Judymowie naszych czasów

Judymowie naszych czasów

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wbrew szumnym zapowiedziom reforma ochrony zdrowia została przygotowana wadliwie
W ubiegłym tygodniu lekarze Centrum Zdrowia Dziecka okupowali Mazowiecką Kasę Chorych. Zdecydowali się na ten desperacki krok, ponieważ zawiodły wszelkie inne sposoby wyegzekwowania pieniędzy na leczenie małych pacjentów. Przepisy i zasłaniająca się nimi biurokracja okazały się tak bezduszne i niemądre, że dalsze ratowanie zdrowia i życia dzieci pochodzących spoza województwa mazowieckiego zagroziło centrum bankructwem. Inne niż mazowiecka kasy chorych nie chciały regulować należności za leczenie swoich pacjentów. Pieniądze trzeba im było wydzierać niemalże z gardła, zupełnie tak, jakby te instytucje zostały powołane do utrudniania, a nie ułatwiania leczenia.
Trudno o lepsze potwierdzenie, że wbrew szumnym zapowiedziom mechanizmy reformy ochrony zdrowia zostały przygotowane wadliwie. Mogą sobie piewcy reformy mówić, co chcą, ale skoro możliwe są takie skandale, to ich dzieło niewiele jest warte. Tarcia i nieporozumienia można było zrozumieć w pierwszych tygodniach funkcjonowania nowych rozwiązań. Cóż jednak wart jest mechanizm, który im dłużej pracuje, tym bardziej się zacina?
Reforma ochrony zdrowia miała zagwarantować naj- nowocześniejsze standardy leczenia. Tymczasem wielu ludziom, w pierwszej kolejności słabym i biednym, utrudniła drogę do przyzwoitej, na miarę postępu medycyny, opieki lekarskiej. Stało się tak dlatego, że ugrupowania rządzące krajem przeznaczyły na ten cel zbyt mało pieniędzy. A z próżnego - wiadomo - nawet Salomon nie naleje. W tej sytuacji, broniąc się przed krachem finansowym, kasy chorych jak mogą utrudniają dostęp do specjalistycznych, a zarazem najkosztowniejszych metod leczenia. Właśnie takich, jakie świadczy Centrum Zdrowia Dziecka. W ten oto sposób pomoc lekarską kroi się na miarę nie XXI, lecz XIX wieku. Tak jak wówczas, cuda medycyny stają się dostępne jedynie dla zamożnych. Reszta będzie musiała się kontentować najtańszymi sposobami leczenia, lekarze zaś zmierzą się z dylematami opisanymi przed wiekiem przez Żeromskiego. Śladem doktora Judyma będą musieli wybierać pomiędzy karierą w nowoczesnych klinikach dostępnych dla bogaczy a niesieniem elementarnej pomocy najbardziej potrzebującym.
Aby tak ponura perspektywa nie stała się faktem, należy jak najszybciej zmodyfikować bezduszne przepisy. Zanim do tego dojdzie, trzeba wspierać Judymów naszych czasów, takich jak lekarze z Centrum Zdrowia Dziecka, którzy w obronie pacjentów gotowi są stosować najbardziej radykalne formy protestu.
Więcej możesz przeczytać w 17/1999 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0