Francuska uczta

Francuska uczta

Dodano: 
Największym problemem polskich turystów udających się do Francji jest ból głowy
Nie sposób zobaczyć wszystkiego, a wybór jest trudny: zwiedzić zatłoczony latem Paryż czy odległą i spokojną Bretanię? Wyruszyć w Alpy czy w Pireneje, na drogie Lazurowe Wybrzeże czy na sporo tańszą i mniej znaną Korsykę?

- Polacy najchętniej odwiedzają Lazurowe Wybrzeże na południu oraz stolicę, która modna jest praktycznie przez cały rok - mówi Pierre-Yves David z Francuskiego Ośrodka Informacji Turystycznej. - O polskich turystów zaczynają zabiegać także inne regiony, głównie Normandia i Bretania ze swymi malowniczymi zatoczkami, dzikimi plażami, oceanem i kulturą bliższą Irlandii niż Francji. Planując urlop, warto pomyśleć o wybrzeżu Lang- wedocji, ciągnącym się od Marsylii po granicę z Hiszpanią. To niezwykłe miejsce - po kąpieli w Morzu Śródziemnym w ciągu godziny można się znaleźć w Pirenejach. Podróżując po Prowansji, nie można pominąć Nicei - stolicy Alp nadmorskich i Riwiery Francuskiej. Słynny siedmio- kilometrowy bulwar Promenade des Anglais, wysadzany palmami i drzewami laurowymi, przebiega wzdłuż wybrzeża. Wiosną można tu zażywać morskich kąpieli, a zaledwie godzinę później jeździć na nartach na ośnieżonych stokach Alpes-Maritimes. W 1955 r. Brigitte Bardot i Roger Vadim w filmie "I Bóg stworzył kobietę" ukazali światu miasteczko Saint-Tropez, dziś ulubione miejsce wypoczynku elity show-businessu. - Do najpiękniejszych regionów Francji należą tereny oddalone od turystycznych miast riwiery. Im dalej od zatłoczonego brzegu Morza Śródziemnego, tym piękniej. Każda dziura ma tam swój klimat - mówi Ewa Pariselle, która do Francji wyjechała na miesiąc, by do rodzinnego Krakowa wrócić dopiero po dwunastu latach. - Zachęcam do odwiedzin w Aix-en-Provence, jednego z najurokliwszych miast Francji. Jadąc wzdłuż wybrzeża, koniecznie trzeba się zatrzymać w okolicach Parku Narodowego Camargue, gdzie w rozległej delcie Rodanu wody rzeki mieszają się z wodami morskimi. Wracając na północ wzdłuż francuskiej części Alp, zmotoryzowani turyści nie powinni zapomnieć o przystankach w Chamonix u podnóży Mont Blanc, Méribel lub którejś z alpejskich wiosek Górnej Sabaudii. Chamonix, najsłynniejsza górska miejscowość turystyczna, uznawane jest za mekkę alpinistów. Turyści mniej wprawni wybierają zazwyczaj wycieczkę na Aiguille du Midi. Na szczyt, który ma własną stronę w Internecie, prowadzi najwyżej na świecie położona kolej linowa. Na bilet w obie strony trzeba przeznaczyć równowartość 125 zł. Setki turystów przyciąga też Mer de Glace (Morze Lodu). Ten drugi pod względem wielkości lodowiec Alp przesuwa się z prędkością 90 m rocznie.


Stąd do Paryża
Bilet kolejowy do Paryża (z przesiadką we Frankfurcie nad Menem) kosztuje 715 zł.

Za bilet na autobus do Paryża trzeba zapłacić 280-295 zł (w jedną stronę) lub 430-470 zł (w obie strony).

Do Paryża samoloty LOT-u latają dwa razy dziennie. Bilet zakupiony czternaście dni przed odlotem kosztuje 1420 zł (w obie strony), tydzień przed - 1630 zł.

Air France proponuje bilety za 1250 zł (w obie strony). Bilet trzeba wykupić najpóźniej siedem dni przed odlotem. Za połączenie z innymi francuskimi miastami, jak Marsylia, Nicea, Bordeaux, zapłacimy tyle samo, ale podróżnego czeka przesiadka w Paryżu.

Ceny kempingów są zróżnicowane w zależności od rejonu - najdroższe są w okolicach Paryża i na Lazurowym Wybrzeżu. Za pobyt dwóch osób z samochodem na kempingu w Paryżu zapłacimy ok. 85 zł, za każdą następną osobę - 16-20 zł.

Przejazd autostradą (w zależności od długości pokonywanego odcinka) kosztuje od 8,5 do 110 zł.

Nocleg w schronisku górskim to wydatek 32-45 zł.

W Paryżu za noc w schronisku trzeba zapłacić 60-78 zł (w cenę wliczone jest śniadanie), w pozostałych rejonach - 30-45 zł plus ok. 10 zł za śniadanie.

Doba w pokoju trzyosobowym w hotelu w rejonie turystycznym kosztuje 105-155 zł.

Za nocleg w hotelu najniższej kategorii w Paryżu zapłacimy ok. 140 zł.

- Większość odwiedzających Francję rozpoczyna od Paryża - mówi Bernard Margueritte, długoletni korespondent francuskich mediów w Polsce. - Turysta zwiedzi pewnie Notre-Dame, Champs-Élysees i wieżę Eiffla, ale lepiej pozna Paryż, spacerując od Ogrodu Luksemburskiego przez Quartier Latin do nabrzeża Sekwany z bukinistami. Trzeba zobaczyć Île Saint-Louis i Île de la Cité, najstarszą część miasta, dalej można pójść małymi uliczkami Marais aż do różowego Place des Vosges z XVII w. Warto też popłynąć statkiem do Cité des Sciences w La Villette i zobaczyć miasto z innej perspektywy lub odkryć tajemnice Marché aux Puces (Pchli Targ). - Stolica, jak w większości krajów, nie oddaje jednak ducha Francji i należy szybko uciekać na prowincję - zachęca Margueritte. - Od czego zacząć? Można od dumnej Bretanii, od śródziemnomorskiego wybrzeża pachnącego lawendą, od rozległych plaż Atlantyku, od najlepszych win Burgundii i wspaniałej architektury romańskiej Vézelay. Wszędzie trzeba zbaczać z utartych szlaków. Warto odwiedzić Owernię w środkowej Francji, trochę przypominające Bieszczady góry Corniche des Cevennes i otoczony wąwozami płaskowyż Causses Noires w pobliżu miasteczek Millau i Meyrueis, które pamiętają czasy walk katolików i protestantów. Od czegokolwiek by jednak zacząć, to i tak człowiek dojdzie szybko do wniosku, że jedno życie to za mało, aby poznać i zrozumieć ten kraj - dodaje Margueritte. - Żegnając Paryż, koniecznie trzeba wpaść na chwilę do dzielnicy drapaczy chmur La Défense - mówi Leszek Konarski, prezes Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Francuskiej. Jest to jedyna dzielnica w Europie całkowicie pozbawiona ruchu samochodów. Komunikacja, sklepy, parkingi, nawet banki znajdują się pod ziemią. Ta część Paryża jest kolejnym francuskim eksperymentem, nieludzkim, zimnym, lecz szalenie interesującym. Wybierając się na prowincję, nie sposób zapomnieć o granitowych górach Korsyki, których szczyty śnieg przykrywa jeszcze w lipcu. To idealny teren dla miłośników długich wędrówek. Ta wyspa kusi śródziemnomorskim klimatem, Napoleonem i cenami o 30 proc. niższymi niż na kontynencie - dodaje Konarski. Stałym punktem wycieczek do Francji jest dolina Loary i tamtejsze zamki. Największy i najwspanialszy to Château de Chambord, którego budowę w XVI w. rozpoczął król Franciszek I. Przewodnik Pascala radzi, by podarować sobie zwiedzanie 440 komnat zamku, bo w przeciwnym razie wszystko pozostałe wyda się niegodne uwagi. Zamek w Cheverny jest najwykwintniej umeblowany, Château de Chenonceau ze swoimi fosami, wieżami i mostem zwodzonym mógłby posłużyć za miejsce ekranizacji dziecięcych baśni. Za najelegantszy zamek doliny Loary uchodzi Azay-le-Rideau, zbudowany na wyspie na rzece Indre. Tygodniowe wycieczki w tym kierunku organizowane przez polskie biura podróży kosztują ok. 1,1 tys. zł. W cenę zazwyczaj nie są wliczone bilety wstępu do zamków (od 30 do 70 franków). Kto ma ochotę na spokojne i romantyczne wakacje we Francji, powinien wybrać Normandię, rozciągniętą nad kanałem La Manche krainę serów i calvadosu. Różnica między najwyższym a najniższym poziomem morza dochodzi tu do dwunastu metrów. Tutaj też znajduje się słynny romańsko-gotycki klasztor Saint Michel, zawsze pełen turystów z całego świata. Francuzi przekonują, że ich kraj warto odwiedzić nie tylko dla zabytków czy piaszczystych plaż, ale chociażby dla serów i wina. Mieszkańcy Francji piją je prawie do każdego posiłku, a degustację rozpoczynają od zbadania koloru i zapachu. - Niewielką ilością wina należy kilkakrotnie przepłukać usta i potrzymać je przez moment pod językiem. Polacy powoli przekonują się do eleganckiego picia tego trunku i umiejętnie zaczynają dobierać wino do potraw. A najszybciej nauczą się tego właśnie we Francji - mówi Ferdynand Klee, pierwszy sommelier świata. Najpopularniejsze wina to beaujolais, dostarczane do sklepów w każdy trzeci czwartek listopada, czerwone buzet o zapachu korzenno-kwiatowym, wanilii i fiołków, doskonałe do kaczek, no i oczywiście bordo.

Okładka tygodnika WPROST: 22/1999
Więcej możesz przeczytać w 22/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0