Nadchodzi średniowiecze

Nadchodzi średniowiecze

Ufff... Już po nas, dziennikarzach. Jacek Żakowski uważa, że znikniemy za dziesięć lat. A chwilowy ratunek dla niezależnych mediów widzi w pieniądzach niewiele rozumiejących podatników.
Piotr Najsztub: Jesteś jeszcze dziennikarzem?

Jacek Żakowski: Dziennikarzem. Ale to jest bardzo zróżnicowany zawód.

A nie masz takiego wrażenia, że to już nie jest takie dziennikarstwo, jak je rozumieliśmy dziesięć lat temu, tylko coś na pograniczu dawnego dziennikarza, trybuna ludowego, szamana?

Zawsze chyba byli tacy dziennikarze, którzy trochę informowali, trochę kształtowali opinię, mieli jakieś poczucie odpowiedzialności publicznej.

Odpowiedzialności za postępki polityków, mediów?

Za świat.

Jak można czuć się odpowiedzialnym za świat?

Jest taki gatunek ludzi.

Fiu, fiu. A gdybyś tak spróbował, nie używając słowa „dziennikarz”, nazwać to, co starasz się zrobić?

Staram się przekonywać swoich coraz mniej licznych odbiorców, że świat jest bardziej złożony, niżby to wynikało z większości mediów.

I co ma wynikać z wiedzy, że świat jest bardziej złożony?

Że na przykład nie ma prostych recept.

Tak wzmagasz lęk.

Niekoniecznie, bo próbuję też pokazywać, że są różne odpowiedzi na te złożoności. Dziennikarz może informować o tym, że Jarosław Kaczyński powiedział „ble- -ble-ble”, albo o tym, że są na świecie problemy do rozwiązania, np. w służbie zdrowia albo edukacji.

To nie jest mentorstwo?

Może być tak odbierane, choć dla mnie mentorstwo to jest nudzenie. I jednych może to nudzić, a drugich interesować.

Próbując zrozumieć, co się dzieje, i o tym informować swoich czytelników, telewidzów, jesteś skazany na to, żeby straszyć?

Trochę tak. Pokazuję niebezpieczeństwa. Ale jak małpa się nie boi albo ją brzuch nie boli, to nie złazi z drzewa i nic nie robi. Bo jeśli jest dobrze, to po co?

Małpa przestraszona tym bardziej nie złazi z drzewa, bo boi się, co ją może spotkać na ziemi.

W takiej sytuacji mówię: są takie małpy, które zeszły z drzewa i mają jakieś sposoby na to, żeby zapełnić swoje żołądki, zapewnić sobie bezpieczeństwo itd.

Świat jest straszny i, jak wiadomo, życie prowadzi do śmierci, ale jest pytanie: czy o tym informować?

Nie – jak zrobić, żeby śmierć nie nastąpiła zbyt szybko.

Może ukryjmy to wszystko przed tymi biednymi ludźmi?

To się nazywa opium dla ludu, temu służy religia, a ja nie jestem kapłanem. My w Polsce, bardziej niż w większości krajów, rozmawiamy o rzeczach nieważnych i za to płacimy wysoką cenę. A dziennikarz powinien dostarczać ludziom informacji potrzebnej im do życia.

Raczej informacji potrzebnej im do świadomego umierania?

Nie. Sama wiedza, wydaje mi się, jest czymś przyjemnym, bo to jest odkrywanie, że można żyć lepiej albo gorzej, dłużej albo krócej, umierać w męczarniach albo w miarę komfortowych warunkach.

Kiedy się jest dziennikarzem, język jest ważny. W tej materii mam poczucie brodzenia w bardzo gęstym kisielu. Odkąd pojawili się dziennikarze i media, którzy szafują określeniami skrajnymi, niezostawiającymi pola do dyskusji, np. że ktoś jest „nikczemny” lub „ohydny”, lub „zdrajca”, to właściwie możesz przytaknąć albo się odwrócić. Podobnie jest z autodefinicjami niektórych mediów, np. serwis wPolityce.pl dotąd był „najsilniejszym portalem po stronie prawdy”, teraz dopisali sobie jeszcze „uczciwy punkt widzenia”. Ten język cię osacza?

Po pierwsze, człowiek się uczy...

A to czego uczy?

Ja się nauczyłem, żeby ich nie czytać.

Dlaczego?! Przecież to jest jedna czwarta opinii publicznej.

Tak, ale nie jestem Panem Bogiem, mam tylko 24 godziny na dobę i muszę z czegoś zrezygnować. Wiem, że jest taka grupa obywateli w Polsce, którzy żyją jakimiś emocjami, ale na emocjach za bardzo się nie znam, nie jestem psychologiem. Kreują też jakieś nadrzeczywistości, a teologia to nie jest moja dziedzina.

I żadnego cienia wątpliwości, że oni mogą mieć rację?

Doświadczenie mnie nauczyło, że nie mają racji, że piszą o rzeczach, które nie istnieją, o problemach, które nie istnieją, a nie zajmują się problemami naprawdę ważnymi dla naszego życia, dla mojego życia.

Tymi sprawami też się zajmują.

Służbą zdrowia się zajmują?

Też, krytykują rząd i ministra Arłukowicza.

Walą w Arłukowicza. To jest kompletnie co innego.

A jak wrócą do władzy? A ty ich sobie teraz nie czytasz.

Wariaci dochodzą do władzy tylko wtedy, kiedy ludzie w miarę zdrowi są tak leniwi, że nie zajmują się rzeczywistością.

No i mamy chyba powoli z tym do czynienia.

 Mamy. Tak więc moim obowiązkiem jako dziennikarza jest tym leniwym politykom, publicystom, czytelnikom pomagać w znajdowaniu rozwiązań, które już istnieją na świecie, i kontaktować ich z nimi.

Skoro dzielisz świat na emocje i rozum, to traci sens tradycyjny podział na polityków opozycji i rządzących.

Dziś polityk w sferze publicznej musi się posługiwać emocjami, bo jedynie to dociera do szerokiej publiczności przez media. I tu jest problem. Nawet jeżeli jest – a mamy takich polityków – kompetentny i inteligentny, to nie może się z tym za bardzo wychylać, bo nikt go nie zaprosi do studia, a potem nie wybierze.

Słuchałem ostatnio w Tok FM posła PiS Przemysława Wiplera, który miał najpierw sekwencję trzyminutowej wypowiedzi, bardzo merytorycznej, po czym zakończył to minutową wojenną pieśnią zemsty swoich wojsk. Współczułem jego głowie.

Bo tylko ta pieśń buduje tożsamość jego elektoratu. To jest problem demokracji, w której nie ma przestrzeni, w Polsce bardziej niż gdzie indziej, do merytorycznej rozmowy.

Czym to może się skończyć?

To jest kryzys demokracji, bo ludzie nie mogą dokonywać merytorycznych wyborów. Wybór jest coraz mniej racjonalny.

 I będą wybierali, tak jak mi mówiła tydzień temu Manuela Gretkowska, mierząc podziwialność polityków. Czy to zmieni jakoś istotnie świat, w którym żyjemy?

Tak, bo jednak są realne problemy, które muszą być rozwiązywane, a jeżeli ich się nie rozwiązuje, to ma się coraz więcej kłopotów. I byłoby dobrze, gdyby choć część dziennikarzy próbowała uświadamiać te problemy politykom. Trzeba też pamiętać, że politycy są ludźmi. Taki Tusk na przykład tu otwiera, tam zamyka, tu się spotka, wysłucha. On ma bardzo mało czasu na refleksję, na uczenie się. Potrzebuje od mediów pomocy.

A jeszcze w poniedziałek koło południa biega po plaży w Sopocie.

Musi kiedyś odpocząć, ja to rozumiem.

Ale dlaczego w poniedziałek? Wszyscy pracują w poniedziałki.

Bo on pewnie musi w soboty pracować. Ale najważniejsze jest to, że nie masz czasu śledzić rzeczywistości, jak już pełnisz jakąś ważną funkcję. I ta rzeczywistość ci ucieka, bo szybko teraz się zmienia.

Czyli wybieramy rządzących na własną zgubę? Bo kiedy rządzą, tracą kontakt z rzeczywistością, nie czytają, nie uczą się, zasklepiają się w swoich poglądach sprzed kilku lat.

Albo sprzed kilkudziesięciu. Coraz mniej rozumieją i popadają w różne fobie. Dlatego człowiek nie powinien za długo sprawować wysokich funkcji.

A może sama idea osobowego rządzenia jest anachroniczna?

Zobacz, że jej, tej władzy, właściwie już nie ma, władza pozbywa się władzy. Rząd oddaje ją samorządom, sądom, wszędzie na świecie sądy są coraz ważniejsze.

Może to akurat dobrze?

Nie jestem pewien. Rządy z całej Europy postanawiają zrobić jakiś program ratunkowy dla euro. Od kogo zależy, czy ten program wejdzie w życie? Od kilku sędziów niemieckich. To przecież nie jest normalne.

Skoro rządy na całym świecie oddają realną władzę, to po co my je jeszcze wybieramy? Może powinniśmy wybierać tylko zasady, którymi będziemy się kierowali w życiu państwowym, i mieć instytucje, które będą pilnowały ich realizacji?

Może, nie wiem. Ale jestem przekonany, że u źródeł tego kryzysu politycznego i ekonomicznego leży kryzys demokracji. Demokrację mamy z grubsza taką, jaką mieliśmy sto lat temu, a świat jest kompletnie inny.

Jest rozwiązanie, które ten problem oddala. To wojna. Ona przywróci rangę starej demokracji.

My tu gadu-gadu, a chiński lotniskowiec wypłynął...

Ale to są malutkie wyspy.

Gdańsk też nie był duży. Mówisz „wojna”, a moim zdaniem to nie jest nic nierealnego.

To jest dotąd normalnie stosowana alternatywa w świecie, w którym nie ma drogi naprzód.

Już wiele osób uważa, że gdyby nie bardzo wysoki poziom cywilizacyjny, który osiągnęliśmy…

Nie idziemy na wojnę, bo boimy się go stracić?

Może, ale ten dobrobyt i tak znika. Musimy oddać jego część. Naszym problemem od 20 lat jest dzielenie wzrostu, a dzielenie spadku jest dużo większym kłopotem.

Znasz polityków, z którymi można takie rozmowy prowadzić w Polsce?

Mnie się wydaje, że 20 proc. polityków to są ludzie świadomi.

To możemy im tylko współczuć, że żyją w świecie złudy, którą tworzą niby na nasz użytek, a tak naprawdę żeby utrwalić swoją władzę, mając przy tym świadomość, że tracą czas.

Nie cenię wysoko polityków, podobnie jak naszych kolegów po fachu, ale wydaje mi się, że jest grupa takich, którzy mają poczucie odpowiedzialności i przy świadomości ograniczeń próbują zrobić, ile się da.

Widzisz jakiegoś ich lidera?

Moim zdaniem Tusk jest takim politykiem. Komorowski też wydaje mi się takim politykiem.

Komorowski wydaje się takim trochę dzieckiem albo dziadkiem we mgle.

Ale ile w tym jest pozy wynikającej z tego, że gdyby pokazał, że ma kły, to inne samce alfa by się sprzysięgły, żeby go zagryźć?

Bo alfinizm jest nieubłagany?

Nieubłagany. Ale próbuje robić różne rzeczy cenne.

Jakie?

Dość często chodzę na debaty robione przez Kancelarię Prezydenta lub pod patronatem prezydenta, w których on sam niekiedy bierze udział. Odgrywają bardzo ważną rolę, bo integrują elitę. Spotykają się na nich ludzie o różnych poglądach.

 A jest tam też prawica spod znaku PiS czy PJN?

Tam rzadko są politycy, ale jeżeli chodzi o ekspertów, to są też eksperci bliscy PiS, PJN, Solidarnej Polsce, bo to są merytoryczne debaty.

Elity z sobą rozmawiają i dobrze. Chyba jednak minął czas, kiedy elity miały narzędzia i mogły narzucać większości „słuszne” rozwiązania. Jak dziś przełożyć mądrość elit na działanie państwa?

To się nazywa pesymizm historiozoficzny, to, co mówisz. A ja nie jestem pesymistą. Uważam, że takie mamy elity, jakie sobie ukształtujemy, i takie mamy społeczeństwo, jak z nim rozmawiamy. Jeżeli elita się nie wysila, żeby wciągnąć społeczeństwo w myślenie o sprawach publicznych, to jest tak, jak mówisz, ale tak być nie musi.

Są przykłady rozruszania społeczeństwa. Rozmawiamy przed 29 września, czyli marszem „Obudź się, Polsko” w Warszawie. Dobrze, że pomaszerują?

Tak, ale są wprowadzeni w błąd.

Czy można czynić dobro, wprowadzając ludzi w błąd? Miłosz pisał: „Nie ten najlepiej służy, kto rozumie”.

Nie jestem Panem Bogiem, żeby móc powiedzieć, co jest dobre, a co nie. Ale ja wolę gorącą demokrację od zimnej. Wolę demokrację, w której ludzie są obecni. Jeżeli ktoś jest gotów wyjść z domu w jakiejś sprawie, to jest nadzieja, że wyjdzie w dobrej. Z kolei jak nie jest gotów wyjść, to żeby nie wiem co się działo, on nie ma szansy zrobić niczego dobrego. Oczywiście, z takiej gorącej demokracji często złe rzeczy wynikają. Prawica wszędzie, zwłaszcza religijna, ma taką skłonność – zresztą lewica też miewa – żeby wyprowadzać ludzi na ulicę, nadużywając wysokich wartości. Przecież jak te miliony muzułmanów mordowały i paliły budynki, protestując przeciwko „Szatańskim wersetom” Rushdiego, to nikt z nich nie czytał tej książki. Podobnie ludzie, którzy w sobotę będą maszerowali, nie widzieli dokumentacji w sprawie Radia Maryja ani multipleksu, ktoś im coś powiedział i oni w to uwierzyli. I przy okazji wzbudził też ich inne lęki.

A ty jeszcze dodatkowo produkujesz zalęknionych, bo im objaśniasz, że świat jest skomplikowany, pełen niebezpieczeństw i właściwie nie ma jednego dobrego wyjścia.

Ale przekonuję, że jest do ogarnięcia. Oczywiście, że nie zrozumiesz świata, ale w jakimś wycinku...

Naprawdę nie można zrozumieć świata?

Ha, ha, ha! Moje wieloletnie badania wskazują, że nie można.

Może po prostu jesteś na to za głupi? Może można?

Na pewno jestem za głupi, ale problem polega na tym, że nie tylko ja. Że nas jest, tych za głupich, strasznie dużo. Nie spotkałem nikogo, kto by rozumiał.

Czucie świata nie wystarczy?

Nie, choć wierzę w intuicję. To znaczy w nieuświadomioną kompetencję.

I co ci podpowiada intuicja, będzie jeszcze miejsce dla dziennikarzy za pięć, dziesięć lat?

Intuicja mi podpowiada, że zawsze będą ludzie potrzebujący, by ktoś im dostarczył zintegrowanej wiedzy o rzeczywistości. Czyli takiej, która łączy wiedzę akademicką z popularną, bieżącą. Moja największa obawa jest taka, że ewolucja prowadzi nas do jakiegoś rodzaju nowego średniowiecza. Będzie grupa osób bardzo dobrze poinformowanych, gotowych zapłacić duże pieniądze za dobrze zintegrowaną wiedzę, i to już zresztą dzisiaj się dzieje, i będzie wielka rzesza ludzi niepoinformowanych. Jak w średniowieczu.

Ale ubranych, najedzonych, opitych.

To nie jest już takie pewne.

Mnie martwi co innego. Symbolem naszych czasów była dla mnie abdykacja „Gazety Wyborczej”, likwidacja stron informacyjnych. To tworzy świat, w którym znikają prawdziwe informacje, znikają media wydzierające je urzędnikom, politykom, służbom specjalnym, przedsiębiorcom, wbrew ich woli. Będziemy mieli tylko te informacje, którymi te firmy, te urzędy, ci ludzie będą chcieli się z nami podzielić. To zmieni postrzeganie rzeczywistości. Ostatnie afery nie są już wykrywane przez dziennikarzy, to są kontrolowane przecieki ze służb, z urzędów.

A kiedy było inaczej?

W latach 90. to dziennikarze wynajdywali afery, wykrywali je.

Nie jestem takim pesymistą. Skąd się wzięła w aferze Amber Gold figura sędziego Milewskiego? Jakiś chłopiec z Wrocławia…

I bardzo słusznie, że zadzwonił!

Zgadzam się. Gdy nie ma dziennikarzy śledczych, to pasjonaci biorą to na siebie. Myślę, że funkcje nie znikają, ale kto inny będzie je wypełniał. Jednak problem polega na tym, że on zadzwonił i nic z tego nie ma. Następnym razem ktoś być może znów będzie chciał zadzwonić i coś z tego mieć. Gazety mu nie zapłacą, bo nie mają czym. Ale ktoś mu zapłaci i będzie miał tę informację.

Może nie po to, żeby ją opublikować, tylko żeby ją mieć.

Żeby jej nie opublikować albo żeby ją opublikować w wąskim zakresie. Obieg informacji się elitaryzuje, elity są poinformowane, jeżeli chcą i za to zapłacą. Przeciętny człowiek nie. I na tym polega to nowe średniowiecze. I to jest niebezpieczne.

Żakowski, zapikujmy i uderzmy główką w ziemię: ekshumacje obalą Tuska?

Kompletnie w to nie wierzę. To jest poetyka 20 proc. Polaków, może mniejszej grupy.

A osobiście, jako intelektualista, jak dajesz sobie radę z tym kiepskim śledztwem?

Teraz pytasz mnie: dlaczego państwo jest takie rzadkie?

I dlaczego nie krzyczysz: Tusk, won!

Bo nie widzę lepszego Tuska.

Europoseł Cymański cie nie przekonał?

Jest sympatyczny, ale nie mam nadziei, żeby sobie dał rade. Z kolei Donald Tusk nie zrobił wielu rzeczy, które powinno się zrobić. Ale tez nie jestem pewien, ze mógł je zrobić. Z drugiej strony szkodzi mniej niż inni iŽzrobił pozytywne rzeczy, np. ograniczając OFE.

Ale nie zlikwidował, a to byłoby jednak racjonalne.

Zgadzam się. Tylko ze problem polega na układzie sił, aŽ wŽ tym układzie sił lobby •finansowe jest potężne. Możesz nagiąć napięcie do pewnego momentu, ale jak przedobrzysz, to skutki mogą być straszne. Jak ci nagle wypłynie ileś miliardów zŽ Polski wŽgotówce, to może być katastrofa. Premier musi brać pod uwagę różne czynniki iŽnie zawsze ta twarda racjonalność musi brać górę. Myślę, ze być może teraz, kiedy Polska ma dobra pozycje, można zrobić drugi krok. Jestem za tym. Ale tez trzeba pamiętać oŽtym, jaka partie ma Donald Tusk. Ze wŽtej partii jest wiele osób, które maja swoje racjonalności, jak w Žkażdej partii, iŽon musi szukać kompromisu.

Ale jest takie pensum kompromisu, które powoduje, ze jak już pozawierasz, to przestajesz rządzić...

Stajesz się marionetka.

On już jest na tej granicy albo poza nią?

Nie wiem, za mało wiem o Žpolityce partyjnej. On wie.

Dziennikarze, powiedzmy ta setka najważniejszych, tez już są w sytuacji zawierania kompromisów na granicy z marionetkowością?

Myślę, ze są dużo dalej na tej drodze, niż byli parę lat temu. Ale to są głównie kompromisy zŽrynkiem. Każda umierająca klasa źle się zachowuje. AŽ myślę, ze dziennikarstwo wŽ tym sensie, w Žjakim my je sobie wyobrażaliśmy 20 lat temu, się kończy.

No to może trzeba by wezwać: do…

Dobijcie nas?

Tak, dobijcie nas.

Historia sama nas dobija. Coś nowego się musi pojawić na naszym miejscu, jakaś nowa klasa, grupa, ale na to trzeba jednak trochę czasu. Kilka lat temu telewizje miały tyle pieniędzy, ze nie wiedziały, co zŽnimi robić, a Ždzisiaj nie maja na pensje. Zanim wiec to coś nowego się pojawi, trzeba nam dać czas iŽten czas może musi dać państwo, to jest jedyne źródło.

Jak?

Przez •finansowanie mediów wŽ okresie przejściowym.

Publicznych czy wszystkich?

Muszą być dwie drogi: utrzymać media publiczne iŽ zawalczyć oŽto, by one stały się bardziej publiczne, ale tez częściowo •finansować funkcje publiczne wŽ mediach komercyjnych. Czyli np., żeby TVNŽ24 miał korespondenta wŽ Chinach, to jest fundamentalna racja stanu! Musimy mieć tez korespondenta w ŽAmeryce Południowej, aŽnie mamy. No to niech TVN ma wŽ Chinach, aŽ Polsat wŽ Ameryce Południowej, albo na odwrót. W Žten sposób podnieślibyśmy kompetencyjnie cały rynek, dając relatywnie niewielkie środki. Jeżeli tego nie zrobimy, to w Žtym okresie przejściowym zapłacimy bardzo dużą cenę. I ŽwŽtym sensie, jakbym był Donaldem Tuskiem, tobym się ani chwili nie wahał, bo to nie ma nic wspólnego zŽnaruszaniem zasad rynku, liberalizmu, wolności.

I pomógłbyś mediom?

Tak. Pod warunkiem ze to by ich nie uzależniło od władzy, bo to jest bardzo niebezpieczne. Trzeba znaleźć nowe rozwiązania na okres przejściowy, on nie będzie długi, to potrwa może dziesięć lat.

Okładka tygodnika WPROST: 40/2012
Więcej możesz przeczytać w 40/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 40/2012 (1546)

  • Niskie loty 30 wrz 2012, 12:00 Mówiąc wprost, czuję lekkie zażenowanie. Tym, że pan prezydent jest zażenowany. Mowa o wypowiedzi Bronisława Komorowskiego, w której poskarżył się dziennikarzom na warunki własnego podróżowania do dalekiego Nowego Jorku. Że to takie... 4
  • Więcej zrozumienia 30 wrz 2012, 12:00 Według szefa PiS nie wszyscy mamy prawo do przeżywania straty w skupieniu. 6
  • Nadmorski inkubator idei znów ruszył 30 wrz 2012, 12:00 Sopot już po raz drugi zmienił się w wielkie europejskie centrum dyskusyjne. Kilkuset panelistów i gości zjechało nad Morze Bałtyckie, by się zastanawiać, czy w obecnym wielobiegunowym świecie Europa ma szansę stać się liderem, czy... 8
  • Megapudło trafi w gusta? 30 wrz 2012, 12:00 Kim Dotcom wraca do gry – już niedługo uruchomi Megabox, sklep muzyczny i portal społecznościowy w jednym. Ten pulchny Niemiec, (który schronił się w Nowej Zelandii przed władzami USA) zasłynął jako twórca Megaupload, serwisu do... 8
  • Roman Kosecki: z działaczami za pan brat 30 wrz 2012, 12:00 Bartosz Janiszewski: Od czego zacznie pan sprzątanie bałaganu w polskiej piłce po wygraniu wyborów? Roman Kosecki: Na pewno trzeba ocieplić wizerunek, żeby kibice nie reagowali na hasło „PZPN” w taki sposób jak do tej pory.... 8
  • Czy Kora jest poczytalna? Czy jest uzależniona? 30 wrz 2012, 12:00 Odpowiedzi na te pytania szuka warszawski sąd, przed którym toczy się proces Kory. Znana wokalistka oskarżona jest o posiadanie 2,83 grama marihuany. Trwa też śledztwo w sprawie przysłania ze Stanów Zjednoczonych paczki z 60 gramami... 9
  • Święty Mercedes 30 wrz 2012, 12:00 Serhij Leszczenko, ukraiński dziennikarz (zresztą laureat nagrody Fundacji Reporterów i nasz dobry kolega), sfotografował kiedyś niezłą bryczkę, którą porusza się ukraiński hierarcha, patriarcha Wołodymir. A na dodatek –... 9
  • Czuję się oszukana 30 wrz 2012, 12:00 W Moskwie nam powiedziano, że trumny zostają zamknięte na zawsze. Że w Polsce nie będzie już szans na ich otwieranie. A teraz nie mam pewności, czy w grobie leży mój mąż. Rozmowa Magdaleny Rigamonti z Joanną Racewicz, prowadzącą „Panoramę” w TVP żoną śp. kapitana... 12
  • Ofiara smoleńska 30 wrz 2012, 12:00 Chciała uchodzić za smoleńską Matkę Polkę, A stała się dla PiS pierwszą przyłapaną na smoleńskim kłamstwie. 18
  • Pianista ojca dyrektora 30 wrz 2012, 12:00 Był już gorzki Jarosław Kaczyński smoleński i słodki Jarosław Kaczyński wyborczy. Ale teraz po raz pierwszy w swoim bogatym politycznym życiu lider PiS próbuje być słodko-gorzki. Z błogosławieństwem ojca rydzyka. 22
  • Osadzony nr 1 30 wrz 2012, 12:00 Co na niego jest? Mało konkretne zeznania świadka koronnego. I tyle. Staruch – kibol i publiczny wróg. Właśnie zaczyna piąty miesiąc odsiadki w areszcie na Rakowieckiej. 26
  • Kibice w sutannach 30 wrz 2012, 12:00 Religię.tv nie zamyka ITI, ale instytucjonalny Kościół. Przez pięć lat spośród hierarchów pozytywnie zająknął się o nas jeden. 30
  • Nadchodzi średniowiecze 30 wrz 2012, 12:00 Ufff... Już po nas, dziennikarzach. Jacek Żakowski uważa, że znikniemy za dziesięć lat. A chwilowy ratunek dla niezależnych mediów widzi w pieniądzach niewiele rozumiejących podatników. 32
  • Płody niezgody 30 wrz 2012, 12:00 Aborcja powraca. I znów zaczęło się rozdrapywanie starych ran. 38
  • Kat szczególnej troski 30 wrz 2012, 12:00 Radislav Krstić ma na sumieniu 8 tysięcy ludzi. Część 35-letniego wyroku spędzi w polskim więzieniu. Dlaczego? Bo ONZ uważa, że będzie u nas bezpieczny. Być może podaruje mu też 10 lat odsiadki. 44
  • Dlaczego nagrodziliśmy Alesia? 30 wrz 2012, 12:00 Aleś Bialacki nie tylko głosi idee, ale też wciela je w życie, za co zapłacił więzieniem 46
  • Człowiek roku odchodzi 30 wrz 2012, 12:00 Leszek Balcerowicz, pierwszy człowiek roku tygodnika „Wprost”, radzi premierowi Tuskowi, by przyczyn słabnącego wzrostu w polsce szukał wewewnątrz kraju, a nie zasłaniał się światowym kryzysem. 48
  • Źle ma się kraj 30 wrz 2012, 12:00 Ekonomiści są jak kapłani. I nader chętnie z uprawnień tej roli korzystają. Również w Polsce 50
  • Inna polska wieś 30 wrz 2012, 12:00 Na polskiej wsi sensu jest dwa procent, reszta to obijanie się przy płocie, przy piwie, pod sklepem 52
  • Draghi drukuje i ratuje 30 wrz 2012, 12:00 Optymiści powiedzą, że prezes EBC uratował strefę euro. Przynajmniej na razie. Pesymiści, że funduje jej (i nam) wysoką inflację. 54
  • Trzy pytania do... 30 wrz 2012, 12:00 ...Jacka Wiśniewskiego, członka Rady Gospodarczej przy premierze i dyrektora Domu Maklerskiego Raiffeisen Bank Polska: 54
  • Ben Bernarke wrzuca na luz 30 wrz 2012, 12:00 Od inflacji większym zmartwieniem amerykańskiej Rezerwy Federalnej jest słabnąca gospodarka i wysoki poziom bezrobocia. 55
  • Hiszpania to nie Uganda 30 wrz 2012, 12:00 Do Madrytu wrócił kryzys. Ze zdwojoną siłą – oprócz bankructwa Hiszpanii grozi też rozpad. 57
  • Musimy się spieszyć 30 wrz 2012, 12:00 Z GÜnterem Verheugenem, byłym komisarzem unijnym, gościem Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie, rozmawia Michał Kobosko. 60
  • Bejsboliści za kółkiem 30 wrz 2012, 12:00 Rosyjskie szosy to dziś strefa nowej wojny klasowej. Tylko tam biedak z 15-letnią ładą może przyblokować nuworysza z ferrari. 62
  • Hugo 4.0 30 wrz 2012, 12:00 Niedzielnych wyborów prezydenckich w Wenezueli nie wygra już Chávez – lider rewolucji, lecz co najwyżej Chávez – wystraszony. To mogą być jego ostatnie wybory, a rękawicę rzucił mu potomek polskich emigrantów. 64
  • Spaghetti prezes 30 wrz 2012, 12:00 Rosjanie są passÉ. Nieoczekiwanie na wrogów polskiej gospodarki w oczach opinii publicznej awansowali… Włosi. A wszystko to dzięki kilku zagraniom Luigiego Lovaglio, prezesa Pekao SA . 66
  • Dokąd jadą taksówki 30 wrz 2012, 12:00 W polskiej branży taksówkowej robi się coraz goręcej. Kilka muśnięć opuszkami palców po ekranie smartfona może wywrócić ją do góry nogami. 70
  • Rok Ciemności 30 wrz 2012, 12:00 Maria Peszek wydaje nową płytę. To opowieść o życiu bez wiary. W sens życia, w siebie, w Boga. 72
  • Król na miarę możliwości 30 wrz 2012, 12:00 W historycznej superprodukcji "Bitwa pod Wiedniem" Renzo Martinellego na białym koniu na ekrany wjeżdża Jan II Sobieski. Zagrany przez Jerzego Skolimowskiego władca dołącza do kanonu filmowych monarchów. 76
  • Śmiech i śmierć 30 wrz 2012, 12:00 Teatr węgierskiego reżysera bywa jak uderzenie obuchem. W „Nietoperzu” wprawdzie Mundruczó powściąga swój temperament, jednak wciąż ten spektakl – bardziej oszczędny od jego poprzednich dzieł – działa ożywczo.... 78
  • Recenzje Jacka Rakowieckiego 30 wrz 2012, 12:00 Wśród ośmiu premier najsympatyczniej będzie zapewne dzięki kanadyjskiej ambitnej komedii romantycznej „Take This Waltz” (gratulacje dla dystrybutora za tytuł zrozumiały dla każdego Polaka) ze świetną Michelle Williams. O... 79
  • Po prostu pięknie 30 wrz 2012, 12:00 Brytyjskie trio The xx nie schodzi z podium. Ich druga płyta „Coexist” jest równie dobra co debiut. 80
  • Tydzień kutury polskiej Jakuba Żulczyka 30 wrz 2012, 12:00 Daniel Olbrychski zagra w „Klanie”, zastępując tym samym Ryśka, który umarł był na serce. Olbrychski ma w serialu podrywać Grażynkę, czyli – dla niewtajemniczonych – wdowę po Ryśku. To wspaniała wiadomość.... 80
  • Muzyczny ranking Piotra Metza 30 wrz 2012, 12:00 Mala Mala in Cuba Brownswood Dubstepowy producent Mala z duetu Digital Mystikz pojechał na Kubę (wyposażony tylko w laptopa i sampler), by nagrać album. I nie potraktował tej artystycznej przygody powierzchownie ani arogancko – na... 81
  • Piotr Kofta wie, co czytać 30 wrz 2012, 12:00 Ciemność widoma. Esej o depresji William Styron przeł. Jerzy Korpanty, Świat Książki 2012 Z zewnątrz depresja wydaje się kaprysem i aktem słabości charakteru. Trudno o bardziej błędną interpretację. Depresja nie jest chwilowym... 81
  • Oświeceniowy kaganek 30 wrz 2012, 12:00 W „Kochanku królowej” ciekawy epizod z duńskiej przeszłości staje się uniwersalną opowieścią o władzy i cenie reform. 82
  • Co to jest muzyka 30 wrz 2012, 12:00 Piękną pamiątkę po Henryku Mikołaju Góreckim otrzymujemy od amerykańskiego chóru Los Angeles Master Chorale. 83
  • Twórca niespodzianek 30 wrz 2012, 12:00 „Moja praca to ciągłe poszukiwanie odpowiedzi”, mawia Dave McKean, brytyjski mistrz komiksu. Będzie gwiazdą Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w łodzi. 83
  • Gwiezdne wojny 30 wrz 2012, 12:00 Współczesna rywalizacja polityczna to walka nie tylko na programy, idee, pomysły na gospodarkę, to także walka na celebrytów. Świetnie pokazuje to kampania wyborcza w USA. Zarówno kandydat republikanów Mitt Romney, jak i obecny prezydent... 84
  • W obronie dyrektora 30 wrz 2012, 12:00 Kilka lat temu miałem na Śląsku z okazji Dnia Nauczyciela koncert dla pewnego zespołu szkół. Kilkanaście minut przed rozpoczęciem przyszła do garderoby pani dyrektor i powiedziała: – Panie Krzysztofie, mamy do pana prośbę, żeby... 84
  • Nie róbta, co chceta 30 wrz 2012, 12:00 Zarządzający funduszami – przynajmniej ci trzeźwo myślący (wbrew pozorom są jeszcze tacy) – nie stawiają wszystkiego na jedną, i to byle jaką, kartę. Z funduszem inwestujecie nie w jedną, przypadkowo wylosowaną spółkę,... 86
  • Plan na zarabianie 30 wrz 2012, 12:00 Sposobów pomnażania pieniędzy jest wiele. Każda z tych metod ma jednak wady i zalety. Dlatego decyzja inwestycyjna powinna być ostrożna i dobrze przemyślana. 87
  • Ryzyko pod kontrolą 30 wrz 2012, 12:00 Trzeba zachęcać Polaków do tego, by przed ulokowaniem pieniędzy dowiedzieli się czegoś więcej o tym, w co właściwie inwestują – mówi Krzysztof Tokarski, prezes zarządu TFI PZU. 88
  • Stawiamy na profesjonalizm 30 wrz 2012, 12:00 Konsekwentnie realizujemy nasze działania, nie jesteśmy agresywnymi graczami, którzy stawiają wszystko na jedną kartę – mówi Jacek Bartkiewicz, prezes zarządu Banku BGŻ. 89
  • Przede wszystkim klient 30 wrz 2012, 12:00 Koncentrujemy się teraz na budowaniu relacji z klientem, a nie – jak dotąd – na produkcie – mówi Philippe Marié, wiceprezes zarządu Credit Agricole Bank Polska i Senior Country Officer CA Polska. 90
  • W zdrowym ciele zdrowy duch 30 wrz 2012, 12:00 Zdrowie to jedna z naszych największych wartości. Dlatego ważne, by zagwarantować sobie takie ubezpieczenie, które zapewni nam jego pełną ochronę. 91
  • Okienne rewolucje 30 wrz 2012, 12:00 Jesień to ostatni dobry moment, by sprawdzić stan okien w mieszkaniu. Jeśli są stare lub nieszczelne, warto pomyśleć o ich wymianie. Bo kiepskie okna to główne źródło strat ciepła w naszych domach, a co za tym idzie – przyczyna tego, że płacimy spore rachunki za energię. 94
  • Dom jak termos 30 wrz 2012, 12:00 Sroga zima, wzrost kosztów ogrzewania, a przede wszystkim komfort przebywania w ciepłym domu, gdy świat przykrywa śnieg i lód – to powody, dla których o ociepleniu domu warto pomyśleć zawczasu. Jesień to ostatni dzwonek na podjęcie takiej decyzji. 100
  • Powikłany stan rzeczy 30 wrz 2012, 12:00 Kiedyś byłem specjalistą od szukania dziury w całym. Teraz szukam całego wśród dziur. 106

ZKDP - Nakład kontrolowany