Ścigacze i uciekacze

Ścigacze i uciekacze

Dodano:   /  Zmieniono: 
Krótka historia Paktu Trzech Praw jest dowodem niedojrzałości polskiej demokracji
Dokładnie rok temu grupa posłów AWS złożyła do laski marszałkowskiej Pakiet Trzech Praw - dwanaście skoordynowanych z sobą ustaw regulujących ustrój gospodarczy w dziedzinie własności, rynku i podatków. Od momentu otrzymania od premiera listu, abym to przygotował dla klubu, do zakończenia pracy legislatorów minęło dziewięć miesięcy. Od roku zaś rząd w sposób wyrywkowy proponuje własne rozwiązania w dziedzinach, które Pakiet Trzech Praw porządkował w sposób zharmonizowany. Od roku powtarza się ten sam schemat: rząd pospiesznie proponuje jakieś cząstkowe rozwiązanie, które objęte były regulacjami Pakietu Trzech Praw. My, wspierający ustawę posłowie, stoimy przed wyborem. Czy mamy bronić oczywistych racji intelektualnych i programu AWS, czy też racji taktycznej: to nasz rząd, nasza koalicja, więc trudno, abyśmy na oczach opozycji spierali się z rozwiązaniem rządowym, skoro jakieś wreszcie rząd zaproponował! Tragikomiczna jest natomiast niezdolność ministrów do dialogu wewnątrz własnego obozu politycznego. My, posłowie, śpimy spokojnie - mamy czyste sumienie. Jeśli funkcją naszego Pakietu Trzech Praw było przyspieszenie działań legislacyjnych rządu, to - myśląc pozytywistycznie - wykonaliśmy swoją pracę. Tę pozytywistyczną wizję przegrywania w imię słusznej sprawy psuje jednakże jedna kwestia, którą Antoni Słonimski zawarł w złośliwym powiedzeniu: "Nie lubię wymiany myśli; zbyt często na niej tracę". Wartością dodaną Pakietu Trzech Praw było skoordynowanie regulacji trzech oddziałujących na siebie dziedzin ustroju gospodarczego. Proponując rozwiązanie wyrwane z kontekstu, rząd ucieka przed dialogiem wewnątrz swojego obozu politycznego. Taki polityczny dyktat jest taktyką na krótką metę. Rząd, niezdolny do dialogu ze swoim zapleczem parlamentarnym, zapomina, że to nie posłami ma rządzić, ale społeczeństwem. W starym dowcipie o marynarce wojennej pewnego państwa składała się ona z trzech ścigaczy i dziesięciu uciekaczy. Jeśli miałbym naszemu koalicyjnemu rządowi dać dobrą radę po zlekceważeniu pracy naszego think thanku, to brzmi ona: zastanówcie się, kto jest w rządzie ścigaczem, a kto uciekaczem i według tego kryterium się restrukturyzujcie. Jeśli po dwóch latach sami nie umiemy się podsumować, robią to za nas wyborcy. Notowania AWS i UW mówią same za siebie. Tak zdejmujemy jarzmo ze społeczeństwa, jakbyśmy je nakładali. Krótka historia Paktu Trzech Praw jest dowodem niedojrzałości polskiej demokracji. Rząd, który nie umie wejść w dialog z własnym zapleczem, ma po chwili problem z własnym elektoratem, który wycieka jak woda z dziurawego naczynia. Brzydkie, bo nie moje. Złe, gdyż nie w naszych głowach się zrodziło. Amerykanie mają nawet na to skrót NIH - Not Invented Here: Nie Tu Wymyślone. Ilu byłych właścicieli z kraju i zagranicy ma się pojawić na horyzoncie, żeby ścigacze problemów zastąpili uciekaczy?
Więcej możesz przeczytać w 29/1999 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0