Independence Day

Dodano:   /  Zmieniono: 
Do NATO wkroczyliśmy w małej mieścinie, gdzieś na środkowym zachodzie Stanów Zjednoczonych
Uroczystość przyjęcia do paktu nowych członków nie była specjalnie wystawna; na wielką fetę musimy poczekać do waszyngtońskich obchodów pięćdziesięciolecia sojuszu. Ale to właśnie Independence w stanie Missouri przejdzie do historii jako miejsce, gdzie faktycznie zakończyła się epoka Jałty.

Wprawdzie 12 marca nie będzie na razie w Polsce dniem świątecznym - jak zażartował minister obrony narodowej Janusz Onyszkiewicz - ale dla większości Polaków nie ulega wątpliwości, że tego dnia stało się coś niezwykłego, a data ta zostanie odnotowana w podręcznikach historii. Powitanie ministra spraw zagranicznych Bronisława Geremka powracającego z Independence zamieniło się w spontaniczną uroczystość. "Historia płatała nam figle, ale teraz dokonała się sprawiedliwość dziejowa: jesteśmy w NATO" - powiedział szef polskiej dyplomacji, demonstrując pióro, którym podpisywał protokoły o przystąpieniu Polski do Paktu Północnoatlantyckiego. Miniony weekend stał się świętem radości. Na Zamku Królewskim w Warszawie odbyła się okolicznościowa uroczystość z udziałem premiera, politycy i wojskowi uczestniczyli w mszy dziękczynnej odprawionej w katedrze polowej WP. Mniej oficjalny charakter miały festyny w kilku miastach Polski, m.in. w Poznaniu i Gdyni.
Świętowała także Praga i Budapeszt. Prezydent Czech pojawił się na Hradczanach na uroczystym przyjęciu okolicznościowym. "Wierzymy, że stając się członkami NATO, już nigdy nie będziemy przez nikogo okupowani" - powiedział Vaclav Havel, wskazując na zbliżającą się 60. rocznicę zajęcia Czechosłowacji przez hitlerowskie Niemcy. Dla Węgrów dzień wstąpienia do NATO zbiegł się z rocznicą wielkiego zrywu niepodległościowego Wiosny Ludów.
Najwięcej miejsca uroczystości oficjalnego przyjęcia nowych członków NATO poświęciły media w Warszawie, Pradze i Budapeszcie. Ale nie tylko. Transmisję z Independence przeprowadziły największe amerykańskie stacje telewizyjne, a opiniotwórcze tytuły prasowe w Stanach Zjednoczonych nie poskąpiły miejsca na skomentowanie tego wydarzenia. Nawet znany z niezbyt przychylnego Polsce stanowiska "The New York Times" napisał, że przyłączenie Polski, Czech i Węgier do NATO "symbolizuje powrót trzech narodów w środku Europy do cywilizacji europejskiej".


Miasteczko Independence w stanie Missouri przejdzie do historiijako miejsce, gdzie
zakończyła się epoka Jałty


Uroczystości w Independence odnotowała także Europa Zachodnia. W Wielkiej Brytanii przeważał rzeczowy ton komentarzy, a Brytyjczycy dostrzegli historyczne znaczenie rozszerzenia NATO dla Polski, Czech i Węgier. "Daily Telegraph" napisał: "Polacy witają NATO jak przyjęcie chrześcijaństwa".
Zainteresowanie rozszerzeniem Paktu Północnoatlantyckiego odzwierciedla stopień zaangażowania poszczególnych państw w ogólnoeuropejską politykę bezpieczeństwa. Dlatego też relacje i komentarze związane z tym tak ważnym dla nas wydarzeniem z trudem można było znaleźć w mediach francuskich. Nasi nowi sojusznicy z Paryża ledwie zauważyli to, co wydarzyło się w Independence. Telewizyjne wiadomości dwóch najważniejszych kanałów skwitowały wydarzenie krótkimi migawkami po ponad dwudziestu minutach programu. W komentarzu przeważał ton troski o to, czy nowi członkowie NATO są do swej roli właściwie przygotowani. Najważniejsze paryskie dzienniki nie czynią z rozszerzenia paktu święta, uważając, że to właściwie sprawa pomiędzy Ameryką a jej nowymi sojusznikami na wschodzie. Także Niemcy zwracają uwagę na fakt, że do sojuszu wkracza "proamerykańska" Polska. Złożenie podpisów w Independence nie uciszyło sceptyków rozszerzenia, którzy tak jak Reinhardt Mutz, zastępca dyrektora Instytutu Badań dla Pokoju i Polityki Bezpieczeństwa na uniwersytecie hamburskim, uważają, że "powracają problemy przezwyciężone w końcowym etapie zimnej wojny", a mocarstwo nuklearne, jakim jest Rosja, "będzie się teraz wstrzymywać przed konstruktywnym dialogiem i współpracą". Autorzy wielu komentarzy prasowych zauważają jednak pozytywne konsekwencje tego, że wschodni sąsiedzi RFN wstępują do NATO, co przyczyni się do wzrostu bezpieczeństwa na niemieckich granicach.
Entuzjazmu z powodu rozszerzenia NATO trudno było oczekiwać w Moskwie i w Mińsku. Rosjanie powtórzyli swoje negatywne stanowisko, a niektórzy politycy wytknęli wręcz byłym sojusznikom "popełnienie wielkiego błędu". Goszczący w Kijowie prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka w typowy dla siebie sposób wykorzystał okazję, by zadeklarować dalsze zacieśnienie współpracy z Rosją. Pocieszające dla nas jest jednak to, że jego ukraiński gospodarz bez przekonania odebrał propozycję włączenia Kijowa do "słowiańskiej wspólnoty".
Niebawem polska flaga pojawi się jeszcze na maszcie przed brukselską siedzibą NATO. Potem - już jako pełnoprawni członkowie sojuszu - weźmiemy udział w waszyngtońskich obchodach półwiecza sojuszu. Przystąpienie do największego paktu wojskowego współczesnego świata oznacza jednak nie tylko ciąg podniosłych uroczystości, a pióro ministra Geremka, którym składał podpis w Independence, nie jest czarodziejską różdżką. W najbliższych latach będziemy musieli udowodnić, że jesteśmy godnymi zaufania sojusznikami, których udział w NATO nie wynika jedynie - jak napisał komentator "Le Monde" - z "długu moralnego Ameryki". Rozpoczęte w poniedziałek ćwiczenia polskiej i niemieckiej marynarki wojennej - pierwsze ćwiczenia naszej armii w ramach NATO - przypominają, że nasze członkostwo w sojuszu powinno mieć przede wszystkim wymiar praktyczny.


Więcej możesz przeczytać w 12/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.