Próba rynku

Próba rynku

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zmiany kapitałowe w RMF FM, Radiu Zet i "Rzeczpospolitej"
Czterej członkowie Krakowskiej Fundacji Komunikacji Społecznej, właściciela radia RMF FM, ze zdziwieniem przyjęli wiadomość o sprzedaży przez zarząd fundacji 51 proc. udziałów stacji spółce Broker. "Do sprzedaży doszło bez naszej wiedzy i zgody" - napisali w liście do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. O transakcji nie wiedział także Stanisław Handzlik, wiceprzewodniczący zarządu fundacji. W tej samej sprawie wystosowano jeszcze dwa pisma: wniosek do prokuratury zarzucający działanie na szkodę fundacji i prośbę do ministra kultury, by przeprowadził kontrolę "w celu wyjaśnienia, czy zarząd, a w szczególności członkowie tego zarządu Stanisław Tyczyński i Marek Jodłowski, nie działają na szkodę fundacji".

Stanisław Tyczyński, prezes zarządu fundacji, sprzedał udziały Brokerowi, czyli firmie, w której ma 50 proc. udziałów. Tym samym przejął kontrolę nad radiem, gdzie zresztą pełni funkcję prezesa. Zwolennicy zmian własnościowych nie widzą powodu do wszczynania alarmu: o sprzedaży zdecydowali dwaj z trzech członków zarządu, więc wszystko odbyło się lege artis. - Jeśli ktoś ma moralne prawo do RFM FM, to właśnie jego twórca Stanisław Tyczyński - tłumaczy jeden z nich. - Problemem jest to, że trzeci członek zarządu nie wiedział nawet o transakcji - ripostują przeciwnicy. Przejęcie kontroli nad stacją poprzedziły staranne przygotowania. Już dwa lata temu część usług powierzono kilku spółkom spoza rozgłośni. Ten manewr pozwolił na obniżenie wartości radia, a tym samym wartości udziałów fundacji. Spółki zewnętrzne obsługują księgowość, masowe imprezy, dyskoteki. Najlepszy interes zrobiła firma Broker, handlująca czasem reklamowym stacji. W ubiegłym roku zmieniono prezesa tej spółki, na początku tego roku zmienił się właściciel - głównym udziałowcem został Stanisław Tyczyński. Tak odmieniony Broker wykupił - za pieniądze zarobione dzięki obsłudze radia, czyli kosztem fundacji - większość udziałów w RMF FM. W uzyskaniu pełnej kontroli nad radiem przeszkadza jednak koncesja przyznana w 1994 r. Jej właścicielem jest fundacja, a punkt 10. umowy gwarantuje niezbywalność własności do czasu wygaśnięcia koncesji, czyli do 2001 r. - choćby nawet doszło do zmian własnościowych. Nowi udziałowcy RMF FM skierowali więc do KRRiTV prośbę o zmianę tego zapisu. - Poprosiliśmy o opinię naszych prawników. Nie znaleźli żadnych uchybień: stacja przedstawiła wszystkie dokumenty, o które prosiliśmy - tłumaczy Andrzej Zarębski, członek KRRiTV. Rada doprowadziła też do spotkania zwaśnionych fundatorów: na 1 maja wyznaczono posiedzenie fundacji. Do tego czasu KRRiTV nie będzie podejmowała żadnych decyzji. Krajowa rada ma już za sobą dylematy związane ze zmianami własnościowymi w Radiu Zet. Właścicielem stacji i koncesji jest spółka Eurozet. Do niedawna 62,6 proc. udziałów w tej spółce miały żona i córka Andrzeja Woyciechowskiego, nieżyjącego twórcy rozgłośni. Pozostałe udziały należały do firmy EDI, francuskiego radia pomagającego Zetce. Na początku tego roku spadkobierczynie sprzedały część udziałów i nie dysponują już większościowym pakietem: 2,6 proc. trafiło do EDI, 5 proc. - do spółki Manaco, utworzonej przez menedżerów radia, a kolejne 9 proc. objął Holding Kanoko, kontrolowany przez EDI. KRRiTV zaakceptowała zmiany: EDI nadal posiada mniejszościowy udział: kontroluje 49 proc. Eurozetu. - Nie ma obaw, iż rozgłośnię przejmie zagraniczny partner - tłumaczą członkowie rady. - Jest natomiast szansa, że dzięki tej transakcji Zetka zyska dodatkowe fundusze na rozwój. Nie wiadomo natomiast, kto będzie w przyszłości właścicielem "Rzeczpospolitej", gazety, która straciła w ostatnim czasie część czytelników. W tej chwili 51 proc. udziałów w będącej wydawcą dziennika spółce Presspublica ma norweska Orkla, pozostałe 49 proc. - Państwowe Przedsiębiorstwo Wydawnicze Rzeczpospolita. Ministerstwo Skarbu Państwa zdecydowało, że nadszedł czas, by przekształcić PPWR w jednoosobową spółkę skarbu państwa, co ma być pierwszym krokiem ku prywatyzacji. Ta zmiana daje ministrowi skarbu większą kontrolę nad dziennikiem - może na przykład wpływać na obsadę stanowiska redaktora naczelnego (w przedsiębiorstwie państwowym decyduje o tym rada pracownicza). - Dlaczego spośród 2 tys. przedsiębiorstw państwowych czekających na prywatyzację wybrano właśnie "Rzeczpospolitą"? Nie chodzi o prywatyzację, lecz o przejęcie gazety przez RS AWS! Bój toczy się o kontrolę nad dziennikiem przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi - argumentują obrońcy status quo. Ministerstwo Skarbu Państwa ripostuje, że formuła przedsiębiorstwa państwowego jest anachronizmem. "Komercjalizacja przedsiębiorstwa państwowego nie może być oceniana jako zamach na jego niezależność. W ciągu ponad dziewięciu lat takich "zamachów" dokonano bowiem w Polsce aż 1729" - stwierdził niedawno publicznie Emil Wąsacz, minister skarbu.
Więcej możesz przeczytać w 17/1999 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0