Jedyny taki dom

Jedyny taki dom

Fragmenty książki Cezarego Łazarewicza „Sześć pięter luksusu” o Domu Towarowym Braci Jabłkowskich, jednym z najnowocześniejszych w przedwojennej Europie

Witamy państwa w Domu Towarowym Bracia Jabłkowscy, największym sklepie w II Rzeczypospolitej, a nawet w całej Europie Środkowej. Dla podkreślenia wielkości sklepu właściciele podają jego powierzchnię w hektarach – ¾ ha. Dom Towarowy jest niezwykle nowoczesny i urządzony według najnowszych zagranicznych standardów. Przy wejściu stoi umundurowany portier. Niektórzy myślą, że to zwykły odźwierny, ale taki człowiek nie jest tu potrzebny, bo drzwi, choć trudno w to uwierzyć, otwierają się same, czyli automatycznie. Portier ma witać klientów – zdjęciem czapki i głębokim ukłonem. Chodzi o to, by klienci od pierwszej chwili poczuli się swojsko i przyjaźnie w tym wielkim sklepie. Dużym atutem jest to, że bardzo łatwo tutaj dojechać. Tramwajem – na skrzyżowanie Brackiej i Alei Jerozolimskich (numery: O, 2, 2a, 7, 12, 18, 25, P) lub do rogu Chmielnej i Nowego Światu (numery: O, 1, 9, 14, 18, 25). Autobusy miejskie zaś podjeżdżają pod samo wejście (linie: A, B, G).

Dom Towarowy podzielony jest na 44 sklepy, a te dzielą się jeszcze na działy, których jest 300. Jak się w tym gąszczu nie pogubić? Potrzebny jest drukowany przewodnik, który każdy klient dostaje przy wejściu. Towarów szuka się – jak w bibliotece – w alfabetycznym indeksie, a oznaczenia przy artykułach wskazują piętra. Na przykład pod „S” są spinki do krawatów. Znajdziemy je w dziale Krawaty, który jest częścią sklepu Bielizna i Galanteria Męska. Litera „P” oznacza, że musimy spinek szukać na parterze, zaraz przy samym wejściu. Sprzedaż towarów prowadzi się na parterze, na trzech piętrach i w podziemiu. Na piątym piętrze mieszczą się pracownie sukien, kapeluszy damskich, garniturów i płaszczy męskich, gdzie uwija się 200 krawców, krojczych i projektantów. Można sobie zamówić ubranie na miarę.

Na piątym piętrze jest też letnia przechowalnia futer i jedyny w stolicy mechaniczny trzepak do dywanów, który obsługuje konserwator Ryszard Modro. – Stół, nad nim walec z zamocowanymi rzemieniami i wentylator odprowadzający kurz na zewnątrz. Wszystko zasilane silnikiem elektrycznym – opowiada o niezwykłości tego urządzenia Modro. – Za jedyne dwa złote od sztuki pan Stasio Dąbrowski gotów był przywieźć dywan z najdalszych zakątków Warszawy – wspomina.

Przy ladzie

Proszę państwa, sklep to ogromny organizm. Ponad 600 pracowników, którzy muszą codziennie zgodnie współpracować z sobą i z państwem. Pojawiają się trudne charaktery, nawyki, wyniesione z domu przyzwyczajenia. Na przykład, ważny problem: kto komu powinien się pierwszy ukłonić? To zagadnienie roztrząsa Tadeusz Urbański w jednym z biuletynów dla pracowników: „Kobieta pracująca w zawodach, w których, jako równorzędna, styka się z mężczyznami, winna właściwie stać na platformie równouprawnienia. Na terenie pracy jest kolegą i o jakichkolwiek przywilejach winna zapomnieć”.

By unikano niezręczności, biuletyn przypomina kilka podstawowych zasad: „– wchodzący do pokoju lub magazynu bez różnicy wieku i płci obowiązany jest pierwszy wypowiedzieć powitanie; – kobieta powinna pierwsza wyciągnąć rękę na powitanie wtedy, gdy spotyka mężczyznę i chce być przez niego powitaną”. Większość tekstu poświęcona jest jednak technikom sprzedaży. Pracownicy DTBJ są informowani o tym, że sprzedawanie to filozofia, nauka ścisła i pasja, a nie tylko podawanie towarów klientom.

„Nowoczesna sztuka sprzedawania – czytamy w biuletynie – wymaga od sprzedawcy, oprócz znajomości towaru, umiłowania swojego zawodu. Taki sprzedawca potrafi oddziałać na klienta skuteczniej, subtelniej i więcej przekonywająco niż wszelkiego rodzaju informacje”. Najważniejszym celem sprzedawcy musi być zadowolenie klienta. Dlatego dobry sprzedawca powinien mieć wiele zalet duchowych i towarzyskich, by pomóc klientowi w wyborze towaru, nauczyć go cenić towar oraz wzbudzić zadowolenie. Jeśli komuś wydaje się, że to proste, powinien zajrzeć do biuletynu: „Jesteś aktorem na arenie mającej dokonać się transakcji. Musisz więc wniknąć w psychologię przyjętej na siebie roli. Sztuka sprzedawania to znajomość natury ludzkiej i umiejętność obchodzenia się z ludźmi.

Patrz oczami klienta, słuchaj uszami klienta, pamiętając jednak, że wrażliwość nerwu wzroku jest dwadzieścia razy większa niż nerwu słuchu (dobra prezentacja znaczy dwadzieścia razy więcej, niż możesz powiedzieć)”. „Pozwól mu mówić, trzymając w cuglach swój własny język. Umysł klienta przypomina wagę na szalach, na której z jednej strony ułożona jest cena, z drugiej korzyści, które odniesie, kupując towar. Zadaniem sprzedawcy jest przechylenie szali na jedną stronę, ponieważ mało klientów jest świadomych tego, czego chcą. Musisz przełamać jego niezdecydowanie i w odpowiedniej chwili stać się panem sytuacji”.

Co niezwykłe, jest też instrukcja postępowania dotycząca dzieci. („Miłość rodziców do dzieci jest jedną z najszlachetniejszych podniet do kupna i bodźcem przy zakupach”). Sprzedawczyni powinna się przywitać z dzieckiem, by pozyskać serce matczyne i stworzyć korzystny nastrój do kupna. Najlepiej dać dziecku do ręki zabawkę, dziecko niechętnie się z nią rozstanie, a rzadko która matka potrafi oprzeć się życzeniu dziecka. Sprzedawczyni nie może: poprawiać włosów, trzymać rąk w kieszeniach, czyścić paznokci, jeść i pić przy kliencie ani wpatrywać się w niego, jakby był złodziejem.

Psychologia subiekta

Każdy subiekt jest psychologiem. Stojąc za kontuarem, ma możność obserwowania natury ludzkiej, z której wyłania się kilka typów klienta. Dobry sprzedawca z każdym sobie poradzi. Klient milczący. Niezwykle trudno dowiedzieć się od takiego o jego upodobaniach. Zamyka taki usta jak ostrygę i nie zdradza niczym, że coś mu się podoba. Najlepszym sposobem na milczka jest ciągle gadać, pokazując towar, bo zdarza się, że jakieś słowo rozwiąże mu język. Sprzedawca, który skłoni do mówienia, rzadko chybia sprzedaży.

Gadatliwy. Wkrótce po rozpoczęciu przez niego gawędki zamilknąć i nie odpowiadać na grad pytań. Gdy zauważy, że oczekujecie końca jego przemowy, powróci do kwestii kupna. (Uwaga: nie należy zdradzać znudzenia ani zniecierpliwienia). Spieszący się. Biega z jednego końca kontuaru do drugiego, rzadko wiedząc, co chce kupić. Subiekt popełnia pomyłkę, biegając za nim. Gdy przystanie na miejscu, klient sam przyjdzie, aby dać możność obsłużenia się sprzedawcy. Niezdecydowany. Najbardziej godny pożałowania. Pragnie kupić, lecz nie może się zdecydować. Klient niezdecydowany łatwo poddaje się wpływom i jeden zakup skłania go do nabycia wielu rzeczy najzupełniej dla niego zbędnych. Bojaźliwy. Nieśmiałość klienta bierze się z tego, że boi się pozostać sam na sam z subiektem. Wielu nie potrafi wytłumaczyć, o co im chodzi. Nieśmiali są bardzo wrażliwi i łatwo ich urazić. Kilkoma miłymi uwagami i uprzejmą postawą można skłonić ich do kupna. Natręt. Po załatwieniu kupna szuka okazji, aby zacząć rozmowę. Najlepszym sposobem pozbycia się go jest przeprosić natręta i udać się na drugi koniec działu, symulując zajęcie się jakąś ważną sprawą.

Opryskliwy. Jeśli jest mrukliwy i niegrzeczny – nie zwracać uwagi. Towar sam kupi, ale wydaje mu się, że jest klientem niezmiernie cennym. Pyszałek. Schlebiać jego próżności, jeżeli nadarzy się taka okazja. Wymaga od subiekta, aby ten obsłużył go natychmiast. Trzeba być wobec takiego uprzejmym, aby nie dać powodu do szargania dobrego imienia sklepu. Próżny. Klient taki jest niecierpiany przez cały personel sklepu. Wchodzi z miną protektora, traktuje sprzedawcę jak służącego, a wszystkie towary są dla niego zbyt tanie i pospolite. Jedyny sposób: próbować wetknąć mu wszystko, co najdroższe.

W trójkącie

Dom, proszę państwa, jest tak zaprojektowany, by zapewnić największą wygodę kupującym, a właścicielom możliwość nieskrępowanej modyfikacji wnętrz. Trzeba pamiętać, że Franciszek Lilpop i Karol Jankowski, warszawscy architekci, nie stanęli przed łatwym zadaniem, bo działka, na której projektowali budynek, miała fatalny układ trójkąta o wydłużonych bokach, przylegającego na dodatek do innych budynków. Wyzwaniem było takie zaprojektowanie budynku, by wpuścić do wnętrza światło dzienne. Konieczne stało się zamontowanie świetlików w dachu. Ale największym sukcesem było takie zaprojektowanie ściany frontowej od Brackiej, by stała się jednocześnie największą w Warszawie wystawą sklepową. To ona, a w zasadzie kolorowy witraż wykonany przez Edmunda Bartłomiejczyka, znanego warszawskiego grafika, robi najmocniejsze wrażenie po wejściu do budynku. Spójrzcie, jak artysta przedstawił ewolucję damskich strojów, od renesansu po czasy współczesne. Jego pomysłem jest też długi pochód rzeźbionych ślimaków podążających wzdłuż balustrad otaczających galerie.

Punktem centralnym jest ogromny hol, który ciągnie się aż do trzeciego piętra. Chodzi o sensowne wykorzystanie powierzchni. Wolne przestrzenie są ogrodzone lekkimi ściankami działowymi, szafami i meblami. To pozwala na ich przesuwanie, na powiększanie lub zmniejszanie poszczególnych sklepów i stoisk. Nowoczesność nieznana w tamtych czasach! Dyrekcja wykorzystuje najnowsze zdobycze techniki marketingowej, czego klient w ogóle się nie domyśla. Na przykład klient może sobie swobodnie spacerować po piętrach, działach i stoiskach, przyglądając się do woli towarom. Za wielki plus każdego domu towarowego należy uznać fakt, że publiczność może nieskrępowanie chodzić po działach i oglądać wnętrza, bez nagabywania przez personel: „Czego sobie klient życzy?”. Kto chce coś kupić, sam zgłosi się do sprzedawcy. Spacerowiczów nie należy ciągle straszyć pytaniami. Apetyt przychodzi podczas jedzenia, tak jak chęć kupna podczas oglądania. Klient ma czuć się wolny i nic nie wiedzieć o tym, że meandruje, idzie po wytyczonym mu torze, wykonując z góry określone przystanki, tak właśnie, jak życzy sobie tego właściciel sklepu.

Wszystko jest wyłożone na stołach, a nie jak gdzie indziej na półkach, których strzeże subiekt. Tutaj każdej rzeczy można dotknąć, powąchać, a nawet przymierzyć. Nie trzeba nikogo o nic prosić, co jak wiadomo, peszy klienta. Ważnym elementem jest muzyka. W podręcznikach do marketingu piszą, że skłania ona do kupowania. Jeśli gra wolno i monotonnie, to wydłuża czas pobytu klienta w sklepie, co automatycznie sprawi, że kupi więcej. W naszym magazynie muzyka rozbrzmiewała przez cały dzień z fortepianu, który stoi na trzecim piętrze. Czasem zamiast fortepianu jest cała orkiestra, śpiewają soliści i robi się taki tłum, że ekspedientki nie mogą się przecisnąć do swoich stoisk.

Wszystko w jednym

Największym atutem sklepu jest to, że wszystko (z wyjątkiem żywności) można kupić w jednym miejscu. Nie trzeba już kluczyć po Brackiej, Marszałkowskiej czy Chmielnej w poszukiwaniu abażuru (u Jabłkowskich IV piętro), futra (II piętro), aparatu fotograficznego (I piętro), munduru wojskowego (III piętro) czy bluzki (II piętro). Wszystko, co się kupi, pracownicy w piwnicy zapakują w paczki i w ciągu kilku godzin odwiozą do domu pod wskazany adres. Bez dopłaty. Z obserwacji dyrekcji wynika, że klientami sklepu są osoby o średnich zarobkach, tacy jak urzędnicy na niezbyt wysokich stanowiskach, posiadacze mniejszych majątków, podmiejscy hodowcy warzyw, owoców. (Bogacze chodzą na Marszałkowską do sklepów z wyszukanym, importowanym towarem). Cała Warszawa wie, że u Jabłkowskich jest najtaniej. Udało im się wyeliminować pośredników, hurtowników i większość towarów kupują bezpośrednio u producentów.

Między piętrami

Zwiedzanie sklepu zacznijmy od piwnicy. Dopiero w latach 30. XX w. wpuszczono tu klientów. Wcześniej były tam tylko szatnie i magazyny, gdzie trzymano porcelanę i fajans, pakowane w siano i wióry. Z czasem, wzorem amerykańskiego Woolwortha, powstał tu dział cen jednolitych. „Tysiące artykułów codziennej potrzeby po niespotykanych cenach” – mówi reklama. Towary są pogrupowane według klucza – wszystko za: 25 groszy (np. bijka do piany, kubek fajansowy, puszka do pudru), 75 groszy (np. grzebień elegancki, maszynka do golenia, broszka), 1 złoty (np. czajnik, portfel, patelnia stalowa), 2 złote (np. tasak, nożyczki, papierośnica safianowa). Parter.

Na wprost od wejścia – perfumy, po prawej bielizna, na lewo paczkarnia, gdzie można odebrać wszystkie zakupione towary. A jeśli komuś nie chce się dźwigać, może poprosić o odesłanie ich do domu. Do schodów – na prawo. Zwracają na nie uwagę dzieci z wiejskich szkół, które przyjeżdżają zwiedzać stolicę. Sklep, oprócz Łazienek, Zamku Królewskiego i Krakowskiego Przedmieścia, jest miejscem obowiązkowych odwiedzin. Schody robią na dzieciach większe wrażenie niż kolumna Zygmunta; wciąż powtarzają, że pierwszy raz widzą coś tak wielkiego. Na wprost wejścia jest winda. Wciąż robi duże wrażenie na gościach. Kiedyś jechał nią dziennikarz „Gazety Handlowej” i opisał tę ekscytującą podróż, jakby co najmniej leciał samolotem: „Tłusty trzask dobrze naoliwionych bloków i sprężyn, cichy szelest szybko mknącej po stalowych szybach windy i oto znajduję się na czwartym piętrze wielkiego jak na stosunki warszawskie gmachu. Rozbity na tysiąc dźwięków gwar życia milknie nagle i opada jak taśma przecięta nożycami…”.

Pierwsze piętro jest najważniejsze dla mężczyzn, bo ma dział sportowy i radiowy. Kołder ani dywanów, ani firan, jedwabi, włóczek, zabawek i damskiej bielizny mężczyźni w ogóle nie zauważają. Raz w roku całe piętro zamienia się w kwitnący ogród. Dzieje się tak w lutym, gdy ogłaszany jest „Biały tydzień”, czyli wielka wyprzedaż. Cały personel robi wtedy sztuczne kwiaty, mocując je na przywożonych gałęziach. Łudząco przypominają prawdziwe drzewa.

Rewia

Najważniejsze jest drugie piętro. To nie tylko wielki salon kobiecych strojów: z futrami, sukienkami, kostiumami i kapeluszami, ale też miejsce ważnych dla warszawianek pokazów mody. Dwa razy do roku, wiosną i jesienią, piętro jest zamykane, meble przestawiane i do całego sklepu ściągane są setki krzeseł, by pomieścić zaproszonych gości i prasę. Wstęp tylko na imienne zaproszenia, które są szczegółowo sprawdzane na schodach. A i tak niektóre panie próbują się wślizgnąć na bezczelnego. To nie tylko zwyczajna rewia, ale też śmiertelny pojedynek między warszawskimi domami mody. To odpowiedź Jabłkowskich na wcześniejsze pokazy u dwóch największych konkurentów – w Domu Mody Bogusława Hersego i w Domu Modelowym Boguchwała Myszkorowskiego.

Proszę państwa, informację o tych pokazach możecie znaleźć w największych polskich magazynach i gazetach. Na przykład w „Kobiecie Współczesnej”: „Tłumy publiczności warszawskiej oglądają zgrabne, acz nieco flegmatyczne modelki paradujące w piżamach, płaszczach, kostiumach i sukniach”. Albo w „Kurierze Polskim”: „Firma, uwzględniając wszelkie stopnie zamożności, pokazuje nasze i takie modele, które taniością swą dostępne są dla zwykłych śmiertelniczek. Przyczynia się do tego fakt, że wykonywane są one z materiałów krajowych, niczym jednak nie ustępujących zagranicznym”.

Po dach

Piętro trzecie. Stoiska dla mężczyzn. Garnitury, płaszcze, kapelusze. Buty męskie i dziecięce, a także platery, porcelana i szkło. Z działu szkła przechodzi się wprost do kawiarni, gdzie przez cały rok odbywają się koncerty i spotkania. Druga kawiarnia, Bar pod Słońcem, mieści się na dachu budynku, ale czynna jest tylko latem. Goście siedzą w głębokich wiklinowych fotelach, czytają gazety albo patrzą przed siebie na panoramę starej Warszawy. (To widać na zdjęciach z lat 30.).

Inna atrakcja znajduje się w sali obok tarasu – dziecięcy teatrzyk kukiełkowy na 300 miejsc. Przed świętami przedstawienia odbywają się dwa razy dziennie, a i tak nie ma gdzie wcisnąć palca. Dziś mogą państwo zobaczyć bajkę „Konik polny i mrówki”. Proszę spojrzeć, jak dzieci zaśmiewają się z pociesznego konika polnego, który przez całe lato bawi się grą na skrzypcach, a zimą prosi pracowite mrówki o schronienie. Proszę zwrócić uwagę, że bilet kosztuje tylko pięć groszy, a zebrane pieniądze w całości przeznaczane są na zorganizowanie choinki dla biednych dzieci. I wszyscy mali widzowie dostają na pamiątkę kolorową książeczkę ilustrowaną przez Mariana Walentynowicza, tego od Koziołka Matołka. To promocja, jak w XXI w. ■

Okładka tygodnika WPROST: 35/2013
Więcej możesz przeczytać w 35/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 35/2013 (1592)

  • Sienkiewicz, naśladowca Ziobry 25 sie 2013, 20:00 Monopol na przemoc ma państwo, a nie bandyci” – oświadczył po spotkaniu z premierem i ministrem sprawiedliwości minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz. Ku mojemu zaskoczeniu ani premier Donald Tusk, ani minister... 4
  • Syryjskie ofiary hipokryzji 25 sie 2013, 20:00 Atak z użyciem gazów bojowych w Syrii spowodował śmierć 1,3 tys. osób, w tym dzieci. Ta straszna wiadomość obiegła media; przy czym nie do końca wiadomo, kto gazu użył i co, oprócz niewątpliwej tragedii ludzkiej, z tego wynika.... 4
  • Skaner 25 sie 2013, 20:00 Drag queen Putin Prezydent Rosji poszedł na wojnę z homoseksualistami. Przedstawiciele ruchu LGBT nie pozostali mu dłużni. Licznie manifestują swoje niezadowolenie z antygejowskiego restrykcyjnego prawa uchwalonego w Rosji. Demonstracje... 6
  • Wszystkie fronty Tuska 25 sie 2013, 20:00 Koniec wyborów w Platformie nie kończy problemów Donalda Tuska. Premier właśnie zaczyna śmiertelną walkę o kontrolę nad partią z Grzegorzem Schetyną. To niejedyna bitwa. 10
  • Tusk nigdy nie był tak bliski utraty władzy 25 sie 2013, 20:00 Po tych wyborach nic już nie będzie takie jak dawniej – uważa Jarosław Gowin, poseł PO i rywal Tuska w wyborach na szefa partii. 13
  • Za, a nawet przeciw 25 sie 2013, 20:00 Bronisław Komorowski raz po raz wchodzi w spór z rządem, by za chwilę wyciągać rękę do zgody. Meandry te mają mu ułatwić reelekcję w 2015 r. 15
  • Tak dla koalicji z Gowinem 25 sie 2013, 20:00 Jarosław Kaczyński musi zostać premierem, a kandydatem PiS na prezydenta powinien być kto inny – uważa poseł PiS Artur Górski. 18
  • Pięć milionów ciotek przed telewizorem 25 sie 2013, 20:00 Myślenie o tym, że okrucieństwo i krew dobrze się sprzedają w telewizji, jest prostackie - mówi szef „Wiadomości” TVP Piotr Kraśko. 22
  • Dym wokół rakiety 25 sie 2013, 20:00 Chluba polskiej armii, nowoczesne przeciwpancerne pociski Spike są bezużyteczne na polu walki? Broń ma poważny defekt – dowiaduje się „Wprost”. 26
  • Dyskusja słodziutka 25 sie 2013, 20:00 Poseł Artur Starewicz, niekoronowany król prasy polskiej (kierownik Biura Prasowego KC PZPR), zabrał głos na temat tejże prasy w „Nowej Kulturze” (nr 29). Wypowiedź jego zawiera wiele rzeczy słusznych i ciekawych, wobec czego... 28
  • Szantaż po polsku 25 sie 2013, 20:00 Szantażowani na policję zgłaszają się w ostateczności. Kiedy wyobrażają sobie, co się stanie, jeśli groźby się spełnią, wolą zapłacić. Ale spokoju nie da się kupić. 30
  • Pieskie życie schronisk 25 sie 2013, 20:00 Na niekontrolowanych i źle funkcjonujących schroniskach gminy tracą rocznie około 100 mln zł. W zamian mają spokój. A schroniska robią dobry biznes. 34
  • Choroba TV 25 sie 2013, 20:00 Gwiazdy o swoich nowotworach mówią otwarcie. Choroba przeżywana na oczach milionów to misja społeczna czy dźwignia promocji? 38
  • Krzyk rozpaczy 25 sie 2013, 20:00 Publiczność zastąpiła Boga. Bez niej życie gwiazd rozsypałoby się w pył – mówi prof. Zbigniew Mikołejko. 41
  • Szatański katalog 25 sie 2013, 20:00 Egzorcyści straszą diabelskimi grami, muzyką, książką, nawet pilatesem. Czy tego nie wymyślił dla ludzi Bóg? – pytają ci, którzy wolą wierzyć w boską miłość, a nie zemstę. 43
  • Jedyny taki dom 25 sie 2013, 20:00 Fragmenty książki Cezarego Łazarewicza „Sześć pięter luksusu” o Domu Towarowym Braci Jabłkowskich, jednym z najnowocześniejszych w przedwojennej Europie 46
  • Koniec eldorado 25 sie 2013, 20:00 Nawet na najlepszych polskich uczelniach są jeszcze wolne miejsca. Na wiele kierunków zupełnie nie ma chętnych. Mniejsze prywatne szkoły szukają silniejszych partnerów. 50
  • Ślązak, szwab i hadziaj 25 sie 2013, 20:00 Autonomia – jedno słowo, które w Polsce budzi demony. 52
  • Rififi po polsku 25 sie 2013, 20:00 Zrabowali 12,5 mln zł. 20 sierpnia minęło 51 lat od największego napadu na bank w kryminalnej historii Polski. 54
  • Zdrowe i szczęśliwe dziecko w szkole 25 sie 2013, 20:00 Jak przetrwać pierwsze dni i miesiące w szkole radzi psycholog Dorota Kawecka. 60
  • Terrorysta z „Guardiana” 25 sie 2013, 20:00 Do redakcji „Guardiana” wkroczyli agenci służb specjalnych, a partner dziennikarza, który ujawnił przecieki od Snowdena, został zatrzymany. 66
  • Córeczka tatusia 25 sie 2013, 20:00 Skazany za oszustwa podatkowe Silvio Berlusconi szykuje swoją córkę Marinę do przejęcia sterów we włoskiej centroprawicy. 70
  • Wykopani przez fortunę 25 sie 2013, 20:00 Jeżeli Real Madryt da za Garetha Bale’a 110 mln euro, padnie rekord. Ronaldo nie będzie już najdroższym piłkarzem świata. 72
  • Miliard z ogonkiem 25 sie 2013, 20:00 Już co piąte jabłko deserowe na stołach Europejczyków pochodzi z polskiego sadu. Jak to się stało, że z anonimowych wyrobników staliśmy się potęgą? 74
  • Targowisko idei 25 sie 2013, 20:00 O XXIII Forum Ekonomicznym w Krynicy mówi Zygmunt Berdychowski, przewodniczący Rady Programowej. 78
  • Trzecia płeć 25 sie 2013, 20:00 Niemcy wprowadzili Urzędowo trzecią płeć. Dlaczego? Bo między kobietą a mężczyzną jest wiele stanów pośrednich. Ewolucja ceni wielość. 80
  • Wszędzie jestem u siebie 25 sie 2013, 20:00 Film nikogo nie zmienia. Ani na lepsze, ani na gorsze – mówi „Wprost” Borys Lankosz, reżyser kultowego „Rewersu”. Wiosną zaczyna kręcić nowy obraz. 82
  • Królowie lata 25 sie 2013, 20:00 Wakacje zrównały muzycznych weteranów i debiutantów. Każdy może zarobić. Kto rządził na polskiej scenie przez trzy letnie miesiące? 86
  • Film 25 sie 2013, 20:00 Wśród hektarów zboża Ostatni seans filmowy” trwa. Ameryka lubi się pochylać nad swoimi małymi miasteczkami, oglądać w kinie chłopaków, którzy wchodzą w dorosłość wśród pól, i diagnozować powolne odchodzenie dawnego... 88
  • Muzyka 25 sie 2013, 20:00 Więcej szaleństwa MoMo MoMo EMI Jak na razie nic nie zapowiada nieuniknionej z pewnością mody na lata 90. Eighties rządzą niepodzielnie. U nas być może także z powodów historyczno-socjologicznych. Kolejnym przykładem jest projekt MoMo,... 89
  • Książka 25 sie 2013, 20:00 Chłopiec, który nie istniał Dlaczego nie ma kryminałów po hebrajsku? „Bo u nas nie ma takich przestępstw” – mówi uspokajająco policjant Awi Awraham matce, która przyszła na komisariat w Cholon zgłosić, że jej... 89
  • Dodatek - nasz dom 25 sie 2013, 20:00 Wybór okien dachowych W projekcie architektonicznym znajdziemy jedynie informacje o rozmiarze okien i ich usytuowaniu. O ile przy zakupie stolarki pionowej wybór jest prosty, o tyle w przypadku okien dachowych najlepiej dostosować ich rodzaj do... 90
  • Bomba tygodnia 25 sie 2013, 20:00 Golizna na imprezach to już nic nowego. Nową świecką tradycję rozpoczęła Patrycja Wojnarowska, która dała nowe znaczenie słynnemu przysłowiu: „D...ę zedrę, a gwiazdą zostanę”. Na imprezie „Playboya” bowiem... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany