Czy jedzie z nami szofer?

Czy jedzie z nami szofer?

Nie męczy się, nie popełnia błędów i nie podsypia, nawet bez kawy. Nie daje się ponieść emocjom i nie dostaje mandatów. Samochód bez kierowcy – już wkrótce na twojej ulicy.
W garażu pachniało nowością. Na podłodze zamiast plam smarów kłębiły się pęki komputerowych kabli. Ściany zamiast kalendarzy z gołymi dziewczynami przytulającymi klucz francuski (jak przystało na warsztat) zdobiły białe tablice z gąszczem wykresów i ręcznie rozwiązywanych równań różniczkowych. Wokół stały dziesiątki ekranów i urządzeń pomiarowych. – Pewien lekarz powiedział mi, że to miejsce nie wygląda jak warsztat, lecz jak sala operacyjna ekskluzywnego szpitala dla samochodów – żartuje dr Seth Teller. Kiedy naukowiec zapala kolejne lampy, jasny snop oświetla jedynego pacjenta tej kliniki – land rovera LR3. – Nazywamy go Talos – mówi „Wprost” uczony.

Mityczny Talos był siostrzeńcem Dedala, jednym z pierwszych lotników, który w dodatku umiejętnościami przewyższył mistrza. Talos z Massachusetts Institute of Technology (MIT), którego operuje dr Teller, latać nie musi – ma tylko jeździć na czterech kołach. Ale za to sam. Bez kierowcy.

Komputery na kołach

– Autonomiczny samolot, choć robi wrażenie, nie jest aż takim wyzwaniem dla inżyniera jak samoprowadzące się auto – zapewnia mnie naukowiec, kiedy oglądam jego uniwersyteckie laboratorium samochodowe w Cambridge pod Bostonem. – Azymut, wysokość, kierunek i siłę wiatru wstawiamy do kilku prostych równań i to wystarczy, by ustawić stery. Nic dziwnego, że autopiloty montuje się na pokładach samolotów od lat. Z samochodem jest o wiele trudniej.

Kierowca musi nie tylko uważać na drogę, ale i na natłok innych pojazdów wokół niego, na pieszych, na dziury w jezdni, sygnalizację świetlną i znaki drogowe. – To dlatego pojazdów, które prowadziłyby się same – precyzyjnie mówiąc: prowadziłoby je stado komputerów schowanych w bagażniku – mimo przewidywań futurologów jak nie było, tak nie ma na naszych ulicach – tłumaczy uczony. Na razie po drogach całego świata jeździ zaledwie kilkanaście eksperymentalnych „autonomicznych samochodów”, jak lubią je określać naukowcy. A tylko w jednym miejscu na świecie prawo zezwala takim pojazdom na legalne poruszanie się po drogach publicznych. W czerwcu ubiegłego roku dopuścił do ruchu samochody bez kierowców amerykański stan Nevada.
Pierwsze badania nad autonomicznymi samochodami były prowadzone w latach 80. ubiegłego stulecia przez firmę Mercedes- Benz. Zespół kierowany przez prof. Ernsta Dickmannsa, wynalazcę i wizjonera z uniwersytetu w Monachium, zbudował pojazd zwany VaMoRs, który wyposażony w cztery kamery i komputer sterujący ruchami kierownicy, przepustnicą gazu i pedałem hamulca, był w stanie osiągnąć na zamkniętym odcinku bawarskiej autostrady prędkość prawie 100 km/h. Podobne próby z konstrukcjami o nazwie Navlab prowadził Uniwersytet Carnegie Mellon (USA). Auta powstające na bazie dostawczych mercedesów i hummerów sprawdzały się na niemieckich dwupasmówkach, a nawet na bezdrożach Dzikiego Zachodu. Ówczesne komputery nie radziły sobie jednak z interpretacją filmowanej rzeczywistości na tyle dobrze, by prototypy można było wpuścić do miasta. A co za tym idzie, by nawigowane przez nie samochody bez kierowców miały szansę się upowszechnić.

Stłuczki w opuszczonym mieście Setha Tellera interesuje zastosowanie robotyki w codziennym życiu, a także interakcja maszyn i ludzi. Inspiracją dla jego badań nad autonomicznym samochodem było jednak ogłoszenie konkursu na taki pojazd przez DARPA – amerykańską Agencję Zaawansowanych Obronnych Projektów Badawczych. W 2007 r. ta należąca do Departamentu Obrony USA jednostka zorganizowała rajd Urban Challenge (ang. miejskie wyzwanie), w którym konstrukcje licznych zespołów rywalizowały z sobą na terenie sztucznego miasteczka wzniesionego w nieużywanej bazie wojskowej na pustyni zachodniego USA.

– Kongres USA zobowiązał niedawno armię, aby do 2015 r. aż jedna trzecia aut wojskowych była autonomiczna, więc znalazły się nagle spore fundusze na badania – mówi Teller. Jego zespół obudował zatem land rovera zestawem kamer, radarów i czujników analizujących odbite od przeszkód światło wiązek laserowych wysyłanych z małej obrotowej wieżyczki na dachu. Strumień terabajtów danych spływał wprost do klastra 40 (!) komputerów pokładowych, które przetwarzały i interpretowały informacje o otaczającej samochód rzeczywistości, a następnie w głosowaniu podejmowały decyzje dotyczące jazdy. Liczba linii kodu w oprogramowaniu napisanym specjalnie dla komputerów pojazdu była większa niż w programie sterującym pracą największego samolotu Boeinga.

– Całość pochłaniała tyle prądu, że musieliśmy dołożyć solidny generator. Grzała się tak, że trzeba było wyposażyć auto w dodatkową, bardzo wydajną klimatyzację – opowiada Teller.

Do zawodów zgłosiło się 89 drużyn. Pojazdy miały do pokonania stukilometrową trasę przez opustoszałe miasto, z zachowaniem wszystkich zasad ruchu drogowego, w czasie poniżej sześciu godzin. Sprawcy stłuczek (a doszło do kilku) byli eliminowani z dalszej gry. Tylko sześć drużyn ukończyło rajd. Najlepsza w czasie 4 godziny i 10 minut. – Nasz Talos dojechał na czwartej pozycji. Byłoby lepiej, gdyby nie wpadł na nas jeden Passat z Brunszwiku. No i gdyby konkurencyjna ekipa z Carnegie Mellon nie majstrowała przed startem przy mapie otrzymanej od organizatorów i nie zagęszczała siatki punktów GPS – tłumaczy Teller.

Slalom bez sternika

Mimo zachwytu wojskowych organizatorów rajdu wynik Urban Challenge trudno jeszcze uznać za sukces. Tak czasochłonny przejazd przez miasto pozbawione korków, remontów ulic i śródmieścia zamkniętego z powodu budowy drugiej linii metra to w końcu żaden wyczyn. – Pojechalibyśmy szybciej, ale ograniczały nas komputery. Nie nadążały z przetwarzaniem informacji – mówi „Wprost” Seth Teller.

Wystarczyło więc poczekać, aż zgodnie z prawem Moore’a (moc obliczeniowa komputerów podwaja się co dwa lata) na rynek trafią komputery zdolne przetrawić zalew danych dopływających z samochodowych czujników. W międzyczasie Teller zrezygnował z prac nad autem osobowym – i zbudował pracujący bez kierowcy wózek widłowy. Jednak w gronie entuzjastów autonomicznych samochodów pojawiło się paru nowych graczy. W 2008 r. volkswagen passat z Uniwersytetu Stanforda przejechał kilka przecznic w prawdziwym mieście (choć ulice jeszcze były zamknięte), rok temu bmw wybrał się w 85-kilometrową podróż zwykłą niemiecką autostradą z rodzinnego Monachium do Ingolstadt, a Audi wysłało model TT z dwoma radarami na dachu słynną za oceanem 20-kilometrową rajdową serpentyną, która po 156 zakrętach wjeżdża na wierzchołek Pikes Peak w Kolorado. Toyota natomiast ostatniej jesieni pokazała model Priusa, który przyjeżdża do kierowcy na zawołanie. – Samochody samosterujące będą masowo jeździć po naszych drogach przed końcem obecnej dekady – mówi Alan Taub, prezes GM, największego na świecie producenta samochodów, cytowany przez „Wired”.

Największe nadzieje na rozwój autonomicznego pojazdu są jednak wiązane nie z dotychczasowymi gigantami, lecz z Google – firmą, która zdetronizowała w przeszłości wielkich graczy rynku informatycznego. Ta zaś – tak samo jak w przypadku usług internetowych – zaprezentowała nowe podejście do starych rozwiązań. Flota eksperymentalnych aut Google zbudowanych na bazie wspomnianego modelu Toyoty Prius ruszyła w zeszłym roku na drogi Kalifornii. Samochody z zespołem wirujących laserów na dachu i zestawem kamer pracujących w zakresie widzialnym oraz podczerwieni pokonały do dziś ćwierć miliona kilometrów. Potrafią jeździć po mieście i po autostradzie, no i oczywiście, jak przystało na samochód właściciela serwisu z mapami, odnajdować konkretny adres. Bez trudu rozpoznają światła, włączają się do ruchu, skręcają, zmieniają pasy, omijają pieszych, rowerzystów, psy i przeszkody na drodze, a nawet trzymają się na szosie z dala od tych samochodów, po których stylu jazdy widać, że kierowcy nie mają zbytniego doświadczenia.

– Nasz pokładowy system komputerowy analizuje obraz i interpretuje go 20 razy na sekundę – opowiada Anthony Levandowsky, jeden z inżynierów nadzorujących projekt. Celem tej flotylli Google jest przysposobienie komputerów do nowego wyzwania. Nauczenie ich, jak rozpoznawać na przykład pasy na jezdni w różnych warunkach: w oślepiającym słońcu, w nocy, w deszczu czy kiedy zaczyna już złuszczać się farba. Albo jaka jest różnica między znakiem drogowym a przydrożną reklamą. Ważne jest także poprawienie współpracy między samochodowym systemem sztucznej inteligencji a usługą Google Street View, z której gromadzonych latami danych korzysta w czasie jazdy samokierujące auto.

Samochód – nie przedmiot, ale usługa

Poszczególne zespoły konstruktorów chętnie dzielą się w internecie filmami z próbnych przejazdów. Obserwowanie z pozycji pasażera pustego fotela kierowcy i obracającej się samodzielnie kierownicy na wąskiej górskiej drodze przy pełnej prędkości wywołuje gęsią skórkę. – Prowadzimy samochody od stu lat. Mamy z tego frajdę i robimy to całkiem nieźle. Dlaczego chcemy teraz oddać „kółko” maszynie? – pytam Setha Tellera.

– Automat prowadzi lepiej niż nawet najlepszy kierowca. Dużo bezpieczniej. Nie zasypia, nie ma kaca, nie zagapia się i w czasie jazdy nie rozmawia przez komórkę – odpowiada naukowiec. Według statystyk cytowanych przez „Wired” aż w 93 proc. wypadków drogowych, w których w ciągu ostatniej dekady zginęło w samych tylko USA prawie 400 tys. osób, winę ponosi człowiek.

– Komputer dzięki laserom, kamerom i radarom zauważa wielokrotnie więcej niż my. Myśli szybciej i reaguje również w znacznie krótszym czasie niż kierowca – mówi Chris Urmson z Google. – Dlaczego więc nie oddać mu prowadzenia samochodu? W gruncie rzeczy nie ma za czym płakać – kontrolę nad samochodem oddajemy maszynom stopniowo od kilkudziesięciu lat: samochód za nas zmienia biegi, odpala poduszki powietrzne i napinacze pasów, aktywuje ABS, włącza światła i wycieraczki. A nawet po naciśnięciu guzika zaparkuje równolegle. Przynajmniej te lepsze modele aut.

Za zmianami czysto technologicznymi kryją się także możliwości gigantycznych oszczędności. Przeciętnie samochody zajmują zaledwie 5 proc. powierzchni szosy. Samochody autonomiczne, jeżdżące płynniej i bezpieczniej, mogłyby jechać dużo bliżej siebie – a to przecież bez potrzeby rozbudowy infrastruktury znacznie przyspieszyłoby podróżowanie. – Co więcej, jadący samochodem człowiek, zamiast bezproduktywnie tracić czas na jego prowadzenie, mógłby już pracować, na przykład na laptopie albo przez telefon – dodaje Seth Teller z MIT.

Dla Amerykanów dojeżdżających masowo z przedmieść do centrów miast byłby to niewielki skok. Już dzisiaj popularny jest tam carpooling – kilku kierowców umawia się na parkingu przed wjazdem na autostradę. Trzech zostawia tam swoje auta i cała grupa jedzie samochodem czwartego. Pasażerowie często przystępują do pracy od razu po zatrzaśnięciu drzwi. W przypadku autonomicznego samochodu inżynierowie Google proponują jednak więcej – pojazd sam po ciebie przyjedzie, zawiezie do biura, a gdy wysiądziesz, samodzielnie odjedzie na jeden z odległych parkingów. Wróci, by odebrać pasażera przed fajrantem. W fazie testów jest już serwis internetowy, w którym autonomiczne auto zamawiałoby się na konkretną godzinę – jak pizzę czy taksówkę. Według Google bowiem już wkrótce nie warto będzie inwestować w samochód – produkt, który przez 90 proc. czasu stoi zaparkowany. Bardziej opłaci się kupowanie usługi używania samochodu.

Aby strumień aut bez kierowców zalał nasze drogi, potrzeba nie tylko postępu technologicznego – przed inżynierami i biznesmenami muszą zdążyć prawnicy. Dzisiejsze przepisy – nawet te obowiązujące w Nevadzie – nie precyzują, kto, kiedy i w jakim stopniu odpowiada za działania takiego pojazdu w czasie jazdy. Grozi nam sytuacja, w której policjant zatrzyma do kontroli autonomiczny samochód i nie będzie miał komu wręczyć mandatu. Ale zaraz – jaki mandat? Samochody przyszłości mają przecież jeździć bezbłędnie.

Autor jest niezależnym dziennikarzem naukowym, członkiem nowojorskiego The Explorers Club zrzeszającego odkrywców i podróżników. Prowadzi stronę AdventurePictures.eu

Okładka tygodnika WPROST: 25/2012
Więcej możesz przeczytać w 25/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 25/2012 (1531)

  • Mecz o wszystko 17 cze 2012, 12:00 mówiąc wprost, są państwo – czytelnicy „wprost” – w dużo lepszej sytuacji niż my. Kiedy zamykaliśmy to wydanie, nie było jeszcze wiadomo, czy jest się z czego cieszyć i wiwatować. Wychodzimy jednak z może nieco... 4
  • Tydzień w skrócie 17 cze 2012, 12:00 Oskarżona Ramona Sipowicz Jest drobną, uroczą blondynką. Od niedawna jedną z najbardziej rozpoznawalnych suczek w naszym kraju. Wabi się Ramona i należy do Kory Jackowskiej. Od kilku dni nie schodzi z czołówek serwisów plotkarskich.... 6
  • Ministrze, zdereguluj kiboli! 17 cze 2012, 12:00 Banda kiboli, która w kilkadziesiąt minut zdemolowała wielomiesięczne, mozolne budowanie nowego wizerunku Polski w świecie, od czwartku rechocze z zadowolenia. Pięćset złotych za nielichą frajdę biegania po Warszawie i kopania kogo popadnie nie wydaje się wygórowaną ceną.... 8
  • Tydzień kultury polskiej 17 cze 2012, 12:00 Zgodnie z zasadą, że festiwale muzyczne muszą się odbywać w każdym polskim mieście, w Warszawie miał miejsce Warsaw Orange Festival. Wystąpili głównie artyści lubiani w latach 90., m.in. The Prodigy i Lauryn Hill. Szkoda, że... 12
  • EUROmaniacy 17 cze 2012, 12:00 Setki tysięcy ludzi w strefach kibica, a i tak się nie mieszczą. Reszta zaciska pięści przed telewizorami. Takiego szaleństwa nie było nawet w czasach szczytowej małyszomanii. 14
  • Nasze dwie jedenastki 17 cze 2012, 12:00 Do oglądania Euro przystępowaliśmy jak chyba wszyscy. Z poczucia patriotycznego obowiązku usilnie staraliśmy się uwierzyć, że „biało-czerwone to barwy niezwyciężone”. Co zaskoczyło nas pozytywnie, a co rozczarowało w polskiej reprezentacji? Przedstawiamy dwie... 18
  • To jest wspaniały turniej! 17 cze 2012, 12:00 Po pierwszym tygodniu euro mogę powiedzieć jedno: to fantastyczny turniej. Także jeśli chodzi o rozwój futbolu. Dotychczas nie było meczu, w którym nie padłaby żadna bramka, wiele jest za to spotkań obfitujących w gole. Oglądamy futbol ofensywny, jego najpiękniejsze oblicze. A... 22
  • Jesteśmy w ćwierćfinale!/Jesteśmy za burtą! 17 cze 2012, 12:00 Jak niewiele dzieli nas od euforii lub klęski. Kiedy zamykaliśmy ten numer „Wprost”, nie znaliśmy wyniku meczu z Czechami. Napisaliśmy dwa teksty – na triumf i klęskę. Cytaty są… w większości prawdziwe, a użyte frazy pochodzą z artykułów w prasie. 24
  • Prywatna wojna kiboli z Rosją 17 cze 2012, 12:00 Widzieliście te spojrzenia? To nienawiść. Nazwijcie to, jak chcecie, ale nie nazywajcie tego piłkarskim świętem – mówi postawny Rosjanin po bójkach kiboli po meczu Polska – Rosja. Reportaż Pawła Reszki i Michała Majewskiego, którzy przeszli z kibicami sbornej na... 26
  • Premier i Małgorzata 17 cze 2012, 12:00 Jej doradcą jest Donald Tusk, stylistką – córka Kasia. Małgorzata Tusk, choć żyje w epicentrum polityki, stara się trzymać od niej z daleka. Ale w czasie Euro wyszła z cienia. 32
  • Gooooooooool! 17 cze 2012, 12:00 Czasem boję się, że wykituję, że serce nie wytrzyma. Słyszę jego walenie, skaczę i gadam, gadam, gadam. Chcę, żeby wszyscy, którzy mnie słuchają, poczuli się jak na stadionie – mówi Tomasz Zimoch, komentator sportowy Programu 1 Polskiego Radia. Jego reakcji na gola... 36
  • Smuda nie wywróci Tuska 17 cze 2012, 12:00 Oj, nie boi się klęski polskiej reprezentacji szef klubu PO Rafał Grupiński. Nie boi się też bardziej zjednoczonej UE i hipotez Macierewicza. Ale międzynarodowej komisji nie będzie. 40
  • 1985-1986 17 cze 2012, 12:00 Panowie, zaczęło się! – tak Adam Michnik komentuje wiosną 1985 r. przejęcie władzy w ZSRR przez Michaiła Gorbaczowa. – I się nie mylił – ocenia dziś Zbigniew Bujak. 46
  • Oddać piłce, co piłkarskie 17 cze 2012, 12:00 Pokochałam EURO 2012! Dzięki niemu udało nam się wyremontować toalety na Dworcu Centralnym. Byłam tam podczas mistrzostw. Cudownie! Każda kabina ma inną fototapetę; można robić siku pod wieżą Eiffla lub w towarzystwie wielkiego... 48
  • Dramatyczny deficyt demokracji 17 cze 2012, 12:00 Kiedy – mimo EURO 2012 – czytam prasę zachodnią, ale także polską, słyszę dwa sprzeczne głosy w sprawie naprawy wciąż pogarszającej się sytuacji gospodarczej: lepiej pilnować budżetów i oszczędzać albo inwestować za... 50
  • Polska? Wow! 17 cze 2012, 12:00 Dziś dla Niemców wasz kraj to wielki sukces gospodarczy, otwarta granica i świetni piłkarze – mówi o Polsce Joschka Fischer w rozmowie z „Wprost”. 52
  • Mój plan dla Unii Europejskiej 17 cze 2012, 12:00 Czy możemy się spodziewać jeszcze dobrych wiadomości z Unii Europejskiej? Kilka lat wcześniej nie miałbym kłopotów z odpowiedzią na to pytanie. Dziś nie jest już tak łatwo. 56
  • Żona wbrew woli 17 cze 2012, 12:00 Bite, zastraszane, wywożone – tysiące młodych kobiet w Niemczech jest corocznie zmuszanych do małżeństwa. Dla nich jedyna droga ucieczki to zerwanie wszystkich kontaktów z rodziną i życie w ukryciu. 60
  • Mości książę Manhattanu 17 cze 2012, 12:00 Nowojorczycy przyzwyczaili się już do ekscentrycznych pomysłów burmistrza miliardera. Ale gdy Michael Bloomberg postanowił ostatnio zakręcić kurek z napojami gazowanymi, wielu ekspertów uznało, że to jego pierwszy krok w stronę Białego Domu. 62
  • Cztery kąty dla milionera 17 cze 2012, 12:00 Choć przez 20 lat w Polsce narodziło się wiele fortun, luksusowych nieruchomości prawie nie mamy. Ale wyszukaliśmy kilkanaście adresów, gdzie mogliby zamieszkać Polacy, których już za tydzień znajdziecie na liście 100 najbogatszych tygodnika „Wprost”. 64
  • Euromitologia 17 cze 2012, 12:00 Grecja, Irlandia, Portugalia, a teraz Hiszpania – kryzys w strefie euro ogarnia kolejne państwa. A wraz z nim rośnie kryzysowa mitologia. Poniżej osiem najpopularniejszych mitów o euro, które spróbujemy rozbroić. 74
  • Szyny są OK! 17 cze 2012, 12:00 Polskie pociągi i tramwaje wygrywają z produktami światowych potentatów. Są równie nowoczesne, energooszczędne, a często ładniejsze i lepiej zaprojektowane. 77
  • Europejska kariera? Tylko w Polsce 17 cze 2012, 12:00 Czy jeszcze 10 lat temu ktoś by pomyślał, że młodzi ludzie będą mieli większe możliwości zrobienia europejskiej kariery w Polsce niż w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Francji? Kto by uwierzył, że globalne wielkie marki, takie jak HP,... 84
  • Czy jedzie z nami szofer? 17 cze 2012, 12:00 Nie męczy się, nie popełnia błędów i nie podsypia, nawet bez kawy. Nie daje się ponieść emocjom i nie dostaje mandatów. Samochód bez kierowcy – już wkrótce na twojej ulicy. 94
  • Skaner 17 cze 2012, 12:00 Ultraostry MacBook Pro Aż 5 mln pikseli wyświetla 15,4-calowy ekran najnowszego MacBooka Pro. To rekord w przypadku komputerów przenośnych, ale też nowy notebook Apple pierwszy wykorzystuje ekran Retina znany z najnowszych iPhone’ów i... 97
  • Gore 17 cze 2012, 12:00 Zgodnie z wymuszoną przez Euro percepcją tunelową nie dociera do nas nic, co nie kojarzy się z piłką. Nawet czerwone światło alarmowe ostrzegające przed kataklizmem. 97
  • Zemsta 17 cze 2012, 12:00 A więc wojna! Robert Brylewski i Ryszard „Tymon” Tymański kontra nasz pop. Ich broń to film pod wszystko mówiącym tytułem „Polskie gówno”. 98
  • Zabij swojego idola! 17 cze 2012, 12:00 Mogła wieść życie celebrytki. Uznała jednak, że lepiej będzie wywrócić je do góry nogami i zagrać o pełną pulę. Z głową pełną pomysłów Monika Brodka zdobywa kolejne szczyty. „Lax” – płyta nagrana właśnie w Kalifornii – to tylko krótki przystanek na tej... 102
  • Nieśmiały sceptyk 17 cze 2012, 12:00 O nieprzyjemnych sprawach opowiada elegancko, ironicznie, w sposób dystyngowany. Za nic ma sławę i splendor, choć Brytyjczycy widzą w nim przyszłego noblistę. Poznajcie Juliana Barnesa. 104
  • Kultura aktualności 17 cze 2012, 12:00 Gwiazdy w strefie kibica? W Warszawie – brak, W Krakowie – zero. W Poznaniu – przebrzmiałe. Za to we Wrocławiu i w Gdańsku będzie się działo! 106
  • Żelazo w serce 17 cze 2012, 12:00 emocje sportowe dotarły już wszędzie, nawet do naszego mięsnego, tego obok ronda. Dobry sklep, ciała zamordowanych zwierząt zawsze tam świeże i dorodne. Uwijają się cztery mięsne ekspedientki. Wszystkie małe, a żywe jak srebro.... 112
  • Psie pole marihuany (i ziemniaków?) 17 cze 2012, 12:00 Ja, proszę państwa, właściwie dałem się już przekonać, że wódka i marihuana są szkodliwe podobnie – a może nawet wódka jest szkodliwa bardziej. Wyciągnąłem zatem jedynie słuszny wniosek, że wódka powinna być... 113
  • Wojna Korwina 17 cze 2012, 12:00 Chciałbym być dzisiaj jasnowidzem, bo piszę ten felieton 15 czerwca, na dzień przed meczem z Czechami, ale już chciałbym wiedzieć, w jakim nastroju obudzi się w niedzielę Polska. Czy jeszcze bardziej biało-czerwonym, czy pogrążona w... 113
  • Janek, który zatrzymał sam siebie 17 cze 2012, 12:00 Jan Tomaszewski, dawna legenda polskiej piłki, a obecnie szołmen i poseł PiS, ma wybitny talent do niszczenia samego siebie. Kilka dni temu TVN 24 wyemitował kuriozalny materiał na temat tego, jak to pan Janek nie ogląda meczów polskiej... 114

ZKDP - Nakład kontrolowany