Leczenie Urbanem

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jeżeli trapi was chęć głosowania na komunę, kupcie Urbanowe "Nie" i od razu poczujecie się normalnie. Przejdzie jak ból głowy po aspirynie
Koledzy zwrócili mi uwagę, że moje ostatnie teksty są mocno antyrządowe i antyawuesowskie. Odpowiedziałem, że po prostu tak jakoś to wyszło, mimo iż staram się być obiektywny. W utrzymaniu równowagi pomaga mi przeglądanie prasy skrajnej, bo głoszone tam poglądy odrzucają człowieka środka jak naelektryzowane druty. Widocznie zachwiałem się za bardzo, bo nagle odrzuciło mnie mocno pismo, na które nie zwracałem dotychczas większej uwagi.

Chodzi o Urbanowe "Nie" z 10 lutego. Nie wiem, czy to jakiś wyrzut sumienia po krytyce rządu i AWS uczynił mnie nieodpornym na zwykłą w "dzienniku cotygodniowym" dawkę plugastwa, czy też dawkę tę w piśmie po prostu wzmocniono, ale dość nieoczekiwanie zapaliło się w mojej łepetynie światło ostrzegawcze. Przecież krytykując dzisiejszych rządzących, zbliżam się niebezpiecznie do tych, z którymi nie chciałbym mieć nic wspólnego. A ci ostatni najwyraźniej nabrali wiatru w żagle i wzięli ostry kurs na ostateczną kompromitację i zniszczenie rządów posolidarnościowych. Jeżeli ktoś z powodu niektórych poczynał obecnego rządu zauważa u siebie objawy zniecierpliwienia lub wręcz złości, jeżeli razi go amatorszczyzna lub nieudolność ludzi, do których miał jakie takie zaufanie, jeżeli coraz chętniej słucha z aprobatą tego, co mówią nasi cywilizowani socjaldemokraci - niech zajrzy do Urbana, a od razu odzyska równowagę. Bo zobaczy prawdziwą gębę tych, którzy kryją się za ugrzecznioną elitą SLD. Wystarczy się tylko trochę przyjrzeć, w jaki sposób Urban próbuje rozjuszyć swój elektorat, aby normalnemu człowiekowi wszystkie dotychczasowe przewiny solidarnościowych rządów wydały się błahe i nic nie znaczące. Gotów jestem nawet propagować lekturę jego pisma jako specyficzny lek o podwójnym działaniu - wzmacniający tych, dla których jest przeznaczony, i cudownie przywracający do równowagi pozostałych, których ogarnęło zwątpienie. Jednorazowa dawka "Nie" wystarczy na długo. Choćby wspomniany numer z 10 lutego zawierający następujące komponenty: zoologiczny, ocierający się o zbrodnię antyklerykalizm (składnik główny) + pomniejsze plugastwa (jak wycieranie sobie gęby rządem i wybranymi wrogami) + massa tabulettae, czyli stała reklama pisma "Zły" oraz usług i akcesoriów erotycznych. Rodacy! Jeżeli trapi was chęć głosowania na komunę, kupcie "Nie" i od razu poczujecie się normalnie. Przejdzie jak ból głowy po aspirynie. Dajcie więc czasem zarobić wynalazcy i producentowi tego cudownego leku, bo ostatnio, zdaje się, trochę narzekał, że słabiej przędzie. A teraz, po łyknięciu Urbana, kilka słów o wyborach. Nie przeceniałbym znaczenia zbliżających się wyborów prezydenckich, bo władza to u nas słaba i dysponująca tylko wetem wobec ustaw. Wszystko zależy więc od tego, jaka będzie parlamentarna większość. Jeżeli będzie nią SLD, a wcześniej zostanie wybrany prezydent obecny, kraj znajdzie się w paradoksalnej sytuacji: tylnymi drzwiami wróci system prezydencki, bo prezydent ze swoją większością będzie mógł zrobić wszystko w absolutnej zgodzie z konstytucją. Powiecie, że to w kołcu nic wielkiego, bo prezydent gładki i miły, a liderzy socjal- demokracji mądrzy, taktowni, umiarkowani i profesjonalni. Czy macie jednak gwarancję, że nie jest to tylko fasada ukrywająca rwącą się do władzy i pałającą żądzą odwetu tłuszczę spod znaku Urbana? Ludzie ci, będąc w opozycji, mogą sobie zionąć jadem w prasie. Ciekawe jednak, co z nim zrobią, gdy odzyskają władzę? Gdzie podzieje się dzisiejsza nienawiść i pragnienie zemsty? Bądźmy więc ostrożni w zbliżających się wyborach. Prezydent pewnie znowu schudnie, założy niebieskie oczy, będzie pięknie wyglądał i mówił. Tym, którzy zaczną ulegać, radzę walnąć "Nie". Jak jedno nie wystarczy, to później drugie albo trzecie. Jeśli nie podziała, to trudno, widać choroba zbyt już zaawansowana. Wszystkim, którzy odczuwają objawy słabości i zwątpienia, polecam terapię Urbanem. Tylko ostrożnie, żeby się nie uzależnić. Ceterum censeo... Przepraszam. Poza tym uważam, że sprawa Gromu wymaga przyzwoitego zakończenia.
Więcej możesz przeczytać w 8/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.