Pieskie życie schronisk

Pieskie życie schronisk

Na niekontrolowanych i źle funkcjonujących schroniskach gminy tracą rocznie około 100 mln zł. W zamian mają spokój. A schroniska robią dobry biznes.

Gminom zależy tylko na tym, żeby bezdomne zwierzęta zniknęły z ulic. Schroniskom, – żeby na tych bezpańskich psach zarobić. Zysk wylicza się prosto: im więcej przyjętych zwierząt, tym więcej pieniędzy z gminy. Zwłaszcza kiedy rzeczywisty stan różni się od tego w ewidencji. Tak poza kontrolą urzędników ze schronisk wyparowały tysiące psów. Czasem schroniska same wyłapują zwierzęta. Czasem w umowach między nimi a gminami pośredniczy hycel. Często też, co pokazał najnowszy raport NIK, hycel, mimo że nie dysponuje porozumieniem z żadnym schroniskiem, sam podpisuje umowę z gminą. Samorządy tego nie sprawdzają.

Jak zarabia się na bezdomnych psach i kotach? Możliwości jest kilka. Na przykład cudowne rozmnożenie psów polega na wypuszczeniu psa złapanego na terenie jednej gminy w innej i pobraniu w obu gminach pieniędzy za odłowienie. To może być nawet 3 tys. zł za psa. Na każdym odłowionym zwierzaku zarabia hycel i schronisko. Tym prywatnym opłaca się utrzymywać bałagan w ewidencji, bo im większa różnica między stanem realnym a papierowym, tym większy zysk. Schroniska więc jak najniższym kosztem przetrzymują psy. Czasem, jak w Chrcynnie, pozwalają im się wzajemnie eliminować. Czasem same je po cichu mordują, jak w Krzyczkach, gdzie 80 martwych psów znaleziono zakopanych pod bramą schroniska. Właściciel tłumaczył, że to nie jego. I nie było sposobu, by mu wymordowanie zwierząt udowodnić. Dostał wprawdzie wyrok, ale za przekręty finansowe i fałszowanie dokumentów.

Wykazanie, że schronisko zabija zwierzęta, jest praktycznie niemożliwe, bo nikt nie kontroluje systemu czipowania. Hycel odławia kilka psów. Do schroniska trafia jeden i dostaje czipy za wszystkie. Pozostałe w najlepszym razie są wypuszczane w innej gminie i ponownie odławiane. Ale częściej po prostu znikają. Gmina się o nie nie upomina. Według danych Biura Ochrony Zwierząt fundacji Argos tylko w 2007 r. gminy wydały w ten sposób bez kontroli 55 mln zł. Rocznie koszty utrzymania zwierząt zdaniem fundacji rosną o mniej więcej 20 proc., więc w tym roku wydatki gmin mogą sięgnąć ponad 100 mln zł. Absurd? Nie, cena za spokój.

Dyrektor od wyglądania

Schronisko na warszawskim Paluchu. Przy wejściu jest przyjemnie: ławeczki, kwiaty, ładne zwierzęta w pojedynczych klatkach, wesołe żółte słupy na nowym wybiegu. Im dalej, tym gorzej. Spacerując, natykam się na wychudzoną sukę z odleżynami. Wolontariuszka tłumaczy, że najprawdopodobniej ma je dlatego, że dawno nie wychodziła na spacer, a w kojcu, w którym sypia, drewniana podłoga jest często mokra. O takich samych kojcach mówią też inni wolontariusze, którym opowiadam, co zobaczyłam. Schronisko na Paluchu jest– jak podkreśla dyrektor Wanda Dejnarowicz – przedsiębiorstwem utrzymywanym przez gminę. Za blisko 8 mln zł rocznie. Jeśli się to podzieli przez niespełna 1800 psów i 120 kotów, to może nie jest zawrotna kwota, ale wystarczająca, by zwierzęta mogły żyć w godziwych warunkach. Tak się jednak nie dzieje. Bo – jak twierdzą pracownicy i wolontariusze (byli i obecni) schroniska – pieniędzmi nie ma kto zarządzać. Mówią o kiepskim stanie boksów, o gnijących budach, psach, które latami nie wychodziły z kojca, o fatalnych warunkach na tak zwanej geriatrii, gdzie pozbawione szans na adopcję umierają w zamknięciu chore i stare psy. – Są odizolowane, bo dyrektor placówki uważa, że psują wygląd schroniska – mówią nasi rozmówcy.

Właśnie wygląd Wanda Dejnarowicz postawiła na pierwszym miejscu. – Być może pani dyrektor radziła sobie, kiedy obejmowała posadę. Teraz zupełnie nad tym nie panuje – mówi jedna z wolontariuszek, pragnąca zostać anonimowa jak wszyscy rozmówcy z Palucha. Dejnarowicz przyszła tu w 2004 r., gdy prezydentem Warszawy był Lech Kaczyński, który zdaniem pracowników roztaczał nad nią specjalny patronat. Od początku dbała o PR. Z tego względu miała na przykład nie pozwalać weterynarzom usypiać psów. – To jest niemedialne, zbyt dużo eutanazji mogłoby doprowadzić do kłopotów – mówią nasi rozmówcy. – Psy cierpią, a dyrektor po prostu zabiera je sprzed oczu zwiedzających – dodają. Dejnarowicz nie rozumie zarzutów. – W przypadku sposobu realizacji przez lekarzy weterynarii obowiązku bezzwłocznego skracania cierpień zwierzęcia zawsze decyduje dwóch lekarzy i ja nie wpływam na ich decyzje – mówi Dejnarowicz.

Jakiś czas temu dyrektor Palucha chwaliła się mediom, że zbudowała trzydzieści kilka nowych psich boksów. Z naszych informacji wynika, że wcześniej w tym samym miejscu usunęła blisko sto, bo wymagał tego jej nowy plan zagospodarowania przestrzeni. Plan, który zresztą ciągle się zmienia, więc te same rzeczy, na przykład otwarty w kwietniu wybieg dla psów, budowany według projektu, który pochłonął 380 tys. zł, już był poprawiany. Zresztą sam wybieg to zdaniem wolontariuszy i pracowników chybiony pomysł – kilka płotków, oponek do skakania i huśtawki, na których psy się nie bawią, bo nie potrafią. Pytam Dejnarowicz, czy nie uważa, że 380 tys. zł za to wszystko to trochę za dużo? – To był koszt wybiegu z wyposażeniem, urządzeniami zabawowo-treningowymi dla zwierząt, zazielenienia schroniska oraz nowej, przyjaznej dla odwiedzających strefy wejściowej wraz z parkingiem. Weszły w to też inwentaryzacje budowlane i dendrologiczne oraz badania laboratoryjne gleby – wyjaśnia.

W maju na Paluchu zaczęło brakować karmy. Nie dopilnowano, żeby przetarg na nią został rozstrzygnięty. Nie pierwszy raz zresztą. Podobnie według naszych rozmówców było też w grudniu dwa i pół roku temu. Dyrektor zapewnia, że to nieprawda. – Nie chodziło o to, że przetarg nie został rozegrany na czas, tylko o to, że jedna z uczestniczących firm nie spełniała warunków, została przez schronisko odrzucona i złożyła odwołanie – mówi. Twierdzi, że mokra karma była. Zabrakło suchej. Na nowy przetarg trzeba było czekać ok. trzech tygodni. Wolontariusze opowiadają, że był moment, gdy w schronisku nie sterylizowało się zwierząt, bo brakowało lekarzy, którzy byli oddelegowani do codziennych obowiązków. To też zdaniem pani dyrektor nieprawda. – Od tego mamy jeszcze współpracę z dwiema klinikami zewnętrznymi – tłumaczy. Zdaniem Dejnarowicz, jeżeli ktoś rozsiewa inne informacje, to albo nie pyta, albo mówi złośliwie.

Złośliwie mówi się również, że główną kartą przetargową w tej instytucji jest szafowanie umowami. Etaty za 1800 zł brutto dostają tylko ci, którzy są dyrektor bezwzględnie posłuszni. Zdaniem niechętnych Dejnarowicz wolontariuszy i pracowników schroniska świetnym narzędziem szantażu są też premie uznaniowe – nawet do 60 proc. wynagrodzenia. Dlatego na Paluchu oficjalnie się milczy. Nieoficjalnie powtarza się natomiast, że dyrektor jest nie do ruszenia. Kilka lat temu kompromitujące dokumenty na warszawskie schronisko trafiły do kancelarii prezydenta Kaczyńskiego. Przyniosła je tam osobiście w kilku segregatorach Karina Szwerzler, prezydencka pełnomocnik do spraw zwierząt. Dostała ostrzeżenie, że zostanie zwolniona. Segregatory zniknęły. Jak zmusić miasto, żeby zajęło się sprawą? Nie da się. Nikt tego nie chce ruszać, bo to takie śmierdzące jajo. Działa, bo działa i jakoś idzie.

Wywózki w nieznane

W polskich schroniskach, szczególnie prywatnych, można znaleźć jednak większe patologie niż na Paluchu. Wymieniać można długo: Wojtyszki, Radysy, Białogard, Korabiewice za czasów zarządu Magdaleny Szwarc (od roku są pod opieką fundacji Viva!). W tym ostatnim śmiertelność psów osiągała prawie 100 proc. W schronisku w Krzyczkach organizacje działające na rzecz zwierząt w ciągu pięciu lat, od 2001 do 2006 r., doliczyły się 2500 brakujących zwierząt. W Wojtyszkach 3 tys. psów. Tę sprawę nagłośnił TVN Uwaga. Schroniskiem zarządza Longin Siemiński, który przejął maleńką placówkę po zmarłej żonie i w końcu zaczął na psach robić biznes. Próby kontroli jedna po drugiej kończyły się niczym, bo Siemiński tłumaczył, że żona nie zostawiła mu ewidencji ani dokumentów schroniska. Tyle że prowadził je razem z nią.

Psy zbiera po całej Polsce. Podobnie jak właściciel Radys, który z Białostocczyzny jeździ nawet na Śląsk. Jego cel to bycie lepszym niż Siemiński. Kosztem zwierząt. Ma ich już 1500. Rozbudowuje schronisko o kolejne 5 ha. U niego też kontrola NIK wykazała bałagan w ewidencji. Psy pojawiają się w niej dopiero po kwarantannie. – Takie schronisko powinno zostać zamknięte. Może w nim dostawać w łeb nawet 30 psów dziennie i nikt tego nie zauważy – uważa Katarzyna Śliwa-Łobacz, prezes fundacji Mondo Cane.

Siemiński wprowadził genialną metodę zarządzania. Tnie pracownikom stawki od każdego psa, który umiera. Oczywiście, psie pieniądze, ale każde padające zwierzę bije w kieszeń pracowników: bezdomnych, alkoholików, pracujących bez umów. Robią więc wszystko, żeby psy żyły, nieważne, w jakim stanie i w jakich warunkach. Gminy przymykają na to oko. Tylko jedna, Aleksandrów Łódzki, zainteresowała się doniesieniami o znęcaniu się nad zwierzętami. Sprawa trafiła do sądu, a Aleksandrów wystąpił o odzyskanie psów, które prawnie nadal są własnością gminy, ale Siemiński nie chciał ich wydać. Nie wpuścił też, mimo obecności policji, urzędników na teren schroniska. Wojtyszki to jego enklawa. Rajska wyspa, z której wyciąga 6 mln zł rocznie. Co się dzieje, gdy gminy podpisują umowy na wyłapywanie zwierząt, nie upewniając się, czy rzeczywiście trafią one do schronisk, pokazała sytuacja w Łukowie. Kontrola NIK przeprowadzona w Łukowskim Towarzystwie Przyjaciół Zwierząt wykazała, że w Towarzystwie nie prowadzono ewidencji wyłapanych psów i przekazywano je bez pisemnych poświadczeń do schroniska w Halinowie. Nierzetelnie dokumentowano też przekazywanie psów do adopcji. Towarzystwo podpisuje umowy z gminami na 3600 złna rok – nie od sztuki, tylko ryczałtowo. Czasem w ramach tej kwoty odławia dwie sztuki zwierząt, czasem 20. Realna stawka, jaką na odłowionego psa powinna przeznaczać gmina, to 3 tys. zł. Obecnie prezes łukowskiej organizacji ma postawione zarzuty wyprowadzenia 250 tys. zł stowarzyszenia przelanych na prywatne konta. Ma też problem z wyjaśnieniem, gdzie zniknęło 961 psów. Z 300 odławianych rocznie nie ma ani jednego. W rozmowie ze Śliwą-Łobacz prezeska łukowskiego towarzystwa powiedziała, że wszystkie trafiły do adopcji. Gdyby to była prawda, jej jednoosobowa organizacja miałaby najlepszy wskaźnik adopcyjny w Polsce. Są świadkowie, którzy widzieli, że wypuszcza psy w sąsiednich gminach. Krążyły też niepotwierdzone plotki, że zaopatrywały się u niej chińskie bary. – Łukowscy urzędnicy wielokrotnie powtarzali w mediach, że wybrali do współpracy najlepsze lokalne towarzystwo ochrony zwierząt, a ta organizacja nie ma nawet statusu OPP – dziwi się Śliwa-Łobacz. Niedawno pani prezes założyła zresztą prywatną firmę Dash i na tej podstawie podpisuje umowy z gminami. Pośredniczy np. w podpisanej w marcu umowie Ostrówka z nieistniejącym od lutego schroniskiem w Halinowie. Gminy mają obowiązek podpisywać umowy ze schroniskami bez prywatnych pośredników. W samym Halinowie z przyjętych 500 psów zostało dziesięć.

Z wywózek, tylko tych zagranicznych, czerpią zyski schroniska niemal w całej Polsce; Piotrków Trybunalski, Bełchatów, Ruda Śląska, Świnoujście. Psy trafiają przede wszystkim do Niemiec. – Jest to o tyle dziwne, że niemieckie schroniska pękają w szwach. Dlatego jest podejrzenie, że z tymi psami coś się dzieje – mówi Śliwa-Łobacz. Część ponownie trafia do schronisk. Biznes polega na tym, że w Niemczech adopcje są płatne, każda po 300 euro. Niemcom opłaca się więc brać psy z Polski za śmieszne pieniądze. Polskim schroniskom opłaca się je sprzedawać, bo robi się miejsce dla nowych zwierząt. Gminom wywózki są na rękę, bo pozbywają się problemu i kosztów utrzymania zwierząt. Spod bram odjeżdżają więc pełne samochody.

Przepisy z szuflady

Źle działające schronisko można zlikwidować, czyli wykreślić z rejestru Państwowej Inspekcji Weterynaryjnej. Tyle że to nic nie zmienia. Ustawa o ochronie zdrowia i życia zwierząt oraz ustawa o inspekcji weterynaryjnej nie są spójne z tą o ochronie zwierząt. Jest w niej zapis, że nadzór nad jej wykonywaniem ma Inspekcja Weterynaryjna. W pozostałych dwóch taki zapis się nie pojawia. Oznacza to, że inspektor nie ma obowiązku kontroli wykreślonych schronisk, co jest wszystkim na rękę; właścicielom, bo mają z głowy powiatowe kontrole, powiatom – bo mają o jedno schronisko na głowie mniej, gminom – bo nie muszą rozliczać urzędników. – Wina gmin to grzech zaniechania. Płacą, mają z głowy, kupują sobie spokój – uważa Śliwa-Łobacz.

W przygotowywanej nowelizacji przepisów o ochronie zwierząt organizacje broniące ich praw chcą czerwonego światła dla komercyjnych schronisk, ale to stoi w sprzeczności z prawem do swobody prowadzenia działalności gospodarczej. Kluczem może być wykazanie, że nie da się zarabiać na opiece. Będzie ciężko, bo organizacje będą chciały wreszcie doprecyzować artykuł mówiący o obowiązkach gminy wobec zwierząt.

Od dwóch lat w szufladzie ministra rolnictwa leżą dwa projekty zmiany przepisów – rozporządzenia hyclowskiego i schroniskowego, na zlecenie ministra Sawickiego, w eksperckim zespole złożonym z przedstawicieli organizacji działających na rzecz zwierząt i Państwowej Inspekcji Weterynaryjnej. Sawickiego zastąpił Kalemba, a organizacje broniące praw zwierząt sprzeciwiły się ubojowi rytualnemu, tracąc poparcie ministerstwa. W Polsce funkcjonuje w sumie 150 schronisk państwowych i prywatnych, mogących pomieścić 34,5 tys. psów. Topi się w nich miliony. Czy wszystkie placówki funkcjonują źle? Nie. Ale tych dobrych jest mało. Większość to masowe umieralnie i maszynki do pieniędzy. Bezpański pies to konkretny zysk, tym lepszy, że praktycznie bez rozliczenia. Dopóki więc do portfeli nie zajrzą organizacje walczące o prawa zwierząt, mając schronisko, można naprawdę dobrze pożyć. ■

Okładka tygodnika WPROST: 35/2013
Więcej możesz przeczytać w 35/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 35/2013 (1592)

  • Sienkiewicz, naśladowca Ziobry 25 sie 2013, 20:00 Monopol na przemoc ma państwo, a nie bandyci” – oświadczył po spotkaniu z premierem i ministrem sprawiedliwości minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz. Ku mojemu zaskoczeniu ani premier Donald Tusk, ani minister... 4
  • Syryjskie ofiary hipokryzji 25 sie 2013, 20:00 Atak z użyciem gazów bojowych w Syrii spowodował śmierć 1,3 tys. osób, w tym dzieci. Ta straszna wiadomość obiegła media; przy czym nie do końca wiadomo, kto gazu użył i co, oprócz niewątpliwej tragedii ludzkiej, z tego wynika.... 4
  • Skaner 25 sie 2013, 20:00 Drag queen Putin Prezydent Rosji poszedł na wojnę z homoseksualistami. Przedstawiciele ruchu LGBT nie pozostali mu dłużni. Licznie manifestują swoje niezadowolenie z antygejowskiego restrykcyjnego prawa uchwalonego w Rosji. Demonstracje... 6
  • Wszystkie fronty Tuska 25 sie 2013, 20:00 Koniec wyborów w Platformie nie kończy problemów Donalda Tuska. Premier właśnie zaczyna śmiertelną walkę o kontrolę nad partią z Grzegorzem Schetyną. To niejedyna bitwa. 10
  • Tusk nigdy nie był tak bliski utraty władzy 25 sie 2013, 20:00 Po tych wyborach nic już nie będzie takie jak dawniej – uważa Jarosław Gowin, poseł PO i rywal Tuska w wyborach na szefa partii. 13
  • Za, a nawet przeciw 25 sie 2013, 20:00 Bronisław Komorowski raz po raz wchodzi w spór z rządem, by za chwilę wyciągać rękę do zgody. Meandry te mają mu ułatwić reelekcję w 2015 r. 15
  • Tak dla koalicji z Gowinem 25 sie 2013, 20:00 Jarosław Kaczyński musi zostać premierem, a kandydatem PiS na prezydenta powinien być kto inny – uważa poseł PiS Artur Górski. 18
  • Pięć milionów ciotek przed telewizorem 25 sie 2013, 20:00 Myślenie o tym, że okrucieństwo i krew dobrze się sprzedają w telewizji, jest prostackie - mówi szef „Wiadomości” TVP Piotr Kraśko. 22
  • Dym wokół rakiety 25 sie 2013, 20:00 Chluba polskiej armii, nowoczesne przeciwpancerne pociski Spike są bezużyteczne na polu walki? Broń ma poważny defekt – dowiaduje się „Wprost”. 26
  • Dyskusja słodziutka 25 sie 2013, 20:00 Poseł Artur Starewicz, niekoronowany król prasy polskiej (kierownik Biura Prasowego KC PZPR), zabrał głos na temat tejże prasy w „Nowej Kulturze” (nr 29). Wypowiedź jego zawiera wiele rzeczy słusznych i ciekawych, wobec czego... 28
  • Szantaż po polsku 25 sie 2013, 20:00 Szantażowani na policję zgłaszają się w ostateczności. Kiedy wyobrażają sobie, co się stanie, jeśli groźby się spełnią, wolą zapłacić. Ale spokoju nie da się kupić. 30
  • Pieskie życie schronisk 25 sie 2013, 20:00 Na niekontrolowanych i źle funkcjonujących schroniskach gminy tracą rocznie około 100 mln zł. W zamian mają spokój. A schroniska robią dobry biznes. 34
  • Choroba TV 25 sie 2013, 20:00 Gwiazdy o swoich nowotworach mówią otwarcie. Choroba przeżywana na oczach milionów to misja społeczna czy dźwignia promocji? 38
  • Krzyk rozpaczy 25 sie 2013, 20:00 Publiczność zastąpiła Boga. Bez niej życie gwiazd rozsypałoby się w pył – mówi prof. Zbigniew Mikołejko. 41
  • Szatański katalog 25 sie 2013, 20:00 Egzorcyści straszą diabelskimi grami, muzyką, książką, nawet pilatesem. Czy tego nie wymyślił dla ludzi Bóg? – pytają ci, którzy wolą wierzyć w boską miłość, a nie zemstę. 43
  • Jedyny taki dom 25 sie 2013, 20:00 Fragmenty książki Cezarego Łazarewicza „Sześć pięter luksusu” o Domu Towarowym Braci Jabłkowskich, jednym z najnowocześniejszych w przedwojennej Europie 46
  • Koniec eldorado 25 sie 2013, 20:00 Nawet na najlepszych polskich uczelniach są jeszcze wolne miejsca. Na wiele kierunków zupełnie nie ma chętnych. Mniejsze prywatne szkoły szukają silniejszych partnerów. 50
  • Ślązak, szwab i hadziaj 25 sie 2013, 20:00 Autonomia – jedno słowo, które w Polsce budzi demony. 52
  • Rififi po polsku 25 sie 2013, 20:00 Zrabowali 12,5 mln zł. 20 sierpnia minęło 51 lat od największego napadu na bank w kryminalnej historii Polski. 54
  • Zdrowe i szczęśliwe dziecko w szkole 25 sie 2013, 20:00 Jak przetrwać pierwsze dni i miesiące w szkole radzi psycholog Dorota Kawecka. 60
  • Terrorysta z „Guardiana” 25 sie 2013, 20:00 Do redakcji „Guardiana” wkroczyli agenci służb specjalnych, a partner dziennikarza, który ujawnił przecieki od Snowdena, został zatrzymany. 66
  • Córeczka tatusia 25 sie 2013, 20:00 Skazany za oszustwa podatkowe Silvio Berlusconi szykuje swoją córkę Marinę do przejęcia sterów we włoskiej centroprawicy. 70
  • Wykopani przez fortunę 25 sie 2013, 20:00 Jeżeli Real Madryt da za Garetha Bale’a 110 mln euro, padnie rekord. Ronaldo nie będzie już najdroższym piłkarzem świata. 72
  • Miliard z ogonkiem 25 sie 2013, 20:00 Już co piąte jabłko deserowe na stołach Europejczyków pochodzi z polskiego sadu. Jak to się stało, że z anonimowych wyrobników staliśmy się potęgą? 74
  • Targowisko idei 25 sie 2013, 20:00 O XXIII Forum Ekonomicznym w Krynicy mówi Zygmunt Berdychowski, przewodniczący Rady Programowej. 78
  • Trzecia płeć 25 sie 2013, 20:00 Niemcy wprowadzili Urzędowo trzecią płeć. Dlaczego? Bo między kobietą a mężczyzną jest wiele stanów pośrednich. Ewolucja ceni wielość. 80
  • Wszędzie jestem u siebie 25 sie 2013, 20:00 Film nikogo nie zmienia. Ani na lepsze, ani na gorsze – mówi „Wprost” Borys Lankosz, reżyser kultowego „Rewersu”. Wiosną zaczyna kręcić nowy obraz. 82
  • Królowie lata 25 sie 2013, 20:00 Wakacje zrównały muzycznych weteranów i debiutantów. Każdy może zarobić. Kto rządził na polskiej scenie przez trzy letnie miesiące? 86
  • Film 25 sie 2013, 20:00 Wśród hektarów zboża Ostatni seans filmowy” trwa. Ameryka lubi się pochylać nad swoimi małymi miasteczkami, oglądać w kinie chłopaków, którzy wchodzą w dorosłość wśród pól, i diagnozować powolne odchodzenie dawnego... 88
  • Muzyka 25 sie 2013, 20:00 Więcej szaleństwa MoMo MoMo EMI Jak na razie nic nie zapowiada nieuniknionej z pewnością mody na lata 90. Eighties rządzą niepodzielnie. U nas być może także z powodów historyczno-socjologicznych. Kolejnym przykładem jest projekt MoMo,... 89
  • Książka 25 sie 2013, 20:00 Chłopiec, który nie istniał Dlaczego nie ma kryminałów po hebrajsku? „Bo u nas nie ma takich przestępstw” – mówi uspokajająco policjant Awi Awraham matce, która przyszła na komisariat w Cholon zgłosić, że jej... 89
  • Dodatek - nasz dom 25 sie 2013, 20:00 Wybór okien dachowych W projekcie architektonicznym znajdziemy jedynie informacje o rozmiarze okien i ich usytuowaniu. O ile przy zakupie stolarki pionowej wybór jest prosty, o tyle w przypadku okien dachowych najlepiej dostosować ich rodzaj do... 90
  • Bomba tygodnia 25 sie 2013, 20:00 Golizna na imprezach to już nic nowego. Nową świecką tradycję rozpoczęła Patrycja Wojnarowska, która dała nowe znaczenie słynnemu przysłowiu: „D...ę zedrę, a gwiazdą zostanę”. Na imprezie „Playboya” bowiem... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany