Terrorysta z „Guardiana”

Terrorysta z „Guardiana”

Do redakcji „Guardiana” wkroczyli agenci służb specjalnych, a partner dziennikarza, który ujawnił przecieki od Snowdena, został zatrzymany.

Żołnierz armii amerykańskiej Bradley Manning, który przekazał ściśle tajne rządowe dokumenty serwisowi WikiLeaks, został w zeszłym tygodniu skazany na 35 lat więzienia. Władze dopadły go dzięki donosowi kolegi. Ale kolejny whistleblower, Edward Snowden, zdołał, przynajmniej jak dotąd, umknąć poza zasięg amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Skoro nie da się zamknąć ust wszystkim „ujawniaczom”, należy zrobić to dziennikarzom – do takich wniosków najwyraźniej doszły służby bezpieczeństwa po aferze Snowdena. Dlatego został zatrzymany David Miranda, współpracownik, a prywatnie partner Glenna Greenwalda, dziennikarza, który ujawnił sensacyjne informacje na temat programu PRISM, dostarczone przez Edwarda Snowdena.

Co knują pismaki

Międzylądowanie w Londynie miało być wyłącznie formalnością. David Miranda wracał właśnie z Berlina. Spotkał się tam z Laurą Poitras, autorką filmów dokumentalnych. Ona również interesowała się wyciekiem danych amerykańskiej Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA). Na Heathrow Miranda miał zamiar wsiąść do samolotu odlatującego do Rio de Janeiro, gdzie od dawna mieszkali wraz z Greenwaldem. Nie wsiadł. Niemal natychmiast po wylądowaniu na Heathrow Miranda znalazł się w odosobnionym pokoju, a jego laptop, telefon komórkowy i przewożone płyty trafiły do rąk agentów. To był dopiero początek. Według relacji Greenwalda przez kolejne dziewięć godzin szóstka z nich „grillowała” Mirandę, by ujawnił, co knują pismaki. – Spędzili cały dzień, pytając, co ja i inni dziennikarze z „Guardiana” robimy na tematy związane z NSA – opowiadał potem Greenwald. – Odpytali Davida z całego jego życia – dodawał. Jego zdaniem to zdarzenie bez wątpienia ma być ostrzeżeniem, że reporterzy zajmujący się wrażliwymi tematami nie będą mieli łatwego życia.

Dlaczego Brytyjczycy mieliby straszyć swoich dziennikarzy w sprawie, która jest bólem głowy Amerykanów? Nie tylko ze względu na strategiczne partnerstwo służb po obu stronach Atlantyku czy ewentualne naciski Białego Domu. Brytyjska GCHQ, agencja wywiadu elektronicznego, chętnie korzystała z informacji o obywatelach brytyjskich, jakie udało się zebrać NSA. Po wybuchu afery Snowdena GCHQ zapewniła, że skrupulatnie trzymała się przepisów prawa. Nie inaczej jest teraz w przypadku Mirandy. Jak twierdzi Greenwald, jego 28-letni partner usłyszał od agentów, że zastosowano wobec niego przepisy brytyjskiej ustawy antyterrorystycznej (Terrorism Act), która pozwala zatrzymać każdą osobę – nawet jeśli nie jest bezpośrednio podejrzana o powiązania z terroryzmem – oraz przesłuchać ją i przeszukać jej rzeczy. Jak zapewnia Londyn, dla 97 proc. osób ta przykra przy goda w towarzystwie smutnych panów kończy się po niecałej godzinie. Zaskakujące więc, że posiadacz brazylijskiego paszportu, człowiek, za którego podróż zapłaciła jedna z największych na Wyspach gazet, ląduje w pokoju przesłuchań na maksymalny przewidziany ustawą czas. – Terrorism Act daje im prawo do zatrzymania i przesłuchania cię na temat twoich działań w ramach organizacji terrorystycznej lub też twojego potencjalnego zaangażowania czy wiedzy o potencjalnym zamachu terrorystycznym – argumentuje Greenwald. – Tymczasem jedyne, czym byli zainteresowani przesłuchujący, to były dokumenty NSA i to, co robię z Laurą Poitras.

To jest totalne nadużycie prawa. To oznacza poważną, radykalną eskalację ich działań. Miranda to mój partner, nie jest nawet dziennikarzem – podkreśla. Inna sprawa, że na przewożonych przez Brazylijczyka dyskach znajdowały się – najwyraźniej dotyczące działań wywiadowczych służb specjalnych – dokumenty, którymi Greenwald dzielił się z Poitras.

Współpraca na najwyższym szczeblu

– Incydent z Mirandą to była jasna wiadomość dla obiorców materiałów Snowdena, w tym „Guardiana”, że brytyjski rząd poważnie podchodzi do przerwania pasma przecieków – twierdzi w wywiadzie dla Agencji Reutera anonimowy amerykański urzędnik ds. bezpieczeństwa. Zajście mogłoby z pozoru uchodzić za błahe, gdyby nie fakt, że to pierwsze w świecie demokratycznym tak otwarte ostrzeżenie, żeby dziennikarz nie zajmował się daną sprawą. Na dodatek, ze względu na uzasadnienie prawne użyte przy zatrzymaniu Mirandy, reportera publikującego niewygodne dla rządu materiały zrównano z terrorystą, a odebrane mu materiały pozostały w rękach agentów. Nic dziwnego, że na Wyspach rozpętała się burzliwa dyskusja, która podzieliła nie tylko publicystów, lecz nawet rząd w Londynie. – Ustawa antyterrorystyczna, którą pomagałem wprowadzić, nie była przyjmowana z myślą o osobach takich jak Miranda. Jej celem było zabezpieczenie pokoju w Irlandii Północnej i miała ona utrudniać zbuntowanym irlandzkim terrorystom dostanie się na terytorium Zjednoczonego Królestwa – twierdzi Charles Falconer, laburzystowski polityk, który był jednym z autorów Terrorism Act. Według niego przepisy ustawy wciąż są potrzebne. – Tyle że mają one służyć wyłącznie określeniu, czy dana osoba jest terrorystą. Użycie tej władzy, by przetrzymywać i przesłuchiwać osobę, co do której oficer doskonale wie, że nie jest terrorystą, nigdy nie było przewidziane w tym prawie – dodaje.

Tyle że rząd ma kontrargumenty. – Myślę, że to absolutnie właściwe, że gdy policja wierzy, iż ktoś dysponuje wrażliwymi kradzionymi informacjami, które mogą pomóc terrorystom, stanowią zagrożenie życia lub mogą doprowadzić do potencjalnej utraty życia, to podejmuje działania. I to prawo umożliwia te działania – komentowała zajście na Heathrow brytyjska sekretarz spraw wewnętrznych Theresa May. – Gdyby te przepisy obowiązywały wcześniej, na podstawie takiej interpretacji można by zatrzymać Salmana Rushdiego za publikację „Szatańskich wersetów” – odpowiada jej Falconer.

Tyle że May ma pełne poparcie Downing Street. W ubiegłotygodniowym apogeum afery rzecznik premiera Davida Camerona potwierdził, że szef rządu wiedział o zamiarze zatrzymania Mirandy na londyńskim lotnisku – i nie miał nic przeciwko temu. Ba, wiadomość o szykującym się incydencie zdążyła nawet dotrzeć do Białego Domu, którego odpowiedź brzmiała: OK, róbcie to. Teraz biuro premiera ma jedną odpowiedź na zarzuty. – Zostaliśmy uprzedzeni w zwyczajowy sposób – i tyle. Nie kierujemy policyjnymi śledztwami – kwituje anonimowo jeden ze współpracowników Camerona. – Oczywiście, że nie kierują – śmieje się David Davis, szykowany swego czasu przez opozycję na stanowisko sekretarza spraw wewnętrznych. – Ale jeśli sekretarz jest informowana, że coś ma się wydarzyć, i nie reaguje, to oznacza, że aprobuje akcję – podkreśla. Za to poinformowany nie był najwyraźniej wicepremier i lider koalicyjnych Liberalnych Demokratów Nick Clegg. W oficjalnym oświadczeniu szef liberałów odcina się od akcji służb bezpieczeństwa, zastrzegając, że należy czekać na wyniki wewnętrznego dochodzenia w sprawie zajścia. – Jesteśmy partią liberalną. Podchodzimy do tych spraw bardzo serio. Doskonale rozumiemy, dlaczego ludzie są zaniepokojeni – komentują incydent jego partyjni koledzy. Sprawa może nie zachybocze rządzącą koalicją, ale niewątpliwie zasieje między Cameronem a Cleggiem ziarno nieufności.

Już się zabawiliście

Zatrzymanie Mirandy nie było pierwszą próbą zamknięcia ust „Guardianowi”. – Mieliście już swoją zabawę. Teraz chcemy odzyskać te graty – usłyszał przeszło miesiąc temu, wkrótce po publikacji dokumentów otrzymanych od Edwarda Snowdena, naczelny gazety Alan Rusbridger. Dobrej rady udzielali mu kolejni oficjele z kręgów rządowych, a w końcu w redakcji pojawili się dwaj panowie, eksperci ds. bezpieczeństwa z GCHQ. Pod ich nadzorem w piwnicach pod londyńską siedzibą gazety laptopy, na których zapisano uzyskane od Snowdena materiały, zostały fizycznie roztrzaskane. – No, to teraz możemy odwołać czarne helikoptery – zażartował jeden z niecodziennych gości. Przez miesiąc Rusbridger i grono dziennikarzy „Guardiana” trzymali język za zębami. Operację w piwnicach redakcji uznano za zawarcie symbolicznego rozejmu. Tyle że dziennik nadal pisał o ujawnianych przez Snowdena rewelacjach – ale teraz artykuły powstawały w Brazylii, poza jurysdykcją brytyjskich służb. Zatrzymanie Mirandy oznaczało zerwanie tego pozornego zawieszenia broni.

Tego można było się jednak spodziewać. Wszyscy, którzy dotkną sprawy Snowdena, największego od czasu Pentagon Papers przecieku dokumentów z Departamentu Obrony, błyskawicznie lądują na cenzurowanym. Nawet głowy państw: gdy tylko boliwijski prezydent Evo Morales przed wylotem z Moskwy do domu zasugerował, że jego kraj mógłby udzielić Snowdenowi azylu – podobnie jak zrobił to w przypadku redaktora naczelnego WikiLeaks Juliana Assange’a – rządy Francji, Włoch, Hiszpanii i Portugalii odmówiły mu możliwości lądowania na terytorium swoich krajów. Zgodzili się w końcu Austriacy, ale od razu dokonali przeszukania maszyny, zakładając, że znajdą na pokładzie Snowdena. Po decyzji Kremla o tymczasowym, rocznym azylu dla amerykańskiego whistleblowera Waszyngton odwołał też spotkanie Obamy z Putinem, rzecz w stosunkach między mocarstwami w zasadzie niespotykana.

Nie ma też większych wątpliwości, co spotkałoby Snowdena, gdyby Amerykanom udało się go dopaść. Bohater wcześniejszej afery przeciekowej Bradley Manning został właśnie skazany na 35 lat więzienia, degradację i utratę należnych wojskowemu przywilejów. Manning – obecnie używający już imienia Chelsea i planujący operację zmiany płci – ma szansę ubiegać się o przedterminowe zwolnienie nie wcześniej niż po 11 latach. Ale też nie próbował uciekać przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości, a na sali sądowej wyraził skruchę. – Przykro mi, że moje działania raniły ludzi i Stany Zjednoczone. Przykro mi ze względu na niezamierzone konsekwencje moich działań. Kiedy podejmowałem decyzję, byłem przekonany, że będę pomagał, a nie szkodził ludziom. W tym czasie musiałem się uporać z wieloma sprawami – tłumaczył się bohater afery. Trudno sobie wyobrazić, żeby Snowden uderzył w podobny ton.

Jednak jego historia zdaje się wyznaczać zupełnie nowy rozdział w historii mediów. W przypadku Manninga i Assange’a dziennikarzom z czołowych światowych gazet – „El País”, „Le Monde”, „Guardiana”, „Spiegla” czy „New York Timesa” – nie spadł włos z głowy, a żaden rząd nie poważył się na wejście do redakcji. Przed laty próba oskarżenia redakcji tej ostatniej gazety w sprawie publikacji Pentagon Papers spaliła na panewce. Bob Woodward i Carl Bernstein ani przez chwilę nie ryzykowali oskarżenia o terroryzm, ujawniając aferę Watergate. Czyżby jednak te „stare dobre czasy” właśnie dobiegały końca? ■

Okładka tygodnika WPROST: 35/2013
Więcej możesz przeczytać w 35/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 35/2013 (1592)

  • Sienkiewicz, naśladowca Ziobry 25 sie 2013, 20:00 Monopol na przemoc ma państwo, a nie bandyci” – oświadczył po spotkaniu z premierem i ministrem sprawiedliwości minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz. Ku mojemu zaskoczeniu ani premier Donald Tusk, ani minister... 4
  • Syryjskie ofiary hipokryzji 25 sie 2013, 20:00 Atak z użyciem gazów bojowych w Syrii spowodował śmierć 1,3 tys. osób, w tym dzieci. Ta straszna wiadomość obiegła media; przy czym nie do końca wiadomo, kto gazu użył i co, oprócz niewątpliwej tragedii ludzkiej, z tego wynika.... 4
  • Skaner 25 sie 2013, 20:00 Drag queen Putin Prezydent Rosji poszedł na wojnę z homoseksualistami. Przedstawiciele ruchu LGBT nie pozostali mu dłużni. Licznie manifestują swoje niezadowolenie z antygejowskiego restrykcyjnego prawa uchwalonego w Rosji. Demonstracje... 6
  • Wszystkie fronty Tuska 25 sie 2013, 20:00 Koniec wyborów w Platformie nie kończy problemów Donalda Tuska. Premier właśnie zaczyna śmiertelną walkę o kontrolę nad partią z Grzegorzem Schetyną. To niejedyna bitwa. 10
  • Tusk nigdy nie był tak bliski utraty władzy 25 sie 2013, 20:00 Po tych wyborach nic już nie będzie takie jak dawniej – uważa Jarosław Gowin, poseł PO i rywal Tuska w wyborach na szefa partii. 13
  • Za, a nawet przeciw 25 sie 2013, 20:00 Bronisław Komorowski raz po raz wchodzi w spór z rządem, by za chwilę wyciągać rękę do zgody. Meandry te mają mu ułatwić reelekcję w 2015 r. 15
  • Tak dla koalicji z Gowinem 25 sie 2013, 20:00 Jarosław Kaczyński musi zostać premierem, a kandydatem PiS na prezydenta powinien być kto inny – uważa poseł PiS Artur Górski. 18
  • Pięć milionów ciotek przed telewizorem 25 sie 2013, 20:00 Myślenie o tym, że okrucieństwo i krew dobrze się sprzedają w telewizji, jest prostackie - mówi szef „Wiadomości” TVP Piotr Kraśko. 22
  • Dym wokół rakiety 25 sie 2013, 20:00 Chluba polskiej armii, nowoczesne przeciwpancerne pociski Spike są bezużyteczne na polu walki? Broń ma poważny defekt – dowiaduje się „Wprost”. 26
  • Dyskusja słodziutka 25 sie 2013, 20:00 Poseł Artur Starewicz, niekoronowany król prasy polskiej (kierownik Biura Prasowego KC PZPR), zabrał głos na temat tejże prasy w „Nowej Kulturze” (nr 29). Wypowiedź jego zawiera wiele rzeczy słusznych i ciekawych, wobec czego... 28
  • Szantaż po polsku 25 sie 2013, 20:00 Szantażowani na policję zgłaszają się w ostateczności. Kiedy wyobrażają sobie, co się stanie, jeśli groźby się spełnią, wolą zapłacić. Ale spokoju nie da się kupić. 30
  • Pieskie życie schronisk 25 sie 2013, 20:00 Na niekontrolowanych i źle funkcjonujących schroniskach gminy tracą rocznie około 100 mln zł. W zamian mają spokój. A schroniska robią dobry biznes. 34
  • Choroba TV 25 sie 2013, 20:00 Gwiazdy o swoich nowotworach mówią otwarcie. Choroba przeżywana na oczach milionów to misja społeczna czy dźwignia promocji? 38
  • Krzyk rozpaczy 25 sie 2013, 20:00 Publiczność zastąpiła Boga. Bez niej życie gwiazd rozsypałoby się w pył – mówi prof. Zbigniew Mikołejko. 41
  • Szatański katalog 25 sie 2013, 20:00 Egzorcyści straszą diabelskimi grami, muzyką, książką, nawet pilatesem. Czy tego nie wymyślił dla ludzi Bóg? – pytają ci, którzy wolą wierzyć w boską miłość, a nie zemstę. 43
  • Jedyny taki dom 25 sie 2013, 20:00 Fragmenty książki Cezarego Łazarewicza „Sześć pięter luksusu” o Domu Towarowym Braci Jabłkowskich, jednym z najnowocześniejszych w przedwojennej Europie 46
  • Koniec eldorado 25 sie 2013, 20:00 Nawet na najlepszych polskich uczelniach są jeszcze wolne miejsca. Na wiele kierunków zupełnie nie ma chętnych. Mniejsze prywatne szkoły szukają silniejszych partnerów. 50
  • Ślązak, szwab i hadziaj 25 sie 2013, 20:00 Autonomia – jedno słowo, które w Polsce budzi demony. 52
  • Rififi po polsku 25 sie 2013, 20:00 Zrabowali 12,5 mln zł. 20 sierpnia minęło 51 lat od największego napadu na bank w kryminalnej historii Polski. 54
  • Zdrowe i szczęśliwe dziecko w szkole 25 sie 2013, 20:00 Jak przetrwać pierwsze dni i miesiące w szkole radzi psycholog Dorota Kawecka. 60
  • Terrorysta z „Guardiana” 25 sie 2013, 20:00 Do redakcji „Guardiana” wkroczyli agenci służb specjalnych, a partner dziennikarza, który ujawnił przecieki od Snowdena, został zatrzymany. 66
  • Córeczka tatusia 25 sie 2013, 20:00 Skazany za oszustwa podatkowe Silvio Berlusconi szykuje swoją córkę Marinę do przejęcia sterów we włoskiej centroprawicy. 70
  • Wykopani przez fortunę 25 sie 2013, 20:00 Jeżeli Real Madryt da za Garetha Bale’a 110 mln euro, padnie rekord. Ronaldo nie będzie już najdroższym piłkarzem świata. 72
  • Miliard z ogonkiem 25 sie 2013, 20:00 Już co piąte jabłko deserowe na stołach Europejczyków pochodzi z polskiego sadu. Jak to się stało, że z anonimowych wyrobników staliśmy się potęgą? 74
  • Targowisko idei 25 sie 2013, 20:00 O XXIII Forum Ekonomicznym w Krynicy mówi Zygmunt Berdychowski, przewodniczący Rady Programowej. 78
  • Trzecia płeć 25 sie 2013, 20:00 Niemcy wprowadzili Urzędowo trzecią płeć. Dlaczego? Bo między kobietą a mężczyzną jest wiele stanów pośrednich. Ewolucja ceni wielość. 80
  • Wszędzie jestem u siebie 25 sie 2013, 20:00 Film nikogo nie zmienia. Ani na lepsze, ani na gorsze – mówi „Wprost” Borys Lankosz, reżyser kultowego „Rewersu”. Wiosną zaczyna kręcić nowy obraz. 82
  • Królowie lata 25 sie 2013, 20:00 Wakacje zrównały muzycznych weteranów i debiutantów. Każdy może zarobić. Kto rządził na polskiej scenie przez trzy letnie miesiące? 86
  • Film 25 sie 2013, 20:00 Wśród hektarów zboża Ostatni seans filmowy” trwa. Ameryka lubi się pochylać nad swoimi małymi miasteczkami, oglądać w kinie chłopaków, którzy wchodzą w dorosłość wśród pól, i diagnozować powolne odchodzenie dawnego... 88
  • Muzyka 25 sie 2013, 20:00 Więcej szaleństwa MoMo MoMo EMI Jak na razie nic nie zapowiada nieuniknionej z pewnością mody na lata 90. Eighties rządzą niepodzielnie. U nas być może także z powodów historyczno-socjologicznych. Kolejnym przykładem jest projekt MoMo,... 89
  • Książka 25 sie 2013, 20:00 Chłopiec, który nie istniał Dlaczego nie ma kryminałów po hebrajsku? „Bo u nas nie ma takich przestępstw” – mówi uspokajająco policjant Awi Awraham matce, która przyszła na komisariat w Cholon zgłosić, że jej... 89
  • Dodatek - nasz dom 25 sie 2013, 20:00 Wybór okien dachowych W projekcie architektonicznym znajdziemy jedynie informacje o rozmiarze okien i ich usytuowaniu. O ile przy zakupie stolarki pionowej wybór jest prosty, o tyle w przypadku okien dachowych najlepiej dostosować ich rodzaj do... 90
  • Bomba tygodnia 25 sie 2013, 20:00 Golizna na imprezach to już nic nowego. Nową świecką tradycję rozpoczęła Patrycja Wojnarowska, która dała nowe znaczenie słynnemu przysłowiu: „D...ę zedrę, a gwiazdą zostanę”. Na imprezie „Playboya” bowiem... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany