Pieniądze na żużlu

Pieniądze na żużlu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy speedway staje się polskim sportem narodowym?
Najlepsi żużlowcy za podpisanie kontraktu z nowym klubem inkasują ponad 200 tys. zł. Roczne budżety najlepszych drużyn przekraczają milion dolarów. Polski żużel uwodzi dziś kibiców i biznesmenów. - Przez pół zimy tęskniłem za tym smrodem. Od lat żyję z futbolu, ale na dźwięk żużlowych maszyn dostaję gęsiej skórki - mówi Zbigniew Boniek nazywają- cy siebie wielkim fanem speedwaya. - Od tego sportu nie można się uwolnić. Odwiedzanie ryczących stadionów jest dla wielu Polaków świętem, starannie kultywowaną tradycją - przekonuje Łukasz Adaś, prowadzący jeden z wielu żużlowych serwisów w Internecie. - Metanol, którym zawodnicy napełniają baki maszyn, działa na nas jak narkotyk i nie pozwala zapomnieć o tej pasji - przyznaje Andrzej Rusko, szef pierwszoligowego klubu z Wrocławia.
Polski żużel jest zjawiskiem wyjątkowym. Bije rekordy popularności, tworzy nowy model rodzinnego kibicowania, kreuje sportową subkulturę i specjalistyczny język. Przestaje być także sportem odległym, lekceważonym i niezrozumiałym. Dzięki telewizji walczy o nowych widzów, kusi sponsorów, zyskuje szacunek nawet największych krytyków. Na sportowym rynku speedway szuka dla siebie miejsca w czołówce. Czy z prowincjonalnej dyscypliny uprawianej zaledwie przez kilkuset zawodników przerodził się w poważną konkurencję dla futbolu i koszykówki? Czy w tym roku miłośnicy żużla doczekają się polskiego mistrza świata?
Prawa do transmisji meczów pierwszej ligi żużla wykupiła kodowana Wizja TV, zasilając poważnymi kwotami budżety pierwszoligowców. Jedna z rzeszowskich firm organizuje wycieczki dwupłatowcem na wyjazdowe mecze miejscowej drużyny. Dobrze zorganizowane zespoły zatrudniają rzeczników prasowych, specjalistów od public relations i marketingu. Koniunkturę napędzają wydawnictwa i fachowe magazyny, które drukują nawet miłosne listy adresowane do najlepszych zawodników. Polski żużel dba o wizerunek wyrobów cukierniczych, płynu do zmywania naczyń, telewizorów, makaronu, paneli podłogowych, kleju do glazury, oleju silnikowego, a przede wszystkim piwa. Co przyciąga sponsorów z tak różnych branż?
Inaugurację tegorocznych rozgrywek drugiej ligi oglądało w Opolu 7 tys. osób, a wielu rozczarowanych brakiem miejsc stało pod bramą stadionu. Występ teamu z Rybnika śledziło więcej kibiców niż piłkarskie mecze bezkonkurencyjnej w kraju Wisły Kraków, stołecznej Legii, Pogoni czy Górnika Zabrze. W drugi weekend kwietnia pięć spotkań pierwszej ligi żużlowej oglądało łącznie ponad 50 tys. osób. O takiej frekwencji na trybunach prezesi z futbolowej ekstraklasy nawet nie marzą. Żużlowi menedżerowie z Anglii - będącej kolebką "czarnego sportu" - śledzą prasowe relacje z Polski i przecierają oczy ze zdumienia. Ich kluby mogą mówić o szczęściu, gdy na trybunach zasiądzie trzy tysiące osób. Nawet występy najlepszych ogląda średnio 1,2 tys. widzów. Mecze w zachodnich ligach zastępują często kibicom popołudniowy piknik na przedmieściach. Tymczasem żużel w Polsce jest happeningiem z tysiącami fanów i pokazem sztucznych ogni, poważnym przedsięwzięciem marketingowym, a niekiedy sprawą honoru - jak podczas derbów Pomorza, gdy spotykają się zespoły z Bydgoszczy i Torunia. - Mamy licznych i wiernych fanów, sponsorzy nie skąpią pieniędzy, a stacje radiowe i prywatne telewizje zabiegają o transmisje. Nie stanowimy jednak konkurencji dla piłki nożnej. Oba sporty funkcjonują niezależnie od siebie, mają innych kibiców i nie wchodzą sobie w drogę. Czasem tylko denerwuje nas to, że skompromitowanemu futbolowi poświęca się więcej uwagi niż żużlowcom odnoszącym sukcesy - mówi Tomasz Gollob, w ubiegłym roku trzeci zawodnik świata.


Żużel w Polsce to happening z udziałem tysięcy fanów, ale także poważne przedsięwzięcie marketingowe

Trudno być wobec żużla obojętnym. Krytycy zarzucają tej dyscyplinie monotonię. Czterech facetów jeździ na maszynach bez hamulców, zawsze w lewo i zawsze cztery okrążenia, choć najczęściej wszystko rozstrzyga się już na pierwszym zakręcie. Męczy ich hałas podrasowanych silników i zapach metanolu zmieszanego z olejem. Nie akceptują też nieczystej gry. Tego, że gospodarze mogą przygotować tor "pod swoich" i dlatego zdecydowana większość pojedynków kończy się porażką gości.
Miłośnicy żużla ostro odpierają te ataki. - Nie ma drugiego sportu, który tak jak speedway działa na trzy zmysły: wzrok, słuch i węch. Dlatego właśnie żużel podnieca nie tylko mężczyzn, ale pasjonuje całe rodziny - zauważa Boniek. - Na meczu piłkarskim można niekiedy zasnąć. Podczas pojedynków żużlowców - nigdy. Mamy najbardziej prestiżową i najbogatszą ligę świata. Kibice mogą zobaczyć w akcji największe gwiazdy, poprosić o autograf żużlowych Michaelów Jordanów - mówi Wiesław Wilczyński, prezes Polonii Piła. - Emocje są dozowane co kilka minut. Wyjazd z parku maszyn, przygotowanie do biegu traktowane ze swoistą celebrą, po chwili oparcie przednich kół o taśmę, ryk maszyn, start, pierwszy łuk i jazda na prostej z prędkością ponad 80 km na godzinę. Każdy wyścig trwa tylko minutę i jest osobnym spektaklem porywającym trybuny.
Wynalazcą żużla był John Hoskins, Nowozelandczyk, który na początku lat 20. w Australii zorganizował z okazji wystawy rolniczej wyścigi motocykli na owalnym torze. Pomysłem Hoskinsa zarazili się Anglicy, którzy wkrótce sformułowali przepisy i zorganizowali ligę żużlową. W Polsce pierwsze zawody odbyły się w 1930 r. w Poznaniu (Dirt Track na boisku Sokoła) i w Mysłowicach (na specjalnie przygotowanym 800-metrowym torze). Sześć lat później na stadionie Wembley w Londynie ścigano się już o tytuł mistrza świata. W latach 60. w światowej czołówce zaczęli się pojawiać Duńczycy, Polacy i Szwedzi. Wielką sławę zdobyli Nowozelandczycy Ivan Mauger i Barry Briggs, a na trybunach zasiadało niekiedy sto tysięcy widzów. Podczas zawodów na Stadionie Śląskim w Chorzowie w 1973 r. mistrzem świata został Polak - Jerzy Szczakiel.
Dzisiejszy sport żużlowy stał się w Polsce poważnym biznesem. Klub chcący się utrzymać w pierwszej lidze i z powodzeniem walczyć o punkty musi w sezonie mieć do dyspozycji 2-2,5 mln zł. Bez takich środków nie ma po co wyjeżdżać na tor. Gdy drużyna myśli o walce z czołówką, powinna namówić inwestora na wydanie kolejnego miliona złotych. Żużlowcy szczycą się jednak tym, że głównym sponsorem ich dyscypliny są kibice, którzy kupując bilety, zasilają kasy kwotami stanowiącymi 30-
50 proc. rocznego budżetu. Menedżerowie mogą dzięki temu spełniać rosnące wymagania sportowców. W polskiej lidze zawodnicy otrzymują za zdobyty punkt dwu-, trzykrotnie więcej niż w krajach zachodnich. Rosną też kwoty transferów. Przed obecnym sezonem Pegro Gorzów zapłaciło za Rafała Okoniewskiego 600 tys. zł, WTS Wrocław wydał na Jacka Krzyżaniaka 435 tys. zł, Krzysztof Pecyna kosztował Wybrzeże Gdańsk
300 tys. zł. - Trochę za bardzo szalejemy, rozpuszczamy naszych zawodników, płacąc im coraz więcej - ocenia Andrzej Rusko. Najlepsi obcokrajowcy za występ w meczu otrzymują od 6 tys. DM do 10 tys. DM, słabsi zadowalają się 3-5 tys. DM. Ile w rzeczywistości zarabiają gwiazdy żużla?
Mniej niż można przypuszczać. Są jak bokserzy, którym daje się miliony dolarów, a później odbiera połowę na opłacenie menedżerów, trenerów, lekarzy, promotorów, partnerów sparingowych. Żużlowy motocykl po niezbędnym podrasowaniu przez specjalistów wart jest 25-30 tys. zł. Najlepsi mają od pięciu do siedmiu maszyn. Niektórzy zużywają dwa silniki podczas meczu. Opony, części, godziny pracy mechaników - większość zawodników musi się martwić o to sama. Klub płaci im za wyniki, a te - jeśli żużlowcy jeżdżą na twardym, łatwym torze - w 70 proc. zależą od jakości i przygotowania sprzętu. - Za zwycięstwo w prestiżowych zawodach z cyklu Grand Prix zawodnik może otrzymać
10 tys. USD. Jeśli ma się szczęście i sprzęt się nie sypie, taka nagroda pokryje koszty przygotowań i startu - mówi Władysław Gollob, ojciec najlepszego polskiego zawodnika. - Nie dziwi więc to, co powiedział mi niedawno Marvin Cox. Wyznał, że na starty w Grand Prix po prostu go nie stać.
Więcej możesz przeczytać w 17/1999 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0