Krzyk rozpaczy

Krzyk rozpaczy

Publiczność zastąpiła Boga. Bez niej życie gwiazd rozsypałoby się w pył – mówi prof. Zbigniew Mikołejko.

Dlaczego znani chorują na oczach gawiedzi?

prof. Zbigniew Mikołejko: To chyba od Greków zacznę…

Nie za głęboko się cofamy? Przecież rozmawiamy o polskich celebrytach.

I o stosunku do ciała, choroby, odchudzania, cierpienia. A on się przecież zmieniał. To, co jest teraz, skądś się wzięło, jest konsekwencją czegoś.

Dobrze, to od Greków.

Grecy mieli dwa pojęcia życia. Pierwsze było wszelkim życiem, życiem jako takim, życiem w ogóle. Drugie było życiem biologicznym jednostki. Z całą jego fizjologią, więc cierpieniem i chorobą również. I za to odpowiadał oikos, czyli dom. To życie było sprawą zamkniętą, toczyło się za murami, na oczach tylko najbliższych osób. Potem chrześcijaństwo wniosło coś niezwykle ważnego, a mianowicie wyczulenie na ciało cierpiące. Starożytność grecko-rzymska była nieczuła na nie zupełnie, bo było sprawą rodziny. Wraz z chrześcijaństwem pojawiła się więc publiczna troska o cierpiącego, powstały przytułki, szpitale, ale ciągle jeszcze choroba jest traktowana dość specyficznie.

Jako znak kary za grzechy.

Nie, nie tylko. Może być albo znakiem kary bożej, albo cierpieniem dopełniającym twoją świętość. I tak, i tak – ambiwalencja, dwoistość. Święte i przeklęte się tu splatały bardzo mocno. Podejście religijne do choroby dominuje gdzieś tak do XVII w., czyli czasu narodzin naszej nowoczesności. Wtedy rodzi się też coś, co się nazywa biowładzą, biopolityką. Państwo za sprawą nauki, postępu, rozumu, higienizacji i porządku – i tak dalej, i tak dalej – zaczyna się zajmować twoim zdrowiem.

Dłuższe życie, mniejsza umieralność. Nic w tym złego przecież.

Tak, biowładza ma pozytywne skutki, bo wiąże się na przykład z rozwojem szpitalnictwa, ale też tym samym wystawia chorobę na widok publiczny. Wtedy jeszcze ten widok publiczny nie był oczywiście tym samym, czym jest teraz.

Czy całe ludzkie życie aż do początków XIX w. nie było na pokaz, nie było upublicznione?

Było. Życie prywatne na Zachodzie nie istnieje tak naprawdę do końca XVIII w. Ludzie żyją na kupie. Jak spojrzysz na Wersal, to tam wszystkie pokoje są w amfiladzie. Ludzie rodzą się, chorują, kopulują, cierpią na oczach innych. Już nie wspominam o Ludwiku XIV, który wszystko robił publicznie – łącznie z defekacją, którą przemienił w wielki odrażający teatr dworski. „Pamiętniki” Saint-Simona na ten temat są wstrząsające. Później natomiast wyłania się świat mieszczański i wprowadza prywatyzację życia. To bardzo ważny moment. Charakterystyczne, że właśnie wtedy wynaleziono zamki zamykane od wewnątrz, co zmieniało też całą koncepcję życia uczuciowego, można było mieć życie intymne, własne.

Mieszczaństwo odpubliczniło życie, oświecony umysł upublicznił chorobę, ale chyba nie poradził sobie z irracjonalnym stosunkiem do niej?

W tle wciąż jest to dawne doświadczenie religijne. Ludzie więc w większości nadal traktują cierpienie fizyczne jako znak boży, naznaczenie, rodzaj misji. Lub karę. Tak był traktowany chociażby trąd. Gdy ustał w Europie, opuszczone przez trędowatych leprozoria zapełniły się szaleńcami. I oni, którzy wcześniej wałęsali się swobodnie, zostali zamknięci i napiętnowani. A odium z trędowatych przeniosło się na szalonych. Taki to był mechanizm. Zresztą określeniem „obłęd” szafowano dość szeroko. Obarczano nim też rozrzutników czy kobiety, które nie chciały żyć z wyznaczonymi im mężami.

Mówimy jednak o chorobie upublicznionej, niechowanej w leprozoriach. Co się zmienia w naszym postrzeganiu tego wystawianego na widok publiczny cierpiącego?

Mimo wszystko trwa wciąż to religijne „coś”, poczucie, że kara albo że wybranie. Trwa długo zresztą, bo i długo jesteśmy naprawdę bezradni wobec nawet banalnych chorób. Mateczka Kozłowska, mistyczka i twórczyni Kościoła mariawitów, a to już był przecież początek XX w., nie leczyła się z puchliny wodnej, bo uważała, że to boży dar cierpienia i odrzucać go nie wolno. Kiedy umarła, spuszczono z jej ciała tak ze 20 litrów wody.

Cierpienie uszlachetnia chorego i zaciekawia obserwatorów. Szczególnie w przypadku celebrytów.

W XIX w. coś w tej kwestii zaczyna się zmieniać. Pojawia się fascynacja procesem umierania. Takim przykładem śmierci wystawionej na pokaz jest konanie Chopina. Biedny Fryderyk umiera sobie, a przez salonik przewalają się tłumy. Jest więc nie tylko Norwid piszący ten swój genialny wiersz, ale też mnóstwo ciekawskich. I zaczynają krążyć opowieści o ostatnich chwilach Chopina. A przewija się w nich element niezdrowej fascynacji: ach, jakże strasznie wygląda, konając, ten Chopin! Wybucha całe też szaleństwo fotografowania się ze zmarłymi, robienia im gipsowych masek pośmiertnych. Trupem więc i konającym się interesują, ale choroba jako taka jest jednak wciąż zamknięta w szpitalu i domu. Nie ma eksponowania, epatowania, obnoszenia się z nią. Długo, długo, aż gdzieś do lat 60. XX w. choroba nie jest czymś, co należy pokazywać publiczności. Na pewno jeszcze nie z taką intensywnością, z jaką to czynią dziś celebryci. To, że chorujesz, nie było przejawem twojego znaczenia. A teraz z narastającą siłą to, co czyniło z człowieka wybrańca Boga albo przeklętego, czyni z niego wybrańca publiczności.

Ale czy to w zasadzie nie jest to samo?

Trochę tak, bo teraz publiczność jest Bogiem. Czy diabłem raczej? Nieważne. Jest tą siłą świętą i przeklętą. Dzięki jej zainteresowaniu można zdobyć znaczenie, pozycję, wartość. Bywa też, że da się zamienić to na pieniądze: sfotografować się w ciąży, chwilę po porodzie, na łożu śmierci, opowiedzieć o raku rzeczywistym lub domniemanym… Współcześnie choroba staje się jednym z lepszych chwytów marketingowych. Historia chociażby z Nergalem, Stuhrem, Durczokiem. Jakby mówili: jestem ludzki, arcyludzki, jestem wielki, ale jestem przecież jednym z was, bo wy też cierpicie, boicie się tego raka, a ja wam pokażę, że można z nim walczyć. My, wielcy tego świata, nie jesteśmy zupełnie inni od was, choć przecież i jesteśmy. Taka dwoistość.

Nergal rozkręcił marketingową machinę. Ale kręciła się ona nie tylko, by przysporzyć mu fanów i podnieść sprzedaż płyt, ale także nakręcała tworzenie banków szpiku.

Bardzo trudno tu rozdzielić te dwa aspekty, bo z jednej strony jest wykorzystywanie choroby dla podkreślenia, wzmacniania własnej pozycji, a z drugiej można przy okazji coś dobrego zrobić też dla innych. Twoje umieranie może stać się apelem. I konia z rzędem temu, kto potrafi powiedzieć, co w poszczególnych celebryckich przypadkach chorób było ważniejsze. Ja nie umiem. Wiele aktorek amerykańskich z własnej choroby uczyniło narzędzie działania. Jak Audrey Hepburn. Działo się to jednak wtedy, gdy chorób jeszcze tak nie eksponowano.

No na pewno nie tak i nie takie. Anoreksja i depresja to nie jest coś, o czym gwiazdy chętnie opowiadały.

Ona też nie latała z tym do mediów. Było o tym wiadomo. Teraz z pozycji „wiadomo, że…” przeszliśmy do absolutnej teatralizacji choroby. Robi się z niej spektakl dla publiczności. Celebryta cały czas sprzedaje, jest na scenie. Musi się na niej utrzymać za wszelką cenę. Znikają więc wszelkie tabu, nie ma intymności.

Jak to? Przecież na przełomie XVIII i XIX w. sprywatyzowaliśmy nasze życie.

I to obowiązywało gdzieś tak aż do lat 60. XX w., a teraz jesteśmy świadkami dokładnie odwrotnego procesu. Nasze życie się upublicznia. Choć przede wszystkim to upublicznianie dotyczy tych, którzy chcą być wyróżnieni, chcą być celebrytami. Coraz częściej choroba, prawdziwa czy domniemana, jest krzykiem rozpaczy zapominanego. Wołaniem o zainteresowanie, wytrychem pozwalającym znów wybić się chociaż na chwilę, na chwilę dostać się na świecznik. Pomaga to wrócić na czołówki tabloidów, znów przeglądać się w oczach publiczności. W dzisiejszym świecie, jeśli na ciebie nie patrzą, to cię nie ma. Istniejesz o tyle, o ile jesteś oglądany, widziany, podpatrywany, dlatego zrobisz wszystko, by wzrok przyciągnąć. To się wiąże z tym, że w gruncie rzeczy ci ludzie nie są już osobami. Zatracili osobowość, osobowe istnienie. Nie mogą zejść ze sceny, zająć się sobą, tworzyć własnego życia, bo nie mają już tak naprawdę własnego życia. Ono należy do widzów. I znów muszę do tego XVII-XVIII w. się cofnąć.

A już prawie dobrnęliśmy do naszego celebryckiego dziś…

Jednak muszę. Biskup Berkeley powiedział: istnieć to być postrzeganym, jeśli czegoś nie doświadczamy, to przestaje to istnieć, wystarczy zamknąć oczy, żeby „wyłączyć” świat z istnienia. Ale biskup był człowiekiem pobożnym. Stwierdził, że to nie jest tak, że świat przestaje istnieć, gdy ja na niego nie patrzę, bo oprócz mnie istnieje jeden wielki widz – Bóg. To on patrzy na świat i podtrzymuje go w jego istnieniu.

Może jednak do „teraz” byśmy wrócili?

Przecież jesteśmy w tym „teraz”, bo od czasów filozoficznych konstatacji biskupa Berkeleya zmieniła się tylko postać najważniejszego widza: teraz Bogiem jest publiczność. Niezbędna, by celebrycki świat podtrzymywać w jego istnieniu, bo inaczej życie gwiazd rozsypałoby się w pył. Stałoby się tylko tym kredowym kołem iluzji, złudzeń. Tak, coś niesamowitego się tutaj dokonało…

Za coś niesamowitego i w zasadzie oburzającego zaczęło uchodzić to, że jakaś gwiazda nie chce „sprzedawać” swej choroby. Takie też się zdarzają.

Większość z nas ma granice. Granice ekshibicjonizmu miewają też celebryci. Nie ujawniają przecież takich chorób czy schorzeń, które łączą się w obiegowym odczuciu z poczuciem upokorzenia czy śmieszności. Nie mówią o niezbyt estetycznych, lecz przecież dolegliwych chorobach związanych ze sferą analną czy erotyczną. Albo z trawieniem. Nie słyszałem, żeby któryś się skarżył – choć to przecież dolegliwe – na owrzodzenie żołądka, hemoroidy czy też uporczywą, bolesną wysypkę w jakimś wstydliwym miejscu. Bo nie ma w tym dramatu, czegoś wyjątkowego i wyróżniającego. Nie ma w tym widowiska, tylko przykre codzienne istnienie. ■

Okładka tygodnika WPROST: 35/2013
Więcej możesz przeczytać w 35/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 35/2013 (1592)

  • Sienkiewicz, naśladowca Ziobry 25 sie 2013, 20:00 Monopol na przemoc ma państwo, a nie bandyci” – oświadczył po spotkaniu z premierem i ministrem sprawiedliwości minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz. Ku mojemu zaskoczeniu ani premier Donald Tusk, ani minister... 4
  • Syryjskie ofiary hipokryzji 25 sie 2013, 20:00 Atak z użyciem gazów bojowych w Syrii spowodował śmierć 1,3 tys. osób, w tym dzieci. Ta straszna wiadomość obiegła media; przy czym nie do końca wiadomo, kto gazu użył i co, oprócz niewątpliwej tragedii ludzkiej, z tego wynika.... 4
  • Skaner 25 sie 2013, 20:00 Drag queen Putin Prezydent Rosji poszedł na wojnę z homoseksualistami. Przedstawiciele ruchu LGBT nie pozostali mu dłużni. Licznie manifestują swoje niezadowolenie z antygejowskiego restrykcyjnego prawa uchwalonego w Rosji. Demonstracje... 6
  • Wszystkie fronty Tuska 25 sie 2013, 20:00 Koniec wyborów w Platformie nie kończy problemów Donalda Tuska. Premier właśnie zaczyna śmiertelną walkę o kontrolę nad partią z Grzegorzem Schetyną. To niejedyna bitwa. 10
  • Tusk nigdy nie był tak bliski utraty władzy 25 sie 2013, 20:00 Po tych wyborach nic już nie będzie takie jak dawniej – uważa Jarosław Gowin, poseł PO i rywal Tuska w wyborach na szefa partii. 13
  • Za, a nawet przeciw 25 sie 2013, 20:00 Bronisław Komorowski raz po raz wchodzi w spór z rządem, by za chwilę wyciągać rękę do zgody. Meandry te mają mu ułatwić reelekcję w 2015 r. 15
  • Tak dla koalicji z Gowinem 25 sie 2013, 20:00 Jarosław Kaczyński musi zostać premierem, a kandydatem PiS na prezydenta powinien być kto inny – uważa poseł PiS Artur Górski. 18
  • Pięć milionów ciotek przed telewizorem 25 sie 2013, 20:00 Myślenie o tym, że okrucieństwo i krew dobrze się sprzedają w telewizji, jest prostackie - mówi szef „Wiadomości” TVP Piotr Kraśko. 22
  • Dym wokół rakiety 25 sie 2013, 20:00 Chluba polskiej armii, nowoczesne przeciwpancerne pociski Spike są bezużyteczne na polu walki? Broń ma poważny defekt – dowiaduje się „Wprost”. 26
  • Dyskusja słodziutka 25 sie 2013, 20:00 Poseł Artur Starewicz, niekoronowany król prasy polskiej (kierownik Biura Prasowego KC PZPR), zabrał głos na temat tejże prasy w „Nowej Kulturze” (nr 29). Wypowiedź jego zawiera wiele rzeczy słusznych i ciekawych, wobec czego... 28
  • Szantaż po polsku 25 sie 2013, 20:00 Szantażowani na policję zgłaszają się w ostateczności. Kiedy wyobrażają sobie, co się stanie, jeśli groźby się spełnią, wolą zapłacić. Ale spokoju nie da się kupić. 30
  • Pieskie życie schronisk 25 sie 2013, 20:00 Na niekontrolowanych i źle funkcjonujących schroniskach gminy tracą rocznie około 100 mln zł. W zamian mają spokój. A schroniska robią dobry biznes. 34
  • Choroba TV 25 sie 2013, 20:00 Gwiazdy o swoich nowotworach mówią otwarcie. Choroba przeżywana na oczach milionów to misja społeczna czy dźwignia promocji? 38
  • Krzyk rozpaczy 25 sie 2013, 20:00 Publiczność zastąpiła Boga. Bez niej życie gwiazd rozsypałoby się w pył – mówi prof. Zbigniew Mikołejko. 41
  • Szatański katalog 25 sie 2013, 20:00 Egzorcyści straszą diabelskimi grami, muzyką, książką, nawet pilatesem. Czy tego nie wymyślił dla ludzi Bóg? – pytają ci, którzy wolą wierzyć w boską miłość, a nie zemstę. 43
  • Jedyny taki dom 25 sie 2013, 20:00 Fragmenty książki Cezarego Łazarewicza „Sześć pięter luksusu” o Domu Towarowym Braci Jabłkowskich, jednym z najnowocześniejszych w przedwojennej Europie 46
  • Koniec eldorado 25 sie 2013, 20:00 Nawet na najlepszych polskich uczelniach są jeszcze wolne miejsca. Na wiele kierunków zupełnie nie ma chętnych. Mniejsze prywatne szkoły szukają silniejszych partnerów. 50
  • Ślązak, szwab i hadziaj 25 sie 2013, 20:00 Autonomia – jedno słowo, które w Polsce budzi demony. 52
  • Rififi po polsku 25 sie 2013, 20:00 Zrabowali 12,5 mln zł. 20 sierpnia minęło 51 lat od największego napadu na bank w kryminalnej historii Polski. 54
  • Zdrowe i szczęśliwe dziecko w szkole 25 sie 2013, 20:00 Jak przetrwać pierwsze dni i miesiące w szkole radzi psycholog Dorota Kawecka. 60
  • Terrorysta z „Guardiana” 25 sie 2013, 20:00 Do redakcji „Guardiana” wkroczyli agenci służb specjalnych, a partner dziennikarza, który ujawnił przecieki od Snowdena, został zatrzymany. 66
  • Córeczka tatusia 25 sie 2013, 20:00 Skazany za oszustwa podatkowe Silvio Berlusconi szykuje swoją córkę Marinę do przejęcia sterów we włoskiej centroprawicy. 70
  • Wykopani przez fortunę 25 sie 2013, 20:00 Jeżeli Real Madryt da za Garetha Bale’a 110 mln euro, padnie rekord. Ronaldo nie będzie już najdroższym piłkarzem świata. 72
  • Miliard z ogonkiem 25 sie 2013, 20:00 Już co piąte jabłko deserowe na stołach Europejczyków pochodzi z polskiego sadu. Jak to się stało, że z anonimowych wyrobników staliśmy się potęgą? 74
  • Targowisko idei 25 sie 2013, 20:00 O XXIII Forum Ekonomicznym w Krynicy mówi Zygmunt Berdychowski, przewodniczący Rady Programowej. 78
  • Trzecia płeć 25 sie 2013, 20:00 Niemcy wprowadzili Urzędowo trzecią płeć. Dlaczego? Bo między kobietą a mężczyzną jest wiele stanów pośrednich. Ewolucja ceni wielość. 80
  • Wszędzie jestem u siebie 25 sie 2013, 20:00 Film nikogo nie zmienia. Ani na lepsze, ani na gorsze – mówi „Wprost” Borys Lankosz, reżyser kultowego „Rewersu”. Wiosną zaczyna kręcić nowy obraz. 82
  • Królowie lata 25 sie 2013, 20:00 Wakacje zrównały muzycznych weteranów i debiutantów. Każdy może zarobić. Kto rządził na polskiej scenie przez trzy letnie miesiące? 86
  • Film 25 sie 2013, 20:00 Wśród hektarów zboża Ostatni seans filmowy” trwa. Ameryka lubi się pochylać nad swoimi małymi miasteczkami, oglądać w kinie chłopaków, którzy wchodzą w dorosłość wśród pól, i diagnozować powolne odchodzenie dawnego... 88
  • Muzyka 25 sie 2013, 20:00 Więcej szaleństwa MoMo MoMo EMI Jak na razie nic nie zapowiada nieuniknionej z pewnością mody na lata 90. Eighties rządzą niepodzielnie. U nas być może także z powodów historyczno-socjologicznych. Kolejnym przykładem jest projekt MoMo,... 89
  • Książka 25 sie 2013, 20:00 Chłopiec, który nie istniał Dlaczego nie ma kryminałów po hebrajsku? „Bo u nas nie ma takich przestępstw” – mówi uspokajająco policjant Awi Awraham matce, która przyszła na komisariat w Cholon zgłosić, że jej... 89
  • Dodatek - nasz dom 25 sie 2013, 20:00 Wybór okien dachowych W projekcie architektonicznym znajdziemy jedynie informacje o rozmiarze okien i ich usytuowaniu. O ile przy zakupie stolarki pionowej wybór jest prosty, o tyle w przypadku okien dachowych najlepiej dostosować ich rodzaj do... 90
  • Bomba tygodnia 25 sie 2013, 20:00 Golizna na imprezach to już nic nowego. Nową świecką tradycję rozpoczęła Patrycja Wojnarowska, która dała nowe znaczenie słynnemu przysłowiu: „D...ę zedrę, a gwiazdą zostanę”. Na imprezie „Playboya” bowiem... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany