Przesilenie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dymisja Komisji Europejskiej zachęciła do podjęcia ruchów radykalnych. Im prędzej one nastąpią, tym lepiej
"W przyszłym tygodniu nie może być przesilenia. Mam już wypełniony kalendarz"
Henry Kissinger


A jednak - pomimo wypełnionych kalendarzy - będzie przesilenie. Grupowa dymisja Jacques?a Santera i dziewiętnastu pozostałych komisarzy nie może czekać, aż Unia Europejska upora się z Agendą 2000. Program odbywającego się w tym tygodniu szczytu berlińskiego uzupełniony będzie choćby nieformalnie o punkt zatytułowany "co dalej z komisją".
Unia padła ofiarą odkładania problemów na później. Od wielu lat europejskim obywatelom doskwierał "deficyt demokratyczny". Przejawiał się on w misternej, ale mało przejrzystej strukturze instytucji, przenikaniu się kompetencji i złożoności procedur. Ujawniony przez dziennikarzy wypadek nieprawidłowości był jedynie wyrwaniem zawleczki z granatu, który musiał kiedyś wybuchnąć. Na szczęście siła rażenia tego granatu nie była tak duża, by zniszczyć proces europejski, lecz wystarczająca do rozpoczęcia kuracji. Pierwsze doniesienia wskazywały na masowość korupcji, nie oszczędzały niemal nikogo z członków Komisji Europejskiej. Urodzona przez górę mysz w gruncie rzeczy ograniczyła się do pani Edith Cresson, ale dla dziennikarskich kotów dobra i taka mysz. W ten sposób otwarta została droga do działań niepozorowanych, które na dłuższą metę powinny przynieść lepsze niż dotychczas rozwiązania. Dymisja zachęciła do podjęcia ruchów radykalnych i im prędzej one nastąpią, tym lepiej dla wszystkich.
Niestety, od dłuższego czasu odkładane na później były też inne problemy. Agenda 2000 należy do katalogu spraw nie załatwionych, choć od dawna pilnych. Obiektywna trudność znalezienia kompromisu oraz kalkulacje odnośnie siły przebicia kolejnych prezydencji przesunęły rozstrzygnięcie do ostatniego momentu. Dalsza zwłoka sprowadziłaby na Unię Europejską geometryczny przyrost kłopotów. Kończąca się wkrótce kadencja Parlamentu Europejskiego, napięty kalendarz negocjacji akcesyjnych, a przede wszystkim coraz mniej efektywny budżet unii - wszystko to spada na głowę dzierżącego właśnie funkcję szefa piętnastki Schrödera.
Można sobie wyobrazić optymistyczny scenariusz, choć jak zwykle "wszystko zależy od kadr". Niemiecki kanclerz uzyskał właśnie względną swobodę manewru. Dymisja Lafontaine?a bardziej by go chyba ucieszyła jesienią zeszłego roku, ale i teraz stanowi dla niego szansę swobodniejszego ukształtowania polityki własnego gabinetu. Oczywiście pod warunkiem, że nie tylko formalnie potwierdzi przywództwo we własnej partii. Klasyczna logika polityczna każe w takiej sytuacji rozglądać się za spektakularnym sukcesem, bo nic bardziej niż sukces nie dodaje atutów politykowi. I oto stanęła właśnie przed Schröderem szansa szczytu berlińskiego. Udana operacja ratownicza przeprowadzona w intensywniejszym niż zwykle świetle jupiterów, łącząca dopięcie Agendy 2000 z ofensywnym przejściem przez kryzys komisji - oto zadanie dla polityka wielkiego formatu. Ten sukces otwarłby przed Schröderem możliwość wstąpienia na adena- uerowski "dywan". Nadałby mu kaliber opatrznościowego polityka na scenie europejskiej i zarazem utwierdziłby jego przywództwo w SPD i Niemczech.
Do szczęścia potrzeba kilku rzeczy. Potrzebne jest zaklepanie rysującego się od jakiegoś czasu - choć przecież wciąż tu i ówdzie kontestowanego - kompromisu wokół Agendy 2000. Kulawy kompromis od razu odebrałby blask oczekiwanemu sukcesowi. W wypadku Komisji Europejskiej potrzebne jest rozwiązanie całościowe i trwałe, a nie tymczasowa fastryga. Kluczem będzie kandydat na nowego przewodniczącego komisji. W powszechnym oczekiwaniu powinna to być silna osobowość, zdolna do sprostania historycznemu wyzwaniu. Wyzwaniu do przezwyciężenia deficytu demokratycznego, ale także wyzwaniu do rozszerzenia. Bez aury kryzysu prawdopodobne byłoby dalsze odkładanie odpowiedzialności i decyzji. Obie sprawy dotyczą nas bezpośrednio i w obu nasze szanse związane są z efektem dziejącego się na naszych oczach przesilenia. Śledźmy więc Berlin.
Więcej możesz przeczytać w 13/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.