu, 32 razy. Tak jakby 32 rozpędzone auta uderzyły w jednej chwili w to samo miejsce, wielkości czarnego środka tarczy strzelniczej, niczym pięść rozgniewanego tytana. To energia 32 megadżuli. Czy istnieje pancerz, który to wytrzyma? Nie trzeba nawet wzmacniać siły niszczącej ładunkiem wybuchowym – wystarczy energia uderzenia. A właśnie takie pociski potrafi miotać działo elektromagnetyczne testowane przez marynarkę wojenną USA. Zgodnie z planem wymiana dział tradycyjnych na  elektromagnetyczne rozpocznie się w amerykańskich siłach zbrojnych już w  2020 r.

Działo elektromagnetyczne bywa też nazywane szynowym (ang. railgun), bo zamiast lufy ma dwie szyny przewodzące prąd, między którymi przemieszcza się pocisk, również zbudowany z wykorzystaniem przewodnika. Wystarczy przez ten układ puścić elektrony, by powstało pole magnetyczne odpychające od siebie szyny i pocisk.

Na poziomie idei działo szynowe to konstrukcja banalnie prosta. Nic dziwnego, że marzyli o nim jako o wunderwaffe już hitlerowcy. Projekt był zaawansowany, konstrukcja nie wyszła jednak poza deskę kreślarską, bo inżynierowie zdali sobie sprawę z problemów, z którymi nie potrafiono poradzić sobie jeszcze przez długie dekady po wojnie. Jak dostarczyć działu w krótkim czasie potężny impuls elektryczny? I co począć z  olbrzymimi temperaturami? (Jeszcze niedawno plazma powstająca przy wypychaniu pocisku niszczyła szyny już po kilku strzałach). Dzisiaj, po  udanych próbach przeprowadzonych w warunkach polowych, wojsko i  pracujące nad nową bronią koncerny zbrojeniowe BAE Systems oraz General Atomics są pewne, że zakończą etap udoskonaleń i testów do 2017 r., trzy lata później zaś działa szynowe zaczną wypierać artylerię prochową.

Z punktu widzenia armii wyrzutnie elektromagnetyczne przewyższają broń palną pod niemal każdym względem. Przy nieosiągalnej dla amunicji prochowej prędkości wylotowej Mach 5 (pięciokrotność prędkości rozchodzenia się fali dźwiękowej) pociski dział szynowych, nad którymi trwają prace, dosięgną cele oddalone o co najmniej 200 km. To na  początek. Jak deklarują Amerykanie, skuteczny zasięg kolejnej generacji dział szynowych wyniesie ok. 0,5 tys. km. O wiele większa prędkość pocisków wypychanych polem elektromagnetycznym oznacza większą precyzję i krótszy czas osiągnięcia celu, co pozwoli im zwalczać nie tylko cele nawodne i naziemne, ale i powietrzne. Istotnymi atutami nowej broni są też: większe bezpieczeństwo obsługi (brak materiałów wybuchowych), szybkostrzelność (na początek 10 razy na minutę), mały rozmiar pocisków (więcej zmieści się w zbrojowni). Ale to wszystko betka przy największej przewadze dział elektromagnetycznych nad obecnie wykorzystywanym orężem: są relatywnie tanie w eksploatacji. Pocisk kinetyczny wystrzelony z  wyrzutni, którą USA będą wykorzystywać już za parę lat, spowoduje większe zniszczenia niż pocisk manewrujący Tomahawk za ledwie ułamek jego ceny.

Coraz łatwiej o śmierć

Jednym z podstawowych celów rozwijania broni dystansowych jest zwiększenie ich zasięgu. Efektem jest niestety większa łatwość podjęcia decyzji o ataku. Ktoś, kto nigdy by się nie zdobył na wbicie drugiemu człowiekowi noża w brzuch, być może strzeli do anonimowej sylwetki na  horyzoncie. Jeszcze łatwiej zrzucić bombę z wysokiego pułapu lub odpalić pocisk, celując w punkt na mapie. Nie bez znaczenia jest większe poczucie bezkarności, jaką zapewnia duża odległość od wroga. Zwłaszcza gdy wiemy, że nie jest w stanie odpłacić tym samym.

Sahr Conway-Lanz w  książce „Collateral Damage" przypomina wciąż nienależycie rozpoznany epizod II wojny światowej. 9 marca 1945 r. ćwierć tysiąca amerykańskich bombowców B-29 zrzuciło napalm na gęsto zaludnioną dzielnicę Tokio. Efekt był nie mniej przerażający niż po zdetonowaniu bomby atomowej nad Hiroszimą trzy miesiące później. Spłonęło lub zginęło pod gruzami 84 tys. osób (według innych szacunków około 100 tys.), 41 tys. odniosło rany. Zniszczeniu uległo ponad ćwierć miliona domostw.

Innym negatywnym skutkiem oddalenia agresora od teatru działań wojennych jest większe prawdopodobieństwo złej identyfikacji celu – co oznacza coraz częściej śmierć cywilów lub  towarzyszy broni.

Michael Mandel w książce „How America Gets Away with Murder" przytacza dramat Afgańczyka Daraza Khana, którego 4 lutego 2002 r. spaliła żywcem wraz z dwoma innymi niewinnymi wieśniakami rakieta Hellfire wystrzelona z bezzałogowego drona Predator. Dlaczego? Bo Afgańczyk był wysoki. Jak Osama bin Laden. To wystarczyło, by zdalnie sterujący dronem, bezpieczny w swym miejscu pracy operator CIA wydał wyrok śmierci. Parę miesięcy wcześniej na wioskę Bibi Mahru koło Kabulu Amerykanie zrzucili ćwierćtonową bombę. Zginął tkacz dywanów, jego żona i gromadka dzieci. Według danych przytoczonych przez Mandela w  pierwszych miesiącach wojny w Afganistanie liczba ofiar cywilnych –  mężczyzn, kobiet, dzieci – sięgnęła połowy wszystkich ofiar: około 10 tys. Zabijała ich głównie „precyzyjna” broń dalekodystansowa.

Ocenia się, że wraz z rozwojem technologii wojennych liczba ofiar przypadkowych rośnie. Według raportów amerykańskich sił zbrojnych 70 proc. takich przypadków w trakcie działań wojennych USA to efekt błędnej identyfikacji celu. Według niektórych źródeł stosunek strat niepożądanych do celowych wynosi nawet jeden do trzech. Działa szynowe mogą tylko pogłębić otchłań tego piekła.

Sumienie robotów bojowych

Większość opracowywanych dziś technologii militarnych ma służyć prowadzeniu wojen na maksymalny dystans, bez bezpośredniego udziału człowieka. Martwi żołnierze nie pomagają bowiem w najważniejszej z  bitew: o głosy wyborców. Politycy pamiętają też, że martwy żołnierz to  martwy podatnik, a to podatnicy finansują wojny.

Ekspert od spraw wojny prof. Christopher Coker z London School of Economics, autor książki „Future of War", w rozmowie z „Wprost” nie daje nadziei na trwały pokój na świecie. Największe zagrożenie upatruje właśnie w technologiach ograniczających frontową rolę żołnierza: – Nie zgadzam się ze Stevenem Pinkerem, który w swojej książce „The Better Angels of Our Nature” pisze, że jako gatunek stajemy się bardziej pokojowi. Jestem pesymistą. To nie my stajemy się pokojowi, to koszty tradycyjnie prowadzonej wojny są zbyt wielkie. Wojna tradycyjna po prostu stała się grą o sumie niezerowej – wszyscy tracą. Dlatego inwestujemy w wojnę postludzką. Nowe technologie umożliwiają czerpanie z wojny nowych korzyści.

Na front zaczniemy zatem wysyłać przede wszystkim maszyny. I nie będą to, jak dziś, zdalnie sterowane drony, ale autonomiczne roboty same podejmujące decyzję, kiedy i do jakiego celu otworzyć ogień. Mrzonka? Nie, konieczność. Na polu bitwy o porażce lub zwycięstwie robotów bojowych będą decydować ułamki sekund – przetrwa ten, który pierwszy strzeli. Człowiek podejmuje decyzję zbyt wolno, a sygnał radiowy wysłany z bazy w  USA do robota walczącego, powiedzmy, w Chinach, dotarłby z morderczym opóźnieniem. Maszyna byłaby już wtedy pewnie kupką dymiącego złomu. Kupką za górę dolarów.

Jak zwykle w historii ludzkiej głupoty o  wszystkim zadecydują pieniądze. Sprawa jest zresztą już przesądzona. Od  2007 r. Departament Obrony USA próbuje zaprogramować maszynom oparty na  algorytmach „system moralny", który nie pozwalałby im, gdy już dostaną od nas autonomię, robić rzeczy równie głupich i złych, jakie zwykli robić na wojnie ludzie. Krótko mówiąc: chce zaszczepić robotom sumienie. Kogoś to uspokaja?

– Wojna już dawno straciła etos konfrontacji charakterystyczny dla bitew rycerzy – mówi prof. Coker. – Przestrzeń ludzkiego udziału w wojnie kurczy się. Pojedynki pilotów myśliwców zastąpią bitwy bezzałogowych dronów, które już niedługo będziemy produkować na masową skalę.

Ogniu, krocz przede mną

Będziemy też produkować czworonożne roboty przypominające machiny kroczące Imperium z „Gwiezdnych wojen". Mniejsze, ale zdolne szybko biec nawet w trudnym terenie. Prototyp o nazwie kodowej Cheetah, opracowany przez Boston Dynamics na zlecenie Amerykańskiej Agencji Zaawansowanych Obronnych Projektów Badawczych (DARPA), osiąga już prędkość 29 km/h. Oficjalnie ma być tragarzem żołnierzy, równie dobrze jednak może pełnić funkcję mobilnego stanowiska ogniowego, w przyszłości sterowanego przez autonomiczną SI. Grozi nam zatem wojna maszyn nieszczędzących bezprochowych pocisków miotanych polem magnetycznym, które – takie jest prawo Bellony – będą odbierać życie także ludziom. Pewnie roboty będą korzystać też z laserów, ale tych mamy prawo bać się mniej – to broń precyzyjna i wciąż zbyt kłopotliwa w użyciu, by używać jej do masowych mordów. DARPA pracuje też m.in. nad pociskiem szybowcowym HTV-2 (Hypersonic Technology Vehicle), który po wyniesieniu rakietą nośną na  dużą wysokość będzie rozpędzał się dzięki sile grawitacji do prędkości Mach 20.

A gdy trzeba będzie jednak posłać do bitwy człowieka? Jak powiedział nam prof. Coker, standardowym wyposażeniem żołnierza przyszłości będzie mechaniczny egzoszkielet pozwalający przenosić duże ciężary (ciężką broń? pancerz?) i szybko się poruszać. Rozwinie się też militarna farmakologia. Opracujemy leki wymazujące z psychiki powojenne traumy, ale też pozwalające przekroczyć biologiczne ograniczenia. DARPA prowadzi badania, których celem jest, jak w przypadku programu Continuos Assisted Performance, „wyeliminowanie u żołnierza potrzeby snu przy zachowaniu pełnej sprawności umysłowej i fizycznej". Inny program DAR- PA, Metabolically Dominant Soldier, ma z kolei zapewnić żołnierzowi „przewagę metaboliczną” nad wrogiem. Dla takiego podrasowanego superżołnierza przebiegnięcie maratonu z pełnym rynsztunkiem, podciągniecie się na drążku 300 razy lub zachowywanie pełnej formy przez kilka dni bez jedzenia to byłaby betka.

Ciekawe jednak, jakie miałby szanse ze sterowanym przez sztuczną inteligencję czołgiem uzbrojonym w  działo szynowe.

Okładka tygodnika WPROST: 19/2012
Więcej możesz przeczytać w 19/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 19/2012 (1525)

  • Politycy, wróćcie na Majdan 6 maj 2012 Mówiąc wprost, właśnie tracimy Ukrainę. A na pewno historyczną szansę na trwałe zbliżenie polsko-ukraińskie i ukraińsko-unijne. 4
  • List otwarty do Senatorów RP 6 maj 2012 Wolność słowa jest zagrożona przez projekt nowelizacji prawa prasowego rodzący się w Senacie RP. To nie jest problem tylko dziennikarzy i redaktorów. To wyzwanie dla wszystkich obywateli Polski. 6
  • Kwestionariusz Euro 2012. Odpowiada Ludwik Sobolewski 6 maj 2012 1. Mecz Polska – Grecja wygra… Powinniśmy wygrać. Sport to psychologia. Grecja uchodzi obecnie za słabszą drużynę niż wtedy, kiedy zdobywała mistrzostwo Europy. My jesteśmy naładowani impetem i wiarą w to, że z Grekami... 7
  • Pięć szybkich do pań z zespołu Jarzębina 6 maj 2012 Pięć szybkich do pań z zespołu Jarzębina z Kocudzy, który wygrał konkurs na hymn Polski na Euro 2012 7
  • Zapraszamy na Paradę 6 maj 2012 Halo, tu Europa" – taki okrzyk wzniosą 12 maja uczestnicy Parady Schumana, którzy już po raz trzynasty przejdą ulicami Warszawy. Wyruszą w samo południe z placu Zamkowego. Marsz poprzedzi debata „Dla Europy. Unia Europejska... 7
  • Głupi pomysł 6 maj 2012 Ciężkie boje dwóch drużyn o nabitą powietrzem skórzaną krągłość są mi doskonale obojętne. Emocje przez to wywołane wśród miliardów wyznawców na całym świecie też. Prawdę mówiąc, ten falujący i ryczący tłum, wdziewający... 8
  • Tydzień kultury polskiej 6 maj 2012 Słupsk jest dumny Proszę państwa, to nie jest tak, że nasz rynek muzyczny to jakiś Trzeci Świat. Mamy wspaniałych artystów, z którymi bardzo często chcą nagrywać gwiazdy z zagranicy. Najpierw była Kayah i Goran Bregović, potem Anna... 12
  • Wielka wojna o Julię 6 maj 2012 Święto się nie uda. Europejscy politycy nie chcą przyjeżdżać na Ukrainę. Nie mają ochoty kibicować piłkarzom, udając, że zapomnieli o posiniaczonej, głodującej w więzieniu Julii Tymoszenko. A Polska jest w kłopocie. Po pierwsze, musimy wybierać między zasadami a Realpolitik.... 14
  • Odpieprzcie się od Euro? 6 maj 2012 Rodzimi komentatorzy prasowi, politycy i znawcy spraw ukraińskich niemal jednogłośnie uznali płynące z Europy wezwania do bojkotu Euro 2012 na Ukrainie za zbędne i szkodliwe. Zadziwiająca jest ta jednomyślność; wyłamał się z niej... 20
  • Ultimatum dla Ukrainy 6 maj 2012 Z jakiego powodu Janukowycz nie może wypuścić Tymoszenko? Dlaczego w Rosji opadły emocje po smoleńskiej tragedii? Czy nasi politycy mogli wiedzieć o więzieniach CIA? Profesor Adam D. Rotfeld, były szef MSZ, opowiada, o trzech fotografiach związanych z grami dyplomatycznymi na... 22
  • Lewe oblicze 6 maj 2012 Albo się zagryzą, albo jeden polegnie, a drugi zgarnie całą pulę. Na razie Miller wygrywa doświadczeniem, Palikot świeżością. Na razie jest remis, czyli punkty dla Millera. 26
  • 7 grzechów głównych 6 maj 2012 Sprawa zabójstwa gen. Papały szła opornie od początku. Prowadzący przyjęli, że zbrodni dokonano na zlecenie, i raczej nie sprawdzali innych motywów. To tylko jeden z grzechów tego śledztwa. 30
  • Demokracja potrzebuje Kościoła 6 maj 2012 Jest dziś w Polsce wiele krzywd, które wymagają naprawy. Powinniśmy dochodzić do wspólnych wniosków i obrony wszelkich poglądów, ale trzeba to robić z poszanowaniem prawa i reguł funkcjonowania demokratycznego państwa. Spróbujmy też... 36
  • PoTok łez 6 maj 2012 - Ja ryczałam i oni ryczeli – wspomina na gorąco Ewa Wanat, która właśnie rozstała się z fotelem dyrektorki Radia Tok FM. Zaskoczeni byli i słuchacze, i zespół. 38
  • Rzecz o myśleniu 6 maj 2012 (Polemika z prezesem PZU Andrzejem Klesykiem) 44
  • Same kłopoty z ojczyzną 6 maj 2012 Minął tydzień niesłychanej intensywności ojczyźnianej. 1 maja – nie tylko święto pracy, ale i rocznica wstąpienia do Unii Europejskiej, 2 maja – święto flagi, 3 maja – każdy wie. Politykom ojczyzna nie schodzi z ust,... 46
  • Nieuleczalnie chora ustawa 6 maj 2012 Na nowej ustawie refundacyjnej mieli zyskać pacjenci i szpitale. Na razie zyskał tylko NFZ. Pozornie, bo za absurdy ustawy Fundusz i tak kiedyś zapłaci. Tylko z opóźnieniem. My płacimy już teraz. 48
  • Od medytacji przeszedłem do boksu 6 maj 2012 Gdy wyciekła wiadomość, ile zarobił na reklamie banku, ludzie zaczęli się od niego odwracać. Trochę się podłamał, ale zaraz potem zaczął trenować boks. – Jako pierwszy oberwie ten, który powiedział, że ukradłem emerytom trzy miliony – ostrzega Szymon Majewski. 52
  • Panienka, czyli ktoś, kto nie istnieje 6 maj 2012 Organizacje broniące praw kobiet chcą dekryminalizacji prostytucji. Politycy z Ruchu Palikota jej legalizacji i opodatkowania. A Inka, Weronika, Liza i Kaja? Uprawiają najstarszy zawód świata. 56
  • Amerykański ślad 6 maj 2012 12 sierpnia 2000 roku Amerykanie zatopili rosyjski okręt podwodny „Kursk”. Ta hipoteza, dotychczas niemal jednogłośnie odrzucana, powraca teraz, w chwili objęcia przez Władimira Putina prezydentury w Rosji. O ataku okrętów US Navy mówi nam adiutant rosyjskiego... 60
  • Tragedia „Kurska” – Kontr(o)wersje 6 maj 2012 Dr Lee Willett, ekspert studiów morskich brytyjskiego Royal United Services InstituteCo się stało na „Kursku"? Najpopularniejsze są dwa scenariusze: zderzenie okrętów i rozerwanie zbiorników balastowych. Ale według mnie na... 64
  • Prezydent wszystkich dolarów 6 maj 2012 W USA rozpoczyna się najbardziej skorumpowany pojedynek o Biały Dom w historii. Głos każdego Amerykanina się liczy – w dolarach. 66
  • Podwójne dno trumny 6 maj 2012 Watykan się złamał – i dał zgodę. Do końca maja włoska policja otworzy trumnę, w której spoczywa rzymski mafioso, a być może również 15-letnia dziewczynka i kilka tajemnic, godnych raczej powieści sensacyjnej niż Stolicy Apostolskiej. 70
  • Więcej niż trener 6 maj 2012 Zdobył wszystko z Barceloną i odchodzi? Może właśnie dlatego. Pep Guardiola ogłosił, że przestaje być trenerem legendarnego klubu, bo „gdyby został, oznaczałoby to, że na niego nie zasłużył”. Zadziwiający człowiek. 74
  • Bicie piany 6 maj 2012 Zanosi się na prawdziwą piwną wojnę. Tyskie ma w drużynie Bońka, Figo i van Bastena. Carlsberg, jak na Duńczyków przystało, wprowadził do gry Schmeichela, a Warka wystawiła Żewłakowa i Lubańskiego. Stawką meczu jest 150-200 mln butelek piwa, które w czerwcu wypiją kibice... 76
  • Zakazana e-zrzutka 6 maj 2012 Polskie państwo heroicznie walczy z problemami, które samo tworzy. Artyści, sportowcy i naukowcy regularnie przypominają, że mają za mało pieniędzy. Jednocześnie nasze państwo zakazuje zbierania małych, indywidualnych wpłat... 80
  • Pomysły na inwestycje 6 maj 2012 Złoto, srebro, sztuka, wino, whisky... Prześwietliliśmy rynek w poszukiwaniu kilku interesujących pomysłów na inwestycje dla osób z niekoniecznie wypchanym po brzegi portfelem, ale na pewno z fantazją. 82
  • Życie po antybelkach 6 maj 2012 Po likwidacji antybelek wojny na lokaty nie było. Wygląda na to, że złote czasy dla depozytów to historia, trzeba więc szukać innych sposobów na pomnożenie kapitału. 86
  • Czym będą nas zabijać 6 maj 2012 Armie świata czeka wkrótce największa technologiczna transformacja od czasu wymyślenia prochu. Jakoby w trosce o ludzkie życie, ale chyba mamy się czego bać. 88
  • Naprawdę głośno 6 maj 2012 „Krzyk” Edwarda Muncha został sprzedany w domu aukcyjnym Sotheby’s za 120 mln dolarów, blisko rekordu na rynku sztuki. To kolejny ważny rozdział w historii tego dzieła – pełnej kryminalnych epizodów, gangsterskich wyczynów, zaskakujących zwrotów akcji. 92
  • Jak bracia 6 maj 2012 Nie pasują do otoczenia, ale czują się z tym świetnie. Dwaj ekscentrycy Johnny Depp i Tim Burton to jeden z najbardziej twórczych duetów współczesnego kina. 96
  • Niczego się nie boję 6 maj 2012 Prowokuje, lubi być prowokowana, nie znosi kompromisów. Charlotte Rampling krytykuje ekshibicjonizm w internecie, a o sobie opowiada w filmie dokumentalnym, którego polska premiera odbędzie się na Planete+ Doc Film Festivalu. 98
  • Po-siedzieć i po-gapić się 6 maj 2012 Dni wolne. Najpierw gęsty lęk przed korkami, potem one same, kolejny znak, że dołączamy do Zachodu. Wyróżnia nas liczba wypadków samochodowych, rannych, zabitych i zatrzymanych z powodu jazdy po alkoholu. Polacy uwielbiają być w czymś... 104
  • Donald Tusk został sfaulowany 6 maj 2012 Howard Webb, sędzia piłkarski, który sędziował nie po myśli premiera Tuska, wciąż cieszy się doskonałym zdrowiem. Gratulując panu Webbowi, musimy się jednak zatroskać stanem Polski. Premier Tusk przecież zapowiadał cztery lata temu,... 105
  • COCO 6 maj 2012 Wydawałoby się, że długi upalny weekend da nam święty spokój. Bogaci wyruszą na Kanary, średniozamożni odwiedzą góry, biedni ustawią grille na balkonach i będą jeść kiełbaski podlewane piwem, a politycy zamilkną, by pokazać,... 105
  • Pełnia 6 maj 2012 Pełnia księżyca to zjawisko w przyrodzie tyleż rzadkie, co tajemnicze. Dawne podania ludowe mówią o tym, że gdy księżyc w pełni, to wilki wyją, seryjni mordercy ostrzą noże, czarownice zanoszą się histerycznym śmiechem, a wioskowe... 106

ZKDP - Nakład kontrolowany