MENU

Wydarzenia - Polska
Warszawskie Muzeum Karykatury przygotowało prawdziwą gratkę dla miłośników teatru, ciętego dowcipu i wprawnej kreski. Na wystawie "Komedianci" na ponad trzystu rysunkach zostali przedstawieni artyści scen polskich ostatniego osiemdziesięciolecia. Sportretowali ich najwybitniejsi współcześni satyrycy. Głównym pomysłodawcą i współkuratorem ekspozycji jest Rudolf Gołębiewski, zasłużony działacz Związku Artystów Scen Polskich. To on zachęcił środowisko aktorsko-estradowe do wypożyczenia na wystawę swoich prywatnych zbiorów. W stworzonej w ten sposób swoistej galerii sław odnaleźć można przerysowane podobizny wielkich, chociaż niekiedy zapomnianych nazwisk, np. Ludwika Sempolińskiego, Aleksandra Bardiniego, Adolfa Dymszy, Kaliny Jędrusik, Bogumiła Kobieli czy Edwarda Dziewońskiego. Prace Wacława Lipińskiego, Edwarda Marszałka, Feliksa Topolskiego, Edwarda Lutczyna czy Jana Młodożeńca nie tylko tworzą wystawę rysunków karykaturalnych, lecz także demaskują u ulubieńców tłumów przywary, wady i niedociągnięcia natury. Kreska satyryka jest sprawiedli- wa. Żartobliwie i życzliwie dostrzega niedoskonałości w zazwyczaj ponętnej Katarzynie Figurze czy supermęskim idolu ostatnich lat Bogusławie Lindzie. W zamierzeniu organizatorów "Komedianci" mieli obalić obiegowy pogląd o nadwrażliwości gwiazd teatru, filmu i estrady, ich braku samokrytyki i dystansu wobec siebie. Wystawę można oglądać do 9 maja.
(ES)

"Beethoven i wielcy romantycy" - 31 marca pod takim hasłem rozpoczyna się III Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena, organizowany w ramach Festiwalu Kraków 2000. Pierwszy poświęcono wyłącznie Beethovenowi, na drugim jego twórczość umiejscowiono w kręgu pozostałych klasyków wiedeńskich: Haydna i Mozarta. W tym roku muzyka twórcy "Eroiki" zostanie porównana z kompozycjami tych, którzy pojawili się wkrótce po nim, czyli Feliksa Mendelssohna-Bartholdy?ego, Roberta Schumanna, Johannesa Brahmsa, a nawet Fryderyka Chopina. Na koncertach w Filharmonii Krakowskiej, Floriance, Teatrze im. J. Słowackiego oraz Sali Hołdu Pruskiego w Sukiennicach wystąpią wybitni artyści - wiolonczelista Boris Pergamenschikow, pianiści Cecile Licad, Pavel Gililov, Alexander Lon- quich i Barry Douglas, zespoły kameralne Auryn Quartet i Trio Fontenay oraz Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia, Deutsche Kammerakademie Neuss i Sankt Petersburg Hermi- tage Symphony Orchestra. Impreza potrwa do 3 kwietnia.
(DS)

Tegoroczny Międzynarodowy Dzień Teatru Opera Narodowa uczciła galowym koncertem w wykonaniu Chóru i Orkiestry Teatru Wielkiego - Opery Narodowej pod batutą jej szefa Jacka Kaspszyka. Wystąpiła Ewa Podleś, jedna z największych gwiazd polskiej wokalistyki, śpiewająca rzadko spotykanym głosem - kontraltem. W programie znalazły się nieczęsto wykonywane w Polsce znakomite dzieła muzyki rosyjskiej. Cykl wokalny Modesta Musorgskiego "Pieśni i tańce śmierci" to seria demonicznych scen ze śmiercią jako głównym bohaterem - w "Kołysance" śpiewa ona choremu dziecku, w "Serenadzie" przychodzi do konającej dziewczyny w postaci rycerza jej marzeń, w "Trepaku" tańczy z zamarzającym na polu chłopem, a w ostatniej pieśni jako wódz triumfuje na polu bitwy. Ewa Podleś stworzyła więc cztery przejmujące kreacje - te pieśni są jakby specjalnie napisane dla jej typu ekspresji. Artystka wystąpiła również w jednej części kantaty "Aleksander Newski" Sergiusza Prokofiewa na mezzosopran, chór i orkiestrę. Ten utwór powstał z muzyki do filmu pod tym samym tytułem w reżyserii Sergiusza Eisensteina. To wybitne dzieło, będące muzycznym epickim obrazem dawnej Rusi, nie nawiązuje jednak do epoki (XIII w.), ale przedstawia ją w wersji autorskiej. Taką pisało się kiedyś muzykę filmową. (DS)
W Muzeum Archidiecezji Warszawskiej przy współpracy Ambasady Szwajcarii w Polsce otwarto wystawę "Kultura opactwa St. Gallen". Patronat nad nią objęli kardynał Józef Glemp i Ivo Furer (biskup St. Gallen). Ekspozycję tworzą reprodukcje ksiąg, dokumentów i planów architektonicznych benedyktyńskiego klasztoru (oryginały od ponad tysiąca lat przechowywane są w bibliotece i archiwum St. Gallen). Dzięki nim można prześledzić historię i rozwój jednego z najważniejszych zachodnioeuropejskich ośrodków rozwoju sztuki i kultury duchowej. "Plan klasztoru St. Gallen to dokument, który w jedyny w swoim rodzaju sposób przedstawia wczesnośredniowieczny klasztorny mikrokosmos i to nie tylko w jego strukturze architektonicznej, ale i w sposobie życia. Sanktgalleńska kultura klasztorna obejmuje jednak także inne dziedziny, które chcemy zaprezentować" - pisze Werner Vogler, archiwariusz opactwa, w katalogu wystawy, którą w ciągu ostatnich lat obejrzało wiele tysięcy osób w krajach całego świata. Opactwo rozwinęło się ze skromnej pustelni, którą ok. 612 r. w Lesie Arbońskim (głuszy znajdującej się na południe od Jeziora Bodeńskiego) założył iryjski eremita Gall. Ponad sto lat później (ok. 719 r.) Aleman Otmar wzniósł na miejscu pochówku Galla klasztor. Z początków opactwa pochodzą najstarsze prezentowane eksponaty - pisma dokumentujące śluby pierwszych mnichów oraz darowizny dla nich. Do czasów współczesnych St. Gallen przetrwało jednak jako zabytek barokowy. Na planie z 825 r. zaznaczono dwie szkoły: wewnętrzną (dla mnichów) oraz zewnętrzną (w niej kształcono młodych szlachciców). Uczniów doskonalono w siedmiu sztukach wyzwolonych: gramatyce, dialektyce, retoryce, arytmetyce, geometrii, muzyce i astronomii. Benedyktyni z St. Gallen kultywowali i współtworzyli tradycję literacką. Notker Niemiec przetłumaczył na starowysokoniemiecki łaciński psałterz i dzieła filozofów starożytnych. W XV stuleciu na miejscu opactwa powstało państwo klasztorne. Kolejny rozkwit St. Gallen przeżywało między XVI a XVIII wiekiem. Pochodzące z tego czasu barokowa biblioteka oraz bazylika stanowią prawdziwy majstersztyk zachodnioeuropejskiej architektury sakralnej. W 1983 r. klasztor św. Gallusa wraz z bezcennymi zbiorami archiwalnymi wpisany został do katalogu UNESCO jako zabytek światowego dziedzictwa kultury. Część archiwizowanych od ponad tysiąca lat benedyktyńskich zbiorów prezentuje warszawska wystawa, którą można zwiedzać do połowy maja.
(ES)


KSIAŻKI
Lata sześćdziesiąte. Warszawa. Z jednej strony "pustostany w sklepach, tego nie ma, tamtego brak, remanent, zaraz wracam, panika zakupów", z drugiej zaś wspomnienie o pomarańczach przysyłanych przez dziadka z Izraela. Wakacyjna włóczęga po Polsce i obozy w Arteku. Wspomnienie o dziewczynie życia i "okazyjnym zaliczaniu panienek". Wszystko to przeplatane "Historią jednej znajomości" i niezapomnianym przeżyciem, jakim był koncert Rolling Stones w Sali Kongresowej. Tak właśnie zaczyna się opowieść o pokoleniu ?68 - "Grupy na wolnym powietrzu" Eli Barbura. Pozorna wolność, moralny niepokój i gra z pamięcią doprowadzają bohatera do zaskakujących wniosków. Jakich? Na to pytanie można odpowiedzieć tylko wtedy, gdy patrzy się na świat oczami Danka, Szmula i innych bohaterów książki.
(AW)
Okładka tygodnika WPROST: 14/1999
Więcej możesz przeczytać w 14/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0