Coraz większe mniejsze zło

Coraz większe mniejsze zło

Przepis na Oscara? Kompleksy hipokrytów. Na Polskę? Nadal scenariusz „Ekipy” – mówi Agnieszka Holland.
PIOTR NAJSZTUB: Jak pani mogła?!

AGNIESZKA HOLLAND: Co?

Odebrać teraz Nagrodę Wolności im. Jana Karskiego, przyznaną przez ambasadę USA, której szef Barack Obama mówi o „polskich obozach śmierci"?! Co za zdrada!

Właśnie… Nie zorientowałam się, że jesteśmy w stanie wojny ze Stanami Zjednoczonymi.

A wie pani, co robimy ze zdrajcami?

Wiem. Wieszamy ich na papierowej szubienicy. Na razie papierowej.

Zażartowałem sobie trochę, ale tylko trochę. Bo otóż tę nagrodę dostała pani od administracji, która co wtorek przygotowuje dla swojego prezydenta listę „nominowanych", to znaczy osób sugerowanych do  zlikwidowania. To są tak zwane terrorystyczne wtorki. Podejrzany musi niekiedy zdobyć pięć czy sześć „nominacji”, żeby zostać zabitym bombą zrzuconą przez bezzałogowe samoloty. Obama przyjął, po nauczce z  nielikwidowalnym Guantanamo, metodę „żadnych jeńców, wszystkich zabijamy”. I w każdy wtorek z szefem armii i CIA panowie decydują o  życiu ludzi podejrzewanych o terroryzm. Są trzyosobowym sądem ostatecznym. Czasem, często, giną od tych bomb też zwykli cywile. Co  pani o tym myśli?

Myślę jak najgorzej, to jest rozpaczliwe. Ameryka znajduje się w  podobnej sytuacji jak Polska, i zresztą wiele krajów – na zasadzie „mniejszego zła" akceptuje się...

Ale tu mniejsze zło jest zabijaniem. Czy nie o tym powinniśmy teraz robić filmy?

My, Polacy? Może... W pewnym sensie zrobił o tym film Skolimowski, to  była próba wejścia w skórę „innego", który jest na celowniku zachodniego świata. Można powiedzieć, że Al-Kaida wygrała, bo zmieniła świat demokracji, świat wartości. Przedtem takie jawne działania były nie do  pomyślenia, a okazały się nie tylko możliwe, ale i sankcjonowane przez prawo i rząd największego mocarstwa światowego. A czy można zatrzymać ten pochód w stronę takiego egoistycznego nihilizmu? Nie wiem. Skolimowski dotknął tego tematu i zrobił film bardzo ciekawy i piękny. A  w Polsce spotkał się z fatalną opinią, wręcz nagonką krytyki i części kolegów, że to nie jest polski film, że co nas to obchodzi, że robił go  z jakichś przyczyn koniunkturalnych. Więc robienie takich filmów nie  jest specjalnie opłacalne ani w Ameryce, ani tutaj. Krytyka opcji „zero tolerancji dla terroryzmu” jakoś nie dociera do opinii publicznej. Ludzie chyba nie chcą uznać, że to jest ich problem. Mówię o tej bogatej części świata.

A pani chce robić film o Janie Karskim, który alarmował świat o  Holocauście, obozach zagłady.

Film o Karskim, jeżeli mi się uda go wreszcie zrobić, byłby właściwe dokładnie na ten temat.

Dzisiaj Karski mógłby być obserwatorem „terrorystycznych wtorków" w  Białym Domu, nominacji, przekładania śmierci na następny tydzień albo na  za kilka tygodni. Opowiadałby nam to. A my nie chcemy słuchać, że ktoś w  naszym imieniu jest równocześnie prokuratorem, sędzią i katem.

I nie wywołuje to w nas jakiejś głębszej potrzeby działania. Oburzymy się albo zmartwimy, ale nic nie robimy. Nie spalimy się przed Białym Domem. I dlatego tamten Karski jest tak aktualny. Świat się nie zmienił od tamtego czasu, media się nie zmieniły, polityka też nie. Trwa instrumentalne traktowanie człowieka, mniejszości, „innego". Działają dokładnie te same mechanizmy blokujące prawdę, kiedy ona jest niewygodna dla jakichś grup albo sił.

I prezydent Stanów Zjednoczonych wręcza, na ręce Adama Rotfelda, nieżyjącemu Karskiemu Medal of Honor… Nie rozumie tej hipokrytycznej paraboli?

Ale dlaczego pan się tak pyta, jakby się dzisiaj urodził?

Ja się codziennie rodzę.

Hipokryzja jest solą systemu, w którym żyjemy. Przecież nikt nie mówi szczerze tego, co myśli. Powiedzenie czegoś szczerze jest uważane właściwie za dowód braku zdrowego rozsądku. Nie ma szczerości. Wszystko jest jakąś grą, coraz bardziej nieudolną, nieprzekonującą. Aktorstwo, które zawsze było w polityce obecne, kiedyś miało cechy autentyczności, a teraz? Można powiedzieć, że świat po prostu umrze na złe aktorstwo.

Biorąc pod uwagę ten poziom hipokryzji, o którym pani mówi, to jeśli uda się pani zrobić film o Karskim, to on pewnie dostanie Oscara.

Bardzo możliwe.

Hipokryci bardzo chętnie nagrodzą postawy, których nie przestrzegają w życiu.

Jest pytanie: czy hipokryzja jest czymś lepszym od bezwzględnego i  szczerego, zbrodniczego działania? Bo z tego punktu widzenia Hitler nie  był hipokrytą – mówił dokładnie to, co robił. Myślę, że hipokryzja jest takim najniższym szczeblem uznania wartości, zasad.

Że one są, choć niekoniecznie trzeba ich przestrzegać.

Tak. Nie przestrzegamy ich, ponieważ to niewygodne, niemożliwe, szkodliwe, niebezpieczne dla nas, dla naszej pozycji politycznej, dla  różnych rzeczy, ale wiemy, że gdybyśmy to powiedzieli głośno, to byśmy się skompromitowali. To jest tak jak ze snobizmem. Dopóki istnieje kultura wyższa, ma jeszcze rację istnienia. A dopóki istnieje hipokryzja w polityce, to ta polityka ma jakieś pozory moralności.

A jak z hipokryzją u naszego przywódcy Donalda Tuska?

Oczywiście, że jest hipokrytą. Przecież gdyby nie był, to już by go  dawno psy zjadły na jakichś wysypiskach śmieci. Ale główny problem z nim to nie jest hipokryzja...

Ale co?

A jak pan sądzi, co jest jego głównym problemem?

Strach. Myślę, że rządzą nim obawy, głównie personalne, nie ufa swoim ludziom.

To nie jest strach, to jest właśnie raczej ta nieufność, która jest główną cechą polskiego życia politycznego i Polaków w ogóle.

I nam nie ufa. Bo miał nam Polskę oddać, przynajmniej tam, gdzie to  możliwe. Państwo miało się cofnąć i oddać pole obywatelom, choćby w  sprawach kultury. I nie zrobił tego.

Jak mogę, to trąbię na ten temat! Ale nie widać, żeby miał ochotę oddawać, a jednocześnie nie widać, żeby posiadanie tego sprawiało mu jakąkolwiek przyjemność i dawało satysfakcję, albo, żeby umiał z tego posiadania czerpać siłę. Bo na przykład to, że władza podejmuje właściwie działania likwidatorskie w stosunku do kultury i środowisk twórczych, nie przynosi jej żadnych korzyści, poza chwilowym rechotem i  satysfakcją na populistycznych forach internetowych. To działanie nie  jest racjonalne. Dlatego zresztą wszyscy przełykają zupełnie irracjonalne zarzuty opozycji, ponieważ nikt właściwie nie jest w stanie zracjonalizować takiego, a nie innego postępowania tej władzy. Szczególnie w drugiej kadencji, bo w pierwszej to miało pewną racjonalność. Chodziło chociażby o to, żeby wygrać drugą kadencję. W tej chwili już nie bardzo wiadomo, o co chodzi.

Żeby śpiewać najgłośniej. Opozycja śpiewa: „My ze spalonych wsi, my z  głodujących miast…", a władza: „Polskaaa, biało-czerwoni!”.

I tą kakofonią utrzymują nas w stanie równowagi między strachem a  poczuciem zadowolenia.

Ale jeśli się śpiewa, to nie ma rozmowy.

O rozmowie to w ogóle nie ma mowy! Najbardziej aktualny mi się wydaje ten stary wiersz Tuwima: „od rana bełkot, bełkocą, bredzą, że deszcz, że  drogo, że to, że tamto...". Zanik rozmowy w sferze publicznej jest powszechny. Trudno nawet o to winić jedynie władzę. Oczywiście największy żal mam do Jarosława Kaczyńskiego, dlatego że gdyby nie jego konsekwentne szkodnictwo, to można by było może jakoś się wziąć za tę władzę. A tak to jest u nas trochę jak w Stanach.

Szkodnictwo szkodnictwem, ale to jest człowiek przekonany, że ma rację.

Nie ma, ale jest najbardziej racjonalny. Stosuje metody dość obrzydliwe i szkodliwe, ale rzeczywiście udaje mu się tak majtać emocjami, że  Polska się rozpadła na kawałki, w sensie jakiejś spójności społecznej czy nawet narodowej. I udaje mu się fantastycznie niszczyć, i to dość dogłębnie, swoich wrogów.

„Fantastycznie…". On panią trochę fascynuje, trochę jak aktor?

Nie, bo to jest zły człowiek po prostu. O ile różni politycy mnie denerwują swoją głupotą, nieudolnością, narcyzmem itd., o tyle on jest moim zdaniem tym człowiekiem, który wprowadził rodzaj niemal mistycznego zła w nasze życie. Lech Wałęsa jest zresztą najlepszym dowodem na  skuteczność Kaczyńskiego jako niszczyciela, ponieważ on zniszczył Lecha Wałęsę psychicznie. Zmusił go, żeby całą energię skierował na bronienie się przed oskarżeniem o agenturę, od 20 lat jest zajęty dokładnie tym, czym chciał go zająć Kaczyński. Udowadnianiem sobie i innym, że nie jest „Bolkiem".

W tym sensie Wałęsa od 20 lat nie wyszedł z archiwum.

Takie samo jest zupełnie świadome, psychologiczne, cyniczne działanie w  sprawie Tuska, żeby go właściwie całkowicie spacyfikować oskarżeniem o  „zbrodnię smoleńską". Choć Tusk się lepiej broni niż Wałęsa. Ale myślę, że to go „zjada”. Nie można bezkarnie żyć pod presją takiej agresji i  takich oskarżeń. Absurdalnych oczywiście.

Pani jest zwolenniczką pomysłu, żeby powołać jakąś międzynarodową komisję, która jeszcze raz zbada katastrofę?

Tak, to byłoby na tym etapie sensowne, choć oczywiście nie przekonałoby to wierzących w zamach.

Panią jeszcze trzeba przekonywać?

Mnie nie trzeba przekonywać co do powodu bezpośredniego katastrofy. Natomiast sposób, w jaki potem ona była badana, i sposób informowania o  tym opinii publicznej budzi moje pretensje. Uważam, że oni porobili straszne błędy. To zostawia niedosyt, chociażby emocjonalny, czy  niepewność poznawczą u wielu obywateli.

Może film mógłby przełamać tę nieufność?

Szczerze mówiąc, nawet to zaproponowałam jakimś producentom rok temu, ale oni się przestraszyli. Potem powstało parę głupotowatych rzeczy na  ten temat i w tej chwili już mnie to nie kusi. Choć byłoby to ciekawe jako próba, z jednej strony filmu sensacyjno-politycznego, a z drugiej strony jako pewnej metafory, bo to zdarzenie nabiera cech metafory polskiego losu. Ale myślę, że to już się zrobiło tak absurdalne, tak polityczne...

W Polsce. Nie dałoby się znaleźć amerykańskich pieniędzy na taki film, amerykańskiej obsady?

Nie sądzę, żeby to było słuszne. To powinien być polski film. Na  marginesie przypominam, że serial „Ekipa" kończyła się właśnie katastrofą, w której ginie prezydent RP.

Czyli pani już ten film swój zrobiła na ten temat?

W pewnym sensie tak. Dwa czy trzy lata przed tą katastrofą myśmy to jak gdyby antycypowali, te powody, dla których ta katastrofa się wydarzyła. Powody w serialu były takie, że prezydent był w konflikcie z premierem, młodszym, atrakcyjniejszym, niezależnym i coraz popularniejszym. Ten konflikt wyraził się w takim wzmożeniu patriotycznym i prezydent chciał udowodnić premierowi, że jest gorszym patriotą. W związku z tym ni stąd, ni zowąd poleciał na nieprzygotowaną wizytę do Afganistanu i tam zginął. Więc jak pan widzi... to po prostu było w powietrzu.

Myślę, że powinna zostać pani objęta śledztwem w sprawie katastrofy.

Nawet ktoś mi to napisał na jakimś forum internetowym.

Kiedy ten serial był na antenie, konserwatywni publicyści pisali, że  to element kampanii wyborczej Tuska, że chciała pani przygotować grunt dla jego ekipy.

To nie było naszym celem. Chodziło nam głównie o takie odbrzydzenie polityki, pokazanie, że ona jest też sferą prawdziwych wartości, pasji i  rzeczywistych emocji. Że polityka to nie jest coś takiego, że banda skorumpowanych złodziei bije się w czarnym tunelu. Szczególnie w kraju, który dopiero co odzyskał demokrację i wolność. Więc o to nam chodziło. Natomiast rzeczywiście mówiono mi potem, że ludzie Tuska oglądali to  jako rodzaj...

Instruktażu?

...tak. Ale gdyby wyciągnęli z tego dalej idące wnioski niż tylko czysty PR, to może uzyskaliby lepszy efekt.

Potrafi pani sobie wyobrazić sytuację, w której polityka jest wspierana, stymulowana czy osłaniana „piarowo" właśnie przez seriale?

W Ameryce to tak funkcjonuje już od dłuższego czasu. Seriale są taką paralelną rzeczywistością, która ma duży wpływ na codzienność, na  politykę. I ponieważ tam dużymi pieniędzmi na produkcję dysponują różne opcje ideologiczne czy polityczne, to w tych serialach są różne wizje świata. Nie jest to tylko domena „wykształciuchów", ale i innych punktów widzenia.

I w Ameryce nikt nie krzyczy, że ci artyści to prostytutki polityczne?

Na pewno republikanie są niezadowoleni, bo duża część artystów, szczególnie związanych z Hollywood, jest prodemokratyczna, chociaż nie  wszyscy. Jest więc trochę takiego narzekania w stylu naszego PiS, że  „nie kochają nas, że są głupi i się dali kupić". Ale bardzo wielu rzeczy Ameryka się nauczyła dzięki serialom telewizyjnym. Począwszy od tego, że  Holocaust stał się bardzo ważną, amerykańską sprawą dzięki serialowi „Holocaust” czy tego, że seriale postawiły problem niewolnictwa i winy Ameryki wobec Murzynów. I gdyby nie seriale, nie byłoby możliwe, żeby prezydentem Stanów Zjednoczonych został kolorowy. On najpierw został prezydentem w serialach i tam się okazało, że to jest możliwe. U nas ta  szansa na razie jest marnowana. Prawie wszystkie seriale są o tym, że  się parzy herbatę albo o czymś podobnym, więc trudno, żeby ludzie nimi ukształtowani mogli przyjmować bardziej skomplikowane treści. Ale  młodzież jest inna, bo już nie ogląda telewizji, tylko siedzi w sieci i  ogląda właśnie amerykańskie seriale. I za chwilę będziemy mieć bardzo dobrze wykształconą audiowizualnie publiczność i ona będzie w stanie przyjmować treści bardziej złożone.

Pani lubi Polaków?

Niektórych Polaków bardzo lubię. Poza tym mam jak gdyby rudymentarny patriotyzm: kiedy słyszę hymn albo niektóre inne piosenki, to się wzruszam. Mam też takie odruchy patrioty codziennego, ale dużo rzeczy mnie tutaj denerwuje.

Pytam o sympatię dla Polaków, bo będziemy jej potrzebowali. I dobrej rady… Cztery dni temu, po latach oczekiwań, westchnień, sędzia gwizdnął na meczu meczu inauguracyjnym Euro i cały kraj, obywatele, obywatelki, politycy urzędnicy zaciągnęli się wielkim jointem. Będziemy go palili przez najbliższy miesiąc, odkleimy się od wszystkich problemów, będziemy się błogo zajmowali tylko piłką nożną... Po czym jointy się skończą i za miesiąc nie będzie przed nami żadnego wielkiego celu! Co wtedy mamy robić, do czego szaleńczo dążyć?

Najbliższe miesiące to będzie strach, czy Europa Europa się rozleci. Więc taki miły relaks w postaci Euro może będzie terapeutycznyprzed tym wielkim strachem, który panuje.

Ale budzimy się w takiej pustce ideowej, nic przed nami nie będzie stało. Oprócz ewentualnego krachu, na który możemy czekać w domu, przy butelce piwa.

Pan myśli, że muszą być „eventy", żeby to miało sens?

Musi być jakieś zadanie, czegoś musimy chcieć. A czego tu chcieć, skoro już zrobiliśmy to wspaniałe Euro? Nie ma pani w głowie jakiegoś skrawka zadania, które można by przed Polakami postawić po Euro?

Ja bym chciała, żeby serial wszedł do realu, to znaczy żeby taka „Ekipa", czyli wszyscy ci, którzy mają „coś do powiedzenia”, powiedzieli sobie: dobra, dotychczas mieliśmy ten iluzoryczny trochę cel, a teraz musimy się naprawdę wziąć do roboty. Ale nie wygląda na to żeby do tego doszło, prawda?

Nie wygląda. Może trzeba wymienić obsadę?

Szczerze mówiąc, ten rząd wygląda fatalnie, ale...

Chyba dyrektor castingu tego rządu niestety powinien stracić pracę.

Tak. To jest właśnie bardzo źle obsadzony film, i to pod każdym względem.

Czy zdarzają się sytuacje, kiedy w trakcie wyświetlania serialu wymienia się obsadę?

Tak, ale to nie wychodzi na dobre temu serialowi, ludzie się jednak przyzwyczajają do „tamtych" twarzy. Na ogół lepiej jest uśmiercić. Tylko o ile uśmiercenie Hanki Mostowiak w „M jak miłość” podniosło oglądalność, o tyle zmiana jakiegoś anonima na innego anonima może ją zmniejszyć.

Mam inny pomysł na świat po eurojoincie. Być może jednymi z  ostatnich, do których Polacy mają sentyment, jakieś podstawowe zaufanie i szacunek, są ludzie sztuki i kultury.

Choć robi się wszystko, żeby ich obrzydzić. To znaczy przedstawia się ich jako darmozjadów.

To się jednak nie do końca udaje. Z drugiej strony polscy twórcy to  największa grupa Polaków, którzy odnieśli sukces. Poza tym nasz narodowy szacunek do twórczości, literatury, muzyki i obrazów powoduje, że w  szkołach „rozbieramy" te wiersze, obrazy, opowiadania, czyli uczymy się masowo warsztatu. Na dodatek Polacy chyba mają łatwość bycia twórcą. Dlaczego więc nie ogłosić narodowego projektu „Polska Rzecz Niepospolita Twórcza”, w którego finale każdy w Polsce coś stworzy: piosenkę, wiersz, rysunek, plakat, mały film… Jeśli ktoś coś tworzy, to to tworzenie go  zmienia, nawet jeżeli to jest jednorazowy akt! To jest coś więcej niż  konsumowanie, niż kredyt. Nagle człowiek czuje, że ma w sobie moce! To  jest magia na wyciągnięcie ręki, dostępna dla każdego człowieka! Porzućmy tę międloną na wszystkie sposoby „innowacyjność”, bo do niej potrzeba mnóstwa pieniędzy. O wiele taniej, łatwiej i mądrzej będzie, jeśli za kilkanaście lat Polska będzie na świecie uważana za „kraj twórców”! Myśli pani, że taki projekt miałby szanse powodzenia, zmieniłby coś?

To jest bardzo piękny pomysł i na dokładkę realny. Zresztą to się już częściowo dzieje, nie tylko u nas, ale w Polsce to widać wyraźnie –  mnóstwo ludzi w internecie tworzy. Dlatego uważam, że młode pokolenie będzie inne, nie będzie się dało tak nimi manipulować, będzie znacznie bardziej podmiotowe. I twórcze! Ale można to rozszerzyć. Nagromadzenie żalu, rozpaczy, depresji, frustracji ze strony środowisk twórczych osiąga dziś punkt krytyczny, był nawet strajk muzeów, galerii, a mnie się zdaje, że to powinno się odbyć inaczej, to powinien być nieustanny kiermasz sztuki, że trzeba otworzyć miasteczko sztuki pod siedzibą premiera i tworzyć. I codziennie robić i zapraszać ludzi do tego, żeby tworzyli. Potencjał twórczy, i zawodowy, i amatorski, jest tutaj ogromny.

A człowiek raz na cztery lata pójdzie, wrzuci kartkę do urny i nie ma  wrażenia, że coś zrobił. A gdyby napisał wiersz, piosenkę, to miałby poczucie, że nie jest takim zwykłym zjadaczem chleba, coś w nim jest. A  w gruncie rzeczy chodzi o to, żeby uwierzyć, że „coś" w nas jest. Przyłączyłaby się pani do nowo powstającego państwa Polska Rzecz Niepospolita Twórcza?

Tak.

Pomarzmy… Może kiedyś uda się zorganizować w Warszawie wielki marsz stu tysięcy poetów „W obronie wiersza".

Oj, poszłabym w takim marszu...

Okładka tygodnika WPROST: 24/2012
Więcej możesz przeczytać w 24/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • CRANE2009@POCZTA.ONET.PL IP
    NAJLEPSZYM KOMENTARZEM DO TEGO WYWIADU JEST ARTYKUŁ NA PORTALU W24 \'\' PIOTR NAJSZTUB NOWĄ GWIAZDĄ AMERYKANISTYKI\'\' GDZIE PODANO NA TACY BŁĘDY MERYTORYCZNE I KOMPLETNY BRAK WIEDZY O USA P. NAJSZTUBA

    Spis treści tygodnika Wprost nr 24/2012 (1530)

    • Polak potrafi? 10 cze 2012, 12:00 Mówiąc wprost, popełniliśmy błąd. Zrobiliśmy coś, do czego – jak widać z dzisiejszej perspektywy – nie mieliśmy podstaw, właściwie nie mieliśmy wręcz prawa. Chcieliśmy dobrze, wyszło inaczej. Wykazano nam, że błądzimy jak dzieci we mgle. Dziś musimy posypać głowę... 4
    • Polska według pewnej gazety. Codziennej 10 cze 2012, 12:00 Od zawsze instynktownie czułem, że ten kraj gdzieś jest. Tylko na razie go nie widać. Że te cieszące się, śpiewające i uśmiechnięte tłumy to jakaś ściema. Że to niemożliwe, żeby tu były te wszystkie nowe stadiony, dworce,... 12
    • Tydzień kultury polskiej 10 cze 2012, 12:00 9 sierpnia, czyli akurat w momencie gdy ostatni kibice, którzy przyjechali na Euro, wydostaną się z warszawskich korków, w Edynburgu rozpocznie się międzynarodowy festiwal teatralny, Edinburgh International Festival. Prestiżową imprezę... 16
    • Za rodinu... 10 cze 2012, 12:00 Znowu będzie jak zawsze: my z nimi o wszystko. My – Polacy, oni – Rosjanie. Nie łudźmy się, że tym razem jest nas więcej. Za Sborną stoi armia kibiców z Rosji. I z Polski. Wielu z nich pierwszy raz będzie mogło zamanifestować dumę narodową. 18
    • Pomysł z piekła rodem 10 cze 2012, 12:00 Mecz Polska – Rosja to może być bitwa polityczna. Będzie miał całe podglebie naszych stosunków, pamięci historycznej – mówi Stanisław Ciosek, były ambasador Polski w Rosji, w rozmowie z Pawłem Reszką i Michałem Majewskim. A do przemarszu kibiców rosyjskich przez... 24
    • Polityka i igrzyska 10 cze 2012, 12:00 Zaczęliśmy Euro, wielkie święto futbolu i sprawdzian organizacyjny dla Polski. Przede wszystkim. Ale nie tylko. W związku z meczem Polska – Rosja pojawił się także polityczny aspekt rywalizacji sportowej. Tematem Euro żyliśmy od 18... 27
    • Smoleńsk kontra Euro 10 cze 2012, 12:00 Solidarni 2010 na Euro przygotowali wielką akcję „otwierania Polakom i całemu światu oczu na prawdę”. Ten profesjonalny czarny PR to antyrosyjska prowokacja. 28
    • Czy kibole pojadą na ryby 10 cze 2012, 12:00 Mogą robić burdy, bić się między sobą, rozbijać puby. Ale mogą też dotrzymać słowa, wyjechać na ryby i podczas Euro 2012 być niezauważalni. Niezależnie od tego, co będą robić, władza i policja szukają sposobów na zneutralizowanie stadionowych zadymiarzy. 32
    • Coraz większe mniejsze zło 10 cze 2012, 12:00 Przepis na Oscara? Kompleksy hipokrytów. Na Polskę? Nadal scenariusz „Ekipy” – mówi Agnieszka Holland. 36
    • Uciekający prezydent 10 cze 2012, 12:00 Bronisław Komorowski coraz dalej ucieka Donaldowi Tuskowi. Zarówno w prowadzonej przez siebie polityce, jak i w sondażach. Ucieka też BOR-owcom, kiedy ma ochotę na prywatny wypad. 42
    • Macie ducha nadziei 10 cze 2012, 12:00 Dla większości obywateli świata między Niemcami a Rosją na mapie wciąż jest tylko biała plama. To się jednak powoli zmienia. Profesor Norman Davies mówi, że dzięki Euro zmiany te mają szansę przyspieszyć. Może nawet BBC i prezydent Obama zauważą, że stereotypowe myślenie o... 46
    • Tolerancji można się nauczyć 10 cze 2012, 12:00 Siedzę w knajpie, obok grupa młodych kibiców, chyba studentów (niedaleko jest Uniwersytet Medyczny). Dziewczyny i chłopcy zażarcie dyskutują o Rosjanach, którzy planują marsz ulicami Warszawy w dniu swojego narodowego święta (12.06).... 51
    • Wieś polska - upadek i wzrost 10 cze 2012, 12:00 Ponieważ wszyscy o Euro, to ja o sprawach innych, a mianowicie o fałszywej, a powszechnie przyjmowanej wizji polskiej wsi i chłopów. Polska wieś jest OK i zarazem jest na dnie. Trzy cechy, jakie od lat miały określać polską wieś, są w... 54
    • Europa wstępuje do Polski 10 cze 2012, 12:00 Osiem lat temu Polska wstąpiła do Unii Europejskiej, dziś Europa składa rewizytę. Kiedy oglądałem w 1996 r. mistrzostwa Europy w Wielkiej Brytanii (pamiętne głównie przez mnóstwo wlokących się dogrywek z racji zastosowanej pierwszy... 56
    • Projekt made in Poland 10 cze 2012, 12:00 Skromnisia, chwalipięta i lokalna patriotka. Świat ich ceni, a my? Większość Polaków nie ma pojęcia, że Olka Osadzińska, Janusz Kaniewski i Ania Kuczyńska to jedne z najgorętszych nazwisk w światowym designie. Projektują dla Reeboka, Ferrari, Hondy, sprzedają kolekcje od... 58
    • Obama, jednoosobowa armia Ameryki 10 cze 2012, 12:00 Ostatnie przecieki z Białego Domu mają pokazać, że prezydent zasłużył na reelekcję, bo ma jaja i nie boi się zabijać. Sztab Obamy doskonale wie, że taki argument trafi podczas kampanii do większości Amerykanów. 62
    • Wywiad lekarski 10 cze 2012, 12:00 Doktor Szakil Afridi pomógł Amerykanom odnaleźć Osamę bin Ladena, badając DNA pakistańskich dzieci. Teraz został skazany na 33 lata więzienia. 66
    • Hitler w księgarni 10 cze 2012, 12:00 Przez kilkadziesiąt lat władze Bawarii bezwzględnie walczyły z każdym, kto chciał sprzedawać „Mein Kampf” Hitlera. Teraz chcą… wprowadzić „biblię nazizmu” do szkół. 70
    • Nowi najbogatsi 10 cze 2012, 12:00 E-commerce, giełda, finanse – gdzie szukać tych, którzy już wkrótce przebojem wkroczą na listę 100 najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost”? Kim są następcy Kulczyka, Solorza-Żaka i Czarneckiego? Przygotowaliśmy subiektywny ranking pretendentów, biorąc pod... 72
    • Czarna ziemia obiecana 10 cze 2012, 12:00 Oto nowy symbol gospodarczego sukcesu: Afryka. Tu uciekają młodzi zdolni Europejczycy, by rozpocząć nowe życie, a kontynent pobił właśnie rekord w przyciąganiu zagranicznych inwestorów. 80
    • Kawa znowu na ławę 10 cze 2012, 12:00 Pij kawę - zmniejszysz ryzyko przedwczesnej śmierci. Nawet o dziesięć procent. Prawda, że niemało? Dla co dziesiątego z nas czyni to dość istotną różnicę. 84
    • Skaner 10 cze 2012, 12:00 Smartfony dla konsoli Telefon jako dodatkowy ekran i kontroler do gier odtwarzanych przez stacjonarne konsole? Tak przyszłość domowej rozrywki widzi Microsoft. Oprogramowanie Xbox SmartGlass pozwala smartfonom (Windows, Android, iOS) łączyć... 87
    • Nie trawię 10 cze 2012, 12:00 Gdy słyszę, co dziś o marihuanie wygaduje się w mediach, wzbiera we mnie przekonanie, że autorzy tych bredni powinni jak najszybciej rozstać się ze swoim dealerem. 87
    • Johnny kaznodzieja 10 cze 2012, 12:00 John Lydon powraca po 20 latach milczenia. Właśnie ukazał się dziewiąty album jego kultowej formacji Public Image Ltd. W rozmowie z „Wprost” legendarny punkowiec udowadnia, że wcale nie spotulniał. 88
    • Bez kompromisów 10 cze 2012, 12:00 Ralph Fiennes zadebiutował w roli reżysera. W „Koriolanie” gra też głównego bohatera – zranionego mężczyznę, opętanego żądzą zemsty. Nam opowiada, dlaczego zawsze chciał być szekspirowskim aktorem. 92
    • Borys Hamlet Szyc 10 cze 2012, 12:00 Popularny aktor gra Hamleta myślącego, świadomego pułapki, w jaką wpadł, piekielnie inteligentnego, prowokującego, ironicznego. Wielka rola Borysa Szyca. 94
    • Nie jestem feministką 10 cze 2012, 12:00 Dunka Karen Duelund Guastavino, czyli Mademoiselle Karen, znana u nas dzięki płycie „Attention”, wraca do Polski z koncertami. Czym teraz zaskoczy? 95
    • Za klasyczny ten Iwaszkiewicz 10 cze 2012, 12:00 Ludwika Włodek zebrała rodzinne anegdoty, przestudiowała stare listy, dzienniki i stworzyła opowieść o swoim pradziadku, Jarosławie Iwaszkiewiczu. Jej książka nie jest jednak historią zbudowaną wyłącznie z dowcipów. 97
    • Trąba powietrzna i sen 10 cze 2012, 12:00 W nocy wiatr siał niepokój wśród drzew i ciągnął dachy za włosy. Deszcz wszystko uspokoił, ale zrobiło się zimno i nici z wyjazdu nad morze. Po latach wypraw na gorące wyspy, chcieliśmy patriotycznie pojechać nad Bałtyk. Nie... 100
    • Koko dola niepodległej Polski 10 cze 2012, 12:00 Ludzi piszących w Polsce dzielimy na dwie kategorie: – tych, którzy piszą o Euro, – tych, którzy piszą o Euro, że nic ich w ogóle nie obchodzi. Ci drudzy, zapamiętajcie to sobie, próbują najbardziej ogranego chwytu „na... 101
    • Oflagowałem się 10 cze 2012, 12:00 Pierwszy raz w życiu oflagowałem się. Walnąłem sobie na dachu auta dwie chorągiewki w barwach narodowych, na boczne lusterka pokrowczyki w takich samych kolorach i pewnie gdyby był taki pokrowiec na cały samochód, to też bym kupił. Jak... 101
    • Pięta Lewandowskiego 10 cze 2012, 12:00 Zewsząd płyną narzekania, że Polska (a wraz z nią cała Europa) zamieniła się w wielką piłkę futbolową. Polska jako piłka nadaje się zatem tylko do kopania. Tymczasem oprócz kopania na boisku słyszymy zadziwiające pochwały jako... 102

    ZKDP - Nakład kontrolowany