Szklana pogoda

Szklana pogoda

Dodano: 
Rozmowa z MARIE FREDRIKSSON i PEREM GESSLEM z grupy Roxette
Roman Rogowiecki: - Na rynku muzyki pop i listach przebojów osiągnęliście już niemal wszystko. Po grupie ABBA staliście się kolejnym flagowym zespołem szwedzkim. Co w takiej sytuacji motywuje was do dalszej pracy?
Per Gessle: - Za każdym razem, kiedy kompletujemy repertuar, zależy nam, aby nasze piosenki zawędrowały na czołówki list przebojów. Satysfakcjonują nas wyłącznie utwory, które stają się popularne i zostają docenione - w przeciwnym razie nagrywanie przypominałoby pisanie do szuflady. Chcielibyśmy, aby również nowa płyta "Have a Nice Day" spodobała się naszym fanom na całym świecie. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego albumu. Nagrywaliśmy go po dłuższej przerwie, a w ciągu ostatnich lat napisaliśmy 40 utworów. Przygotowując piosenki do tego albumu, mieliśmy więc z czego wybierać - to była komfortowa sytuacja.
- Stany Zjednoczone to największy, ale jednocześnie najbardziej nieprzewidywalny rynek muzyczny na świecie. Wy podbiliście ten kraj, umieszczając kolejno cztery piosenki na pierwszych miejscach list przebojów.
PG: - Rzeczywiście, Ameryka jest największym rynkiem muzycznym świata. Ponadto pracuje tam najwięcej utalentowanych artystów. Aby podbić Stany Zjednoczone, potrzebne jest głównie szczęście; trzeba bowiem stylem i treścią trafić w aktualne gusty i oczekiwania publiczności.
- Składankę swoich hitów żartobliwie zatytułowaliście "Nie nudźcie, zagrajcie refren", a wasze wideoklipy obfitują w zabawne scenki. Jaki rodzaj humoru jest wam najbliższy?
PG: - Przede wszystkim odpowiada nam humor angielski. Podziwiamy na przykład Monty Pythona, ale również błyskotliwe żarty Groucho Marxa czy żartobliwe, a zarazem inteligentne teksty Oskara Wilde?a. Oprócz nich na świecie jest wielu świetnych komików - nie myślę w tej chwili o Billu Clintonie.

Roxette - szwedzki duet; powstał jesienią 1985 r. w Halmstad. Takie utwory, jak "Never Ending Love", "Goodbye to You", "Soul Deep", "It Must Have Been Love", pełne uroku i wykonywane w bardzo ekspresyjny sposób, szybko zdobyły popularność w Szwecji. Po prezentacji w 1988 r. w prowincjonalnej amerykańskiej rozgłośni grupa zdobyła popularność również na świecie. Wydała m.in. "Pearls of Passion" (1986 r.), "Dance Passion" (1987r.), "Look Sharp" (1988 r.), "Joyride" (1991 r.). Najnowsza płyta Roxette nosi tytuł "Have a Nice Day".

- Prawie wszystkie wasze utwory mają wydźwięk optymistyczny?
PG: - Jesteśmy bardzo pozytywnie nastawieni do życia. Nawet w smutnych piosenkach zawsze pojawia się ciepły akcent. Nigdy nie chcieliśmy być introwertykami, którzy zgłębiają własne dusze. Oczywiście, zdarza się to nam w życiu prywatnym, ale nie w twórczości. Ponadto w naszych tekstach często pojawia się element zabawy, na przykład gry słowne.
- Najnowszą płytę w dużej mierze spopularyzował wideoklip do piosenki "Wish I Could Fly". Czy napisanie scenariusza i realizację teledysków zawsze powierzacie jednemu reżyserowi - Jonasowi Akerlundowi - czy sami również ingerujecie w ich treść i formę?
PG: - Zawsze z Jonasem dyskutujemy na temat wideoklipu, a decyzje podejmujemy wspólnie. Liczą się nawet drobne pomysły mające wpływ na poszczególne ujęcia w filmie. Tym razem Jonas sugerował na przykład, aby podczas kręcenia zdjęć wykorzystać tzw. światła-szperacze. Ja zaproponowałem tonację czerwieni w tle - ta koncepcja świetnie się sprawdziła.
- Czy lubicie sprawdzać własne predyspozycje aktorskie, występując w tele- dyskach?
Marie Fredriksson: - Per wręcz tego nienawidzi. Natomiast ja lubię klipy i kocham aktorstwo. Bardzo imponują mi osoby mające takie zdolności. Kiedy byłam dzieckiem, marzyłam o tym, żeby zostać aktorką. Dziś bardzo lubię współpracować z Jonasem. On potrafi wydobyć ze mnie najlepsze cechy i podbudowuje moją wiarę we własne możliwości.
- Śpiewacie wyłącznie piosenki własnego autorstwa, angażujecie stałego producenta i niezmienne grono szwedzkich muzyków. Czy to przejaw lokalnego patriotyzmu?
PG: - Zależy nam na osobistym charakterze utworów. Chcemy również, aby miały sztokholmski styl, a to możemy osiągnąć dzięki współpracy z producentem, reżyserem wideoklipów, muzykami oraz grafikami, którzy pochodzą ze Szwecji.
- Poznaliście się w 1979 r., a więc w tym roku obchodzicie dwudziestolecie znajomości.
MF: - Przez ten czas nauczyliśmy się cenić naszą przyjaźń, a także słuchać siebie wzajemnie - to chyba przepis na zgodną i owocną współpracę.
Okładka tygodnika WPROST: 13/1999
Więcej możesz przeczytać w 13/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0