Wprost od czytelników

Wprost od czytelników

Dodano: 
Dobrotliwy chichot niebios
"Dobrotliwy chichot niebios" ("Salonowiec", nr 9) przekłada się na żałosną egzystencję wielu ludzi końca XX w. Zwłaszcza gdy do wymienionej przez Piotra Moszyńskiego - a głoszonej przez "bezdzietnych i bezżennych starszych panów, którzy nigdy nie ponosili odpowiedzialności za rodzinę i jej szczęście" - totalnej abstynencji osób żyjących w związkach niesakramentalnych dodamy na przykład zaburzenia psychiki i osobowości spowodowane masturbacją, negatywny wpływ stosunków przedmałżeńskich na rozwój osobowy małżonków, niszczące (biologicznie, psychicznie i społecznie) działanie środków antykoncepcyjnych, zalecaną zmianę orientacji lub "leczenie" osób zorientowanych homoseksualnie czy negowanie sensu wprowadzenia do szkół wiedzy o życiu seksualnym człowieka - przedmiotu traktowanego jako zamach na prawo rodziców do wychowywania własnych dzieci. Jak się to wszystko ma do współczesnych nauk o człowieku i społeczeństwie oraz do realiów codzienności, prawie wszyscy wiedzą. Także owi panowie, którzy zmienią pogląd na "te sprawy" dopiero wtedy, gdy nikt już nie będzie ich słuchał albo kiedy sami będą mieli żony i dzieci, albo też kiedy dostrzegą w tym interes. .

DARIUSZ ZUB Zalesie


Śmiechu warte
Myślę, że z opinią o Polakach na świecie nie jest tak źle ("Śmiechu warte", nr 10). W czasie studiów pracowałem jako kominiarz w Austrii, między innymi w domu, którego właścicielka była pracownikiem naukowym Uniwersytetu Wiedeńskiego. Pewnego dnia powiedziała mi, że Polacy to najbardziej kulturalny naród świata. Nigdy tego nie zapomnę. Sądzę, że w każdym społeczeństwie są "bałaganiarze, flejtuchy i pijacy", ale także ludzie, którzy nie przynoszą ujmy swojej narodowości. Myślę, że Polacy nie muszą się czuć w żaden sposób gorsi. Jeśli zaś my sami twierdzimy, że jesteśmy mniej kulturalni, nie dziwmy się, że inni tak o nas piszą.

ROBERT LUTY Kraków


*
nMówiąc o dowcipach na temat Polaków, należy zaznaczyć, że są one odbierane przez tę część społeczeństwa niemieckiego, której polski odpowiednik stanowi grupa ludzi zaśmiewających się z kawałów dotyczących Rumunów, Niemców czy Rosjan. Do takich właśnie osób adresowany jest program Haralda Schmidta, charakteryzujący się dowcipem balansującym na granicy dobrego smaku. Harald Schmidt nie upodobał sobie Polaków w jakiś szczególny sposób. Parę miesięcy temu głośna była sprawa Jürgena Klinsmanna, który zaskarżył Schmidta do sądu za niewybredne żarty na jego temat. Dowodzi to, że obiektem złośliwości autora programu może być każdy, zarówno lubiani i popularni Niemcy, jak i Polacy. Fakt, że część Polaków przyjeżdżających do Niemiec jeździ samochodami klasy europejskiej, nie jest pijana, a w sklepach nie zachowuje się jak wystraszona wycieczka Bóg wie skąd, nikogo nie dziwi - wszak to norma. Niestety, uwagę przykuwa ta druga część, bardziej "egzotyczna" i to widok tych ludzi kształtuje poglądy Niemców na nasz temat.

PIOTR ZGORZYŃSKI Dietzenbach (Niemcy)
Okładka tygodnika WPROST: 13/1999
Więcej możesz przeczytać w 13/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0