Bóg, honor, hipokryzja

Bóg, honor, hipokryzja

Tusk jest jak mąż, który przynosi pensję, ale nic ponadto – ocenia profesor Magdalena Środa.
Piotr Najsztub: I po związkach? Partnerskich oczywiście.

Prof. Magdalena Środa: Politycznie tak. PO nigdy nie miała specjalnie woli politycznej, żeby się tym zająć. A ich praca nad tą ustawą była tylko wabikiem na postępowych wyborców, więc się finałowi nie dziwię. Bardziej się dziwię losom ustawy o in vitro, bo ona jest bardzo powiązana z politycznym interesem Platformy.

Dlaczego? Jeżeli zostawią stan taki, jaki jest, to zabiegi można wykonywać, będzie panowała wolna amerykanka, a szanse na refundację in vitro przy tym ministrze finansów były i tak zerowe.

Tak, żadne. Warto oczywiście przypomnieć, że cały szum wokół ustawy o in vitro wziął się z potrzeby – uzasadnionej – refundacji. A wynikła z tego jakaś idiotyczna dyskusja o ochronie życia poczętego.

Godności ludzkiej zarodka.

I skończyło się kuriozalną narracją o zabijaniu braci i sióstr. To był kompletny absurd! Te dwie sprawy pokazują, że Donald Tusk nie rozumie, że postęp i modernizacja kraju polegają nie tylko na wprowadzaniu reform, rozprzestrzenianiu cywilizacji technicznej, cyfryzacji itd., lecz także na coraz większych prawach wolnościowych dla wszystkich i na postępowym egalitaryzmie.

Może on nie czuje, że komfort życia ludzkiego w coraz mniejszym stopniu zależy od gospodarki, a w coraz większym stopniu od współżycia ludzi, sfery stosunków społecznych?

Myślę, że on nie jest w stanie porównać dwóch dóbr: jednym jest komputer – i on to dobro rozumie – a drugim jest równe traktowanie, cieszenie się uznaniem, prawami, powietrzem wolności. On tego nie rozumie. Według niego to są jakieś dwie odrębne dziedziny, niedające się porównywać, niewspółmierne. Więc tę drugą, związaną ze współżyciem, z prawami jednostkowymi, z wolnością jednostkową, odpycha od siebie – „lepiej tego nie ruszać, bo a nuż nam spadną słupki”. Rozumie tylko komputery, ciągniki, drogi, maszyny, samoloty i tarczę rakietową – cywilizację techniczną. A rozwój duchowy niech tam sobie zostanie na poziomie XIX w. Bo ten mityczny XIX w. ciąży nad Platformą Obywatelską, chyba nawet bardziej niż nad Prawem i Sprawiedliwością.

I dlatego ten tak zdiagnozowany, niemal 150-letni Donald Tusk jest histerycznie przeciwny legalizacji marihuany?

To jest właśnie to! I to jest moja wielka, prawie prywatna pretensja do Donalda Tuska, którego znam i pamiętam z czasów Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Miałam wtedy wielką wiarę, a on zrozumienie, czym naprawdę jest liberalizm. Bo to nie jest tylko wolny rynek, to nie są poglądy ministra finansów, to jest po prostu wolność jednostkowa do granic, w których nie krzywdzę drugiego człowieka. Ale nie w sposób domniemany, wydumany, tylko faktyczny. Bo nie wierzę, że istnieje coś takiego jak np. krzywda polegająca na urażeniu czyichś uczuć religijnych. Wierzę natomiast, że istnieje krzywda polegająca na tym, że nie mogę sobie zapalić marihuany, kiedy mam na to ochotę. Ja akurat nie palę marihuany, nawet papierosów, ale miałam bliskiego przyjaciela, który umierał na stwardnienie rozsiane i jedyną rzeczą, która go wyzwalała od tych spazmatycznych ruchów i cierpień, był albo alkohol, albo marihuana. Alkohol jest niezdrowy, marihuana byłaby świetna, ale jest zakazana. To mi się wydaje niepojęte, bo liberalizm na tym polega, że my możemy robić rzeczy, które nie krzywdzą innych. I tego Tusk nie rozumie. Może nigdy nie rozumiał.

A może słuszna jest anonimowa teza z jego najbliższego kręgu, że kiedy dzieci Donalda Tuska zaczęły dorastać, to on zaczął się gwałtownie starzeć i dzisiaj jest 150-letnim, dziewiętnastowiecznym konserwatystą? Może się zmienił w reakcji na ojcostwo, pełne strachów, lęków o swoje dzieci. Może poglądy premiera Donalda Tuska to są po prostu poglądy przestraszonego współczesnym światem ojca?

Nie przekonuje mnie ta diagnoza, ale może jestem bardziej cyniczna. Mnie się wydaje, że on bardzo pilnie śledzi to, co się dzieje w naszym społeczeństwie, wie, że ono jest bardzo tradycyjne, i on tych zmian nie będzie przyspieszał. Powiedział – co mnie strasznie zdenerwowało – w swoim exposé: nie będziemy robili żadnej rewolucji kulturalnej. Można to nazwać realizmem politycznym, ale ja to nazywam cynizmem. Bo łatwiej jest niczego w sensie mentalnościowym nie zmieniać, rządzić społeczeństwem tradycyjnym, posłusznym, hierarchicznym. Społeczeństwo, które wiele może, w którym chroni się prawa jednostki, jest znacznie trudniejsze do rządzenia. I on chce mieć łatwiej.

Ale skoro premier wie, że kryzys dotarł do Polski, to powinien też zrozumieć, że w społeczeństwie liberalnym – tak jak pani je określiła – są dodatkowe amortyzatory chroniące jednostki i zbiorowości przed skutkami tego kryzysu.

Tak samo jest lepiej dla nas, w epoce kryzysu, byśmy mieli silniejsze społeczeństwo obywatelskie, bo ono jest takim świetnym nośnikiem wzajemnego zaufania, które chroni przed nieszczęściem i biedą. Tymczasem my nie mamy żadnego społeczeństwa obywatelskiego, ponieważ jego miejsce zajmuje u nas Kościół. Na przykład w małych wspólnotach, wiejskich, jak tylko powstaje inicjatywa założenia świetlicy, to katecheta albo proboszcz natychmiast ją krytykują w obawie, że jakieś pieniądze nie pójdą na działalność kontrolowaną przez Kościół, tylko na inną. Rację ma prof. Janusz Czapiński, że jesteśmy takim społeczeństwem wysp, czyli rodzin, które chodzą do kościoła i nic poza tym. Ludzie nie dbają nawet o sąsiadów, nie przyjaźnią się, nie działają wspólnie, a życzliwość ogranicza się do „znaku pokoju”.

Ale w wielkich miastach już tego problemu nie ma, tutaj proboszcz nie może tak blokować.

Ale proboszcz, katecheta są w każdej szkole, każdy dyrektor liczy się z ich opinią. Kościołowi nie zależy na silnym społeczeństwie obywatelskim, bo ono będzie konkurencją dla Kościoła. I dlatego młodzi ludzie uczą się przez całą katechezę (a to jest 900 godzin, od przedszkola) o szatanie i złu homoseksualizmu, zamiast nabywać umiejętności obywatelskie i społeczne na jakichś praktycznych warsztatach wychowania obywatelskiego, etyki czy filozofii. Potrafią się modlić, ale nie potrafią podejmować debat w sferze publicznej ani określić się w jakimś racjonalnym sporze, np. dotyczącym aborcji. Nie znają argumentów, nie potrafią działać, nie znają siły samorządności. Wychowuje się ich w przekonaniu, że albo się chodzi do Kościoła, albo się jest nihilistą. To bzdura. Niedawno pan Roman Giertych tłumaczył mi, że gdyby nie wiara w Boga, to ludzie nie byliby moralni ani życzliwi. I z niby-zdziwieniem słuchał, kiedy powiedziałam mu, że właśnie w krajach laickich, takich jak Niemcy, Anglia czy Holandia, ludzie są ogromnie życzliwi i bardziej etyczni, bez Pana Boga. I że to może Kościół jest przeszkodą w osiągnięciu tej życzliwości i etyczności.

To skoro mamy, umownie rzecz biorąc, 150-letniego premiera i następny w kolejce do władzy, czyli Jarosław Kaczyński, jest podobnie „stary”, to może trzeba poszukać sposobu, żeby bez użycia polityków, państwa pozałatwiać in vitro, edukację seksualną, środki antykoncepcyjne w aptece bez recepty, przenieść katechezę ze szkół do parafii?

Brakuje nam umiejętności obywatelskich, woli i determinacji, żeby robić to poza państwem. Potrafimy bronić zamykanej szkoły, ale już nie walczyć o jej lepszy poziom. Potrafimy narzekać, ale nie budować. Polak wie doskonale, co robić w czasie powstań, w podziemiu, w lesie, w czasie zagrożeń, ale nie wie, co robić w czasie pokoju. I dlatego lubimy chronić się pod kuratelą PO, bo PO daje nam wskazówki i niewiele wymaga.

Może wielotysięczne manifestacje? W sprawie związków partnerskich, ogólnie dostępnej antykoncepcji w aptece lub zajęć z seksuologii w szkołach.

A skąd?! Zero zdolności do manifestacji, gdy wróg nie jest konkretny i straszny! Kiedy na świecie organizowano manifestacje przeciwko wojnie w Iraku i w Paryżu manifestowały dwa miliony, w Londynie cztery, to w Warszawie – dwa tysiące. Bo my się trochę rozpuściliśmy w tym liberalizmie tuskowym, w tej jego letniości, obojętności, hipokryzji. Jeśli ktoś szuka silnych politycznych emocji, to może je znaleźć wyłącznie po prawej, radykalnej stronie. No bo też nie po stronie millerowskiej lewicy, której cynizm osiągnął poziom ekstremalny. Zwykli ludzie, żyjący we względnym dobrobycie lubią Tuska, bo nawet jeśli on odmawia przyznania im pewnych praw, to oni wiedzą, że świetnie mogą funkcjonować poza nimi. Dzięki zbiorowej hipokryzji i wielkiej tradycji obchodzenia tych praw. Pan premier nie chce zmian kulturowych, choć chce modernizacji. By ją przeprowadzić bez tych zmian, potrzeba hipokryzji. Mamy ją na poziomie znacznie wyższym niż inne kraje, ale dzięki temu Tusk zachowuje pokój z Kościołem i gromadzi wokół siebie tradycjonalistów. Kiedyś pisałam, że nowoczesna ustawa o przedłużeniu wieku emerytalnego wymaga zmian kulturowych. Bo żeby kobiety chciały pracować do 65. roku życia, trzeba, by zarabiały tyle samo, ile mężczyźni, za pracę tej samej wartości, by miały dobrze zorganizowaną politykę prorodzinną i równy status, a to z kolei wymaga rewizji podręczników, wyrzucenia z nich stereotypów, innego myślenia o roli kobiet w społeczeństwie, czyli zmian kulturowych. Nie ma zmian cywilizacyjnych bez zmian duchowych! A pan władza patrzy na te słupki i mówi: takie racjonalne myślenie może jest słuszne, ale ono jest nieskuteczne politycznie. Skuteczne jest wspieranie modernizacji technicznej i utrzymywanie polskiego zaścianku, czyli tego, co Gowin nazywa tradycją. Bo to nie drażni Kościoła czy prawej strony PO. A jeśli coś nie jest zgodne z tradycją, to od czego mamy hipokryzję?! Zakaz aborcji! Konieczny, bo życie poczęte najważniejsze. No, ale od czego jest podziemie. In vitro? Nie drażnijmy Gowina, bo ma dobre stosunki z Kościołem, a kobiety i tak dadzą sobie radę. Przemoc w rodzinie? Nie spieszmy się z ustawą, bo to zdenerwuje obrońców tradycyjnej rodziny. Zawsze można powiedzieć, że to patologia, a od patologii nie jest rząd, tylko elegancki minister sprawiedliwości.

Pani profesor, skoro nie masowe manifestacje w sprawie związków partnerskich, wychowania seksualnego i dostępności środków antykoncepcyjnych, to może trzeba wystosować apel do młodocianych córek, synów polityków i ich narzeczonych? Żeby – w imię nowoczesnej Polski – uprawiali seks bez zabezpieczeń, często, żeby „wpadali”. Może wtedy ich ojcowie politycy zrozumieją, że jednak w szkołach przydałyby się nauki seksualności, a w aptekach środki antykoncepcyjne bez recepty?

Jestem za taką anarchią! Kiedy Kora miała historię z marihuaną, napisałam tekst o tym, że trzeba sadzić krzewy marihuany, nawet jeśli się nie pali, w solidarności z tymi, którzy są w złym położeniu, bo prawo jest hipokrytyczne. Tylko nie liczyłabym na dzieci polityków, one są celebryckie, im żyje się dobrze z racji pozycji rodziców, więc nie sądzę, żeby się w cokolwiek zaangażowały. I powtarzam: rządzi hipokryzja. Godzimy się na ten marazm polityczny i reformatorski, godzimy się na te deklaracje o wielkiej polskiej tradycji, o tym, że kultura jest nienaruszalna, godzimy się na wpływy kleru, a jednocześnie wszyscy wiemy i robimy swoje. Kupujemy środki antykoncepcyjne, dokonujemy aborcji, robimy sobie in vitro. Tak „się” robi. To jest takie heideggerowskie „się”: „się” daje pieniądze, „się” idzie na tę mszę, „się” jest pogodzonym z tym rządem. Bo co „się” nie godzić z tym rządem, skoro powrót PiS nam nie grozi?

Kazik we „Wprost” tydzień temu wieszczył powrót IV RP. Że ona powróci i wyczyści, wypali.

Tylko co ona ma wypalać?

Kadry, moim zdaniem, bo w IV RP chodziło generalnie o zastąpienie „ich” ludzi „swoimi”. Z tego miało być „dobro” i „prawda”.

Nie za bardzo chce mi się wierzyć w powrót IV RP. Jeśli nie nastąpi jakaś gwałtowna zmiana lidera w PiS, to Kaczyński nie wróci. Mam zresztą dla niego dużo jakiegoś ciepła, podobnie jak dla innych ludzi znajdujących się w gorszym położeniu, słabych, nieszczęśliwych, biednych, sfrustrowanych. Żal mi go, po ludzku. A poza tym IV RP skończyła się dla mnie, kiedy jej ideolog, prof. Andrzej Zybertowicz, socjolog z Torunia, miał przedstawić wirtualny model układu w Polsce, a nie przedstawił. I było po wszystkim.

Od kilku dni gazety opisują polski nepotyzm i partyjniactwo w załatwianiu posad. Czy młodzi, widząc te spisy ludności uprzywilejowanej, doznają olśnienia, że „to dlatego my mamy umowy śmieciowe, przed sobą żadnych dróg karier, bo te kilkaset tysięcy miejsc w pracy w Polsce jest we władaniu partii”? Może to jest powód, żeby wyszli na ulicę?

Nie, oni przecież o tym wiedzieli! Wszyscy w Polsce o tym wiedzą i to nie jest związane ani szczególnie z PO, ani z jakąkolwiek inną partią, to jest związane z naszym historycznym niedorozwojem! U nas sfera prywatna nie oddzieliła jeszcze od publicznej, tak jak się nie oddzieliły dwie etyki. Ta, która rządzi życiem prywatnym, gdzie ludzie sobie powinni pomagać, troszczyć się o siebie, wspierać się itd., od etyki państwa demokratycznego,moralności życia publicznego, gdzie ludzie powinni być bezstronni, sprawiedliwi, traktować innych w sposób równy, gdzie na różne stanowiska powinny być konkursy. Kilka lat temu Pawlak przyłapany na jakimś nepotyzmie powiedział z rozbrajającą szczerością: „No, na Madagaskar ich nie wyślę, to jest rodzina”. Wyraził w ten sposób opinię wielu Polaków, że rodzinie się pomaga. Więc ci młodzi ludzie od dawna wiedzą, że jak nie mają jakiegoś układu, układziku, rodziny, przyjaciela, kogoś silnego, to porządnej pracy nie dostaną. Oczywiście, ludzie wysyłają CV na różne konkursy, ale chyba jeszcze bardziej intensywnie szukają znajomości i osobistego wsparcia.

Co z tym robić?

Uczyć!!! Wprowadzić etykę do szkół, młodzi ludzie powinni wiedzieć, że grzechem w demokracji jest nepotyzm i wspieranie znajomych. W domu się tego nie dowiedzą, bo tam ludzie się wspierają. W Kościele też nie, bo tam panuje kult rodziny. W życiu publicznym trzeba wprowadzić system kontroli i jawności.

A co pani sądzi o coraz silniejszym postulacie ujawniania płac i nazwisk wszystkich ludzi, którzy biorą publiczne pieniądze?

Jestem za maksymalną jawnością! Jak ktoś bierze jakiegokolwiek publiczne pieniądze, to powinien absolutnie je ujawniać. A już na pewno wszystkie dochody w tych dziwnych spółkach skarbu państwa, które są ewidentnie synekurami. Tak jak jawne powinny być wydatki Kościoła katolickiego. No, ale jeśli instytucja, która ma monopol na etykę, żyje w sposób kompletnie niejawny, to nic dziwnego, że wszyscy inni postępują podobnie.

Pani profesor, na Kościół nie mamy wpływu, bo kieruje nim Duch Święty, natomiast na polityków trochę mamy. Gdyby już żądać tej jawności, to jak głębokiej? Do szczebla gminnych urzędników, o których też wiemy, że zajmują swoje posady często w ramach przynależności partyjnej, rodzinnych koneksji?

Nie wiem, trzeba o tym podyskutować, do jakiego poziomu, musimy pamiętać o prawie do prywatności i ludzkiej zawiści. Na poziomie gminy to ostatnie jest szczególnie ważne. Trzeba ustalić reguły tej jawności.

Ale i tak nie uciekniemy przed pytaniem, czy jeżeli ktokolwiek żyje z pieniędzy podatników, to już jest wystarczający powód, żeby te dochody ujawnić. Cała budżetówka żyje z pieniędzy podatników. Ale ja bym nie miała nic przeciwko temu, żeby je ujawniać.

Bardzo bym się cieszyła, gdyby na uniwersytecie wszyscy ujawnili swoje pensje, bo są tam rażące dysproporcje i ciekawiłoby mnie ich uzasadnienie, np. między kobietami a mężczyznami, między różnymi wydziałami. Osoby, które pracują w administracji publicznej i na pewno politycy powinni ujawniać swoje zarobki.

Jak zmieniać ludzkie postawy w kierunku praworządności, jawności, aktywności czy tolerancji?

Prócz edukacji bardzo skuteczne są media. Kiedy pani Ilona Łepkowska wprowadziła do serialu dziecko z zespołem Downa, to postawy wobec ludzi z tym zespołem bardzo się zmieniły. Tylko scenarzyści są bardzo oporni wobec nowoczesności. I to jest według mnie, oprócz Tuska, druga siła, która utrzymuje społeczeństwo w szkodliwym tradycjonalizmie, w tradycyjnym kształcie rodzin, w tradycyjnych aspiracjach kobiet, tradycyjnym stosunku do odmienności. W zaścianku.

No tak, w żadnym serialu scenarzyści nie wysłali jeszcze pary gejów za granicę, żeby tam wzięli ślub, rodziny panów młodych na nim były i wszyscy się świetnie bawili, po czym wrócili do Polski i żyli dalej.

Geje już się pojawiają, tylko to jest takie pojawianie się, jak za panowania Tuska pojawia się ustawa o związkach partnerskich. A to powinno mieć funkcję prekursorską, być naprawdę awangardowe, bo nam strasznie brakuje jakiejś siły kulturowej, politycznej, społecznej, która by pełniła funkcje awangardowe.

Czy pani jeszcze wiąże jakieś nadzieje z Donaldem Tuskiem?

Tylko te związane z tą dramatyczną alternatywą, czyli albo Tusk, albo Kaczyński. To jedyna nadzieja, jaką wiążę z Donaldem Tuskiem.

Że nie dopuści Kaczyńskiego do władzy?

Że zapewni mi święty spokój i nie będę miała powtórki pisowskiego szaleństwa. Ale przy moich aspiracjach i potrzebach to jest bardzo żałosna nadzieja.

Czyli traktuje pani trochę Donalda Tuska jak męża, który przynosi pensję do domu, ale pani marzy o kochanku?

Tak, przynosi pensję i nic poza tym. Nie ma rozmowy, wspólnoty ani duchowości, a ja marzę więcej niż o kochanku: o przyjaciołach, o wyjazdach, o przygodach, o karierze! A ten mąż mi siedzi i tylko tę pensję przynosi. Choć mój mąż akurat jest zupełnie inny.

Straciła już pani nadzieję – kontynuując poetykę – na terapię małżeńską z Donaldem Tuskiem?

Nie wierzę w terapie małżeńskie. I ja go widzę jako polityka, który osiągnął już pewne swoje granice, nabrał ostatecznych kształtów. Mnie Tusk chyba już niczym nie zadziwi, ani na plus, ani na minus.

Czyli „nauczmy się kochać Tuska, tak prędko nie odejdzie”?

Nie, to zbyt pesymistyczny wniosek. Cieszmy się, że jest on, a nie Kaczyński, ale róbmy wszystko, by polityka była czymś lepszym niż to, co proponuje Tusk.
Okładka tygodnika WPROST: 33/2012
Więcej możesz przeczytać w 33/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 33/2012 (1539)

  • Bezkarność czy bezsilność? 12 sie 2012, 12:00 Mówiąc wprost, sprawa robi się bardzo poważna. Sprawa syna premiera RP, współpracującego z grupą prywatnych spółek, o których można by powiedzieć wszystko – poza tym, że są przejrzyste i wiarygodne. Michał Tusk był doradcą... 4
  • Przerażająca ślepota państwa 12 sie 2012, 12:00 To nie jest bajka o dobrych i złych ludziach. Bez względu na to, jak bardzo Marcin Plichta wierzy w swoją z zacięciem lansowaną przed telewizyjnymi kamerami wersję zdarzeń, to historia ludzkiej chciwości. Wiary w to, że wystarczy być... 6
  • Ciekawość na Marsie, a tu… Pussy Riot 12 sie 2012, 12:00 PET Spektakularne wydarzenia są źródłem niezwykłej kreatywności internautów. Szczęśliwe lądowanie na Marsie Curiosity i rozpoczęcie przez niego misji wywołało kolejną falę memów. Łazik witała już grupa Marsjan z transparentem... 8
  • Liczba tygodnia 12 sie 2012, 12:00 500 000 AB Na taką kwotę w dolarach wyceniony został zegarek, który zdobił nadgarstek Yohana Blake’a podczas czwartkowego finału biegu na 200 m. Wyścig z Usainem Boltem drogi Yohan co prawda przegrał, ale za to zwrócił na siebie... 8
  • Z założenia monumentalny 12 sie 2012, 12:00 MB Pomnikowy Lech Kaczyński obejmuje swoją pomnikową małżonkę Marię. Oboje ubrani w płaszcze, lekko uśmiechnięci. Wyglądają, jakby zrobili sobie przerwę w spacerze i na chwilę przystanęli. Wiadomo już, że rzeźba ta ma stanąć w... 9
  • Trzy szybkie do... Rafała Rutkowskiego 12 sie 2012, 12:00 Z teatru schodzi pan do piwnicy. Razem z Grzegorzem Lewandowskim i Michałem Sufinem zakładacie na Chłodnej 25 w Warszawie pierwszy w Polsce klub komediowy. Po co? Rafał Rutkowski: Ja uwielbiam piwnice. Umożliwiają wejście w inny świat. Tam... 9
  • Złoty syn premiera Tuska 12 sie 2012, 12:00 Chciał iść własną drogą. Niezależnie od ojca. Narobił problemów i sobie, i premierowi. – Napiszcie, że jestem debilem – prosi Michał Tusk 12
  • Metoda na Cyryla 12 sie 2012, 12:00 Przed wizytą w Warszawie zwierzchnika rosyjskiej Cerkwi polscy biskupi wysłali jasny sygnał do PiS: macie skończyć ze Smoleńskiem. Patriarcha Cyryl jest dla nich ważniejszy od prezesa Jarosława. 22
  • Polskie asy emigrują 12 sie 2012, 12:00 Naszej armii brakuje doświadczonych pilotów bojowych. A najlepszych, wyszkolonych za dziesiątki milionów złotych „eksportujemy” do USA. Bo byli niewygodni? 26
  • Kozioł smoleński 12 sie 2012, 12:00 Podczas każdej rozmowy z generałami, borowcami, gromowcami, dyplomatami czy politykami i tak w końcu pada: to kozioł ofiarny. To o generale Pawle Bielawnym, zastępcy szefa BOR, w zasadzie jedynym oskarżonym w „sprawie smoleńskiej”. 28
  • Złota ruletka po polsku 12 sie 2012, 12:00 Każdy chce zarobić, tak żeby się przy tym nie narobić. Możni tego świata, na przykład prezesi wielkich amerykańskich korporacji, mają mnóstwo takich możliwości. Na przykład mogą dostać od banków inwestycyjnych „gorące... 31
  • Bóg, honor, hipokryzja 12 sie 2012, 12:00 Tusk jest jak mąż, który przynosi pensję, ale nic ponadto – ocenia profesor Magdalena Środa. 32
  • Anatomia klęski 12 sie 2012, 12:00 Do Londynu wysłaliśmy 219 zawodników, wydaliśmy na nich 130 mln zł, a skończyło się katastrofą. Nie powinno to jednak nikogo dziwić. Nasz sport to głównie układy wsparte myślą trenerską sprzed lat. 36
  • Zajawki Zośki 12 sie 2012, 12:00 Ziomki z kamienicy na warszawskim Śródmieściu mówią na nią Klepa i dodają: szacun! Zośka ma trzy zajawki: Mariano, windsurfing i pomaganie dzieciom z biednych rodzin. 40
  • Jesienna deprecha 12 sie 2012, 12:00 Tradycyjna powakacyjna wojna o widza właśnie ruszyła. Lekko nie będzie. Telewizje tną koszty i ograniczają liczbę produkcji. Zobaczymy tylko pięć nowych seriali. W ramówkach nie ma też wielu wielkich show na żywo. Bo były za drogie. 42
  • Polak wszystko zniszczyć potrafi 12 sie 2012, 12:00 Jest mało zdarzeń, które można wykorzystać w polskiej wspólnocie pamięci, by poczuć się razem. Już powstania kościuszkowskie, listopadowe czy styczniowe nas nie wzruszają ani nie stanowią powodu do dumy. Zostały dwa wydarzenia:... 46
  • Na rodzinne wakacje. Kraina królów 12 sie 2012, 12:00 Kraina królów to przede wszystkim zabytki. Dla dzieci zwykle są one nudne. Aby je zachęcić do wycieczki, proponujemy wyprawę śladem daru św. Kingi do Bochni i Wieliczki czy zwiedzenie Smoczej Jamy zamiast komnat Wawelu. Czasami dobra jest umowa – dziś Wawel, za to jutro... 48
  • Igrzyska Borisa 12 sie 2012, 12:00 Kiedy piszę te słowa, półnagie kobiety, lśniące jak mokre wydry, grają w siatkówkę plażową na największym placu defilad w samym sercu Londynu. Choć powyższe zdanie jest zgodne z prawdą, to – przyznaję bez bicia – nie ja... 62
  • Więzień zastępczy 12 sie 2012, 12:00 Za kasę wezmą na siebie winę i pójdą do więzienia – zamiast sprawcy. Ding Zui, czyli kryminalni dublerzy, wrócili do chińskich sądów. Za cichym przyzwoleniem władzy. 66
  • Skradziony performance 12 sie 2012, 12:00 W trakcie zakończonego właśnie procesu Pussy Riot prokuratorzy w magiczny sposób sprawili, że atak młodych feministek na Władimira Putina stał się atakiem na Cerkiew, który w dodatku przyniósł Kremlowi same korzyści. 68
  • Sponsor płaci, sponsor smakuje 12 sie 2012, 12:00 Kilka miesięcy temu daliby się pokroić za najwyższą jakość delikatesowych specjałów. O produktach z dyskontów nie chcieli nawet mówić. Dziś najwyraźniej uważają, że szynka, w której jest 80 proc. mięsa, czy dżem, którego 100 g powstaje z zaledwie 35 g owoców, to żywność godna... 78
  • Podwójna stawka 12 sie 2012, 12:00 Adam Steltzner, z kolczykami w uchu i włosami zaczesanymi do tyłu w stylu muzyków rockabilly z lat 50., nie przypomina naukowca. Ten charyzmatyczny przystojniak, wyglądający jak brat bliźniak ulubionego aktora Quentina Tarantino Michaela... 80
  • Skaner 12 sie 2012, 12:00 Wyłącznik raka To może być – odpukać – przełom w walce z nowotworami. Naukowcy z amerykańskiego Case Western Reserve University odkryli zmutowany gen, który po dodaniu do komórek rakowych hamuje ich inwazję. – W naszej... 83
  • Czy tam coś jest? 12 sie 2012, 12:00 To jeden z najbardziej osobliwych grantów w historii badań naukowych: profesor filozofii John Martin Fischer będzie zgłębiał zagadnienie nieśmiertelności. Duszy. 83
  • Jestem szczęściarzem 12 sie 2012, 12:00 Coraz częściej porzuca Manhattan dla Europy. Po Londynie, Barcelonie i Paryżu nakręcił film w Rzymie. Nie zamierza rezygnować z intensywnej pracy i wciąż z dystansem patrzy na Hollywood. Z Woodym Allenem, którego „Zakochani w Rzymie” wchodzą właśnie na ekrany kin,... 84
  • Gdy nuda zabija 12 sie 2012, 12:00 Dla wielu Irvine Welsh wciąż pisze tę samą książkę – pełną wulgaryzmów, narkotyków i dziwnych bohaterów. Jednak wciąż ma tysiące fanów – dla nich po latach w Polsce ukazuje się „Ecstasy”. 88
  • Chcemy zmiany 12 sie 2012, 12:00 Dobra wiadomość dla tych, którzy tęsknią za dawną trójmiejską sceną alternatywną. Jej niepokorny duch odrodził się w Nasiono Records. 90
  • Księżniczka jak Pippi 12 sie 2012, 12:00 Legendarne studio Pixar stworzyło opowieść dla dzieci z dorosłym przesłaniem. Niby nic nowego, jednak „Merida waleczna” zaskakuje. Przede wszystkim absurdalnym humorem i silnymi kobietami w głównych rolach. 92
  • Recenzje 12 sie 2012, 12:00 FILM „Meridę Waleczną” animowaną w 3D naprawdę polecam – i młodym, i starszym. Chodzi nie tylko o to, że w najlepszym stylu opowiada baśniową historię pewnej dziewczynki – szkockiej królewny, ale że jej bohaterka... 93
  • Tydzień kultury polskiej 12 sie 2012, 12:00 Paweł Kukiz wściekł się, że z powodu jego konserwatywnych poglądów stacje radiowe odmówiły jego nowej płycie „Siła i honor” medialnego patronatu. Wokalista twierdzi, że padł ofiarą medialnej nagonki. Na miejscu Kukiza... 94
  • Nigdy nie mówię nigdy 12 sie 2012, 12:00 Mogliby być gwiazdami Off Festivalu, obok Iggy & The Stooges, Thurstona Moore’a i Swans. ale Afghan Whigs pod wodzą Grega Dulliego wystąpią na mniejszym koncercie – w warszawskim klubie Proxima. 94
  • Esencja z Szekspira 12 sie 2012, 12:00 Jedną z najlepszych współczesnych interpretacji „Hamleta” stworzył belgijski reżyser, Luk Perceval. Ten spektakl potwierdza jego wyjątkową pozycję w europejskim teatrze. 95
  • Prawie jak Molier 12 sie 2012, 12:00 Abdel Sellou stał się popularny dzięki francuskiemu filmowi „Nietykalni” – to na podstawie jego historii powstał scenariusz. Niedługo po premierze wydał autobiografię, która szybko stała się bestsellerem. Właśnie ukazała się w Polsce. 96
  • Będzie uroczo! 12 sie 2012, 12:00 Z braku lepszego zajęcia grupa polityków szykuje radosną zmianę przepisów, na mocy których życie kierowców znów będzie weselsze. W okresie od listopada do kwietnia jazda na oponach zimowych będzie przymusowa, a brak takowych karany... 97
  • Choroby lokomocyjne 12 sie 2012, 12:00 Biedny ten mój partner ze strony, Krzysztof Skiba. Biedny, jeśli ma rower, a jeszcze gorzej, gdy nim jeździ po Sopocie, bo teraz – za sprawą miejskich radnych – będzie się mógł rozpędzić tylko do 11 km/h. Wolno mu będzie... 97
  • Zapiekli 12 sie 2012, 12:00 Wracam do problemu rozsypania się dawnych reguł gry i do tego, jak teraz męczymy się, próbując stworzyć nowe. Człowiek do niedawna niewiele miał do powiedzenia na temat swego losu, określały nas miejsce urodzenia, pochodzenie, zawód i... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany